Tag Archives: wybory parlamentarne 2019

Kaczyński boi się Schetyny

Zwykły wpis

Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien się nabrać na zapewnienia Jarosława Kaczyńskiego, „abyśmy się wszyscy porozumieli”, bo jego partia  „nie chce wojny w Polsce”.

Nikt nie powinien się nabrać na pustosłowie, iż „jesteśmy wyspą wolności w Europie” i „chcemy być wyspą szybkiego rozwoju”. Otóż demokratyczne narzędzia wolności zostały w dużej części zniszczone i zastąpione autokratycznymi. Zaś szybki rozwój to następstwo koniunktury gospodarczej i tak jesteśmy w tej szybkości maruderem rozwoju, a będziemy się cofać, bo za populistyczne rozdawnictwo zapłacimy regresem gospodarczym, inflacją, czyli wzrostem cen towarów i usług, który to proces się rozpoczął, jest nieubłagany w postaci zubożenia społeczeństwa.

Inne zapewnienia Kaczyńskiego są nienowoczesne, by nie napisać, iż pochodzą wprost z Ciemnogrodu, „nie musimy upodabniac się do Zachodu, nie musimy stać pod tęczową flagą”.

I to jest wizja Polski Kaczyńskiego. Niezachodnia, niecywilizacyjna, zacofana, wsobna, spychana przez Zachód na margines, skazana na wypchnięcie z Unii Europejskiej (Polexit). Powraca idiom polityczny, iż Polska nie nadaje się do wolności, bo takie wstecznictwo w niesprzyjających okolicznościach międzynarodowych może doprowadzić do całkowitej izolacji kraju, a tym samym oddaniu na pastwę silniejszych, np. Rosji.

I mamy drugą Polskę, którą w pigułce „szóstki Schetyny” podał szef Platformy Obywatelskiej, lider opozycji Grzegorz Schetyna. Po pierwsze przywrócić standardy demokratyczne, „odnowić demokrację”, bez których życie publiczne buksuje. Lider PO nie zapomniał o tym, iż rozwój kraju powinien być odczuwany w naszych kieszeniach, a nie w portfelach polityków („nam się należy”), należy zatem „podwyższyć płace”. Kolejne części szóstki Schetyny dotyczą coraz silniej odczuwanych zaniedbań pisowskiego rządzenia, mianowicie „służba zdrowia się sypie”, stworzyć godny „program dla seniorów”, uczynić „przyjazną szkołę” po deformie edukacji autorstwa Anny Zalewskiej. Ostatni element szóstki Schetyny dotyczny czystego powietrza i wody.

Schetyna jednak planuje coś ekstra, bez mała rewolucyjnego. Mianowicie w wyborach parlamentarnych wystartuje z Warszawy, spotka się zatem na tym samym gruncie z Jarosławem Kaczyńskim. Czy prezes PiS będzie w stanie odmówić debaty ze swoim przeciwnikiem?

Nie powinien, a wiemy, że nie przystąpi do żadnej publicznej dyskusji. Nie tylko z tego powodu, że ma w tyle głowy sromotę poniesioną w debacie z Donaldem Tuskiem. Przede wszystkim w starciu ze Schetyną Polacy usłyszeliby, jaką wsteczną wizję Polski reprezentuje PiS, jak kłamliwie przedstawia swoje „osiągnięcia”, które w istocie są zaprzepaszczeniem osiągnięć wszystkich Polaków po 1989 roku. No i Kaczyński jest psychicznie nie za bardzo dysponowany, najprawdopodobniej porusza się dlatego, że używa silnych przeciwbólów, mówi niewyraźnie, niespecjalnie składnie i sensownie.

Nawet gdyby Kaczyński był w pełni dysponowany, nie bałbym się o Schetynę, bo tak zawsze układa się w debatach, iż wygrywają w nich ci, za którymi stoją rzeczywiste potrzeby, aspiracje, a nie zakłamanie, domena Kaczyńskiego i jego marionetki Mateusza Morawieckiego.

>>>

Glapiński, odejdź! Szparki sekretarki możesz mieć na prywatnej posadzie, a nie państwowej

Zwykły wpis

Od razu wyjaśniam! To nie jest fejk! Ona naprawdę to powiedziała! 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️

Depresja plemnika

– Potencjalny elektorat PiS to mniej więcej połowa wyborców! – podkreśla Marcin Duma, szef IBRiS, komentując najnowszy sondaż przygotowany na zlecenie „Rzeczpospolitej”. 48 procent badanych deklaruje, że jest (albo wielka, albo tylko „pewna”) szansa, by zagłosowali na obecnie rządzące ugrupowanie – czytamy w portalu dziennika. Badanie pokazuje, że głównymi priorytetami dla tej części społeczeństwa są reforma sądownictwa oraz polityka socjalna.

