Tag Archives: Monika Olejnik

Tabloid Gliński do wyrzucenia, nawet nie nadaje się do recyklingu

Zwykły wpis

„Czujemy się zobligowani do zabrania głosu, ponieważ Piotr Gliński jest pracownikiem Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, wieloletnim członkiem Rady Naukowej i kierownikiem Zakładu Społeczeństwa Obywatelskiego. Nie chcielibyśmy, aby wypowiedzi i praktyki ministra Glińskiego były uznawane przez opinię publiczną za reprezentatywne dla środowiska IFiS PAN” – napisali w oświadczeniu członkowie Rady Naukowej Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.

Zasiada w niej prawie 50 naukowców, którzy większością głosów przyjęli opublikowane właśnie oświadczenie.

Wyrażają w nim poważne zaniepokojenie działaniami wicepremiera i ministra kultury w rządzie PiS. – „Odnosimy wrażenie, że minister stara się podporządkować sferę kultury jednolitej opcji ideowej i narusza przyjęte zasady funkcjonowania instytucji publicznych. Arbitralne decyzje, dotyczące zmian kadrowych w takich instytucjach, lekceważenie głosu ich pracowników i przedstawicieli, wszystko to musi niepokoić” – napisali.

Naukowcy podają przykład wypowiedzi, która ich najbardziej oburzyła. – „Za szczególnie żenujące uznajemy niedawne porównanie języka używanego w odniesieniu do partii rządzącej, którą reprezentuje m.in. Piotr Gliński, do języka, którym propaganda III Rzeszy posługiwała się wobec Żydów. Takie działania i wypowiedzi uważamy za nielicujące z godnością urzędnika państwowego” – czytamy w oświadczeniu. To nawiązanie do wywiadu, którego Gliński udzielił tygodnikowi „Wprost”. – „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzać do nas obrzydzenie” – mówił minister kultury.

Depresja plemnika

Dziennikarz Tomasz Sekielski od kilku miesięcy pracuje nad filmem dokumentalnym poruszającym tematykę pedofilii w Kościele. Choć wsparcia finansowego odmówiły mu największe polskie stacje telewizyjne, udało mu się zebrać potrzebną sumę dzięki zbiórce na platformie Patronite. Praca nad filmem nie jest jednak łatwa – bohaterowie filmu są zastraszani, nagrania utrudnia także policja.

– Kolejny dowód na to, że Kościół wiele mówi o sprawie pedofilii, a niewiele w tej sprawie robi. Wyobraźcie sobie księdza, który został prawomocnie skazany, który dostał zakaz zbliżania się do dzieci, któremu sąd zakazał nauczania religii. I ten oto ksiądz odprawia rekolekcje z naukami dla dzieci. Mamy to nagrane i zobaczycie to w naszym filmie – opowiadał Sekielski w dopiero co opublikowanym na Facebooku klipie.

O projekcie Sekielskiego głośno jest niemal od roku, kiedy dziennikarz poinformował, również na swoim Facebooku, że planuje nagranie filmu dokumentalnego o pedofilii w polskim Kościele. – To nie będzie film antykościelny ani…

View original post 5 567 słów więcej

 

Smutne 100-lecie odzyskania niepodległości. Przez pokraków PiS

Zwykły wpis

Nie wiem, czy wiecie, ale to 12 listopada to nie jest dzieło przypadku…

Przed nami, już za trzy tygodnie, obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Andrzej Duda wielokrotnie podkreśla, że dzień ten jest niezwykle ważny i należy podejść do niego godnie, pozostawiając za sobą wzajemne kłótnie, konflikty i niechęć. W artykule okolicznościowym pisze, że „Jestem głęboko przekonany, że stulecie odzyskania niepodległości to sprawa bliska sercom wszystkich Polaków. Ogromnie zależy mi na tym, aby jubileusz stał się świętem całej polskiej wspólnoty i by każdy z nas, obywateli Rzeczypospolitej, czuł się zaproszony nie tylko do udziału w uroczystościach i innych wydarzeniach rocznicowych, ale przede wszystkim do ich współtworzenia”.

