Tag Archives: SOKzBURAKA

Konstytucja na plecach i piersiach porządnych Polaków. Justyna Steczkowska jak każdy artysta jest przeciw bezprawiu PiS

Zwykły wpis

Od pewnego czasu słowo „Konstytucja” nabrało nowych znaczeń – poza najwyższym aktem prawnym służy jako manifest. Na przykład niezgodę na politykę, uprawianą przez partię rządzącą. Bywa hasłem wykrzykiwanym podczas manifestacji przeciwników władzy i popularnym nadrukiem na koszulkach.

Tak rozumie je Lech Wałęsa, który nie rozstaje się z koszulkami czy bluzami, ozdobionymi napisem „Konstytucja”. Jak przypomina portal naTemat, w takim właśnie stroju były prezydent poleciał na pogrzeb George’a Busha. Jak powiedział były prezydent w rozmowie z Radiem Zet, miał 50 koszulek z Konstytucja, ale połowę rozdał. I dodał, że jeśli sytuacja w Polsce się nie poprawi, chce „być w koszulce z Konstytucją pochowany i spalony” – czytamy w portalu.

Po słynne dziś hasło sięgnęła też ostatnio Justyna Steczkowska. Trzeba przyznać, w nietypowy sposób. Otóż podczas koncertu artystka wystąpiła w białej koszuli, która wyglądała z przodu, jakby była zakrwawiona.

Gdy się odwróciła, jej fani mogli zobaczyć napis „Konstytucja”.

Wyglądał, jak napisany palcem, umoczonym we krwi. Jak wynika z hasztagów, jakimi Steczkowska opatrzyła na Instagramie zdjęcie z koncertu, wizerunek miał nawiązywać do piosenki Grzegorza Ciechowskiego „Moja krew”.

W Internecie zawrzało, a fani artystki podzielili się na zwolenników i przeciwników „manifestacji” w wykonaniu popularnej artystki.

Depresja plemnika

Pierwszy taki sondaż.

Według sondażu IBRIS dla dziennika „Rzeczpospolita” w wyborach do Parlamentu Europejskiego największym poparciem Polaków cieszy się Koalicja Obywatelska z wynikiem 34 punktów procentowych i PiS z takim samym wynikiem. Na trzecim miejscu znalazł się Ruch Biedronia z wynikiem 8 pp. Pod podium znalazł się SLD (5 pp.), Kukiz (5 pp.), PSL (4 pp.). Najniższe poparcie zyskała partia Rydzyka – Ruch Prawdziwa Europa – 2 pp.

Co ciekawe – przeprowadzone też drugie badanie bez uwzględnienia partii Rydzyka. Tu wyniki są już inne: PiS 37, KO 34, RB 7, SLD 5, Kukiz 5, PSL 4. Wyniki sondaży wywołał spore zaskoczenie wśród polityków zarówno opozycji jak i rządu.

Samorządowa konwencja PiS w Szczecinie. Na sali słychać gromki śmiech. To reakcja działaczy na dowcip opowiedziany przez Mateusza Morawieckiego. – Znacie pewnie tę anegdotę, jak do tego premiera, który rządził siedem lat chudych, niedawno dzwoni kuzyn i pyta: „Co robisz?”. „Nic…

View original post 2 833 słowa więcej

Rydzykowiec wykluczany z PiS. Za dużo kradnie

Zwykły wpis

Andrzej Jaworski, poseł związany z szefem Radia Maryja Tadeuszem Rydzykiem, został zawieszony w prawach członka PiS. – To jego koniec w partii – mówi nam członek władz ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. To prezes osobiście wnioskował o zawieszenie Jaworskiego oraz wszczęcie wobec niego postępowania dyscyplinarnego.

Jaki był powód takiego kroku? – Za całokształt. A gwoździem do trumny było to, że Jaworski nie popierał naszego kandydata na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego. Tworzył jakieś własne kółka wzajemnej adoracji i układy – mówi polityk PiS, który zna kulisy sprawy.

Ale nie tylko to było powodem wniosku prezesa. – Sprawa ma też związek z jego działalnością w spółkach Skarbu Państwa – ujawniają Faktowi inni politycy PiS. Jaworski jako człowiek o. Rydzyka w 2016 r. został członkiem zarządu PZU. By sprawować tę funkcję, musiał zrzec się mandatu poselskiego.

Mimo jasnych wytycznych prezesa Kaczyńskiego nie porzucił jednak lokalnej polityki i budował swoje wpływy – o czym w końcu doniesiono prezesowi. Dlatego Jaworski z PZU musiał odejść. W listopadzie 2017 r. trafił do zarządu Krajowej Spółki Cukrowej. W sierpniu tego roku roku i z tej funkcji złożył rezygnację. Według nieoficjalnych informacji, Jaworski teraz ma zostać wykluczony z partii.

PMM: Są tak naprawdę dwa programy. Jeden nazywa się antyPiS i drugi nazywa się Polska

– Są tak naprawdę dwa programy. Jeden nazywa się antyPiS i drugi nazywa się Polska. Ten wspaniały program, który mamy dla Poznania, Wielkopolski i dla Polski rozwijamy w wielu dziedzinach, obszarach – tak chachmęcił Morawiecki na konwencji PiS w Poznaniu.

>>>

Mateusz Morawiecki mówił na wiecu w Poznaniu, że miasto potrzebuje dobrego „bauera”. Czy ktos może wytłumaczyć panu premierowi, historykowi z wykształcenia, że do „bauera” wywożono Polaków na roboty przymusowe.

Hairwald

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Smarzowski: Społeczeństwo patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby po tym filmie to się zmieniło

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Film „Kler” jeszcze przed pierwszymi pokazami wywołał wiele kontrowersji. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył trzy nagrody: publiczności, za scenografię (Jagna Janicka) oraz specjalną za podjęcie ważnego społecznie tematu (Wojciech Smarzowski).

Skomentowała to Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze stwierdziła, że „wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że „publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej…

View original post 2 896 słów więcej

PiS zostanie wymazany z historii. Za 20 lat nikt nie będzie znał nazwisk tych nikczemników, zostaną po nich elektrownie węglowe, wycięte lasy i choroby

Zwykły wpis

tokarczuk

INTERNAUCI NIE WYTRZYMALI… I WCALE SIĘ NIE DZIWIMY. TO PO PROSTU WIELKI WSTYD!!!!!

c3xexydxaaawrx1

Świetny tekst w „Wyborczej” młodego publicysty Stanisława Skarżynskiego o Kaczyńskim.

Poseł Kaczyński ma problem. Musi rządzić osobiście, bo nie ma wyjścia: jeśli się cofnie, nikt nie będzie naprawiać błędów podwładnych, jeśli obejmie stanowisko w państwie – nie zdoła ogarnąć całości.

Na ręcznym sterowaniu w przepaść. Jarosław Kaczyński wychodzi z cienia

kaczynski

Wszelka zdolność decydowania od roku paruje z instytucji państwa i skrapla się w gabinecie prezesa PiS-u przy Nowogrodzkiej w Warszawie. Obsada ministerstw i rad nadzorczych spółek skarbu państwa, stanowisk sędziów TK, stanowisko rządu w sprawie aborcji, kwestia składania przez prezydenta podpisu pod ustawami – żadna z tych rzeczy nie jest poza zasięgiem Jarosława Kaczyńskiego.

Centralizacja władzy jest nieodmiennym skutkiem zaprowadzania w państwie autorytaryzmu i na pierwszy rzut oka wydaje się to właściwe i skuteczne, bo jest spójne ze Schmittowskim decyzjonizmem, do którego odwołuje się PiS, a w którym władzy nie stanowi się poprzez prawo, ale wbrew prawu, bo suwerenny jest ten, kto podejmuje decyzję o stanie wyjątkowym. Jednak ta centralizacja jest największą słabością autorytaryzmu, bo nie da się jej na dłuższą metę pogodzić z wymogami nowoczesnego państwa. I to, co się dzieje ostatnio w obozie partii rządzącej, jest doskonałą tego ilustracją.

Tłem dzisiejszych problemów Kaczyńskiego jest paradoks – im bardziej scentralizowana władza (czy to w partii, czy to w zwykłej firmie), tym częściej ważne stanowiska otrzymują głupcy – bo tylko oni nie są w stanie stworzyć realnego zagrożenia dla tego, kto ich powołuje na stanowiska. Zarazem jednak głupcy czynią głupstwa, a te trzeba naprawiać, co prowadzi do lawinowego wzrostu liczby spraw trafiających do centrali.

Oto błędne koło autorytaryzmu: powierzenie części władzy człowiekowi zdolnemu pozwala piramidę zaległości zredukować, ale zarazem ryzykuje się wyhodowanie sobie konkurenta. Autorytaryzmy starają się z tej sprzeczności wybrnąć metodami policyjnymi, ale jeśli policja polityczna ma spełniać swoje zadania, nie może nią kierować głupiec, a człowiek roztropny może zagrozić mocodawcom.

Za pierwszych rządów Kaczyński (2005-07) oparł się na ludziach samodzielnych i odpowiedzialnych za swoje decyzje polityczne. Pełną autonomię miał prezydent Lech Kaczyński, pozycja koalicjanta dawała dużą samodzielność Andrzejowi Lepperowi i Romanowi Giertychowi, ale też sam Jarosław Kaczyński opierał się wówczas na ludziach zupełnie innych niż obecnie, byli to np. premier Kazimierz Marcinkiewicz czy marszałek Sejmu Marek Jurek.

Pierwszy rząd PiS-u skończył się katastrofą. Jarosław Kaczyński zastąpił wybijającego się na samodzielność Marcinkiewicza i próbował łączyć zarządzanie partią z rządzeniem krajem. Jurek zażądał wpisania ochrony życia do konstytucji; gdy tego nie dostał – odszedł z partii. Lepper i Giertych stale rzucali prezesowi kłody pod nogi, a i prezydent Kaczyński potrafił nie tylko mieć inne zdanie, ale także go nie ukrywać.

Jak się zdaje, dzisiejszy obóz władzy właśnie zbyt dużą samodzielność współpracowników i autonomię instytucji państwa uznał za przyczynę porażki swego pierwszego rządu – postanowił więc całą władzę podporządkować partii. Prezesowi, szeregowemu posłowi, miało to pozwolić ograniczyć liczbę podejmowanych decyzji i zachować kontrolę nad wszystkim. Chyba jednak przesadził w drugą stronę – skutkiem obsadzenia całego państwa ludźmi posłusznymi, ale pozbawionymi formatu politycznego jest to, że do centrali PiS-u trafia dziś dosłownie każda sprawa, co wypycha Kaczyńskiego z roli szarej eminencji do pierwszego rzędu.