Owe 48 proc. wyborców rozważających głosowanie na PiS jest dość podzielone na dwie grupy, z których jedna jest absolutnie zdecydowana (27 proc.), a druga tylko to rozważa (21 proc.). Z kolei grupa, która nie bierze tego pod uwagę (50 proc.), jest złożona niemal wyłącznie ze zdecydowanych przeciwników głosowania na PiS (48 proc.). Tylko 2 proc. nie wie, kogo wybierze. Wśród nich najbardziej konsekwentni są wyborcy SLD – 100 proc. elektoratu uważa, że „zdecydowanie nie ma szans, by zagłosowali na PiS”. Wśród sympatyków PO na PiS nie zamierza głosować 97 proc…

View original post 1 117 słów więcej

 

Tabloid Gliński do wyrzucenia, nawet nie nadaje się do recyklingu

Zwykły wpis

„Czujemy się zobligowani do zabrania głosu, ponieważ Piotr Gliński jest pracownikiem Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, wieloletnim członkiem Rady Naukowej i kierownikiem Zakładu Społeczeństwa Obywatelskiego. Nie chcielibyśmy, aby wypowiedzi i praktyki ministra Glińskiego były uznawane przez opinię publiczną za reprezentatywne dla środowiska IFiS PAN” – napisali w oświadczeniu członkowie Rady Naukowej Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.

Zasiada w niej prawie 50 naukowców, którzy większością głosów przyjęli opublikowane właśnie oświadczenie.

Wyrażają w nim poważne zaniepokojenie działaniami wicepremiera i ministra kultury w rządzie PiS. – „Odnosimy wrażenie, że minister stara się podporządkować sferę kultury jednolitej opcji ideowej i narusza przyjęte zasady funkcjonowania instytucji publicznych. Arbitralne decyzje, dotyczące zmian kadrowych w takich instytucjach, lekceważenie głosu ich pracowników i przedstawicieli, wszystko to musi niepokoić” – napisali.

Naukowcy podają przykład wypowiedzi, która ich najbardziej oburzyła. – „Za szczególnie żenujące uznajemy niedawne porównanie języka używanego w odniesieniu do partii rządzącej, którą reprezentuje m.in. Piotr Gliński, do języka, którym propaganda III Rzeszy posługiwała się wobec Żydów. Takie działania i wypowiedzi uważamy za nielicujące z godnością urzędnika państwowego” – czytamy w oświadczeniu. To nawiązanie do wywiadu, którego Gliński udzielił tygodnikowi „Wprost”. – „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzać do nas obrzydzenie” – mówił minister kultury.

Depresja plemnika

Dziennikarz Tomasz Sekielski od kilku miesięcy pracuje nad filmem dokumentalnym poruszającym tematykę pedofilii w Kościele. Choć wsparcia finansowego odmówiły mu największe polskie stacje telewizyjne, udało mu się zebrać potrzebną sumę dzięki zbiórce na platformie Patronite. Praca nad filmem nie jest jednak łatwa – bohaterowie filmu są zastraszani, nagrania utrudnia także policja.

– Kolejny dowód na to, że Kościół wiele mówi o sprawie pedofilii, a niewiele w tej sprawie robi. Wyobraźcie sobie księdza, który został prawomocnie skazany, który dostał zakaz zbliżania się do dzieci, któremu sąd zakazał nauczania religii. I ten oto ksiądz odprawia rekolekcje z naukami dla dzieci. Mamy to nagrane i zobaczycie to w naszym filmie – opowiadał Sekielski w dopiero co opublikowanym na Facebooku klipie.

O projekcie Sekielskiego głośno jest niemal od roku, kiedy dziennikarz poinformował, również na swoim Facebooku, że planuje nagranie filmu dokumentalnego o pedofilii w polskim Kościele. – To nie będzie film antykościelny ani…

View original post 5 567 słów więcej

 

Kaczyński spełnia marzenia cwaniaczków, szachrajów, takich jak on niepełnych Polaków, niedojdów

Zwykły wpis

Na kuriozalnej konwencji partyjnej w Jachrance Jarosław Kaczyński wyznaczył swojej partii zadanie – już jest, lecz musi się stać do końca partią marzeń Polaków. Kontekst tej wypowiedzi jasno wskazuje, że nie chodziło mu o to, że PiS ma być partią jak marzenie, partią, o jakiej marzą Polacy (bo Polacy o partiach nie marzą), lecz o to, że zadaniem PiS jest realizować marzenia mas.

