Tag Archives: SDP

Giertych natrząsa się z Morawieckiego

Zwykły wpis

Roman Giertych zastosował blef Morawieckiego. I co? Udało się.

>>>

Depresja plemnika

Wielu komentatorów politycznych komentowało dzisiejszy zwrot akcji w Sejmie jako świetne zagranie premiera Morawieckiego. Istotnie, szef rządu Prawa i Sprawiedliwości zaskoczył szykującą się do bombardowania jego osoby opozycję, która z pewnością gotowa była przedstawić bardzo długą listę jego zaniedbań, nie tylko w aspekcie najnowszej afery w Komisji Nadzoru Finansowego. Dzięki sprytnemu zagraniu w zasadzie odwrócił przebieg tej dyskusji, dając sobie okazję do chwalenie się swoimi (także wyimaginowanymi) sukcesami zamiast się bronić przed konkretnie sformułowanymi zarzutami ze strony PO, Nowoczesnej czy PSL. To należy mu niewątpliwie zapisać na plus, tym bardziej że jednocześnie postawił do pionu wewnątrzpartyjną opozycję.

Biorąc natomiast pod uwagę, że do świąt zostało już mniej niż dwa tygodnie, taki ruch ma spore szanse przynieść profity polityczne. Premier oprócz powtórzenia w pełnej dawce tępej propagandy, którą wyborcy PiS niemal codziennie słyszą na kanałach informacyjnych TVP, rzucił też zapowiedź ręcznego powstrzymania koniecznych podwyżek cen prądu, co z pewnością zostanie pozytywnie…

View original post 420 słów więcej

Długie nosy Pinokiów

Zwykły wpis

Czyżby długie nosy Pinokiów ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich poczuły wiatr historii i jego zapaszki, że zmieniają orientację i informują, co czują: „Wzywamy władze mediów publicznych do zagwarantowania niezależności i godności uprawiania dziennikarstwa”.

Czy Jacek Kurski posłucha? Pytanie żartobliwe, bo chodzi o coś innego. Reorientacja SDP jest to pokłosiem walk w PiS, a ta wojna jest post-kolanowa, bo kres Jarosława Kaczyńskiego zbliża się wielkimi krokami. Bezpardonowo okładają się, kto z nich będzie prowadził Polskę ku zatracie.

Widać trzy linie frontu. Jedna wytyczona przez Mateusza Morawieckiego, druga jest dziełem Zbigniewa Ziobry, a trzecia zakonu PC.

Ziobro zbiera haki na Mateusza Morawieckiego, bardzo poważnym hakiem jest sprawa GetBacku, minister sprawiedliwości zaczął hurtowo aresztować kierownictwo tej firmy windykacyjnej, stosować swój słynny areszt wydobywczy. Co ten górnik prawdy wycisnął z windykatorów? – niedługo się okaże.

Morawiecki, jak na największego Pinokio przystało, stosuje firmowy chwyt: to nie my, to Platforma. „Dochodziło do prób prowokacji, do uwikłania rządu PiS w sprawę GetBack przez osoby, które w ewidentny sposób są związane z Platformą Obywatelską”.

W tej wypowiedzi Morawieckiemu nos urósł mu kilka centymetrów i jego koniec widać dopiero za zakrętem, bo to znaczy, że PO uwikłało go, gdy on był doradcą PO, ale też może znaczyć, że tatuś Kornel uwikłał – zwolennik głosowań na dwie ręce – gdy do Kancelarii Premiera dostarczył listy od prezesa GetBacku – Konrada K.

Związki GetBacku z PiS są rozliczne. Firma sponsorowała środowiska patriotyczne PiS, gdy te robiły gale ku czci Człowieków Roku. Ponadto miała związki ze SKOK-ami, wszak pisowską kasą, minister rządu PiS Dawid Jackiewicz był doradcą GetBacku, itd.

Zdanie Mateusza Morawieckiego o związku GetBack z PO byłoby prawdziwe, gdyby on i tatuś Kornel wstąpili do partii zarządzanej przez Grzegorza Schetynę, a tak trafia kulą w płot.