Oczywiście i wcześniej zdarzało się, że wprowadzał korekty, ale z drugiego rzędu. Np. gdy kombinującej nad obietnicą obniżenia wieku emerytalnego partii – bo czy budżet to wytrzyma? – przypomniał, że skoro PiS obiecał 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn, to tak będzie. Wiadomo było, że Kaczyński we wszystkim ma swój udział, ale twarz decyzjom zawsze dawał ktoś inny: wojnę z TK firmował poseł Piotrowicz, a demolkę w polskiej dyplomacji – minister Waszczykowski.

W grudniu zaś coś w tej strukturze pękło. Najpierw dyskretnie, gdy Jarosław wyszedł przed kamery, żeby tłumaczyć pomysły Marka Kuchcińskiego na organizację pracy mediów w Sejmie, a wkrótce już zupełnie otwarcie, gdy prezes na konferencji prasowej zasiadł w centralnym miejscu – premier i marszałek Senatu po jednej jego stronie, a marszałek i wicemarszałek Sejmu po drugiej – i zabrał głos jako pierwszy. Posiedzenie w Sali Kolumnowej było w porządku – ogłosił i posłusznie przyjęli to do wiadomości senatorowie i prezydent Duda, który szybko budżet podpisał.

W styczniu komentatorów zaskoczyło wyjście prezesa przed kamery w celu upokorzenia Zbigniewa Ziobry i poinformowania TK, że „nie będzie miał innego wyjścia”, niż stwierdzić, że nie ma uprawnień do rozpatrzenia wniosku prokuratora generalnego, który chciał zbadania zgodności uchwały Sejmu z konstytucją. Ostatnio Kaczyński sam ogłosił planowane zmiany w ordynacji do samorządów i zapowiedział, że będzie „przekonywał Trybunał Konstytucyjny”, że ograniczenie liczby kadencji w samorządach można wprowadzić wtedy, kiedy uważa to za stosowne prezes PiS-u.

Obserwujemy to samo co za pierwszego rządu PiS-u: po roku Kaczyński wychodzi z cienia. Inna jest jednak przyczyna – wszystko wskazuje na to, że stał się niezdolny do cichego sterowania olbrzymią liczbą pionków, które sam rozstawił, a których działania powodują w Polsce chaos. Efekt jest groteskowy: szeregowy poseł osobiście, bez pośredników, rządzi Polską, ale nie ma innego wyjścia – jeśli się cofnie, nikt nie będzie naprawiać błędów polityków partii rządzącej; jeśli pójdzie do przodu i obejmie stanowisko w państwie – straci zdolność kontrolowania całości. Rządy prawa mają swoje wady, ale prezes właśnie się przekonuje, że nie inaczej jest w przypadku ręcznego sterowania.

c3w_fq1weaadgxi

ONI TEŻ KRYTYKOWALI POPRZEDNIKÓW. A DOJĄ AŻ TRZESZCZY. NA SAMEGO RYDZYKA TO JUŻ KILKADZIESIĄT MILIONÓW ZŁ POSZŁO

jaroslaw-kaczynski

Plan Morawieckiego sypie się. Pisze o tym Witold Gadomski. We wtorek Rada Ministrów po raz kolejny dyskutowała o strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju przygotowanej przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego. I tu zaskoczenie: nie tylko jej nie przyjęła, ale wręcz uznała, że jest niedopracowana. Premier Beata Szydło oświadczyła, że „nie do końca spełnia oczekiwania”.

morawiecki

Morawiecki uspokajał, że chodzi o poprawki redakcyjne i „zaledwie jedną lub dwie merytoryczne”, ale sprawa wydaje się poważniejsza. Ekipa PiS prezentuje się na zewnątrz jako monolit. Politycy wygłaszają formułki przygotowane przez biuro propagandy i nie krytykują nawet najbardziej absurdalnych wypowiedzi, np. takich jak ta autorstwa Antoniego Macierewicza o mistralach sprzedanych za dolara. Krytyka dokumentu Morawieckiego świadczy więc o tarciach w PiS i o tym, że niektórzy chętnie pozbyliby się wicepremiera.

Morawiecki ma coraz większe ambicje polityczne. Zdołał już obsadzić swoimi ludźmi wiele stanowisk w rządowych agencjach i spółkach skarbu państwa. Nie zadowala się rolą wynajętego technokraty. Ekonomiczne i menedżerskie kompetencje (prawdziwe lub iluzoryczne) mają być dla Morawieckiego przepustką do wielkiej polityki, a być może dać stanowisko „delfina”. Tyle że do tej roli chętnych jest wielu. A skoro największym aktywem wicepremiera jest jego strategia, niechętni mu politycy PiS pokazują jej słabości.

Strategia rzeczywiście ma wiele wad, choć pewnie innych, niż wskazują jej krytycy w PiS.

Niebawem minie rok, od kiedy wicepremier przedstawił zarys swojego planu. Ministrowie przyjęli wówczas wystąpienie Morawieckiego owacją, a Jarosław Kaczyński ocenił, że to „najlepszy plan gospodarczy od 27 lat” – w domyśle: lepszy od planu Balcerowicza.

Nie sposób jednak obu dokumentów zestawiać. Plan Morawieckiego przypomina tworzone w PRL plany wieloletnie, w których określano, jakie konkretnie zakłady zostaną zbudowane, ile górnicy wydobędą węgla, a hutnicy wytopią stali. Propaganda PRL nieustannie trąbiła, że plany były przekraczane, choć nigdy nie były wykonywane.

W strategii pełno jest zapisów, których nie powstydziłby się Hilary Minc rządzący gospodarką PRL w latach 50. Oczywiście nie chodzi o powrót do technologii sprzed pół wieku, ale o to, że cele planu Morawieckiego są równie szczegółowe i oparte na równie mglistych podstawach jak Minca „plan sześcioletni”.

W ramach projektu „Batory” mają powstać promy pasażerskie, projekt „Lukstorpeda” przewiduje produkcję polskich pojazdów szynowych, a projekt „Żwirko i Wigura” – polskich dronów. Mają to oczywiście robić zakłady państwowe lub w najlepszym razie prywatne, którym zadania w formie zamówień publicznych zleci państwo.

Dlaczego akurat drony mają być polskim produktem flagowym? Gdzie będą sprzedawane, pod jaką marką, z jakimi produktami będą konkurować? Jakie przewagi ma w tej dziedzinie Polska i gdzie się one uwidoczniły? O tym w strategii Morawieckiego nie ma ani słowa. Publiczne pieniądze mają być przeznaczone na produkcję, którą z jakiegoś powodu wicepremier i jego ekipa uważają za przyszłościową i wartą wsparcia.

Wehikułem finansowym planu Morawieckiego ma być Polski Fundusz Rozwoju (PFR), czyli dawne Polskie Inwestycje Rozwojowe, które minister Bartłomiej Sienkiewicz w podsłuchanej rozmowie określił zdaniem kończącym się na „kamieni kupa”. W ciągu ostatniego roku PFR dofinansował Polską Grupę Górniczą, podniósł kapitał w państwowym Banku Ochrony Środowiska i w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, uczestniczył też w nacjonalizacji Pekao SA. Wydawał pieniądze, które wcześniej otrzymał od skarbu państwa, ale wątpliwe, by się zwróciły.

Morawiecki, który miał opinię bezpartyjnego fachowca, okazał się przede wszystkim mistrzem słowa. Każdą porażkę potrafi przedstawić jako sukces, a realne sukcesy gospodarcze ostatnich dekad to dla niego „bożek elit III RP”. Mówi tym samym językiem co Jarosław Kaczyński. Politycy PiS, którzy latami budowali swą pozycję przy wodzu, zobaczyli, że mają konkurenta, który może ich ograć.

Los strategii i jej autora jest więc teraz w rękach lidera PiS.

NOWA KATEGORIA „WIERNYCH” W KOŚCIELE. WSTYD NAM ZA WAS

c30y9aqwiaas8pp

Waldemar Mystkowski pisze o sojuszu Kościoła i PiS.

kaczynski-duda

PiS ma prawo się bać. Może nie cała partia i jej elektorat, bo wielu posłów PiS jest z przysłowiowej łapanki, acz to cyniczni ludzie. Powinni się bać liderzy, którzy sprzeniewierzają się prawu i moralności. Jarosław Kaczyński powinien się bać za całokształt, ale taki Andrzej Duda za konkrety, za wielokrotne złamanie konstytucji i za siew nienawiści. Uważam ten „grzech” za najcięższy: w Żaganiu poszczuł jednych Polaków na drugich, złamał tym samym za jednym zamachem 4. Ewangelie i przykazania św. Pawła z Dziejów Apostolskich.

z21330281vuroczystosc-zawierzenia-grupy-energa-bozej-opatrzn

Dlaczego PiS ma się bać? Otóż partia zawarła sojusz z ołtarzem, tj. z Kościołem katolickim, czego zabrania Konstytucja w artykułach o rodzieleniu ołtarza i tronu (władzy). A PiS zawiera pakt propagandowo-handlowy z Kościołem, a sam Kościół na tę okazję przybiera formę iście barbarzyńską, by nie napisać innowierczą.

Prezesi giełdowej spółki Energa mianowani przez PiS oddali ją pod opiekę Opatrzności Bożej (nie wiem, dlaczego pisze się tę zbitke pojeciową z dużych liter, tak jednak czynią media). Ta uroczystość odbyła się w Kościele Opatrzności Bożej w Gdańsku Zaspie.

Na czym ten średniowieczny sztafaż miałby polegać? Otóż na wspomnianym barbarzyństwie. Na handelku. Wy nam szmal (dary), my dla was „dobrą wieść” (reklamę).

W tym konkretnym gdańskim kościele w pobliżu ołtarza postawiono cztery stojaki z logo spółki Energa (które to logo będzie powtarzane w kościołach w kraju), a Energa złożyła dary w koszu znajdującym się pod ołtarzem. Dobrze czytacie! Na jakie kwoty opiewają czeki, wie tylko Energa (spółka państwowa) i miejscowy kler (funkcjonariusze bytu niebieskiego).

