Tag Archives: Aleksander Kwaśniewski

Andrzej Duda – prawnik amator, prezydent amator

Zwykły wpis

„Trybunał posuwa się za daleko i zbyt dalece ingeruje w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich, co w moim przekonaniu jest niebezpieczne i to są praktyki, które są groźne dla suwerenności państw Unii Europejskiej. Uważam, że KE nie ma racji, pozostaję przy swoim zdaniu. Uważam również, że Trybunał Sprawiedliwości UE, orzekając w tej sprawie – w sprawie, która jest bez wątpienia sprawą wewnętrzną, bo regulacja organizacji wymiaru sprawiedliwości jest sprawą wewnętrzną – posunął za daleko” – powiedział w radiowej Trójce Andrzej Duda.

Chodzi oczywiście o postanowienie unijnego Trybunału, który zawiesił pisowską ustawę o SN, zmuszającą sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia do przechodzenia w stan spoczynku.

Duda nie wycofał się z krytyki sędziów SN, którym podczas przemówienia w TK zarzucał anarchię i złamanie prawa. – „W moim przekonaniu przepis 178 ust. 1 Konstytucji został zwyczajnie naruszony, ponieważ państwo sędziowie zachowali się tak, jak gdyby nie uznawali obowiązującej cały czas ustawy, której nikt nie uchylił w tamtym momencie. Nie ma czegoś takiego, że orzeczenie TSUE uchyla czy zawiesza obowiązujące Polsce prawo” – stwierdził  prezydent.

Pan Andrzej Duda skrytykował orzeczenie TSUE w sprawie Sądu Najwyższego, uznając, że ingeruje ono w wewnętrzne sprawy Polski. W związku z czym wcześniej podpisał ustawę sankcjonującą decyzję TSUE. Uroczy prawnik amator” – skomentował Tomasz Lis. – „Tylko niestety jest to dr nauk prawnych, na dodatek reprezentujący cały naród. Żenada i w sumie smutek:( PAD powinien przez okres świąteczny wyciszyć emocje, bo są one już za bardzo widoczne” – podsumował inny internauta.

Depresja plemnika

Metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki filmu „Kler” nie widział. Nie zawahał się jednak porównać go z propagandowym filmem „Żyd Süss”, nakręconym w czasach III Rzeszy. – „Kler” wyreżyserowano według klasycznego antysemickiego filmu „Żyd Süss”. To już było grane za Goebbelsa” – powiedział abp Gądecki w Radiu Poznań.

„Żyd Süss” powstał na zlecenie i pod osobistym nadzorem ministra propagandy III Rzeszy Josepha Gobbelsa. Przedstawia losy trzech Żydów, których postawa jest synonimem stereotypów, dotyczących tego narodu, takich jak chciwość czy skąpstwo. „Żyd Süss” służył nazistowskiej propagandzie m.in. do usprawiedliwiania zbrodni, których Niemcy dopuszczali się na ludności żydowskiej, łącznie z „ostatecznym rozwiązaniem”.

„Kler” dotychczas obejrzało ponad 5 mln widzów.

To trzeci najchętniej oglądany film w polskich kinach po 1989 r. A dlaczego metropolita poznański go nie zobaczył? Jak to stwierdził w Radiu Poznań, ponieważ nie jest pozbawiony rozumu do końca”. Czyżby?

„Trzy dni przed Sylwestrem posłowie…

View original post 3 067 słów więcej

 

Duda to tylko niedojrzały bubek, dudek

Zwykły wpis

To nie jest najlepszy czas dla prezydenta Andrzeja Dudy. Po durnych wpisach na Twitterze, czy deklaracji jego rzecznika prasowego Błażeja Spychalskiego, że prezydent podpisze ustawę, której nie ma – tej o ustanowieniu 12 listopada dniem wolnym od pracy, Andrzej Duda zmuszony został do zrezygnowania z udziału w Marszu Niepodległości, do pójścia w którym „bez podziałów” namawiał wszystkie formacje polityczne. Prezydent za pośrednictwem rzecznika prasowego tłumaczył swoją decyzję pobytem poza stolicą. 

„Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości, i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem. Można się nie gryźć” – mówił jeszcze niedawno prezydent w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”. Dziś jednak okazało się, że prezydent nie weźmie udziału w marszu. „Zdecydował kalendarz” – powiedział rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. „Prezydent od samego rana do późnej nocy bierze udział w różnego rodzaju uroczystościach państwowych. I to jest powód, dla którego nie będzie uczestniczył w Marszu Niepodległości. Tych uroczystości jest bardzo dużo” – dodał. 

Dziennikarze RMF FM dotarli do informacji, że Andrzej Duda obawiał się powtórki z głoszenia kontrowersyjnych haseł na marszu. Kancelarii Prezydenta nie udało się porozumieć co do tego z organizatorami. Nie dali oni gwarancji, że podczas marszu dozwolone będą wyłącznie biało-czerwone flagi. Postawiłoby to Dudę w niezręcznej sytuacji – firmowałby swoją obecnością wygłaszanie nienawistnych haseł. Między innymi one wpłynęły na decyzję o rezygnacji ze wspólnego maszerowania przez pozostałe stronnictwa polityczne. 

Prawo i Sprawiedliwość mogło jednak temu zaradzić. Mogło ogłosić własny Marsz Niepodległości „bez podziałów”, jednak na użytek miesięcznic smoleńskich wolało uchwalić ustawę o zgromadzeniach cyklicznych. 

Winą za blamaż starał obarczyć narodowców niezawodny Samuela Pereira. Do sprawy odniósł się wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Witold Tumanowicz.

Sedno tej przedziwnej sytuacji wyraził celnie Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju. 