Mamy więc z jednej strony wielkie słowa o jedności narodowej tego dnia, a z drugiej pewien zgrzyt, który stanowi zaprzeczenie tej dobrej woli prezydenta. To problem z zaproszeniami dla Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.  Jak twierdzą byli prezydenci, nie zostali do dzisiaj zaproszeni na uroczystości państwowe.

Szefowa biura Bronisława Komorowskiego Anna Kulikowska w rozmowie z Onetem mówi, że „Bronisław Komorowski do dziś nie otrzymał zaproszenia. Według naszych informacji Aleksander Kwaśniewski także nie został dotąd zaproszony”, a Marek Kaczmar z Instytutu Lecha Wałęsy również nie ukrywa, iż „nie otrzymaliśmy żadnych innych zaproszeń na państwowe uroczystości z okazji 100-lecia niepodległości (…)Na ten moment jedyne zaproszenie wpłynęło od kardynała Kazimierza Nycza. Metropolita warszawski zaprosił Lecha Wałęsę na uroczystą eucharystię w setną rocznicę odzyskania niepodległości”.

Żadne zaproszenie nie dotarło też do Donalda Tuska, co nie dziwi Pawła Grasia. Przypomina on, że w ubiegłym roku szefa Rady Europejskiej zaproszono w ostatniej chwili.

Rzecznik Dudy Błażej Spychalski wydaje się nieco zdziwiony problemem, bo przecież „wszyscy byli prezydenci i premierzy są na liście zaproszonych. To oczywiste”. Mało tego, jest przekonany, że zaproszenia już zostały wysłane.

Z kolei Jarosław Sellin, wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznaje, że jego resort nie wysłał jeszcze zaproszeń na koncert „100 NA 100” w Teatrze Wielkim w Warszawie, który odbędzie się 11 listopada.

Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Onetem wyjaśnia, że „w dyplomacji jest taka zasada, że jeśli komuś zaproszenie przysyłane jest dwa-trzy dni przed uroczystością, to znaczy, że nie jest mile widziany. Trudno mi czekać na zaproszenie do ostatniej chwili”.

Sprawa wydaje się więc jasna. Prezydent i rząd wyślą zaproszenia na ostatnią chwilę, by potem móc powiedzieć, że oni bardzo chcieli razem, że dla nich obchody tego święta powinny być ponad podziałami społecznymi i politycznymi, ale to byli prezydenci zignorowali zaproszenie. To oni nie chcieli wspólnie świętować. To oni źli.

11 listopada – Święto Niepodległości. Co z zaproszeniami dla Wałęsy, Komorowskiego i Kwaśniewskiego?

Holtei

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf odniosła się w TVN24 do słów Jarosława Kaczyńskiego, że rząd będzie się odwoływał od decyzji TSUE, zawieszającej pisowską ustawę o SN. – „Nie wiem, do kogo. Nie chcę tutaj kpić. Pan Kaczyński chyba nie bardzo zna prawo europejskie. Rząd nie może się odwołać do kogoś wyższego, bo już nie ma nikogo wyższego” – stwierdziła prof. Gersdorf.

Odniosła się też do złożonego przez Zbigniewa Ziobrę wniosku do TK w sprawie zbadania zgodności zapisów unijnego Traktatu z ustawą zasadniczą. Przypomniała, że cały Traktat został w 2006 r. uznany za zgodny z polską Konstytucją.

„To jest jakieś nieporozumienie dla mnie, żeby w ogóle Trybunał Konstytucyjny mógł o tym decydować. Ja to oceniam negatywnie jako chęć zastopowania działalności sądów, polegającej na stawianiu pytań prejudycjalnych co do zgodności z prawem unijnym rozwiązań przyjętych przez polski parlament” – powiedziała Pierwsza Prezes SN.