Taki odstawili handelek. Może warto przypomnieć jak Chrystus drobniejszych kupców wywalał z światyni. Otóż za fraki i z odpowiednim słowem. Wielce symptomatyczne są słowa między zawierającymi pakt. Biskup Wiesław Szlachetka mówił, że od początków chrześcijaństwa w dniu Ofiarowania Pańskiego wierni składali dary. Błąd! Spółka państwowa jest instytucją prawa handlowego i własnością państwową, a nie wiernymi. Dary były składane w kościołach przedchrześcijańskich i barbarzyńskich, acz szczątki tej tradycji pozostały w postaci tacy i kolędy. Kościół zawsze utrzymywał się z jałmużny, ale czerpał ją z wiernych, a nie z instytucji.

Niemniej znamienne są słowa strony drugiej wypowiedziane przez wiceprezesa spółki Energa Grzegorza Ksepko, który tym hadelkiem (paktem) zamienił zwykły prąd na „boży prąd”. I właśnie w tej metaforze widzę niebezpieczeństwo dla PiS, ale i ciemny lud może tłumaczyć się tym, że manipulując nieostrożnie przy gniazdku zostanie porażony przez „boży prąd”.

W gniazdku więc mamy „boży prąd” dla maluczkich, Bóg jednak lubi ciskać prąd własnoręcznie. Może dlatego Kaczyński porusza się z ochroną, która nadstawi za niego piersi, gdy Bóg porazi gniewnym gromem, jak Balladynę. Gdy lud nie może, natury unicestwiają zło. Inny Bóg, Zeus Gromowładny, nie szczypał się i wpisał sobie w nazwę własną to, czym lubił rozstrzygać sprawiedliwość: grom.

Niech Kaczyński i Duda nie liczą, że przekupią byt niebieski, który widzi, jak myślą, słowem i uczynkiem rozsiewają zło. Ja zaś liczę na „prąd demokratyczny”, który w postaci obywateli i ich nieposłuszeństwa tak ich razi, że nie pozbierają się, jak Janukowycz po Majdanie.

WARSZAWA XXI WIEK – WEDŁUG POSŁA Z ZĄBEK

c3wuvm9wyaa6vdf

CHAMSKI SKOK NA STOŁKI

c3xussuxuaeyhoz

>>>

POWIĄZANE WPISY:

  1. Jarosław Kaczyński zostanie obudzony 13 grudnia. Polska czuwa
  2. Rok PiS. Wyrok na Polskę, będzie jeszcze gorzej, jeżeli Polacy ich nie pognają
  3. Kaczyński się boi. Ma czego, bo to jeden z największych niszczycieli w historii. Studenci pokażą mu miejsce w szeregu
  4. Wg PiS w nowej historii Polski nie ma miejsca dla Lecha Wałęsy. Polska to nie Kurduplowo, ani piaskownica Kaczyńskiego

Słowa Kaczyńskiego o przedsiębiorcach wyglądają na objaw paranoi. Ponadto: gabinet cieni PO, rok KOD i deportacje+

Zwykły wpis

cxeche7xgaec99w

Balcerowicz o słowach Kaczyńskiego o przedsiębiorcach: Jeżeli rzeczywiście w to wierzy, to jest niepokojący objaw paranoi

– Jeżeli rzeczywiście Kaczyński w to wierzy, to jest niepokojący objaw paranoi, a jeżeli nie wierzy, a mówi, to objaw głupoty, bo nawet najciemniejszy lud nie uwierzy, że przedsiębiorcy nie inwestują na złość Kaczyńskiego ani PiS-owi – mówił Leszek Balcerowicz w rozmowie z Justyną Pochanke w „Faktach po faktach” TVN24. Jego zdaniem, winnym spowolnienia inwestycji jest PiS na czele z Kaczyńskim.

biznesmen

W wywiadzie dla TVP Jarosław Kaczyński szybko znalazł wyjaśnienie dla niepokojących danych GUS o słabnącej sile polskiej gospodarki. W swoim stylu stworzył teorię o spisku biznesu przeciwko rządowi dobrej zmiany. – Przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi nie chcą podejmować różnego rodzaju zyskownych przedsięwzięć gospodarczych, bo uważają, że lepiej zaczekać, aż wrócą dawne czasy – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Kim są owi spiskujący biznesmeni? Tego prezes już nie powiedział. Wojciech Warski, przedsiębiorca, prezes informatycznej firmy Softex Data i przewodniczący konwentu Business Centre Club opowiada o prawdziwych nastrojach wspór przedsiębiorców.

WOJCIECH WARSKI, PRZEDSIĘBIORCA, SZEF KONWENTU BCC

Prezes Kaczyński opowiada androny. W dodatku robi to cynicznie i z premedytacją. Wiem, że jest człowiekiem inteligentnym i zdaje sobie sprawę z prawdziwych przyczyn zastoju inwestycji. Stając w propagandowym okienku TVP mówi do własnych, niewyrobionych światopoglądowo, zwolenników. Oni chcą się uwłaszczyć na klasie średniej. Lubią 500 plus i nie dociekają, komu te pieniądze zostaną zabrane. Prezes robi to co wcześniej, czyli podsyca złe nastroje przeciwko przedsiębiorcom i pracodawcom wskazując, że to my jesteśmy winni spowolnieniu gospodarczemu.

Według Warskiego, na zastój w gospodarce (GUS ogłosił spadek PKB do 2,5 proc. ) ma wpływ niepewność i niepokój przedsiębiorców. Bo – jego zdaniem – każdy, kto prowadzi jakąkolwiek działalność gospodarczą, a umie liczyć, wie, że źle się skończy aktualna polityka rządu.

WOJCIECH WARSKI

Rząd beztrosko wydaje pieniądze, które nawet jeszcze nie pojawiły się w budżecie. Nie chodzi mi nawet o recenzowanie sensu takich programów jak 500Plus, jak podwyższanie płacy minimalnej, czy kosztowne dla finansów państwa obniżenie wieku emerytalnego. W kolejnym roku rząd zaplanował jeszcze większą demolkę finansów. Już podzielił pieniądze których nie ma. A za rogiem czai się już Janosik z pałą na bogatych

Biznesmen podsumowuje, że Polską gospodarkę ciągnie ok. 250-400 tys. ludzi prowadzących działalność gospodarczą i osiągających wysokie dochody. To jednak dzięki pracy ponad przeciętną normę i podjęciu ryzyka zatrudniania innych. Właśnie na klasie średniej skupia się pozyskiwanie dochodów budżetowych. Nie znają dnia, ani godziny, kiedy pojawi się pomysł, całkiem „przypadkowo i niechcący”, rujnujący ich biznes.

cxhs8hfxgaahpjw

PiS vs Biznes
Chodzi o pojawiające się zapowiedzi wprowadzenia podatku jednolitego dla jednoosobowych firm. Najpierw w tak zwanych bogatych uderzył Henryk Kowalczyk, szef komitetu Stałego przy Radzie Ministrów. Powiedział, że chce aby „bogaci prezesi płacący niski podatek liniowy zaczęli płacili więcej podatków”. Szybko wytknięto mu błędy. Chociażby ten, że bogaci prezesi ZAWSZE rozliczają się według skali podatkowej. Kowalczyk pierwszy puścił w eter, że stawka podatku może wynieść 30 czy 40 procent dla samo-zatrudnionych mających około 10 tys. obrotów miesięcznie. – Nic im się nie stanie, jakby w ciągu roku zapłacili 3000 złotych podatku więcej – mówił.

Ci bardziej przedsiębiorczy zaczęli rozważać emigrację podatkową do Czech. Wówczas do akcji wszedł wicepremier Mateusz Morawiecki, zaprzeczając pogłoskom o istnieniu pomysłu 40-procentowego podatku. Było to jednak równie autentyczne i szczere jak inne jego wypowiedzi. Najpierw mówił, że Polska nie chce być montownią śrubek, nie będzie przywilejów dla zagranicznych inwestorów. Potem poklepywał się po plecach z szefem Daimlera oferując firmie bogaty pakiet subwencji.

Lista działań wymierzonych w mały i większy biznes jest znacznie dłuższa. Podatek handlowy okazał się sprzeczny z prawodawstwem Unii Europejskiej. Za to z sukcesem wprowadzono podatek od aktywów instytucji finansowych. Ten jednak zemścił się wysokimi prowizjami w bankach, a teraz wyższymi stawkami ubezpieczeń. „Na tapecie” był też podatek od wody – ze stawką prawie najwyższą w Europie. Uderzał w polskich producentów napojów, jak Maspex z Wadowic. Rząd napiera na zakaz handlu w niedziele, a to z kolei strata 40 zyskownych dni w biznesie sprzedawców.

Jako niebywały sukces rządu odtrąbiono uszczelnienie systemu podatkowego i skuteczność kontroli skarbowych. Tylko w przypadku VAT „odzyskano” dla budżetu ponad 600 mln zł – wzrost o 300 procent w porównaniu do ubiegłego roku. Wynik osiągnięto za sprawą serii decyzji urzędników skarbowych o odmowie lub wstrzymaniu wypłaty rzetelnie naliczonych w firmach zwrotów tego podatku – ujawnia Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

WOJCIECH WARSKI

Prezes PiS już wie, że nie da się rządzić 38–milionowym, dużym krajem, opierając się tylko na poparciu środowisku skupionym wokół Radia Maryja, czy ludziach niewykształconych, do których przemawiają prymitywne slogany i propaganda. Nie jestem optymistą; ten rząd jest głuchy na argumenty. Dopiero jak się gospodarka zawali i nie będzie z czego płacić emerytur, może ludzie w Polsce przejrzą na oczy.

To nie będzie kraj dla bogatych
W wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego słychać jednak specyficzny ton. To stara i pielęgnowana latami niechęć do przedsiębiorców, szczególnie tych z list najbogatszych Polaków. Były spektakularne zatrzymania szefów dużych firm. Zarazem mimo upływu miesięcy nie ujawniono jakichś drastycznych zarzutów. Teraz do listy pytań służb dojdzie kolejne: czy bierze Pan/Pani udział w spisku biznesu przeciw rządowi?

robert-tyszkiewicz

Ateiści, prawosławni i muzułmanie powinni podpisywać specjalne zobowiązania do przestrzegania wartości uznanych w Polsce za ważne – uważa posłanka PiS. Niespełnianie wymogów miałoby być „jednoznacznym powodem do deportacji”.
W serwisie wPolityce.pl pojawił się felieton posłanki PiS Beaty Mateusiak-Pieluchy. Posłanka w nawiązaniu do filmu „Wołyń” pisze o relacjach polsko-ukraińskich i zadaje pytania „niewygodne z punktu widzenia politycznej poprawności”, co ma być dowodem na „odwagę myślenia”.