Nasze polskie świętowanie jest niczym 100 lat niepodległości. Uchwalany naprędce dzień wolny, podzielone obchody i towarzyszący wszystkiemu bajzel, jak państwo Polskie – trzyma się na ślinę jak polski „naród”. Ciekawe czy starczy kolejnych stu lat, by wreszcie zbudować w Polsce społeczeństwo. 

Najbardziej zabawne jest to, że rządzący mogliby zorganizować własny Marsz Niepodległości. Ale uchwalili ustawę o zgromadzeniach cyklicznych. A ta daje prawo pierwszeństwa ONRowi i Młodzieży Wszechpolskiej.

Holtei

„Wierzę, że dzisiejsza Polska – kraj wolny i demokratyczny – to także Pana zasługa. Dlatego też byłoby wielkim zaszczytem dla mieszkańców i władz stolicy Wielkopolski, gdyby zechciał Pan przyjąć zaproszenie do Poznania – miejsca, gdzie 11 listopada stanowi fenomen radosnego, wspólnego świętowania” – napisał w zaproszeniach do byłych prezydentów Jacek Jaśkowiak. Prezydent Poznania na Facebooku umieścił zdjęcia oficjalnych pism wystosowanych do Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.

Jacek Jaśkowiak przypomniał, że w Poznaniu 11 listopada to także imieniny ulicy Święty Marcin. – „To kulturalny festyn, którego centralnym punktem jest barwny korowód z udziałem tysięcy poznaniaków. Świętujemy tu radośnie, chętnie dzieląc się z gośćmi naszą świętomarcińską tradycją”– napisał prezydent Poznania. Tego dnia mieszkańcy Poznania i turyści m.in. zajadają się słynnymi rogalami świętomarcińskimi.

W tym roku festyn organizowany jest w ramach programu „Pochwała Wolności”. – „Jego istotą jest refleksja nad ideą wolności oraz budowanie świadomej, aktywnej i odpowiedzialnej wspólnoty. Społeczności…

View original post 3 081 słów więcej

Smutne 100-lecie odzyskania niepodległości. Przez pokraków PiS

Zwykły wpis

Nie wiem, czy wiecie, ale to 12 listopada to nie jest dzieło przypadku…

Przed nami, już za trzy tygodnie, obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Andrzej Duda wielokrotnie podkreśla, że dzień ten jest niezwykle ważny i należy podejść do niego godnie, pozostawiając za sobą wzajemne kłótnie, konflikty i niechęć. W artykule okolicznościowym pisze, że „Jestem głęboko przekonany, że stulecie odzyskania niepodległości to sprawa bliska sercom wszystkich Polaków. Ogromnie zależy mi na tym, aby jubileusz stał się świętem całej polskiej wspólnoty i by każdy z nas, obywateli Rzeczypospolitej, czuł się zaproszony nie tylko do udziału w uroczystościach i innych wydarzeniach rocznicowych, ale przede wszystkim do ich współtworzenia”.

Mamy więc z jednej strony wielkie słowa o jedności narodowej tego dnia, a z drugiej pewien zgrzyt, który stanowi zaprzeczenie tej dobrej woli prezydenta. To problem z zaproszeniami dla Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.  Jak twierdzą byli prezydenci, nie zostali do dzisiaj zaproszeni na uroczystości państwowe.

Szefowa biura Bronisława Komorowskiego Anna Kulikowska w rozmowie z Onetem mówi, że „Bronisław Komorowski do dziś nie otrzymał zaproszenia. Według naszych informacji Aleksander Kwaśniewski także nie został dotąd zaproszony”, a Marek Kaczmar z Instytutu Lecha Wałęsy również nie ukrywa, iż „nie otrzymaliśmy żadnych innych zaproszeń na państwowe uroczystości z okazji 100-lecia niepodległości (…)Na ten moment jedyne zaproszenie wpłynęło od kardynała Kazimierza Nycza. Metropolita warszawski zaprosił Lecha Wałęsę na uroczystą eucharystię w setną rocznicę odzyskania niepodległości”.

Żadne zaproszenie nie dotarło też do Donalda Tuska, co nie dziwi Pawła Grasia. Przypomina on, że w ubiegłym roku szefa Rady Europejskiej zaproszono w ostatniej chwili.

Rzecznik Dudy Błażej Spychalski wydaje się nieco zdziwiony problemem, bo przecież „wszyscy byli prezydenci i premierzy są na liście zaproszonych. To oczywiste”. Mało tego, jest przekonany, że zaproszenia już zostały wysłane.

Z kolei Jarosław Sellin, wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznaje, że jego resort nie wysłał jeszcze zaproszeń na koncert „100 NA 100” w Teatrze Wielkim w Warszawie, który odbędzie się 11 listopada.

Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Onetem wyjaśnia, że „w dyplomacji jest taka zasada, że jeśli komuś zaproszenie przysyłane jest dwa-trzy dni przed uroczystością, to znaczy, że nie jest mile widziany. Trudno mi czekać na zaproszenie do ostatniej chwili”.

Sprawa wydaje się więc jasna. Prezydent i rząd wyślą zaproszenia na ostatnią chwilę, by potem móc powiedzieć, że oni bardzo chcieli razem, że dla nich obchody tego święta powinny być ponad podziałami społecznymi i politycznymi, ale to byli prezydenci zignorowali zaproszenie. To oni nie chcieli wspólnie świętować. To oni źli.

11 listopada – Święto Niepodległości. Co z zaproszeniami dla Wałęsy, Komorowskiego i Kwaśniewskiego?

Holtei

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf odniosła się w TVN24 do słów Jarosława Kaczyńskiego, że rząd będzie się odwoływał od decyzji TSUE, zawieszającej pisowską ustawę o SN. – „Nie wiem, do kogo. Nie chcę tutaj kpić. Pan Kaczyński chyba nie bardzo zna prawo europejskie. Rząd nie może się odwołać do kogoś wyższego, bo już nie ma nikogo wyższego” – stwierdziła prof. Gersdorf.