>>>

Na pytanie o konsekwencje ewentualnego wyroku TK…

View original post 1 182 słowa więcej

Morawiecki wsuwał ośmiorniczki, aż uszy mu się trzęsły

Zwykły wpis

W Toruniu Morawiecki podpiął się pod zespół Republika i Grzegorza Ciechowskiego. Odpowiada mu gitarzysta Republiki.

Janusz Gajos nie krył zaniepokojenia obecną sytuacją w naszym kraju. – „Polska w stulecie niepodległości podzielona jest w sposób karygodny. Karygodny, bo oczywiście każdy ma prawo wyznawać takie poglądy, a nie inne. Każdy ma prawo wierzyć lub nie wierzyć, ale jeżeli się celowo robi taki okropny gest, znany z historii od wieków, kiedy się mówi – jest ci niedobrze, bo ten cię okrada – to rzeczywiście ręce opadają, dla mnie to jest coś takiego, o czym aż strach pomyśleć. Należy się bać, jeżeli to pójdzie dalej w kierunku rządzenia jedną ręką, to cofamy się o setki lat” – powiedział w TVN 24.

Wielki aktor przyznał, że odczuwa wstyd i irytację, kiedy słucha i ogląda obecnie rządzących. – „Jako inteligentny człowiek czytam gazety, oglądam telewizję i widzę, że tam ludzie kłamią. I to jeszcze kłamią w takiej formie, która wywołuje czerwień na policzkach. Wstydzę się za „faceta”, który zajmuje wysokie stanowisko w naszym rządzie, który mówi jak małe dziecko do małych dzieci. Kłamie bez przerwy. Jak mam to traktować? Przyznaję się do pewnego rodzaju irytacji” –  stwierdził Gajos.

W rozmowie nie mogło zabraknąć najbardziej aktualnego tematu, czyli udziału aktora w „Klerze” Wojciecha Smarzowskiego. Janusz Gajos gra w nim jedną z głównych ról – biskupa Mordowicza. – „To nie jest film przeciwko wierze. Na pewno jest przeciw Kościołowi jako instytucji, która jest daleka od duchowości, że to jest rodzaj teatru, który ma swoją kurtynę, za którą dzieją się różne rzeczy. Jak się tam zagląda, to wywołuje wielki sprzeciw” – mówił w TVN24.

Gajos nie zgadza się z argumentami, że film Smarzowskiego jest atakiem na Kościół. – „Uważam, że to jest bardzo poważna rozmowa z ludźmi, którzy mają z tym kłopot, którzy chcieliby chodzić do kościoła, ale coś ich powstrzymuje. To daje możliwość otwarcia pudełka z prawdą. Wiemy o wielu przypadkach, które się określa, że nie mieszczą się w głowie, co wynika z tej kurtyny, pewnego rodzaju ochrony, której podlegają osoby dopuszczające się rzeczy strasznych. Ich się usuwa, chowa się gdzieś w kąt. Normalny człowiek byłby osądzony, poszedłby do więzienia czy zostałby surowo ukarany. To się jakoś rozmywa i jest to najbardziej irytujące dla ludzi, którzy się na to nie zgadzają, żeby jedna nazwijmy to „kasta” była zwolniona z obowiązków” – stwierdził Gajos.

>>>

Wielkopolska broni 🙂

Bardzo ciekawa lektura.

Morawiecki jest kłamcą. Wiemy, że jest lizusem i karierowiczem. Wiemy, że ukrywał swój majątek. Wiemy, że obiecuje mosty nad rzekami, których nie ma i remonty wyremontowanych dworców. Po ujawnieniu zeznań kelnerów nie wiemy już tylko, czy jest przestępcą.

Holtei

„Nie dostaliśmy do dzisiaj pozwu, który Komisja [Europejska – dop. Red.] miała zgłosić do Trybunału Sprawiedliwości” – powiedział w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Polsat News Mateusz Morawiecki. Premier – w sprawie dialogu Polski z KE i zmianach w sądownictwie – podkreślił, że dopiero wtedy rząd się ustosunkuje do wątpliwości tego gremium, dotyczących reformy sądownictwa w Polsce. Przypomniał, że Polska toczy z KE dialog. Pochwalił się również, że już teraz za sprawą pewnych regulacji, m.in. losowemu przydziałowi spraw sądowych, „słyszy pozytywne komentarze”. – „Jestem chwalony, to zasada, która już dawno powinna być wdrożona” – powiedział.