Kim są ci ludzie z Ukrainy, których w Polsce pracuje już ponad milion? Potomkami morderców? A jeśli tak, to czy uważają ludobójstwo, jakiego dopuścili się ich krewni na Polakach, za zło, które ich dzisiaj boli? A może są tymi, którzy za zarobione u nas pieniądze fundują na Ukrainie pomniki Bandery?

Posłanka podkreśla, że politycy powinni pomagać potrzebującym sąsiadom, ale po określeniu zasad tej pomocy. Także swoim obowiązkiem – jako katoliczki – Mateusiak-Pielucha określa pomaganie potrzebującemu, niezależnie od jego wyznania. Tu jednak również stawia warunki:

cxe5_5nxaaa-uo0

Równocześnie jednak, jeżeli chcą mieszkać w Polsce i pracować obok mnie, mam prawo spytać ich o poglądy, przekonania i nastawienie do wartości, które w Polsce uznajemy za ważne

Jej zdaniem powinno się żądać od mieszkających i pracujących w Polsce cudzoziemców legalizowania pobytu i stworzyć skuteczniejszy mechanizm egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby. Dalej polityk wysuwa jeszcze odważniejsze wnioski:

Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji

Jak zauważa portal oko.press, który jako pierwszy napisał o felietonie posłanki, pomysł Mateusiak-Pieluchy jest niezgodny z Konstytucją, w której obronie przecież występuje. Obywatela polskiego nie można bowiem wydalić z kraju (art. 52), a władza nie może żądać od obywatela ujawnienia swojego światopoglądu czy wyznania (art. 53).

cxfmv_gw8aaswkq

– Chcemy pokazać lepszą twarz polskiej polityki. Chcemy pokazać, że Polska brzmi dumnie i nie musi się kojarzyć ze słowem „katastrofa” czy „kompromitacja”. Dzisiaj zaczynamy pracę, by tak się stało – mówił w czwartek lider PO Grzegorz Schetyna podczas prezentacji gabinetu cieni.

Informacje o #GabinetCieni znajdziecie na stronie: http://gabinetcieni.org .

cxd3ktgxeaevvcd

Gabinetem cieni, który powołała w czwartek rada krajowa PO, pokieruje Schetyna. Jego zastępcami będą Ewa Kopacz (koordynatorka polityki społecznej) i Tomasz Siemoniak (koordynator kwestii bezpieczeństwa). Schetyna zapowiedział, że gabinet będzie recenzować rząd PiS i proponować alternatywne rozwiązania. Mówił, że jeśli PO wygra wybory za trzy lata, to tak będzie wyglądał przyszły rząd. W każdym resorcie będą dwie osoby, które będą koordynować prace.

Schetyna: PO znów porządzi osiem lat

– Będziemy upubliczniać każdy błąd tego rządu, każdy grzech pychy, każde zaniechanie, pokazywać każdego „PiSiewicza”. Ale też będziemy pokazywać własne projekty ustaw (…). I za trzy lata będziemy gotowi, by wygrać wybory – mówił Schetyna. Dodał, że po ośmiu latach rządów Platforma wie, jakie błędy popełniła, i potrafi je skorygować tak, by dobrze prowadzić Polskę, w trosce o portfele Polaków.

– Będziemy atakowani, wyszydzani, będą nam pokazywać ostatnie osiem lat. Ale my z tych ośmiu lat jesteśmy dumni. I pokażemy, że to, co oni krzyczą w parlamencie, te osiem lat, to będzie ich przekleństwo, bo znowu wygramy wybory i znowu będzie osiem lat – rozmarzył się.

– Musimy pokazać obywatelom, że wiemy, co zrobić, by Polska wróciła do normalności. Chcemy, żeby Polska znowu była liderem w Europie, żeby była krajem sukcesu, który jest pokazywany jako wzór – zadeklarował.

Kopacz: Odeślemy tę władzę do historii

cxdpfq_xeaatg7g

Po Schetynie głos zabrała Ewa Kopacz. Mówiła, że dobra zmiana PiS nie służy dobrze Polakom.

– To najbardziej egoistyczna zmiana w historii wolnej Polski. Apeluję do nas: nie dajmy się zahipnotyzować propagandzie tej władzy. Polacy nie kupują rozdawnictwa i grzebania się w historii, bo to, co najważniejsze, jest przed nami, a nie za nami. I Polacy mówią „nie” dla wykorzystywania religii w polityce. Bo choć szanują religię, to chcą normalnego, nowoczesnego państwa – mówiła Kopacz.

– PiS patrzy na Polskę jak na pole bitwy – żeby ktoś mógł wygrać, to ktoś musi przegrać. Polacy mają dość podziałów. Żadna władza nie ma prawa was segregować, nazywać obywatelami gorszego sortu. Na dłuższą metę rządzenie poprzez konflikt jest przeciwskuteczne – dodała. I przywołała słowa byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Abrahama Lincolna, który mówił, że podzielony dom nie ustoi. – Te słowa dedykuję PiS. Podzieleni i skłóceni nie dacie rady w tak trudnym świecie – podkreśliła Kopacz. Deklarowała, że PO stanie w obronie każdego Polaka, który zostanie obrażony przez PiS lub wyrzucony z pracy.

cxd0ebnxcaalivj

– Ta władza nie będzie bezkarna, nie tym razem. Wróci normalność, wróci otwartość i tolerancja – zapowiadała. – Nie poddamy się i odeślemy tę władzę tam, gdzie czuje się najlepiej. Odeślemy ich do historii.

koduj24

Tamara Olszewska na Koduj24.pl pisze o roku KOD.

kod-byl-jest-i-bedzie

Bardzo ważne jest pokazywanie społeczeństwu, jak bardzo jest okłamywane.

18 listopada 2015 roku Krzysztof Łoziński napisał tekst, od którego wszystko się zaczęło. To było raptem kilka tygodni panoszenia się nowej, pisowskiej władzy. Kilka tygodni, a my z przerażeniem w oczach i zdumieniem patrzyliśmy na wyczyny posła Kaczyńskiego i jego spółki. Nocne debaty, ignorowanie, wręcz zamykanie ust opozycji, lekceważenie dotychczasowych zasad demokratycznych, oddanie władzy w ręce ignorantów czy tych, opętanych żądzą zemsty, szukających spisków. Jak tsunami ruszyło PiS w Polskę, wywalając ze stołków spółek państwowych kogo się da, przetasowując, niszcząc, demolując. Symboliczną kropką nad „i” stał się atak na TK, atak na podstawowe prawa obywatelskie, atak na Polskę, która dla nas tak ważna, tak cenna.

Krzysztof Łoziński napisał „trzeba założyć Komitet Obrony Demokracji działający na podobnych zasadach do tych, na jakich niegdyś działał KOR” i nie trzeba było długo czekać na odzew. Tego dnia Mateusz Kijowski założył na fb grupę Komitet Obrony Demokracji i już po kilku dniach liczyła ona kilkadziesiąt tysięcy członków. Potem już spotkanie grupy założycielskiej w Warszawie, podjęcie decyzji o powołaniu stowarzyszenia, określenie zasad działania, utworzenie sekcji roboczych. Na początku grudnia 2015 roku powołano Zarząd Tymczasowy, uchwalono statut, a w regionach zaczęły powstawać Grupy Lokalne. Tak to się właśnie zaczęło…

„To jest obłęd w najczystszej postaci. Obłęd wywołany przez pewną grupę i przenoszony na innych” – Jarosław Kaczyński.

(PROMOCJA! 3,5 MLN TYLKO DO KOŃCA ROKU)

cxh_96rxcaelcik

Okazało się, że w Polsce ludzi zaniepokojonych sytuacją polityczną jest od groma i trochę. Grupa na fb rosła z każdym dniem. Pierwsze działania KOD-u zostały poparte przez artystów, intelektualistów, przedstawicieli organizacji pozarządowych, ludzi kultury. Wydarzyło się coś niesamowitego. Po latach zamknięcia się na masową działalność publiczną, po latach życia we własnym kręgu, życia toczącego się głównie między pracą a domem, ludzie zrozumieli, że tak już się nie da. Jeśli chcemy ratować dokonania Polski minionych 27 lat, nie możemy pozostać bierni, nie możemy spokojnie patrzeć, jak krok po kroku odbiera się polskim obywatelom to, co dla nich najważniejsze. Słowa Krzysztofa Łozińskiego „Pisać listy otwarte i zbierać pod nimi podpisy (można przez Internet), tworzyć raporty (takie jak nasz „Raport Gęgaczy”, żadna dyktatura nie lubi, gdy „spisane są czyny i rozmowy”), prowadzić dyskusje publiczne i wykłady, organizować pokojowe demonstracje. Organizować pomoc prawną i materialną dla ewentualnych poszkodowanych. Bardzo ważne jest pokazywanie społeczeństwu, jak bardzo jest okłamywane.” stały się drogowskazem, jaką drogą ma pójść KOD.

„Komuno-faszysto-bankierzy z żydowskim genem obśliniającej zdrady, czyli KOD” – Rafał Ziemkiewicz

Przez pierwszy rok KOD niejeden raz przyprawił rządzącą partię o palpitacje serca. Pikiety, walka w obronie TK, wspólne czytanie Konstytucji, zaangażowanie w obchody rocznic ważnych dla demokratycznej Polski i oczywiście marsze. Szliśmy pod hasłami „W obronie Twojej wolności”, „My – naród”, „Polska murem za Wałęsą”, „Marsz wkurzonych”, „Czerwona kartka dla rządu” i wiele, wiele innych, w których brało udział tysiące ludzi. Pod KPRM ustawiono tablicę, która od 1 marca 2016 roku odlicza dni, które mijają i mijają, a premier Szydło wciąż nie publikuje orzeczeń TK w sprawie „genialnych” nowelizacji kolejnych ustaw o TK.