Odniosła się też do złożonego przez Zbigniewa Ziobrę wniosku do TK w sprawie zbadania zgodności zapisów unijnego Traktatu z ustawą zasadniczą. Przypomniała, że cały Traktat został w 2006 r. uznany za zgodny z polską Konstytucją.

„To jest jakieś nieporozumienie dla mnie, żeby w ogóle Trybunał Konstytucyjny mógł o tym decydować. Ja to oceniam negatywnie jako chęć zastopowania działalności sądów, polegającej na stawianiu pytań prejudycjalnych co do zgodności z prawem unijnym rozwiązań przyjętych przez polski parlament” – powiedziała Pierwsza Prezes SN.

>>>

Na pytanie o konsekwencje ewentualnego wyroku TK…

View original post 1 182 słowa więcej

Jak kler dyma państwo i gwałci dzieci. Duda jako pożyteczny idiota

Zwykły wpis

„Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła zamiatanego pod dywan i zła, które się bezkarnie panoszy”

Biskup Piotr Libera podczas poniedziałkowej konferencji prasowej oznajmił, że diecezja płocka walczy ze wszystkimi przejawami pedofilii w Kościele. Zaznaczył, iż do zwołania konferencji, której tematem była „Ochrona małoletnich w praktyce diecezji płockiej” skłonił go m.in. niedawny List do Ludu Bożego papieża Franciszka, a także minione 10 lat od objęcia biskupstwa płockiego. Przypomnijmy: W ogłoszonym w sierpniu Liście do Ludu Bożego papież Franciszek przywołał m.in. słowa św. Pawła: „Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki”. Pisze w nim o czynach popełnionych przez „znaczną liczbę księży i osób konsekrowanych”. Skala nadużyć zdaniem papieża „wymaga przyjęcia odpowiedzialności w sposób globalny i wspólnotowy”, a uświadomienie sobie tego, co się stało, nie wystarcza.

W odpowiedzi na List do Ludu Bożego papieża Franciszka we wszystkich dekanatach diecezji odbyły się nabożeństwa pokutne w intencji ofiar nadużyć w Kościele. – „Od samego początku pobytu w Płocku, czyli od czerwca 2007 r., wydałem wojnę przestępcom. Nie uchylamy się od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa. Egzekwowanie zasady „zero tolerancji” wobec zachowań pedofilnych wśród duchownych było i jest nadal moim priorytetem” – oświadczył bp Libera. – „Skala krzywd, jakie te dzieci, osoby małoletnie, doznały jest wielka. To nie jest złamanie kości czy siniaki. To rany osobowości, z którymi będą musiały żyć latami” – czytamy w portalu Onet.

Od 31 maja 2007 r. do 17 września 2018 r., czyli w okresie 11 lat posługi bp Libery 9 duchownych oskarżonych zostało o nadużycia seksualne względem nieletnich, w tym dwóch z osobami poniżej 15 roku życia. Zaden z nich nie pracuje już z dziećmi lub młodzieżą, a cześć usunięto ze stanu duchownego. Niezależnie od tego, czy sprawa była w sądzie cywilnym umarzana, to sądy kościelne procedowały i wydawały wyroki. We wszystkich sprawach badanych we wspomnianym okresie poszkodowanych zostało 16 osób, w tym trzy poniżej 15 roku życia.

„Odczuwamy zażenowanie i wstyd, ale konsekwentnie idziemy drogą oczyszczenia i drogą prawdy – mówił biskup pomocniczy płocki Mirosław Milewski, przedstawiając na konferencji powyższe dane. – „Nie chodzi nam o jakieś proste zamknięcie przeszłości, ale o trzymanie się z determinacją drogi, na której jest potępienie dla sprawców i pomoc dla ofiar. Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła zamiatanego pod dywan i zła, które się bezkarnie panoszy”. Kuria diecezjalna nie ma natomiast „jasnych informacji i danych”, co działo się przed objęciem rządów w diecezji płockiej przez bp Liberę.

Każdy zgłaszany przypadek duchownego oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec najmłodszych jest badany przez specjalny zespół, a ofiarom oraz ich bliskim oferowana jest bezpłatna pomoc prawna i psychologiczna. Jak zauważył ks. prałat dr Marek Jarosz, rektor płockiego Wyższego Seminarium Duchownego i zarazem delegat biskupa płockiego ds. ochrony dzieci i młodzieży w diecezji, w myśl dokumentów Kościoła, przestępstwo seksualne wobec osoby poniżej 18 roku życia jest traktowane z taką samą surowością, jak podobny czyn w prawie karnym względem osoby małoletniej, czyli poniżej 15 lat. Podejmowane są równiez szkolenia prewencyjne; w ciągu ostatnich 5 lat wzięło w nich udział udział ok. 470 świeckich katechetów, ponad 30 sióstr zakonnych – katechetek oraz 380 księży – katechetów.

Tymczasem niedawno zapadł wyrok, który może okazać się przełomem w zwalczaniu pedofilii wśród księży. Dotyczy księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, który po wywiezieniu od rodziców 13-letniej Kasi (ofiarę poznał na lekcji religii i zapraszał ją na plebanię), więził ją i gwałcił przez kilkanaście miesięcy. Mimo skazania go za ten czyn na cztery lata więzienia, nadal jest księdzem. Poszkodowana postanowiła wytoczyć proces całemu zgromadzeniu. Wyrok ogłoszono już w styczniu, ale dopiero teraz przestał być tajemnicą dla opinii publicznej. Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził przyznał w nim poszkodowanej milion złotych zadośćuczynienia oraz 800 zł dożywotniej, comiesięcznej renty. Kluczowe w wyroku jest to, że zapłacić musi nie ksiądz, ale Kościół. Sędzia wydająca wyrok podkreślała, że „nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności cywilnej Kościoła, a ksiądz pedofil wykorzystał do przestępstwa swoją funkcję i pozycję”. Plebanię w wyroku uznała za „miejsce służbowe”, a gdyby Roman B. nie uczył religii, ofiary nigdy by nie spotkał. Proces apelacyjny w tej sprawie rozpoczyna się 20 września.