Premier uważa, że UE nie rozumie historycznych uwarunkowań Polski. – „Jesteśmy krzywdzeni przez Brukselę” – stwierdził, na całego grając na antyeuropejskich sentymentach. – „To dlatego, że Bruksela, ale tak naprawdę też kilka krajów zachodnioeuropejskich, bardzo ważnych, zacnych, nie rozumie sytuacji w Polsce, która jest sytuacją systemu postkomunistycznego” – mędrkował Morawiecki. Zapewnił, że rząd PiS nie…

View original post 8 078 słów więcej

Młotkowy Morawiecki i Duda, któremu Donald Tusk nie każe czekać w korytarzu

Zwykły wpis

Znowu wizyta za oceanem i znów obrazek, który może zaszkodzić prezydentowi Andrzejowi Dudzie (46 l.). Tym razem krótki filmik. Na nim prezydent śmieje się i rozmawia z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem (61 l.). Ot, normalność w każdym kraju. Nie u nas. Rozdzwoniły się telefony od polityków PiS. – Kolejny dowód, że nie może być naszym kandydatem! – mówią.

Scenka miała miejsce w kuluarach posiedzenia ONZ w Nowym Jorku. Duda i Tusk czekali na swoją kolej przemówień. Kamery wychwyciły dość długą rozmowę obu polityków. Obaj panowie rozmawiają i się śmieją.

– No proszę bardzo. Widać! Mógł Duda tylko się przywitać i odejść, usiąść gdzie indziej. A to jest po prostu demonstracja z jego strony – mówi nam pierwszy polityk PiS. Przyznaje się, oczywiście nieoficjalnie, że jest w grupie namawiającej prezesa Jarosława Kaczyńskiego (69 l.), by uniemożliwić Dudzie reelekcję.

Oficjalnie oczywiście nikt w PiS nie wyjdzie poza „przekazy dnia”. Te są takie, że rozmowa z Tuskiem to nic takiego, obaj panowie pośmiali się i posiedzieli sobie, a kto będzie kandydatem na prezydenta, rozstrzygnie się jesienią 2019 r. i wszyscy w PiS czekają na decyzję… Dudy.

– Oj, to się prezesowi nie spodoba, on nie cierpi Tuska – mówi kolejny polityk PiS, który z kolei uważa, że Duda powinien ubiegać się o reelekcję, a jego prezydenturę uważa za gwarant jedności i spokoju w układzie władzy PiS. Ma nadzieję, że ta sytuacja z Tuskiem rozejdzie się po kościach. Otoczenie Tuska nie chce podgrzewać atmosfery wewnątrz obozu rządzącego. – Nic nie powiem, nic nie mówimy – powiedział Faktowi Paweł Graś (54 l.), najważniejszy doradca szefa RE.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość znajdowało się w opozycji, wielokrotnie podkreślało, że gdy przejmą władzę w kraju to, w przeciwieństwie do rządzących z Platformy Obywatelskiej, nie będą się bać podejmowania trudnych decyzji. Teraz, gdy dzierżą niepodzielną władzę w kraju, przed takimi decyzjami uciekają, w sferze uzdrawiania sektora finansów publicznych zachowują się całkowicie beztrosko, przejadając rezerwy, pomniejszając oszczędności i rozdając publiczne pieniądze, a postawieni pod ścianą rozważają odwrócenie trudnych zmian, które poprzedni rząd wcielił w życie.