„To są faszyści, którzy nienawidzą demokracji. Faszyści albo bolszewicy – niech sobie wybiorą, co bardziej im pasuje. Polacy wygrali wybory (…) łajdacy i zdrajcy ten wybór podważają. (…) To prowokacyjna inicjatywa, podobnie jak wcześniej bojówki Palikota. To ludzie, którzy za czyjeś pieniądze mają przeszkadzać i tworzyć preteksty dla zagranicznych mocodawców” – Jan Pietrzak

cxhntv0wiaamkdx

KOD jest wszędzie, nie tylko w dużych miastach. Struktury Stowarzyszenia powstawały i nadal powstają również w małych miejscowościach. To tam „KOD-owskie mróweczki” z wielkim zaparciem i wiarą budują Grupy Lokalne, mimo że mają przeciwko sobie znaczną część mieszkańców, często podkręcanych przez duchownych, którzy nie kryją swego negatywnego stosunku do KOD-u. KOD-y regionalne są niesamowite. Rozdają kwiaty, Konstytucje, ustawiają swój namiot, by prowadzić akcje odkłamywania społeczeństwa, uczestniczą we wszystkich ważnych, dla swego środowiska rocznicach, przedsięwzięciach. Organizują pikniki, manifestacje, jeżdżą na marsze do Warszawy i nie odpuszczają. Są wielcy w swojej skromności, wytrwałości, konsekwencji, choć przecież o wiele im trudniej niż KOD-om z dużych miast.

„Przynależności do KOD-u nie da się pogodzić z praktyką wiary katolickiej, z przyjmowaniem komunii świętej. KOD (…) dąży (…) do osłabienia państwa polskiego na rzecz mafii, oligarchów, służb specjalnych i budowania na gruzach Polski pewnego rodzaju kondominium rosyjsko-niemiecko-izraelskiego” – ks. Stanisław Małkowski

Grupy KOD-owskie powstały też poza granicami Polski. Nasi rodacy są z nami, wspierają nas, pomagają i tam, na Obczyźnie walczą o demokratyczną Polskę. USA, Szwecja, Niemcy, Francja, Austria, Włochy, Australia, gdzie nie spojrzymy, wszędzie widać KOD-owskie flagi, ze wszystkich stron świata lecą do nas sygnały wsparcia, chęć współdziałania i wielkie, wielkie serca tych, dla których nasza Polska wciąż ważna. Przed KOD-em otwarte są drzwi wszędzie tam, gdzie demokracja stanowi najwyższą wartość. Nie może więc nikogo dziwić, że to właśnie KOD otrzymał prestiżową Nagrodę Obywatelską Parlamentu Europejskiego. Nie może więc dziwić, że KOD odegrał znaczną rolę w powstaniu Koalicji Wolność Równość Demokracja.

„Potomkowie Kominternu – obrońcami demokracji (…) Najwyższy czas, żeby odpruć żydowski łeb obcej hydry od polskiego tułowia i nałożyć na inne miejsce – np. zad, najlepiej świński”– Krzysztof Baliński

(TAK SIĘ SKOŃCZY DOBRA ZMIANA?)

cxfrprixuam_9b9

KOD jest Stowarzyszeniem zrzeszającym ludzi o różnych poglądach. Z jednej strony to dobre, jednak z drugiej, sprawia sporo problemów. Różne wizje, poczucie marazmu, wypalenia, czasami najzwyklejsza prywata, chęć postawienia na swoim, jakieś dyktatorskie zapędy, chęć dominacji dają nam nieco popalić. Od czasu do czasu wybucha gdzieś burza, która podkopuje wiarygodność ruchu, podważa jego zasady, zmniejsza zaufanie. Jednak to nic nowego, bo zawsze, wszystko „rodzi się w bólach”. Musimy przejść i ten etap „wewnętrznych niepokojów”. On nas wzmocni, pozwoli okrzepnąć, a potem już spokojnie będzie można zająć się tym, co dla nas najważniejsze – demokracją Polski. Ważne jest jedno. Jesteśmy i będziemy. Mało tego, cokolwiek by się nie stało Słowem KOD-u będzie zawsze Krzysztof Łoziński. Twarzą KOD-u będzie zawsze Mateusz Kijowski. To oni wpisali się już w historię walki o demokrację. To dzięki nim jest KOD, jesteśmy MY.

„Wasz milion dostanie ciężki uliczny łomot od przyzwoitszych milionów i będziecie zbierać z asfaltu własne uzębienie” – pisarz Waldemar Łysiak

Kiedyś napisałam „List do Polski” i właśnie nim chciałabym podziękować za ten rok wszystkim KOD-om. Podziękować za nadzieję i siłę. Podziękować za wiarę w dobrą, demokratyczną przyszłość.

„Mój biedny Kraju. Polsko Ty moja, zamknięta znowu w okowach błazna historii. Ileż to już razy, niszczona butą swego narodu, traciłaś swą moc. Ileż to już razy wstawałaś z kolan. Słaba, a jednak piękna. Szara, a jednak tak bardzo nasza. Patrzę dzisiaj na Ciebie i widzę, jak powoli zanurzasz się w odmętach obłędu swoich przywódców. Widzę twarze karykaturalnie wykrzywione pseudo patriotyzmem, zaciśnięte pięści tych, co to w sercach mają Dekalog. Słyszę narastający, miarowy krok nienawiści, przemierzający ulice Twoich miast. Coraz głośniej i głośniej. Coraz mocniej i mocniej. Z jakim pietyzmem układają Ciebie na ołtarzu hipokryzji po to, by otoczyć kręgiem własnej miernoty, by zasłonić Twoje marzenia fałszem i półprawdą. Kaleczą Ciebie, ranią, bo kim Ty Polsko jesteś dla nich? Miłością czy farsą? Wiarą czy arogancją? Kim?

Wokół mnie tyle twarzy, smutnych jak moja. Pełnych niedowierzania, a jednak niezłomnych, niepokonanych. My nie musimy krzyczeć, byś nas Polsko słyszała. Nie musimy bezcześcić Twojej flagi okrywając nią obłudę i kłamstwa. Znowu będziesz kolorowa, piękna. Znowu będziesz domem dla wszystkich. Jesteśmy dla Ciebie i z Tobą. Jesteśmy i będziemy”.

CZY WIECIE, ŻE MACIE ZOSTAĆ PODDANYMI PREZESA? BO JAK NIE, TO… …DEPORTACJA.

cxfkpgbwiaawsfp

Waldemar Mystkowski o gabinecie cieni.

dwa

Czy Jarosław Kaczyński cieszy się, że na czele gabinetu cieni nie stanął Donald Tusk, lecz Grzegorz Schetyna? W każdym razie rząd Beaty Szydło ma teraz dwa cienie. Cień prezesa, który w każdej chwili może wyjść na światło i objąć rządy oraz Schetynę, który skrył się w cieniu z 47 członkami swego gabinetu.

Można rzec, iż Szydło rządzi w dwójnasób. Dopóki towarzyszy jej cień, żyje jako premier, a ma dwa cienie. Dubeltowo zmotywowana jest do pracy, przepraszam: do służby narodowi, bo to jej język koturnowy.

Platforma Obywatelska zdecydowała się na gabinet cieni po roku rządów PiS, choć Ewa Kopacz zaraz po przegranych wyborach mówiła o tej formie recenzowania rządu PiS. Wówczas było 24 procent poparcia, dzisiaj jest o 10 punktów procentowych mniej. Za zaniechanie się płaci.

Ale Platforma to nie jedyna opozycja. I to może być słabością tego gabinetu cieni, acz nie musi. Nowoczesna nie współpracuje w gabinecie cieni Schetyny, lecz dopatruję się furtki, którą szef PO uchylił Ryszardowi Petru. Gabinet cieni ma podwójną obsadę w ministerstwach cieni. W Polsce nie ma tradycji gabinetu cieni, ale gdy Grzegorz Schetyna bądź Ryszard Petru zaczną rządzić, już będzie tradycja i wówczas Kaczyński będzie mógł wyjść z jednego cienia Szydło i udać się w drugi cień Schetyna/Petru.

cxe7gz3wgaa-ssp

Wróżę prezesowi PiS karierę w cieniu, Kazimierz Marcinkiewicz kiedyś nazwał taką rolę – cieniasem. Cienias Kaczyński – jak to brzmi?

Dzisiaj trudno mówić o sile gabinetu cieni i to akurat tego gabinetu, sporo zależy od kreatywności polityków PO. Wielu nie można odmówić doświadczenia rządzenia, bo pełnili najwyższe funkcje, więc łatwiej im będzie przekonywać wyborców, że wiedzą, co mówią. Jest w tym gabinecie wielu młodych polityków, którzy wydają się przewyższać kompetencjami analogicznych ministrów rządu PiS, np. Rafał Trzaskowski jest nieporównywalnie lepiej przygotowany do pracy w dyplomacji, niż nieszczęsny Witold Waszczykowski. Podobne przewagi ma Borys Budka, Krzysztof Brejza czy Rafał Grupiński. Dosadnie rok rządu Szydło określiła wicepremier gabinetu cieni była premier Ewa Kopacz, iż to „egoistyczna władza”, która „wpadła na chwilę do Sejmu z zagranicznej wycieczki i opowiadała nam o innym kraju. Na pewno nie o Polsce”.

O gabinecie Schetyny wypowiedziała się specjalistka od „kolesi” rzecznik klubu PiS Beata Mazurek: „ale to już było”. W PiS mają tendencję do zapominania, jaki w Polsce mamy ustrój. Mianowicie w demokracji wybory odbywają się co cztery lata. Kolesie Misiewicze z PiS wyptrzykali się z korupcji populistycznej, budżet się nie domyka i teraz przyjdzie władzy PiS żyć w tej kwestii „o suchym pysku”.

Na razie dla gabinetu Szydło groźniejszy jest cień Kaczyńskiego. Schetyna musi się uzbroić w cierpliwość i mądrość. Zwłaszcza ta ostatnia cecha jest światłem groźnym dla populistycznej władzy egoistów i „kolesi”.

cxib9zgweae1pvk

Kleofas Wieniawa pisze o nowym Greku Zorbie:

cxeia2aweaaj7ld

Rok rządów PiS. Taki mamy rezultat, że Polska poleciała na pysk w Unii Europejskiej, wykluczamy się z Zachodu, a od następnego roku będzie coraz wyraźniejszy zjazd w kierunku Grecji.