Wyrok sądu niebywale oburzył Janusza Korwin-Mikkego, lidera partii Wolność (sic!), który zamieścił na swoim profilu na Twitterze potępieńczy (i żenujący) wpis.

Jezus-Maria! Kościół ma zapłacić milion + dożywotnią rentę(!!) kobiecie, którą w wieku 14 lat całował i obmacywał ksiądz. Teraz nastolatki (czytają internet, czytają…) będą się masowo podstępem lub siłą pchaly księżom do łóżek. Sąd zastosował bardzo silny bodziec ekonomiczny…

Trump wykorzysta tę wizytę propagandowo: oto jest w Europie kraj, w którym politycy są zapatrzeni cielęcym wzrokiem w jego obraz. Wiadomo, jaki stosunek do Trumpa mają zachodni politycy, więc pewnie Trump uznał, że warto stracić czas z Dudą – mówi nam prof. Roman Kuźniar, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dyplomata, b. doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Trump posłuży się każdym pożytecznym idiotą, który może przysłużyć się w destrukcji Unii – dodaje.

JUSTYNA KOĆ: Spotkanie z prezydentem Trumpem w Białym Domu to sukces polskiej dyplomacji czy wybłagana wizyta?

ROMAN KUŹNIAR: Na pewno Kancelaria Prezydenta bardzo się starała, aby prezydent został przyjęty przez Donalda Trumpa. Z pewnością nie doszłoby do niej, gdyby nie była też na rękę Trumpowi, który ma potężne kłopoty w kraju i szuka wizerunkowych sprzyjających mu sytuacji. Oczywiście dla niego to jest drobiazg, ale na pewno Trump wykorzysta tę wizytę propagandowo: że oto jest w Europie kraj, w którym politycy są zapatrzeni cielęcym wzrokiem w obraz Trumpa. Wiadomo, jaki stosunek do Trumpa mają zachodni politycy, więc pewnie Trump uznał, że warto stracić czas z Dudą. Niewątpliwie w grę wchodzą też różne interesy, które przy okazji będą omawiane. Wiadomo, że Trump posłuży się każdym pożytecznym idiotą, który może przysłużyć się w destrukcji Unii.

Trump z Putinem nienawidzą Unii i wykorzystają każdego, żeby się przyczynić do rozbicia jedności Europy.

Czy ta wizyta może przynieść Polsce realne korzyści? Minister Krzysztof Szczerski powiedział, że prezydenci Duda i Trump podpiszą jakiś „bardzo ważny dokument”.
Minister Szczerski opowiada różne rzeczy. Jestem pod wrażeniem, jakie od czasu do czasu potrafi wyprodukować fajerwerki dla swojego szefa. Pomijając te zdolności ministra Szczerskiego, to pewnie podczas wizyty będą omawiane jakieś konkrety, bo niezależnie od powodów spotkania i ich hierarchii, to dokument, o którym mówił minister Szczerski, powstanie. Pewnie będzie definiować i określać jakieś zasady współpracy polsko-amerykańskiej; energetycznej, inwestycyjnej, militarnej, zbrojeniowej. Wiadomo, że Trumpowi chodzi w dużej mierze o to, aby wydawać pieniądze w Stanach i kupować od Amerykanów ich zabawki, Trump jest doskonałym lobbystą tego sektora. Polska zachowuje się tu w sposób skrajnie nielojalny wobec europejskiego konsorcjum produkcji broni, ponieważ wszystkie pieniądze wkłada w producentów amerykańskich. Pewnie więc dojdzie do jakichś potwierdzeń zakupów w tej sferze. Co do energii, to oczywiście będzie chodziło o gaz łupkowy, żeby go importować, bo w tej sferze Trumpowi nie idzie tak dobrze, jak to miało wyglądać. Zresztą my też mieliśmy swoją przygodę z łupkami, z mizernym skutkiem.

Jeżeli chodzi o sferę inwestycyjną, to prezydent w tej sprawie nie ma najmniejszego wpływu, bo biznes jest w rękach prywatnych i kieruje się własnymi kalkulacjami. Nawet jeśli w tej sferze jakieś deklaracje zostaną zapisane, to nie będą one miały żadnego wpływu na dalsze zachowania biznesu.

Czy ta wizyta oznacza, że Ameryka akceptuje niszczenie praworządności w Polsce? Pamiętamy, że przy ustawie o IPN i sporze z Izraelem dyplomacja waszyngtońska jasno deklarowała, że nie ma mowy o wizytach i spotkaniach z prezydentem dopóki ten spór nie zostanie zażegnany.
Dla Trumpa to jest bez znaczenia. On lubi spotykać się z Dudą, bo on idealnie się wpisuje w ten panoptikom przywódców; chociaż trudno mówić o prezydencie Dudzie jako o przywódcy, to jest wyimaginowany prezydent i w Ameryce z całą pewnością zdają sobie z tego sprawę. Natomiast Duda jest potrzebny Trumpowi jako swoisty bibelot, w tej roli zresztą Duda się świetnie sprawdzi. Dla amerykańskiego prezydenta to, o czym pani mówi, jest bez znaczenia. Trzeba tu odróżnić Biały Dom od Departamentu Stanu, gdzie wyraźnie widać rozdźwięk. Szef Departamentu Stanu też jest z tego samego paradygmatu co Trump, ale zawodowi urzędnicy, co prawda mocno przetrzebieni przez prezydenta, widzą co się dzieje w Polsce i od nich płyną sygnały, że to ma znaczenie.