Inaczej mówiąc, PiS ma być partią skrajnie populistyczną i oportunistyczną wobec życzeń elektoratu. To bardzo wiarygodna deklaracja – nigdy nie sądziłem, że Kaczyńskim kieruje cokolwiek innego niż cynizm i żądza władzy, uzasadniające demagogię i bezwzględne lizusostwo. Że politycy mają być przywódcami, widzącymi dalej niż masy i biorącymi odpowiedzialność za przyszłość kraju, a tym samym gotowymi podejmować projekty i decyzje niepopularne – to Kaczyński wie doskonale, lecz odrzuca. Nie, w imię zachowania władzy będzie schlebiał masowym gustom i pragnieniom. I dokładnie tego się po nim spodziewaliśmy. I wystarczy mu masa w okolicach 40 proc. Nie musi mieć większości, aby zrealizować swoje marzenie.

Bo marzenia Polaków są różne i ze sobą niezgodne. Poza tym, że wszyscy chcą więcej pieniędzy i rozrywek, a za to mniej pracy, podatków, biurokracji i zobowiązań, to co do reszty zachodzą znaczące różnice. Należy sądzić, że Kaczyński, mówiąc o „Polakach”, nie ma na myśli Polaków marzących o otwartym, tolerancyjnym, pluralistycznym i demokratycznym społeczeństwie, lecz o Polakach swoich, stanowiących jego elektorat bądź rokujących nadzieje na oddanie głosów na PiS.

O czym więc marzą Polacy od Kaczyńskiego? Jeśli mam odczytywać ich marzenia z działań PiS, która to partia wszak chce je gorliwie spełniać, to wychodzi mi, że w pojęciu Kaczyńskiego Polak to prymitywny egoista, pełen kompleksów i uprzedzeń, zadufany w sobie prostak, który ma w nosie innych i jeszcze poczytuje to sobie za cnotę. Bo jakie są jego marzenia, które spełnia Kaczyński?

Polak Kaczyńskiego marzy o pieniądzach. Najlepiej, żeby mu po prostu przysyłali na konto, o nic nie pytając. I żeby nie było podwyżek za prąd. I żeby można było sobie w obejściu robić, co się chce – drzewa ścinać, dzieci bić i w ogóle. Następnie żeby księdza nikt nie ruszał i nie oskarżał o głupoty, bo z Panem Bogiem nikt nie wygra. Potem – żeby nam się tu obcy nie panoszyli, to znaczy jakieś przybłędy islamskie, nie mówiąc już o pedałach i innych bezeceństwach z Zachodu. I żeby ta cała Unia nam się nie wtrącała, tylko dawała dopłaty, bo zdradzili nas w czasie wojny i nam się należy. Dalej – żeby w szkole dzieci nie psuli seksami i dżenderami. I żeby nam nie zabraniali węglem palić, bo to jest Polska i tu się pali węglem, a globalne ocieplenie to ich lewacki wymysł, tak samo jak te „małżeństwa” jednopłciowe i inne świństwa. No i żeby jeszcze benzyna nie drożała, a wódka i papierosy też nie.

No i jeszcze marzyłoby się, żeby były mniejsze kolejki do lekarzy. I może na wczasy pracownicze, dotowane, pojechać. I żeby porządek był i władza, co wszystkiego pilnuje. Żeby każdy się czuł bezpiecznie na swoim, a nie musiał się bać, że go z jego ziemi wyrzucą albo mu dzieci przekabacą na jakieś liberalne firdum-dyrdum. Za dużo demokracji do tego nie potrzeba. Lepszy porządek niż ta cała demokratyczna gadanina. I tak nic z niej nie ma, a na końcu każda władza i tak kradnie. A że ci też kradną? To i co z tego. Przynajmniej nasi kradną, a nie jakaś swołocz na szkopskim żołdzie.

Szlachetne są marzenia Polaków od Kaczyńskiego. Piękne jak Polska od morza do Tatr. Marzenia małych cwaniaczków, marzenia prostaczków, marzenia dorobkiewiczów. PiS chce je spełniać i będzie je spełniać. To najzwyklejsza partia klasowa, cynicznie czerpiąca z nizin społecznych, które w każdym słabo lub średnio rozwiniętym społeczeństwie są kopalnią głosów wyborczych.

Swoim oświadczeniem Kaczyński zdezawuował swoje rzeczywiste intencje, swój cyniczny populizm, a także pogardę dla społeczeństwa, które to wyobraża sobie jak zbiorowisko chamów, gotowych akceptować pogardę dla prawa, skrajny nepotyzm, szaleństwo, bezwzględny klerykalizm, korupcję i gangsterkę u władzy – byle tylko mieli z tego zysk, a ich próżności dogodzono chamstwem u władzy. Za słowem „Polak” w ustach Kaczyńskiego czy Morawieckiego kryje się niegodziwa uzurpacja i fałszywe uogólnienie. Marzenia, które realizuje PiS, nie są marzeniami obywateli, ludzi etycznych i odpowiedzialnych. Nazywanie ich Polakami, tak jakby byli co najmniej reprezentatywni dla narodu, to obraza dla tych wszystkich, którzy będąc Polakami, chcą Polski obywatelskiej, demokratycznej – w wartościach konstytucyjnych i europejskich upatrując również własnej, polskiej tożsamości.