Do tej pory za Greka Zorbę uważałem Kaczyńskiego, teraz na swoją klate tę metaforę wziął Mateusz Morawiecki.

UWAGA, WAŻNE !!! Przekazujcie to dalej, bo umknęło uwadze przykryte emeryturami. I WPISUJCIE SIĘ, BO TO POLACY POWINNI SKOMENTOWAĆ.

cxdgewww8aai-e9

POWIĄZANE WPISY:

  1. Gosiewska, Pawłowicz. Jak pisiówki drą łacha z Polski. Paraliż Trybunału Konstytucyjnego i Gabinet Cieni Platformy Obywatelskiej
  2. Kaczyńskiego słowa nienawiści są przyczyną pobicia, smoleński worek bez dna i Misiu Macierewicza
  3. Kaczyńskiego zwyciężymy jak komunę
  4. Z Kaczyńskiego, Macierewicza i innych pisowców należy się śmiać. Śmiech błaznów zabija

Prochu Macierewicza niet, Duda prezydentem Jego Królewskiej Mości Jezusa, Kaczyńskiego problemy z normalnością

Zwykły wpis

NO TEGO NIKT W PiS SIĘ NIE SPODZIEWAŁ…

cxdxk1swgaekslu

To się narobiło. Prochu wybuchowego Macierewicza nie ma także na zwłokach Marii Kaczyńskiej. Tak się kończą wykopki wawelskie.

Prezes Kaczyński i Antoni Macierewicz zawiedzeni. Kto dał ciała? Kto nie podsypał prochu?

rmf-fm

Zakończyła się już ekshumacja szczątków pary prezydenckiej. Z badań wynika, że ciało Marii Kaczyńskiej nosi podobne obrażenia, co jej małżonka – ciężkie wielonarządowe uszkodzenia, typowe dla wypadków komunikacyjnych. Analiza DNA byłego prezydenta całkowicie potwierdziła jego tożsamość.

radio-tok-fm

Polska wraca do ustroju monarchicznego. W sobotę Juzus zostanie ogłoszony królem Polski. Na intronizacji będzie Andrzej Duda.

Wobec tego należy go tytułować: Duda, prezydent Jego Królewskiej Mości Jezusa. Tak jak Bonda, agentem Jej Królewskiej Mości – i premiera Wielkiej Brytanii – premierem JKM.

A poza tym Jarosław Kaczyński pozostaje w głębokiej chorobie.

fatalna

W rocznicę rządu PiS GUS ogłosił, że gospodarka jest w dużo gorszej kondycji, niż się spodziewano, więc prezes znalazł winnych: „przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi dzisiaj nie chcą podejmować różnego rodzaju przedsięwzięć gospodarczych, zyskownych dla nich. Bo uważają, że wrócą dawne czasy”.

Normalne, że Kaczyński ma problemy z normalnością.

TO SAMO PYTANIE ZADA WAM ZA CHWILĘ DOBRA ZMIANA. PRZYZNAJCIE SIĘ 🙂

cxdsmmmxeaajgg8

Świetna myśl Ewy Kopacz.

cxdpfq_xeaatg7g

Więcej >>>

Powiązane wpisy:

  1. Duda i Dubieniecki – jeden jest prezydentem, drugi siedzi. Podaj 7 szczegółów, które ich różnią
  2. Ślina Kaczyńskiego spadła na jego twarz
  3. Duda konsultuje się ze środowiskiem PiS, taka jest jego potęga smaku
  4. Duda to tylko kamerdyner prezesa Kaczyńskiego

Rok PiS. Wyrok na Polskę, będzie jeszcze gorzej, jeżeli Polacy ich nie pognają

Zwykły wpis

cxtpxlmxaaqlv0w

Uff… Rok rządów PiS mamy za sobą. Przeżyliśmy. Jeszcze żyjemy. Jaki to był rok? Najgorszy po 1989 roku. Komentatorzy nie zostawiają suchej nitki. Można cytować i cytować. Kilka z nich.

Wojciech Szacki z Polityki Insight: Rząd PiS podsumował swój pierwszy rok. Spadła na nas lawina zdań pozbawionych treści.

rzad

Urodziny rządu są zawsze teatrem i ja naprawdę rozumiem, że pani premier się chwali. Trudno, żeby się krytykowała.

Nie przyzna się przecież do tego, że w ciągu roku jej wpływy stopniały, że urósł Mateusz Morawiecki; że musiała się pożegnać z najbliższym sobie ministrem i że o tym, czy będzie rekonstrukcja jej rządu, kiedy i jaka, zdecyduje ktoś spoza rządu.

Rozumiem też, że uroczyste podsumowanie to nie miejsce, by mówić o gafach szefa dyplomacji czy odrealnieniu ministra obrony. I nie wypada wytykać ministrowi środowiska, że zwiększa wycinkę najcenniejszego polskiego lasu, a minister edukacji – nieznajomości historii Polski.

Niewygodnym tematem jest spadające tempo wzrostu PKB, trochę głupio wyszło też z podatkami, więc i to należy zasadniczo przemilczeć, podobnie jak wojnę z Trybunałem Konstytucyjnym. Na politykę kadrową w spółkach także trzeba spuścić zasłonę milczenia.

O czym więc mówić? Jeśli program 500+ uznamy za sukces – a bez dwóch zdań jest to sukces polityczny – to oczywiście o nim, trochę o planach (rozwój ma przyspieszyć) i reformach (ochrona zdrowia). Ale o czym jeszcze?

(Jeśli ktoś nie ma czasu słuchać przemówienia @BeataSzydlo, to tutaj wersja skondensowana #DobryRok (mówienia tego samego) #wieszwiecej)

cxswglsxuaaj9kw

Podsumowanie roku rządów PiS według szablonu

Prawda znana wielu mówcom (i słuchaczom) głosi, że jeśli nie masz nic do powiedzenia, mów długo. Podsumowanie pierwszego roku rządów PiS trwało ponad cztery godziny; spadła na nas lawina zdań pozbawionych treści, takich jak: „To wielka odpowiedzialność, wielki zaszczyt, to jest służba. Zawsze każdego dnia musimy powtarzać, że przede wszystkim wam służymy. Służymy Polakom i służymy naszej ojczyźnie” czy „To był dobry rok i liczę na to, że następny będzie równie dobry” albo „Mamy jedną Polskę, to jest nasz dom, to jest nasza ojczyzna, to jest najcenniejsze, co mamy. Wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni i naszym obowiązkiem jest ją strzec”.

Z książki do gramatyki z podstawówki pamiętam szablon do tworzenia przemówień, który pokazywał, że poszczególne fragmenty zdań można dowolnie ze sobą łączyć i przestawiać ich kolejność; za każdym razem wychodziła gramatycznie poprawna, za to doskonale bezsensowna mowa. Trudno się oprzeć wrażeniu, że szablon ten przyswoili sobie autorzy przemówień pani premier.

Wsłuchajmy się uważnie w to, co ma do powiedzenia Beata Szydło: „Wiemy doskonale, że nasze wielkie zobowiązanie wobec was, uczciwego rządzenia, rządzenia dla ludzi, zajmowania się zwykłymi sprawami zwykłych ludzi, jest naszym zobowiązaniem, którego musimy dotrzymać”.

Po skreśleniu zbędnych słów otrzymujemy: „Nasze zobowiązanie jest naszym zobowiązaniem”.

Z tak mocnym przesłaniem trudno nawet polemizować, bo co prawda, to prawda.

cxtp_sexaaae9yt

Cezary Kowanda z „Polityki” ma tak samo złe zdanie.

polskagospodarka

Polska gospodarka rośnie najwolniej od lat. Winien jest obecny rząd
Trudno się rozwijać, gdy firmy nie inwestują, a rząd nie wydaje unijnych funduszy. Plan Odpowiedzialnego Rozwoju na razie jest Planem Braku Rozwoju.

Dzisiejsze fatalne dane o polskiej gospodarce mają tylko jeden pozytywny aspekt. Główny Urząd Statystyczny wciąż musi cieszyć się niezależnością, skoro opublikował tak złe wyniki, gdy premier Beata Szydło podsumowywała pierwszy rok swoich rządów.

Spójrzmy zatem na dane dotyczące Produktu Krajowego Brutto, który jest oczywiście niedoskonałym, ale i tak najlepszym wskaźnikiem rozwoju.

Polska w grupie europejskich średniaków

Gdy PiS dochodził do władzy, polska gospodarka rosła w tempie 3,5 proc. rocznie. Teraz wzrost wynosi zaledwie 2,1 proc. Za tak gwałtowne hamowanie nie da się obwinić reszty świata, bo w ciągu ostatniego roku nie nastąpiła żadna gospodarcza katastrofa. Świat nie wpadł w recesję i nawet Brexit nie zrobił na razie na najważniejszych europejskich gospodarkach wielkiego wrażenia.

Tymczasem Polska z grona europejskich liderów spada do grupy średniaków, a jeśli patrzeć tylko na ostatni kwartał, to wręcz dołączyła do maruderów. A to już po prostu powód do wstydu. Rośniemy w tempie Francji czy Niemiec, czyli państw znacznie od nas bogatszych, do których przecież powinniśmy nadrabiać dystans.

cxxy1vzuaaafkj5

Brakuje rąk do pracy

Rząd PiS oczywiście problemu nie widzi. Mamy zatem dwie narracje. Jedna wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który nieustannie reklamuje swój Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, chwali się zagranicznymi inwestycjami, opowiada o milionie samochodów elektrycznych i bilionie złotych na skok, jakiego dokona zaraz Polska. A równocześnie twarde liczby pokazują, że gospodarka rozwija się coraz wolniej, mamy ogromne opóźnienia w wydawaniu unijnych funduszy, firmy praktycznie przestały inwestować, a niskie bezrobocie staje się powoli przekleństwem, a nie błogosławieństwem. Polacy do kraju wcale nie wracają, brakuje rąk do pracy, a ostatnim ratunkiem dla naszej gospodarki stały się zastępy Ukraińców.

Bardzo niepokojące dane pokazują, co się dzieje, gdy Polsce wyłącza się unijny dopalacz, czyli miliardy z funduszy europejskich. Ten rok jest bardzo marny pod względem ich wydawania i szybko okazało się, jak bardzo są nam wciąż potrzebne. To nie po myśli PiS, podkreślającego, że trzeba koncentrować się na Polsce, a nie liczyć na innych.