Duda będąc w Białym Domu dołączy do takich watażków, z którymi spotyka się Trump, jak Kim Dzong Un czy Rodrigo Duterte, rządzący autorytarnie swoimi krajami.

To jest też powód, dla którego PiS tak wrogo odnosił się do Obamy, bo dla niego takie wartości jak praworządność były ważne. Zresztą taka zawsze była tradycja amerykańskiej polityki zagranicznej. Skoro USA nie przywiązują od pewnego czasu do tego wagi, szczególnie prezydent Trump, to te sprawy nie będą stawać podczas rozmowy. Oczywiście powinny, bo jesteśmy sojusznikami i jest Artykuł 2 Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o wolnych instytucjach, a u nas właśnie przestają być wolne. Gdyby był „normalny” prezydent Stanów Zjednoczonych, to ta sprawa musiałaby stanąć. Tu

będziemy mieć do czynienia z takim spotkaniem dziwnych osobliwości. Z jednej strony wiemy, kim jest Trump, z drugiej strony będziemy mieć wyimaginowanego prezydenta, który z pogardą odnosi się do instytucji demokratycznych i do własnej konstytucji. Tu warto podkreślić, że to ich zdecydowanie różni. Trump szanuje swoją konstytucję i dobrze o niej mówi, podczas gdy Duda systematycznie nią pogardza i po niej depcze.

Natomiast, jak mówiłem wcześniej, dla amerykańskiego prezydenta przywódcy krajów demokratycznych nie są miłym towarzystwem. Natomiast on świetnie się czuje w otoczeniu przywódców takich krajów jak Korea Północna, Filipiny czy niektórych krajów arabskich. Duda z PiS-em świetnie się wpisują w ten paradygmat światopoglądowy Trumpa.

Ta wizyta urośnie do spektakularnego zwycięstwa w kraju, który będzie wykorzystany przez PR w 100 proc.?
Nie ma żadnych wątpliwości, że zarówno wspomniany wcześniej minister Szczerski, jak i cała machina propagandowa, wcześniej zwana mediami publicznymi, ogłosi wielki sukces.

>>>

Rozmowa Piaseckego:

Pytanie: „Pamięta Pan co obiecywaliście w 2015 roku jeśli chodzi o drogi. Był Pan Szefem Sztabu PiS”,
Marszałek Karczewski „Coś tam pamietam ale nie dokładnie. Na pewno coś tam mówiliśmy”.

🤣 Najlepsze podsumowanie obietnic PiS.

Hairwald

Kolejny świetny projekt plakatu autorstwa Andrzeja Pągowskiego.

– Jestem tylko reżyserem. Ale chciałbym, żeby system finansowania Kościoła był jawny, księża pedofile trafiali do więzienia i żeby polski Kościół wziął wreszcie odpowiedzialność za ofiary – mówi Wojciech Smarzowski. We wtorek 18 września na festiwalu w Gdyni premiera „Kleru”, najgłośniejszego polskiego filmu tej jesieni.

Tadeusz Sobolewski: „Kler” będzie polskim „Spotlight”? Oscarowy film z 2015 r. opowiadał o pedofilskim skandalu w amerykańskim Kościele.

Wojciech Smarzowski: To inna sytuacja. Trzeba pamiętać o tym, że w żadnym kraju Kościół sam z siebie nie oczyścił się z win. Musiała być pomoc państwa, instytucji świeckich. Zresztą „Kler” nie jest filmem tylko o pedofilii. Ważne było dla mnie, aby zrobić film o ludziach, których wyróżnia tylko to, że noszą sutanny. Są trzy wektory napędzające tę historię: żądza pieniędzy – chciwość, żądza władzy, no i żądza seksualna.

A skoro od tego zaczęliśmy, zajmijmy się tym grzechem. Badania w Niemczech…

View original post 3 463 słowa więcej

Duda działa wbrew polskiej racji stanu. Zdrada?

Zwykły wpis

„Zwracam się do Pana Prezydenta głęboko poruszony i zaniepokojony słowami wypowiedzianymi przez Pana Prezydenta w Leżajsku o Unii Europejskiej jako „wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika”. To stwierdzenia nieprawdziwe i niebezpieczne. Unia Europejska to nie „wyimaginowana”, ale jak najbardziej realna wspólnota, która przez 60 lat zapewniała pokój naszemu kontynentowi” – napisał były prezydent Aleksander Kwaśniewski w liście otwartym do Andrzeja Dudy.

Kwaśniewski podkreślił, że nieprawdą jest jakoby niewiele dla nas z tej wspólnoty wynikało. Zaznaczył, że Polska ma dzisiaj swobodny dostęp do rynku UE, dokąd kierujemy aż 80 proc. naszego eksportu. – „Kluczowe znaczenie posiada Unia dla polskich produktów rolnych, 2,5 miliona Polaków pracuje zarobkowo w krajach Unii, a liczba ta rośnie. Korzystają nie tylko z wyższych zarobków, ale i innych praw socjalnych, jakie gwarantuje legalne, europejskie zatrudnienie” – napisał były prezydent. Zwrócił też uwagę, że liczba polskich studentów w krajach UE wynosi już 30 tysięcy. – „Poruszamy się bez przeszkód po naszym kontynencie bez wiz i upokarzających kontroli” – podkreślił. Jak dodał, Polska pozostaje największym beneficjentem unijnych funduszy.