Taka właśnie sytuacja ma miejsce w przypadku przywilejów policjantów, które poprzedni rząd z powodzeniem ukrócił, zabierając funkcjonariuszom mocno nadużywane preferencje przy rozliczeniu zasiłków chorobowych czy przeprowadzając trudną, ale konieczną reformę wieku emerytalnego dla policjantów i innych służb mundurowych. Dziś, gdy rząd PiS boryka się z bezprecedensowym protestem policji, skutkującym już kilkudziesięciomilionowymi stratami (tylko w lipcu i sierpniu straty z tytułu niewystawionych mandatów szacuje się na 36 mln złotych) i perspektywą ogólnopolskiego protestu, resort spraw wewnętrznych i administracji zaczyna uginać się pod żądaniami związkowców, oferując nie tylko podwyżki (to akurat jest wskazane), ale i daleko idące przywileje tej grupy zawodowej.

Z ostatnich informacji wynika, że minister Joachim Brudziński złożył policjantom następującą propozycję:

  • nadgodziny płatne w 100 proc.
  • podwyżki w 2019 r. o 610 zł – płatne w dwóch transzach – od 1 stycznia i od 1 lipca
  • 100 proc. wynagrodzenia na zwolnieniu lekarskim dla funkcjonariuszy „pierwszej linii” (czyli biorących udział w akcjach policyjnych, zatrzymywaniu przestępców, rozpracowywaniu gangów itp.)
  • zdjęcie obowiązku ukończenia 55 lat przy przechodzeniu na emeryturę

Ta jednak została przez związkowców odrzucona – najwyraźniej zauważyli, że władza jest pod ścianą i skoro zaoferowała tak hojną propozycję, można przycisnąć ją jeszcze bardziej i ugrać jak najwięcej to tylko możliwe. Pozostają nieugięci i żądają podwyżek w łącznej wysokości 650 zł (na funkcjonariusza) od stycznia 2019 roku oraz 500 zł od stycznia 2020 roku. Ponadto – pisemnych gwarancji, iż takie kwoty zostaną im wypłacone. Oczekują też wprowadzenia 100-proc. odpłatności za nadgodziny, wprowadzenia pełnopłatnych zwolnień lekarskich za 30 dniu w roku oraz powrotu do dawnego systemu emerytalnego. Te m.in. żądania podtrzymali w podjętej w poniedziałek uchwale NSZZ Policjantów którą we wtorek przesłali do MSWiA. Jeśli do 2 października rząd się nie ugnie, protest zostanie przeprowadzony.

Joachim Brudziński ma więc nie lada problem. Pokazując swoją słabość i gotowość do dużych ustępstw sprowokował protestujących policjantów do dalszych protestów.Jeśli przystanie na wszystkie ich propozycje, to nie tylko mocno uderzy w budżet na przyszły rok, ale i zachęci inne grupy zawodowe (nie tylko mundurowe) do zaostrzenia protestów, których przecież w budżetówce nie brakuje.

Jak nie idzie, to nie idzie. Obóz władzy notuje ostatnio same porażki w procesie przejmowania władzy nad Sądem Najwyższym i złośliwi przewidują, że bez kolejnej, siódmej już nowelizacji kontrowersyjnej ustawy się nie obędzie. Nie od dziś wiadomo, że dla obecnego obozu władzy właśnie wykorzystywanie nieograniczonej możliwości kształtowania przepisów prawnych jest główną receptą na własną niemoc. Przekonanie, że przepis prawa, nawet jawnie sprzeczny z ustawą zasadniczą ma bezwzględną moc sprawczą jest w tym obozie bardzo silne, dlatego tak duże zniecierpliwienie i wrogość wywołuje powoływanie się przez przedstawicieli świata prawniczego na Konstytucję i jej bezpośrednie stosowanie. Właśnie okazuje się, że po raz kolejny będą jednak musieli uznać wyższość doświadczonych prawników z wieloma tytułami naukowymi nad niedouczonymi i często sfrustrowanymi swoimi zawodowymi niepowodzeniami magistrów.