Tymczasem w budownictwie mamy zapaść, bo z ogromnym opóźnieniem rozstrzygane są przetargi drogowe i kolejowe. Winnych nie trzeba szukać daleko – to GDDKiA i PKP PLK. W regionach jeszcze gorzej, bo tam marszałkowie z CBA na karku boją się podjąć jakiekolwiek decyzje. Do tego Plan Junckera, mający być pomostem między starą a nową perspektywą unijną, pomaga głównie bogatszym krajom unijnym, które zgłosiły dużo więcej dobrych projektów.

Zamiast zatem roztaczać wizje elektromobilności i reindustrializacji, śnić o Centralnym Porcie Lotniczym, a nawet podboju kosmosu, PiS powinien wreszcie wziąć się do codziennej roboty. Bo na razie mamy w gospodarce bardzo złą zmianę. Tak na pierwsze urodziny rządu dobrej zmiany.

cxtznrwweaafk_l

Kleofas Wieniawa podtrzymuje pesymistyczne frazy.

rok

PiS podsumowało swoje rządy po polsku, po prostu zastawili się, ale nie postawili, bo mówili o sobie nie na sali sejmowej, aby opozycja im nie przeszkadzała. Show trwalo 4-godziny i mimo blichtru iście amerykańskiego, treść była godna remizy.

Zaś prowadzący, którego do tej pory nazywałem właśnie Casanovą z remizy, okazuje się, iż był pogodynką w telewizji krakowskiej.

Nie było najważniejszej osoby tego widowiska Jarosława Kaczyński, ale za kulisami pociągał sznureczkami.

Chwali się, chwali. Na nieszczęście tego samego dnia GUS opublikował wyniki. Wzrost gospodarczy jest najgorszy od 3 lat, tj. od momentu, gdy skończył się kryzys w UE.

Unia Europejska przeżywa hossę, my wchodzimy w bessę. I będzie się pogłębiała. Będziemy dla odmiany czerwoną wyspą, bo już czerwona latarnią jesteśmy.

cxx4fwqusaa2kly

Bo ten rok rządów PiS to utrata międzynarodowej pozycji, zmarginalizowanie Polski, utrata wizerunku. W kraju demolowanie ustroju i prawa, promocja miernot Misiewiczów i Pisiewiczów, zniszczenie najważniejszej tkanki administracji państwowej – służby cywilnej, a media publiczne prędzej czy później pójdą do kasacji.

To był zły rok, rok wyroku na Polsce. Ile jeszcze?

Waldemar Mystkowski tym razem skupił się na ministrze środowiska Szyszko.

ministra

Minister od Rydzyka, Jan Szyszko, nie miał takiego szczęścia, jak Zbigniew Ziobro, który przez prezesa został zesłany do Brukseli, aby uczyć się języków. A więc nie mógł z kasy unijnej pompować szmalu w swoje interesy biznesowo-polityczne. Może to i dobrze, wszak nie wiadomo, jak skończy się brukselska przygoda obecnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, za którym może już łazić OLAF, unijna agencja do spraw przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. A w Brukseli nie ma Andrzeja Dudy, aby przed uprawomocnieniem wyroku ułaskawić. Ale też odpowiednik Dudy, Donald Tusk, nie ma takich pańskich prerogatyw przebaczania.

Szyszko może spoglądać krzywym zazdrosnym okiem na Ziobrę, który wziął szmal na konwencję klimatyczną, a zrobił konwencję partyjną. Śledztwo dotyczące Ziobry może być klasyką tzw. rozwojową, bo skąd bezrobotne dzieci i pociotkowie europosłów Solidarnej Polski mieli po kilkadziesiąt tysięcy złotych wolnej gotówki, aby wpłacać na konta partyjne?

cxx97rsukay4wcs

A Szyszko rzepkę sobie skrobie w rodzimym gumnie. Wśród ministrów nie jest wielce popularny, lecz to największy wyżarciuch, bo kto był ministrem w czterech rządach i to od dwóch dekad? Poczynając od Jerzego Buzka, poprzez Kazimierza Marcinkiewicza, samego Jarosława Kaczyńskiego i obecnie osiadł u Beaty Szydło. Przyjdzie Morawiecki bądź powtórnie sam prezes PiS, Szyszko ze stołka nie spadnie. Nikt nie ma takiego doświadczenia w skrobaniu dla siebie, niektórzy nazywają to jeszcze inaczej – kręceniem lodów. Złapanie Szyszki na gorącym uczynku nie jest proste.

Niedawno Szyszko dofinansował szkołę o. Rydzyka kwotą 300 tys. zł. I ojciec dyrektor z tego coś miał, i sam minister, bo on i jego córka pracują w toruńskiej uczelni. Ba – zajęcia zaplanowane zostały w hacjendzie ministra w Tucznie, która dla niepoznaki jest nazywana stodołą, aby pominąć ją w oświadczeniu majątkowym.

Taki to wyżarciuch Szyszko. Wyszła na wierzch jego inna „rzepka”, mianowicie za 150 tys. minister środowiska dofinansował z funduszów ministerialnych Radio Wnet, w którym ma skromne udziały. Szyszko dofinansował nie tylko działanie radia propisowskiego. W Radiu Wnet zrealizowano audycje o parkach narodowych, a w każdej była mowa o Puszczy Białowieskiej i oczywiście największym osobistym wrogu ministra Szyszki – korniku drukarzu.

cxxkyibviaaqvod

Każdy ma jakiegoś wroga. Kaczyński – Donalda Tuska, Szyszko – kornika drukarza. W audycjach kornik nie był li tylko samotnym wrogiem ministra, z którym walczy, dorzucono mu a to Greenpeace, a to wszelakie lewactwo, a nawet dostało się prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, gdy program dotyczył Wielkopolskiego Parku Narodowego. Przemyślni dziennikarze Radia Wnet jakoś tak powiązali kornika drukarza z Pomnikiem Wdzięczności, który sobie zamierzył postawić w środku Poznania abp Stanisław Gądecki. Pomnik ten to słynny pięciometrowy Chrystus, szpetny krucyfiks, któremu powiedział „nie” prezydent Jaśkowiak.

Szyszko może jednak spać spokojnie i dalej skrobać swoje rzepki – „dobra zmiana” mu nic nie zrobi. Oczywiście, te rzepki to nie tylko konflikt interesów, ale przede wszystkim korupcja finansowo-polityczna. Kto wie, jak może być jutro, gdy zmieni się władza? Szyszko może beknąć, więc warto byłoby pomyśleć o łasce u Dudy. Kornik drukarz atakuje Puszczę Białowieską, ale nie sumienie ministra ani jego moralność. Grunt to zdrowe samopoczucie.

cxxd3exveaaybli

Kaczyński wyciąga rękę, a wychodzi mu gest Kozakiewicza, albo chce dać Polsce plaskacza

Zwykły wpis

cxfvgr2xgaadxh0

Prawica zachwycona, burzony jest porządek świata. W Warszawie wygrał Kaczyński, w USA Donald Trump, a w następnym roku wybory we Francji i Niemczech. Kto wie, czy nie wygra Marie Le Pen. Wówczas Unia Europejska się sypnie.

Monika Olejnik drwi z naszych niepokornych. Wygraną Trumpa jest zachwycony Paweł Kukiz, porównuje się do niego. Chciałby z nim współpracować w walce z monopolem skorumpowanych elit. Salon „niepokornych” wyje z radości, nareszcie koniec z establishmentem.

salon

W Moskwie strzelają korki od szampana, podobnie jak u naszych prawicowców nad Wisłą. Salon niepokornych wyje z radości, że wygrał Donald Trump, nareszcie koniec z establishmentem.Nasi prawicowcy patrzą na Trumpa jak na proroka. To, że zatykają uszy, udając, że nie słyszeli tego, co Trump mówił na temat Rosji, to nie dziwi. Ale że tego nie słyszy minister spraw zagranicznych, to zaskakujące. Według ministra Waszczykowskiego postawa permisywizmu „róbta, co chceta” jest dla znacznej części Ameryki nie do przyjęcia. Najważniejsze, że skończy się wolność obyczajowa w Ameryce.A może warto pomyśleć o słowach Trumpa, który komentując oskarżenia Putina o zabójstwa dziennikarzy, odpowiedział: „Rządzi swoim krajem i jest jego przywódcą, w przeciwieństwie do tego, co mamy u siebie. Nasz kraj też jest odpowiedzialny za zabijanie”.

Nasza prawica, która nie znosi Rosji, jest zachwycona tym, że Trumpowi w zwycięstwie pomógł Kreml, bo Trump zwracał się do Rosji z prośbą, żeby mu pomogła w znalezieniu 30 tys. mejli.

Prawica ma w nosie seksizm Trumpa, jego wulgarne wypowiedzi na temat kobiet. Trump powiedział: „Jeśli Hillary Clinton nie jest w stanie zaspokoić męża, to jakim cudem zaspokoi Amerykę?”. Powiedział też „Gdyby Ivanka nie była moją córką, chętnie bym się z nią przespał”.

Naszych polityków prawicowych nie niepokoi to, że Trump podważa Sojusz Północnoatlantycki. Powiedział: „Zanim przyszedłbym im z pomocą, sprawdziłbym, czy wywiązują się ze swoich zobowiązań. Jeśli Rosja zaatakowałaby, zastanowiłbym się, czy im pomóc”.

Wygraną Trumpa jest zachwycony Paweł Kukiz, porównuje się do niego. Chciałby z nim współpracować w walce z monopolem skorumpowanych elit. „Wygrał pan – pisze w liście do Trumpa – wbrew wściekłym atakom stronniczych mediów”.

cw1jugbwgaiegmo

Co Donald Trump zrobi, zobaczymy. Był demokratą, potem republikaninem, potem znów demokratą i teraz znów republikaninem. Groził, że postawi mur na granicy z Meksykiem, co nawet zirytowało papieża Franciszka, który stwierdził: „Człowiek, który myśli o wznoszeniu murów, a nie buduje mostów, nie jest chrześcijaninem”. Ale tego nasza prawica nie zauważa, bo przecież sama by chciała zbudować mur, żeby ani jeden imigrant do nas nie trafił.