„Działanie na szkodę europejskiej wspólnoty jest nieodpowiedzialne, także w świetle globalnych niepewności i napięć. (…) Takie negatywne procesy wspiera nasz sąsiad, Rosja, łamiąc wobec Ukrainy i Gruzji podstawowe zasady prawa międzynarodowego i aktywnie wspierając dezintegrację polityczną Europy. (…) Jeżeli zatem słowa wypowiedziane przez Pana Prezydenta w Leżajsku wynikają z chwilowych emocji – apeluję o rozwagę. Jeśli zaś z głębszej strategii – ostrzegam. To wbrew polskiej racji stanu” – podkreślił Kwaśniewski.

Na koniec były prezydent przypomniał, że za wejściem Polski do UE głosowało ponad 13,5 miliona Polaków. – „W powiecie leżajskim głosowała za Unią wyraźna większość – 62 proc. mieszkańców. Przeciwko wstąpieniu do UE głosowało 3,9 miliona Polaków, czyli mniej aniżeli połowa Pana wyborców w 2015 r. Nie ma zatem politycznej i społecznej zgody na antyeuropejski kurs, a żadna partia polityczna ani politycznego, ani moralnego mandatu na jego realizację. Polacy są i powinni pozostać częścią realnej, a nie wyimaginowanej, umacniającej się, europejskiej wspólnoty, z której zarówno wiele czerpiemy, jak i do której wnosimy nasz polski wkład. Wspólnoty, której wartości podzielamy i zobowiązaliśmy się przestrzegać w 2003 r.” – napisał Aleksander Kwaśniewski do Andrzeja Dudy.

Działanie na szkodę europejskiej wspólnoty jest nieodpowiedzialne, także w świetle globalnych niepewności i napięć.

Takie negatywne procesy wspiera nasz sąsiad, Rosja, łamiąc wobec Ukrainy i Gruzji podstawowe zasady prawa międzynarodowego i aktywnie wspierając dezintegrację polityczną Europy.

Hairwald

Współczesna lewica polska porzuciła ambicje modernizacyjne, ambicje wyniesienia ludu do wyższych ideałów, stymulowania pewnego rodzaju awansu klasy i postanowiła ten lud kokietować takim, jakim on jest. To oznacza sprzeniewierzenie się tradycyjnym ideałom lewicowym. Przykładowo pochwała plebejskiego gustu oznacza, że lewica uważa disco polo za uprawniony sposób manifestacji tożsamości kulturowej – mówi w rozmowie z nami prof. Janusz A. Majcherek, filozof i socjolog kultury, publicysta. – Za tym przysłowiowym słuchaniem disco polo stoi coś więcej. To pogarda dla elit, dla wyższej kultury, odrzucanie wzorów ambitnych, zachodnioeuropejskich. Kult prostoty i chamstwa, co w przypadku ruchów politycznych i ich masowości…

View original post 2 067 słów więcej

Motłoch PiS narzuca swoją narrację przeciw rzeczywistym elitom

Zwykły wpis

Beata Szydło wciąż poszukuje swojego miejsca w polityce. Zdetronizowana z funkcji premiera musiała się zadowolić fasadową pozycją wicepremiera bez realnych kompetencji, którą stworzono tylko po to, aby zmniejszyć opór elektoratu przed zmianą na stanowisku szefa rządu. Wobec Szydło rozważano wiele scenariuszy, od startu w wyborach prezydenckich po posadę europarlamentarzystki. Jednak najbardziej prestiżową i intratną możliwością ze wszystkich było stanowisko unijnego komisarza. Takie spekulacje w rozmowie z Polskim Radiem podnosił nawet publicznie poseł PiS, Marcin Horała.

Okazuje się jednak, że na polityczne ambicje Szydło spadł druzgocący cios. Jak donosi Wprost, w PiS w tym temacie klamka zapadła, że była premier stanowi zbędny czynnik ryzyka dalszego pogorszenia sytuacji międzynarodowej rządu. Rozmówca tygodnika ocenił bez ogródek: “Jej kandydatura niesie ryzyko burzliwej konfrontacji a nawet kompromitacji na forum europejskim”.

Beata Szydło była na tyle realistką, że miała ambicje stanąć na czele Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Była to doskonała okazja, ponieważ już w sierpniu premier Mateusz Morawiecki ma wskazać nowego przewodniczącego tej Rady na kolejną kadencję, co tworzy wizje bezpiecznej posady na parę lat. Jednak i tutaj partia nie okazała się łaskawa, ponieważ wzięły górę obawy, że taka nominacja wywoła awanturę o upolitycznienie rady.

Wszystko wskazuje zatem na to, że jedyną możliwością dla Beaty Szydło pozostaje start do Parlamentu Europejskiego. Jest to funkcja, która oferuje możliwości wzbogacenia się polityków o większe niż nawet kilka kadencji w polskim Sejmie, stąd wielu traktuje Europarlament jako formę lokaty przedemerytalnej. Tu PiS nie powinien stawiać Szydło żadnych przeszkód, ponieważ przy okazji pozbędzie się jej z krajowego podwórka, gdzie przynosi ostatnio rządzącym znacznie więcej problemów niż korzyści. Jednak jak wskazał Roman Giertych i tutaj na Szydło może czekać pułapka. Skok PiS na kontrolujący wyniki eurowyborów Sąd Najwyższy daje bowiem wspólnocie narzędzia do zamrożenia uzyskania mandatów przez ludzi z listy PiS. Przyszłość byłej premier wciąż rysuje się zatem w niepewnych barwach.

Ustawa zasadnicza dobrze służy Polsce – twierdzi były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski.

„Rzeczpospolita”: Równo 21 lat temu, 16 lipca 1997 r., jako prezydent RP złożył pan podpis pod tekstem nowej konstytucji. Czy dzisiaj ma pan jakieś wątpliwości wobec obowiązującej ustawy zasadniczej?