Nos Morawieckiego może czuje swoje pisowskie zapaszki, ale widzi mi się, że nie tam kieruje swoje przerośniete nozdrza, gdzie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Polska przez Pinokiów jest upokarzana na każdym kroku. Dzisiaj Polak to brzmi podejrzanie. W Luksemburgu po raz pierwszy w historii Rada ds. Ogólnych wysłuchuje Polski w związku z procedurą z artykułem 7 Traktatu o UE.

Do tej pory PiS liczył na weto Węgier w sprawie ewentualnych sankcji, ale Komisja Europejska jest ciut cwańsza, bo uruchamia artykuł 7 w stosunku do Viktora Orbana, więc podejrzani nie będą mogli blokować decyzji KE wetami.

Węgry wydają się być stracone dla UE, dostaną się w łapy Putina i jego kamaryli kremlowskiej, ale my musimy Polskę odzyskać i przyciąć nosy Pinokiów, posadzić Morawieckiego na ławie oskarżonych. Jeżeli GetBack jest związany z PO, to dlaczego premier boi się komisji śledczej? Hę?

Na usługach PiS – quasi-żurnaliści

Zwykły wpis

publikacja

Sequel „Resortowych dzieci” został nagrodzony Główną Nagrodą Wolności Słowa. Niestety duże litery to koturn zniewolonych.

Ani nagrodzeni dziennikarze mają coś wspólnego ze standardami zawodowymi, ani z moralnością, a talent obszedł ich szerokim łukiem.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pod obecnym zarządem zdegradowało zawód dziennikarza, który już nie służy publiczności, ale partii.

I wcale nie jest to powtórka z lat 70., ani 80. ubiegłego wieku, ale lata 50., czyli stalinowskie.

Kolejne gruzy, z którymi zmagać się będą nastepne pokolenia, ale już nie na łamach książek, ani papierowych gazet, lecz internetu.

Rzetelna informacja przebije się, bo w innym razie społeczeństwo kompletnie by zidiociało, a państwo utraciło sterowność.

Także dziennikarska nagroda dla Bronisława Wildesteina jest nieporozumieniem, bo onże ma zasłużoną przeszłość, ale nie dostał talentu.

Więcej >>> + o doktoracie Jarosława Kaczyńskiego >>>

marekHenzler

Lisowi najwyżej kitę Skowroński może wyczyścić

Zwykły wpis
tomaszLis

Zarząd SDP przyznając Hienę Roku 2015 Tomaszowi Lisowi robi z tej antynagrody -nagrodę. Choćby z tego powodu, że redaktor naczelny „Newsweeka” jest jednym z najlepszym polskich dziennikarzy, który w niektórych materiałach publicystycznych osiąga ekspresję języka polskiego najwyższych szczytów, niedosiężną dla większości.

Mało jest zurnalistów, którzy sięgają tak wysoko. Należy Lisowi zazdrościć i go nagradzać. Nagradzając antynagrodą nadaje się znaczenie nagrody. Hiena od dzisiaj ma wartość innego pola sematycznego.

Nagradzający – w tym prezes SDP, Krzysztof Skowroński – ma lotność ołowiu. Talentu nie dostał i choćby się naprężał urodzu tylko jakiegoś gluta. Można byłoby z nazwiska Skworńskiego stworzyć metaforę wraz z ołowiem, kuprem, tudzież powrównaniem do innego ptactwa. Ale nie jestem od cieszenia literaturą takich marnych talentów.

Coś tam nagradzający Lisa wyseplenili mało polskim językiem, iż naczelny „Newsweeka” zasłużył się zacytowaniem w swoim programie wpisu na Twitterze córki wówczas kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy.

Dzisiaj wiemy, iż ten ostatni to tylko kamerdyner prezesa PiS, prezydent bez właściwości charakteru i bez głębszej wiedzy o historii Polski.

O ile pamiętam to nie Lis rozprawiał o wpisie córki Dudy, która jakoby pisała, iż tato zechce wystąpić o odebranie Oskara wybitnemu filmowi „Ida”. Powiedział to aktor Tomasz Karolak.

Oglądając program od razu wiedziałem, iż ktoś wrobił Karolaka, jakiś pisowski troll. Dzisiaj mamy większą wiedzę o armii trollów PiS, którzy pracowicie niszczą internet (i pracują nadal w internecie), niektórzy nawet są posłami.