Sędziowie Sądu Najwyższego, pozostając wierni zapisom ustawy zasadniczej zastosowali się dziś do nowych zapisów ustawy o Sądzie Najwyższym, jednak z pewnością nie w sposób, jakiego oczekiwał obóz rządzący. Ustawa przewidywała bowiem obowiązek zwołania zgromadzenia sędziów izby w celu wybrania jej nowego prezesa, jeśli wskutek wejścia w życie wprowadzonych przez PiS zmian dojdzie do usunięcia dotychczasowego prezesa z piastowanej funkcji. Jako że prezydent niecałe dwa tygodnie temu stwierdził przejście w stan spoczynku sędziego Iwulskiego (prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN) oraz sędziego Zabłockiego (prezesa Izby Karnej SN), osoby zastępujące ich na czas nieobecności owszem zgodnie z ustawą zwołały zgromadzenia sędziów, jednak podczas tych posiedzeń uznały, że zwoływanie zgromadzenia w celu przedstawienia trzech kandydatów na stanowisko prezesa Izby jest bezprzedmiotowe. Z komunikatu zamieszczonego na stronie Sądu Najwyższego wynika bowiem, że zdaniem sędziów biorących w nich udział przedmiotowe stanowiska pozostają obsadzone.

– Mamy prezesów dwóch Izb, w związku z tym sędziowie zebrani na zgromadzeniach uznali, że nie ma zgłaszania kandydatur na te funkcje, które nie są funkcjami wakującymi, są funkcjami obsadzonymi – powiedział sędzia Krzysztof Rączka, który poinformował media o podjętej decyzji.

Mateusz Morawiecki ogłosił, że przemysł stoczniowy w Szczecinie się odradza, ale była to tylko mistyfikacja. Miał być prom – nie ma promu. Miały być okręty – nic z tego nie wyszło. A z ulg podatkowych nikt nie skorzystał. Trzy lata temu PiS obiecał Szczecinowi złote góry. I na obietnicach się skończyło.

>>>

„Główne zarzuty PO zostały odrzucone” – twierdzi rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. I właśnie dlatego premier opublikuje sprostowanie. Przecież to nie trzyma logiki.

Taka jest pisowska kupa.

Hairwald

To niewiarygodne, ale PiS znowu swoją ewidentną porażkę usiłuje przekuć w sukces. Tym razem chodzi o wyrok Sądu Apelacyjnego, który nakazał Mateuszowi Morawieckiemu przeprosić za wygłoszone przez kłamstwo na wiecu wyborczym w Świebodzinie. Mówił wtedy, że za rządów PO-PSL nie budowano dróg i mostów.

Otóż szef sztabu wyborczego PiS europoseł Tomasz Poręba napisał na Twitterze, że… Sąd Apelacyjny przyznał rację premierowi Morawieckiemu! – „1. Sąd nie nakazał przeprosin. 2. Wniosek został oddalony w części dotyczącej wnioskowanego oświadczenia, jak i zakazu rozpowszechniania informacji o braku budowy przez rząd koalicji PO-PSL dróg oraz mostów. 3. Sąd Apelacyjny przyznał rację PMM w zakresie wypowiedzi „nie było dróg i mostów”. 4. PMM ma wydać jedynie oświadczenie które zostanie opublikowane” – napisał Poręba.

W internecie zawrzało. – Panie Poręba, zmiłuj się, nie zaklinaj już tej rzeczywistości. Morawiecki powiedział nieprawdę, czyli skłamał”; – „Brzydko, panie Poręba, tak manipulować. A i z czytaniem ze zrozumieniem kłopoty”…

View original post 3 351 słów więcej

Pedofilia w Kościele nie ma końca

Zwykły wpis

Trzech kapłanów, którzy służyli w ordynariacie polowym Wojska Polskiego, molestowało nieletnich, czwarty jest oskarżony o posiadanie zdjęć pedofilskich – poinformował w czwartek „Rzeczpospolitą” biskup Józef Guzdek, ordynariusz diecezji polowej. Żaden z księży nie jest już kapelanem wojskowym, a jeden został usunięty ze stanu kapłańskiego i siedzi obecnie w więzieniu.