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent RP: Żadnych. Jestem z niej dumny. Wykonaliśmy wtedy wielką pracę, która przetrwała 21 lat. Ustawa zasadnicza dobrze służy Polsce.

Zmiany w sądach nie pomogą PiS

Mówi się o niej, że to konstytucja postkomunistyczna, nad którą pracowały tylko środowiska jednej opcji politycznej.

Jest postkomunistyczna tylko według PiS, które chcą ją zniszczyć i nie przestrzega jej zapisów. Konstytucja z 1997 r. była przygotowywana przez wszystkie ugrupowania, które były w parlamencie, a więc SLD i PSL, które tworzyły koalicję, ale także Unię Wolności, Unię Pracy oraz środowiska, które znalazły się w parlamencie w wyniku wyborów. Jak słyszałem prezydenta Dudę, który mówił, że należy szanować wyniki wyborów, to tylko to za nim powtórzę. W wyniku wyborów z 1993 r. udało się stworzyć większość konstytucyjną, co jest rzadkie i trudne. Warto przypomnieć, że pracowaliśmy również nad projektami konstytucji, które były złożone w kadencji 1991-1993, kiedy ugrupowań w Sejmie było ponad 20. Mieliśmy sześć projektów, wszystkie były omówione i dyskutowane merytorycznie.

I w 1997 r. powstała lewicowa ustawa zasadnicza?

To jest mało lewicowa konstytucja. Zresztą lewica ją krytykuje. W preambule jest odniesienie do Boga. W ustawie jest zapis o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny. Jest też o ochronie życia w duchu konserwatywnym. Twierdzenie, że konstytucja jest lewicowa czy postkomunistyczna to fałszywa opinia.

W pracach nad konstytucją nie brały udziału środowiska, które są dzisiaj u władzy.

Taki był układ parlamentarny. Porozumienie Centrum nie weszło do Sejmu. Prawica nie dogadała się w Konwencie Św. Katarzyny i do Sejmu nie weszła. Stałem na czele Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego i zabiegałem o to, żeby projekty środowisk prawicowych, które były składane w kadencji 1991-1993, były rozpatrywane, mimo że nie musiałem tego robić, bo w parlamencie obowiązuje zasada dyskontynuacji. Reprezentanci każdego z projektów uczestniczyli w naszych obradach. Dopuściliśmy również projekt obywatelski sponsorowany przez Solidarność. Proces prac nad konstytucją był pluralistyczny i demokratyczny, czego życzę moim następcom, którzy chcą zmieniać konstytucję.

W referendum konstytucyjnym wzięła udział mniej niż połowa uprawnionych do głosowania: niespełna 43 proc.

Frekwencja była niska, ale to jest problem wszystkich demokratycznych wyborów w Polsce, łącznie w pierwszymi w 1989 r. Ważne, że większość Polaków opowiedziała się za przyjęciem nowej ustawy zasadniczej, co uważam za swój osobisty sukces. Tym bardziej, że kampania przeciw konstytucji była brutalna, pełna kłamstw i straszenia ludzi.

Po 21 latach czas na zmianę konstytucji?

Konstytucje nie są dziełem wiecznym, choć ich stabilność jest wartością samą w sobie. Debata nad konstytucją jest potrzebna, tylko że ona w Polsce nie ma miejsca. Ustawa zasadnicza traktowana jest przez rządzących instrumentalnie. Napisaliśmy, że przegląd konstytucji powinien nastąpić po 25 latach, czyli za cztery lata. Byłbym za tym, żeby w Sejmie działała stała komisja konstytucyjna, złożona z wybitnych konstytucjonalistów, posłów, senatorów, przedstawicieli samorządów, żeby przez cztery lata prac parlamentu mogli dokonać analiz i przedstawić sugestie, które mogłyby zostać rozpatrzone przez kolejny parlament. Tymczasem w Polsce debata konstytucyjna jest postawiona na głowie. Mamy markowanie dyskusji, ma odbyć się referendum, nie wiadomo jakie padną w nim pytania i nie ma pewności, czy w ogóle się odbędzie. Konstytucji w Polsce nie traktuje się poważnie, nie wspominając o jej łamaniu przez rządzących przez ostatnie dwa lata.

Może zabrakło w konstytucji zabezpieczeń przed jej naruszaniem?

Nie sposób wszystkiego przewidzieć i zapisać w ustawie. Konstytucji nie obroni się przed rewolucją, przed prawniczymi barbarzyńcami. W ustawie zasadniczej jest odpowiedzialność konstytucyjna, Trybunał Konstytucyjny, a nowa władza zrobiła wszystko, żeby te przepisy obejść lub nagiąć.

Nie ma pan wrażenia, że choćby model podziału kompetencji między prezydentem a ministrem obrony narodowej w kwestii nadzoru nad siłami zbrojnymi jest błędny?

Można o tym dyskutować. Zdecydowaliśmy się wtedy na model mieszany. Ja współpracowałem przez dziesięć lat z ministrami różnych rządów bez większych konfliktów. Litera konstytucji to jedno, a dobra wola i działanie w duchu konstytucji to drugie. Gdyby była dobra wolna między prezydentem Andrzejem Dudą a ministrem Antonim Macierewiczem, to napięć by nie było. Nawet jeśli rządzący będą kombinować przy konstytucji, to jestem przekonany, że te zapisy zostawią, bo Polska nie jest dziś gotowa ani na model czysto prezydencki, ani na model czysto parlamentarno-gabinetowy.

Jest pan za tym, by wpisać do konstytucji obecność Polski w UE i NATO?