Słowa Trumpa z kampanii wyborczej – która była chyba najgorsza w historii Ameryki – nie niepokoją naszej prawicy. Bardziej się obruszają tym, że żona Donalda Tuska stwierdziła, że „dwóch Donaldów to za dużo”, o czym radośnie poinformował szef Rady Europejskiej.

Jeden z niepokornych redaktorów napisał, że od roku możemy śpiewać „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”.

Amerykanie też mogą się cieszyć, że wróciła do nich ojczyzna. Donald Trump wystąpił w wielu filmach, grając epizody, teraz dostał rolę życia.

Jak mówi telewizja FOX, wygrała cicha większość, „byliśmy wyszydzani przez Hollywood, marginalizowani przez media, szykanowani i umniejszani przez genderowych rewolucjonistów. Donald Trump stał się przywódcą cichej większości. I teraz większość nie będzie już cicha”.

Może połączmy się z Ameryką, skoro Leśmian nie był godzien, żeby zostać patronem roku 2017, niech nim zostanie Donald Trump.

cxdrv-oxeaa65_f

Przypomnę dwa fragmenty genialnego wiersza Bolesława Leśmiana „Dziewczyna”, którego PiS nie chciał na patrona roku 2017.

lesmian

…A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,

I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie…

Mówili o niej: „Łka, więc jest!” – I nic innego nie mówili,

I przeżegnali cały świat – i świat zadumał się w tej chwili…

Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!

I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?…

breaking

Zakończenie „Dziewczyny” zilustruję Stingiem, który zagrał w paryskiej sali koncertowej Bataclan. Rok temu dżihadyści dokonali tam zamachu, zabijając 90 osób.

Leśmian:

I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!

Lecz poza murem – nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!

Bo to był głos i tylko – głos, i nic nie było oprócz głosu!

Nic – tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!

Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,

Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!

A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

z20967012q

Krzysztof Skiba, satyryk, piosenkarz i publicysta, zabrał głos w sprawie decyzji prokuratury o ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej.

przypadek

W wideoklipie, który można obejrzeć w sieci, stanął po stronie tych, którzy sprzeciwiają się otwieraniu grobów swoich bliskich. Wskazał, że sprawcami traumy rodzin są politycy PiS, którzy nie licząc się z prawdą, forsują teorię o zamachu w Smoleńsku. Efekt? TVP odsunęła Skibę od prowadzenia programu ”W tyle wizji”, gdzie był jedynym komentatorem spoza popierającego obecny rząd mainstreamu.

Prawicowe media już usłużnie podpowiadają, że Skiba został wyrzucony „za drwiny z ofiar katastrofy smoleńskiej” i że „przekroczył kulturowe granice”.

Warto samemu ocenić ten występ. Dla mnie nie ma w nim żadnej drwiny ani przekroczenia granic. Są mocne zdania wiersza, z których najbardziej zapamiętałem dwa:

„Wykopać, zbezcześcić wbrew woli rodziny, sumienia nie mają te skur…ny/

Bo tak się robi karierę na trupach/

Z fałszywą troską i w brudnych butach/”.

W wystąpieniu Skiby czuję autentyczne emocje. Są w nim bezsilność, gorycz i wściekłość. Nikogo nie powinna zwieść satyryczna konwencja klipu. Ten błazen jest tu śmiertelnie poważny.

A granicę przekraczają ci, którzy na polityczne zlecenie, wbrew faktom, zdrowemu rozsądkowi i woli rodzin, podjęli tą barbarzyńską decyzję.

UWAGA. OGLĄDANIE TVPiS GROZI SKUTKAMI UBOCZNYMI.

cxdywmxxaaao7on

Waldemar Mystkowski pisze o ręce Kaczyńskiego, którą wyciąga.

reka

Jarosław Kaczyński wyciągnął rękę. Z prezesem PiS jest ten kłopot, że nie wiadomo, do kogo on ją wyciąga, a także w imię czego? Śmiem wątpić, że dobra wspólnego, ale nie będę takim uprzedzonym Polakiem czy też chrześcijaninem, aby tej ręki nie zauważyć.

Zacytuję prezesa i ustosunkuję się do jego ręki jako chrześcijanin, a ten wiadomo, dostanie w policzek, nadstawia drugi. Już nie raz dostałem – jak i zdecydowana większość rodaków – od tej wyciągniętej ręki (a to gorszym sortem, elementem animalnym, gestapo). Prezes jako władca prezydenta i pani premier wszak ma prawo do liczby mnogiej, więc nie mógł powiedzieć w osobie pojedynczej: – „Wyciągamy rękę do tych wszystkich, którzy niezależnie od różnic chcą silnej Polski, silnej Europy, chcą, by nasza cywilizacja chrześcijańska trwała, zwyciężała i rozszerzała się”.

Jako chrześcijanin nie żyłem w cywilizacji chrześcijańskiej, a jedynie europejskiej, zachodniej, w której była i jest religia chrześcijańska, zaś w Polsce po schizmie Lutra – katolicka. Używano pojęcia uniwersalności chrześcijańskiej, ale tylko wtedy, gdy Europa była pępkiem świata i panował ustrój feudalny, monarchiczny. Ale i wówczas nie używano terminu cywilizacji chrześcijańskiej. Rozszerzana była religia chrześcijańska na barbarzyńców za pomocą krucjat, nie zawsze zwyciężała, a nawet częściej przegrywała. Był to okres błędów i wypaczeń, a św. Jan Paweł II za ten okres ”prosił pokornie o przebaczenie”. Kaczyński jednak chce rozszerzać, pomija więc wielkim łukiem tego, który obok Lecha Wałęsy, ma największy wkład personalny w odzyskanie suwerenności Polski w 1989 roku.

Jeżeli Kaczyński chce rozszerzać, musi zostać jakimś papieżem i zlecić krucjatę swoim pomazańcom: Dudzie i Szydło. I zdaje się przestaje używać zasłony dymnej (mgieł smoleńskich), bo dalszy ciąg powyższego cytatu brzmi: „…chcą silnej Polski, chcą silnej Europy. Chcą, by nasza cywilizacja, o której mój śp. brat Lech Kaczyński powiedział, że jest najbardziej sprzyjającą człowiekowi spośród wszystkich”.

Nieprzypadkowo nie mamy wymienionego przykładu takich postaci, jak św. Augustyn, Jan Paweł II, tylko brat Lech, a zatem mówimy o rozszerzeniu nie chrześcijaństwa, ani nawet katolicyzmu, ale rytu kaczystowskiego. Dochodzimy więc do tego, iż tzw. apele smoleńskie mają sens, a także pomniki Lecha Kaczyńskiego, które będą spełniały rolę świątków, kaplic dla tej „cywilizacji chrześcijańskiej”rytu kaczystowskiego.

cw6jf5lxuaek_wg

Co więc w tej wyciągniętej ręce będzie miał prezes Kaczyński, aby rozszerzać tę cywilizację? Obawiam się, że to kolejny plaskacz, że nazwę to eufemistycznie. Prezes PiS używa takiej, a nie innej retoryki. Jest ona uboga w symbolikę i semantykę, jak każda tego rodzaju kazuistyka polityczna, lecz wołałbym, aby posługiwał się innymi szatami narracyjnymi, bo nie trzeba zbytniej biegłości, aby ściągnąć owe szaty i zobaczyć, że król prezes jest nagi, a w swojej nagości zdeformowany, tj. zakłamany.

I jeszcze jedno. Nie tylko ja, ale większość ludzi – wykluczam tych o wielu twarzach – ma tylko dwa policzki, nie mamy już co wystawiać przed wyciągniętą rękę prezesa. Ryszard Petru w kwestii tego rytu rozszerzającego się kaczyzmu nie ma aż takich kulturowych asocjacji jak ja, więc nie wyciąga swojej politycznej ręki ani nie nadstawia policzka („światełka w tunelu”), bo ma „poważne obawy”, że to „głównie gest Kozakiewicza, a nie podanie prawdziwej ręki”.

Jeszcze raz Kaczyński w szerszym kontekście. Pisał o tym Kleofas Wieniawa.

komitet

Już wyżej nikt nie może upomnieć rządu PiS, iż w Polsce brakuje praworządności. Ostatnie to eufemizm, bowiem mamy bezprawie.

Komitet Praw Człowieka działający przy Organizacji Narodów Zjednoczonych wypowiedział sie o trzech sprawach w Polsce, które szwankują (kolejny mój eufemizm).

ONZ apeluje o opublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego i naprawę jego, bo te zaincjowane ustawy nie prowadzą do tego, a wręcz przeciwnie. Ostatnia ustawa wręcz zaognia sytuację.

Komitet ONZ wypowiedział się też o braku dostępu do legalnej aborcji. A co robi PiS? 4 tys. zł obiecuje za urodzenie uszkodzonego dziecka, jeżeli kobiecie uda się dożyć, czyli w sam raz na trumnę. Tę ustawę można nazwać trumienną.

Trzecia sprawa to brak równego traktowania obywateli, dyskryminacja ze względu na rasę i orientację seksualną oraz rozpowszechniona mowa nienawiści. Będą nam zamykać stadiony i Facebooki.

Dzisiaj już jestem pewien, że Obrona Terytorialna jest przygotowaniem do zaprowadzenia reżimu kaczystowskiego. Kibole i ONR-owcy zostaną rzuceni przeciw społeczeństwu obywatelskiemu, m.in. przeciw KOD i Czarnemu Protestowi.

Doszło do „fascynującej” sytuacji, gdy w Sejmie uczczono pamięć wybitnego Polaka, Andrzeja Wajdy, który stanie w rzędzie obok Kochanowskiego, Mickiewicza, Gombrowicza.

Jarosław Kaczyński tak dał nogę z sali posiedzeń, iż wyrżnął o ostatni schodek.

cwb3clsweaafvgg

Taka nam nastała małość! Musimy sobie poradzić, bo wykluczenie z Zachodu i Unii Euroipejskiej zbliża się wielkimi krokami, wprost proporcjonalnymi do tych, którymi uciekał z Sejmu poseł K.

cw7pikuw8aekwxf

POWIĄZANE WPISY:

  1. Kaczyński dąży do samobójstwa Polski
  2. PiS pęka. Co się dzieje? Czyżby Duda zdradził Kaczyńskiego, podał rękę Wałęsie?
  3. Parlament Europejski o braku praworządności w Polsce. Zagrożenie demokracji
  4. Film „Smoleńsk” poległ. Ciemny lud nie chce oglądać tego kiczu