Pisowca łatwo poznać – nie potrafi posługiwać się językiem polskim (wzorcem z Sevres jest Krystyna Pawłowicz), a sztuka narracji to dla nich bajka nie z tej ziemi. Tak jak talent poza zasięgiem Skowrońskiego.

Skowroński nie zasługuje na czyszczenie kity Lisowi, nawet gdyby zakupił zgrzebło w najlepszym amerykańskich marketach.Zaś jakiekolwiek pismo prawicowe („Do Rzeczy”, „wSieci” i podobne) w stosunku do „Newsweeka” to ledwie gazetki ścienne.

Trzeci sort dziennikarstwa chciałby podskoczyć Lisowi. Nie ta półka. A pomysł z odbiorem nagrody przedni. Będą kamery i beztalencia dostaną okazję pokazać się z tym, któremu pan Bóg nie żałował. Jeżeli będę w Warszawie wpadnę, wszak z Krakowskiego Przedmieścia na Foksal splunięcie.

Więcej >>>

Tomasz Lis bierze na klatę Hienę Roku

Zwykły wpis

Tomasz Lis bierze na klatę nominację do Hieny Roku. Jeżeli przyjrzymy się członkom szacownego jury (zarząd główny SDP), które wydało decyzję o nominacji, to nie dziwię stanowisku naczelnego „Newsweeka”, iż przyjmuje „to ze spokojem, a nawet niejakim rozczuleniem”.


Jednak muszę zadać to pytanie: jak środowisko dziennikarskie dopuściło do tego, że we władzach są Krzysztof Skowroński, Agnieszka Romaszewska-Guzy i Piotr Legutko, którzy wszyscy razem wzięci i pomnożeni przez dwa, nie dorównują talentowi i wkładowi z żurnalistykę Lisa.


Ano, to jest Polska właśnie. Lisa spotkało to wyróżnienia za okładkę „Newsweeka” (z 25 lutego), na której gość w sutannie trzyma w jednej ręce różaniec, a głowa dziecka jest usytuowana na wysokości jego krocza.


Była to ilustracja do tekstu o pedofilii w polskim Kościele. Raczej nikt nie wątpi, że duchowni dopuszczają się tego przestępstwa wobec nieletnich wiernych. A jeżeli się dopuszczają, to niszczą młode osobowości to na zawsze, bo guzik prawda, że kogoś można metodami psychoanalitycznymi wyleczyć z traumy, która jest konsekwencją takiej „zbrodni” na konstytucji psychicznej dziecka.


Mam drugie pytanie: jak zilustrować na okładce pedofilię duchownych? I tak ta okładka była w miarę subtelna, metaforyczna i informująca o kondycji dzisiejszego polskiego Kościoła w sposób alegoryczny.


Ba, Kościół nie jest w stanie załatwić tego problemu sam. Jak w USA i Irlandii będzie musiało pomóc mu państwo. Nie wątpię, że prędzej, czy później tak się stanie. Acz powstają nadzieje (może nie bezpodstawne), że wkład wniesie papież Franciszek, który już wprowadził stan lęku w szeregach kleru.


Póki co, to dziennikarze muszą krzyczeć o tym problemie i innych nadużyciach. Krzyczeć! Bo to jest zbrodnia. Zresztą Kościół w Polsce jest poza kontrolą i wiele „grzechów” dopiero teraz przy Franciszku będzie wychodziło na wierzch. Kościół już dawno nie „produkuje” wartości moralnych, które miałyby zastosowanie w „zmieniającej się postaci świata” (a jest to zalecenie ze Starego Testamentu).


Od obnażenia mechanizmów grzechów, manufaktury anachronicznych wartości, które nijak się mają we współczesności, są dziennikarze. Mają krzyczeć, a okładka „Newsweeka” nawet nie zbliżyła się do alegorii Muncha, jest zbyt subtelna.


Lis jest zbyt dobrym dziennikarzem, aby nie przyjąć na klatę tego kiepsko wymierzonego zagrania, wystarczy, że piłka po przyjęciu spadnie mu na nogę i takiego strzeli gola, że dziennikarz Skowroński będzie mógł tylko rzec: – Nic się nie stało!