Nie, choćby dlatego, że nie wiadomo czy te instytucje będą istniały za pięć lat lub w jakim kształcie. W konstytucji stworzyliśmy ramy dla integrowania Polski ze strukturami europejskimi. Nazywać je z imienia i nazwiska nie ma potrzeby, bo one ulegają przekształceniom.

Dzisiaj jest właściwy moment historyczny na zmianę konstytucji?

Czas nie jest szczególny, po pierwsze dlatego, że obecna konstytucja sprawdza się przez lata, a po drugie alternatywną dla niej jest konstytucja, która będzie ograniczała nasze prawa i wolności, podporządkowana jednemu żarłocznemu obozowi politycznemu. Za tą konstytucją głosowało 451 posłów, poza KPN-BBWR i kilkoma posłami PSL. Po latach Leszek Moczulski powiedział mi, że wtedy popełnili błąd, bo to jest całkiem dobra konstytucja i KPN powinna za nią głosować. Konstytucja, która dzisiaj miałaby powstać, byłaby konstytucją jednej partii i to jest wielkie zagrożenie dla demokracji.

Po PiS zostanie rżysko, a na nim jedno wielkie śmietnisko. Kaczyński i jego szemrane towarzystwo będą mieli gdzie spoczywać. I nie trzeba ich segregować, bo to śmieci ogólnie szkodzące Polsce, taka ich toksyna.

Hairwald

Mateusz Morawiecki został wygwizdany podczas uroczystości w Kraśniku.

Morawiecki przyjechał wraz z innymi przedstawicielami rządu na uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej. Na miejscu uroczystości pojawili się protestujący rolnicy i sadownicy.

Kaczyński zabrał głos ws. pomnika Lecha Kaczyńskiego: Uhonorowanie odważnej służby ojczyznie

– Dla Prezydenta Lecha Kaczyńskiego państwo prawa i prawo państwa miały się kierować przede wszystkim sprawiedliwością – mówił w Kraśniku premier Mateusz Morawiecki, a w tle słyszał… gwizdy producentów owoców, którzy przyjechali na uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej.

Mateusz Morawiecki wyraźnie skrócił swoje wystąpienie, podczas którego powoływał się na zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezydenta. Nawiązał także krótko do potrzeby wprowadzenia zmian w sądownictwie. Po przemówieniu podszedł do protestujących i krótko z nimi rozmawiał.

W Kraśniku na Lubelszczyźnie odsłonięto kolejny już pomnik Lecha Kaczyńskiego. Trudno już zliczyć wszystkie obiekty upamiętniające zmarłego prezydenta, stawiane w Polsce przez PiS.

Twórca monumentu w Kraśniku ewidentnie…

View original post 2 697 słów więcej

PiS minus z wydłużającym się nosem Pinokio

Zwykły wpis

PiS-owi plusy się wyczerpały, już nie działają. Zasady populistyczne wszak polegają na tym, że się eskalują, do plusa trzeba dodać inny plus. Tak jak z lenistwem – gdy legniemy, brzuch nam rośnie, chcemy i jeszcze więcej chcemy, nie mamy sił powstać.

Plusy PiS-u więc nie działają, a nawet im ubywa żelaznego elektoratu smoleńskiego, który w Wybuch+ nie wierzy, można zatem powiedzieć, iż coraz więcej będzie PiS minus.

W sondażach PiS-owi się nie bilansuje i nie będzie mógł szantażować – suweren tak chce. A własnie nie chce – suweren pokazułe PiS-owi wała jak Polska cała.

A PiS ma niepohamowaną tendencję do kłamstwa, zatem ten minus wydłuża się, jak nos Pinokio. Takiego minusa dostają kłamstwa Kaczyńskiego, Szydło, Dudy.

Recepty na ratunek PiS już chyba nie ma – na szczęście. O coraz większym niedziałaniu populizmów PiS (owych+) Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych, mówi dla „Wyborczej”:

„Logicznym wydawałby się powrót do przyjaznej twarzy z kampanii wyborczej, schowanie radykałów, może nawet samego Jarosława Kaczyńskiego. Ale po pierwsze, sprawy zaszły już za daleko. Po drugie, wcale nie jest powiedziane, że ten manewr znów zadziałałby tak dobrze.”

Ten minus PiS-u także przeszkadza przyszłemu prezydentowi Francji Emmanuelowi Macron, który zapowiada sankcje wobec Polski.

„Nie możemy mieć takiej Europy, w której (…) gdy mamy do czynienia z państwem członkowskim zachowującym się tak jak Polska czy Węgry – w kwestiach dotyczących uniwersytetu, wiedzy, uchodźców, wartości fundamentalnych – to podejmuje się decyzje, aby nie robić nic”.

„Chcę, aby przypadkowi Polski przyjrzano się w sposób całościowy. I aby w kwestiach dotyczących praw i wartości Unii Europejskiej wprowadzono sankcje”.

To będzie pisowski minus i jest nadzieja, że elektorat zasadzi takiego kopa, iż Kaczyńskiemu, Szydło i Dudzie starczy paliwa, aby wylądować na Księżycu, a przynajmniej na smietniku.

Choć – zaraz, zaraz – wcześniej będzie Trybunał Stanu z wielkim plusem do odsiadki za kratami.

Nareszcie wiemy, od kogo zaraził się chorobą filipińską były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Tym Filipem był i jest abp Sławoj Leszek Głódź.

Czasy filipińskie wspomina Jerzy Dziewulski:

„Dawno to było. Miałem z Głodziem na pieńku, bo to on upił Kwaśniewskiego w drodze do Charkowa. Wtedy byłem szefem ochrony prezydenta”.

Gul-gul.

Zaś Monika Olejnik przewiduje koalicję Kaczyńskiego z Marine Le Pen, z czego może narodzić się Dzieciątko Faszyzm.