>>>

– My naprawdę nie jesteśmy jacyś źli Sarumani, z którymi nie da się rozmawiać, a tylko trzeba walczyć. Chcielibyśmy rozmawiać. Nie jesteśmy święci i każdy popełnia błędy, ale mosty spalił PiS – przekonuje w obszernym wywiadzie dla Onetu wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

  • W rozmowie z Andrzejem Gajcym przyznaje, że to politycy mają na sumieniu pogłębianie podziałów społecznych między Polakami, które doprowadziły do tak tragicznych wydarzeń jak choćby samospalenie Piotra Szczęsnego
  • Tutaj ryba psuje się od głowy. (…). Te emocje i ten kompletny brak wiedzy o sobie nawzajem się kumulują. To co widzimy na ulicach to jedno, ale dzisiaj nie da się być u cioci na imieninach, bo wujek jest za PiS, a ktoś inny za PO. Te podziały zeszły bardzo nisko i to jest tak naprawdę niszcząc – mówi Siemoniak
  • Wiceszef PO przyznaje, że mimo deficytu dialogu w życiu publicznym to nie podałby ręki Antoniemu Macierewiczowi, o którym mówi w ostrych słowach: – To zły, zdemoralizowany do cna człowiek
  • Sensem Koalicji Obywatelskiej i tego co się dzieje jest budowa szerokiego bloku, aby odsunąć PiS od władzy – przyznaje Siemoniak

>>>

>>>

wMaju 2015

Trzech kapłanów, którzy służyli w ordynariacie polowym Wojska Polskiego, molestowało nieletnich, czwarty jest oskarżony o posiadanie zdjęć pedofilskich – poinformował w czwartek „Rzeczpospolitą” biskup Józef Guzdek, ordynariusz diecezji polowej.

Hairwald

Sąd Apelacyjny uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, dotyczące pozwu PO w trybie wyborczym przeciwko premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Chodzi o wypowiedź Morawieckiego na wiecu wyborczym w Świebodzinie, kiedy to stwierdził, że podczas rządów PO-PSL nie budowano dróg i mostów. Politycy PO złożyli w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew w trybie wyborczym, zarzucając premierowi kłamstwo. Sędzia tego sądu Sylwia Urbańska postanowiła oddalić pozew, bo uznała, że Morawiecki nie jest uczestnikiem kampanii wyborczej.

PO złożyła zażalenie na tę decyzję do Sądu Apelacyjnego. – „Sąd przyznał nam rację. Podzielił wszystkie nasze argumenty, które dotyczyły trybu wyborczego. Uznał, że Mateusz Morawiecki jest uczestnikiem kampanii wyborczej, pod względem jego działalności jako osoba, która agituje na rzecz PiS-u, ale i również jako formalny przedstawiciel organów PiS-u” – poinformował poseł PO Mariusz Witczak.

Sąd Okręgowy ponownie zajmie się sprawą prawdopodobnie w poniedziałek. Witczak powiedział, że Sąd Apelacyjny zasugerował przesłuchanie uczestników postępowania, w tym samego Morawieckiego…

View original post 1 647 słów więcej

Macierewicz jest szpiegiem? A co z Piotrowiczem i Kaczyńskim, wszak działają na szkodę Polski?

Zwykły wpis

>>>

We wpisie na Twitterze Zbigniew Hołdys kpi z Małgorzaty Wassermann.

Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej badającej aferę Amber Gold jest kandydatką Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa. Udaje bezkompromisową i konkretną, co pokazują jej braki w trakcie prac komisji. Nie wszystkim się to jednak podoba.

Hołdys kpi, że zwycięstwo Wassermann byłoby dla Krakowa karą. Za co? Za to, że miasto pozwoliło na „bestialskie zamordowanie Smoka Wawelskiego”.

Opozycja jest zadziwiona nowym planem, który w życie zdecydował się wcielić rząd Prawa i Sprawiedliwości. Sala Kolumnowa, będąca jednym z najważniejszych pomieszczeń w krajowym parlamencie, zostanie już wkrótce dodatkowo odseparowana od reszty budynku. Opozycja ostrzega, że PiS chce wykorzystywać Sejm do swoich celów.

Sala Kolumnowa kojarzy się wyborcom szczególnie z wydarzeniami z grudnia 2016 roku, kiedy to politycy opozycji zablokowali sejmową mównicę. PiS zdecydował się więc dodatkowo zadbać o pomieszczenie, zamieniając kotarę osłaniającą jego boczne wejście na normalne drzwi.

– Inwestycja jest związana przede wszystkim z prestiżem. Sala Kolumnowa jest jedną z najbardziej reprezentacyjnych w Sejmie: boczne wejście w aktualnej wersji nie współgra z powagą i znaczeniem tego miejsca. Odpowiednio wkomponowane i zaprojektowane drzwi będą przydatne także podczas różnego rodzaju wydarzeń, nie tylko o charakterze politycznym – wyjaśnił  Andrzej Grzegrzółka, reprezentujący Centrum Informacyjne Sejmu.

Co na to krajowa opozycja?

Co ciekawe, politycy opozycji mają jednak całkowicie inne zdanie na temat przesłanek, które kierują posłami PiS przy realizacji tego projektu. Dlaczego już wkrótce Salę Kolumnową oddzielą od reszty pomieszczeń dodatkowe drzwi?

– Sala Kolumnowa już raz została wykorzystana jako sala awaryjna, do której PiS uciekł, nielegalnie przyjmując budżet. Podejrzewam, że teraz ma zostać przystosowana tak, by stać się żelaznym odwodem dla PiS na wypadek czegoś nieoczekiwanego – stwierdził Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej.

Paranoicy realizują się w polityce, bo nie odpowiadają za siebie, tylko za innych.
Paranoik widzi chorobę u innych, a nie u siebie, wszak Kaczyński innych wyzywa od kanalii i mord zdradzieckich.
Czyżby nigdy nie patrzył w lustro? Miałby przed sobą kanalię.
Politykom winno kupować lustra, a gdy zaspokoją narcystyczne potrzeby, udzuelić im zaufania, czyli wymierzyć kopa w doopę.
W ten sposób Kaczyński dołączyłby do swego brata na Księżycu.

Hairwald

>>>

To autorytarny anarchizm. To właśnie anarchizm jest nastawiony na zniszczenie państwa i przeniesienie całej władzy do społeczeństwa. PiS do tego dodaje jeszcze autorytarną zmianę społeczeństwa. Zresztą oni ciągle mówią o przekształcaniu – mówi nam prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. Pytamy o I Prezes Sądu Najwyższego i możliwe scenariusze na najbliższe tygodnie. – Widać, że w samym PiS-ie są podziały, Morawicki musi dostrzegać, jak złą Polska ma opinię na arenie międzynarodowej i widzi bojkot Dudy za granicą, który na pewno jest nieprzyjemny. Sam Duda też musi widzieć, że nie jest szanowany, zaczyna to wszystko do nich docierać.

JUSTYNA KOĆ: PiS przyśpieszył w sprawie Sądu Najwyższego, jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu ma być głosowana zmiana, mimo że pierwsze czytanie było dziś. Czego PiS się boi?

JADWIGA STANISZKIS: PiS chce zrobić jak najwięcej niszczących państwo kroków przed wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeżeli TSUE źle oceni wcześniejsze działania i zablokuje zmiany, to będzie…

View original post 1 919 słów więcej

Ktoś Szydło nadepnął na głowę. Czy aby nie prezes?

Zwykły wpis

Niezwykle trafny felieton Moniki Olejnik.

Czy ta kobieta Szydło z głosem boksera (nieusunięta chrzastką w nosie; kto jej dał w nocha? pan Szydlo?) jest w stanie zrozumieć to, co napisała dziennikarka?

Ale czy ta kobieta zrozumie? Synowi zmarnowała życie, wysyłając go do seminarium, aby służył niebytowi.