Czas najwyższy, aby przestać udawać, że w demokracji wszyscy zasługują na taki sam szacunek, gdyż cieszą się polityczną równością. Z faktu, że cham i głupiec mają (i powinni mieć!) taki sam głos i takie same prawa co człowiek kulturalny i mądry, nie wynika bynajmniej, że nie ma chamów i głupców ani że nie można ich tak nazywać. Kto marzy o tym, co czyni właśnie PiS, ten wystawia sobie jak najgorsze świadectwo. Jeśli PiS jest partią marzeń dla ponad jednej trzeciej Polaków, to chluby nam to nie przynosi. Całe szczęście, że Polacy w znacznej większości, bo w niemal dwóch trzecich, mają inne marzenia niż te, które realizuje partia marzeń Polaków. Oby tylko pozwolono tej większości skutecznie dać wyraz swej politycznej woli. Na razie się nie zanosi.

Depresja plemnika

Uwierzycie? Teraz przebrali się z narodowych w pelerynki europejskie. Polska PiS jako bijące serce Europy. To propagandowy bubel trzylecia.

View original post 2 107 słów więcej

 

Wybory parlamentarne już w marcu 2019?

Zwykły wpis

Wiele wskazuje, że Jarosław Kaczyński szykuje przedterminowe wybory parlamentarne. Znaki są aż nadto czytelne, nie mogą być zignorowane przez opozycję. Jeżeli wybory miałyby odbyć się już w marcu, najpóźniej w kwietniu, to spokojnie możemy orzec, iż w tej chwili mamy do czynienia z nieformalną kampanią wyborczą.

Na ostatniej konwencji PiS w Szeligach pod Warszawą prezes Kaczyński zastrzegł sie, że nie zostanie przedstawiony program partii na zbliżające się wybory, ale z ust Mateusza Morawieckiego usłyszeliśmy zaskakujące słowa i one noszą stygmat haseł wyborczych.

Premier orzekł, iż „jesteśmy bijącym sercem Europy”, co w zderzeniu ze zdegradowaniem Polski w UE należałoby szukać innych porównań z adekwatnymi częściami ciała, zostaliśmy w tej Europie zmarginalizowani w ciągu trzech lat rządów PiS i bliżej nam do zanikającej kości ogonowej.

A ponadto Morawiecki sformułował hasło żywcem przeniesione z krajów o rozwiniętej demokracji i kapitaliźmie: „chcemy odbudować silną klasę średnią”. Podkreślam, że Morawiecki nie jest orłem retoryki, kiepsko czuje język – odbudować można się ewentualnie z ruin, a klasy średniej w kraju nigdy nie było, bo klasa średnia w Europie to mieszczaństwo.

Ta uwaga o klasie średniej jest skierowana właśnie do mieszczuchów, którzy podczas ostatnich wyborów samorządowych kandydatów PiS na prezydentów miast odesłali z kwitkiem już w pierwszej turze. PiS aby utrzymać się u władzy, musi pozyskać miasta, dlatego partia Kaczyńskiego wygładza swój wyraz twarzy. Odsyła na tymczasową emeryturę Krystynę Pawłowicz, Dominika Tarczyńskiego, czy Antoniego Macierewicza.

Afera KNF w istocie nabiera rozpędu, nie chodzi tylko o to, jakie ona ukazuje oblicze korupcyjne PiS, lecz dociera dość powoli do ogółu Polaków, szczególnie do tych, którzy niespecjalnie interesują się polityką. Ta zasada kuli śnieżnej dopiero rozpoczęła swoja drogę w dół. Do wiosny jej pęd może być jeszcze powstrzymany, ale jesienią już raczej nie. Przykładem jest SLD po aferze Rywina, które kilka miesięcy po niej miało wysokie sondaże, zaś po przeszło pół roku Leszek Miller witał się z zieloną trawą.

Nie powinno zatem dziwić, że nieoczekiwanie zostało przesunięte głosowanie nad budżetem z grudniowej sesji Sejmu na połowę stycznia 2019. Jeżeli Sejm nie przyjmie – także po głosowaniu w Senacie – ustawy budżetowej do 27 stycznia, to prezydent Duda zgodnie z art. 98 ust. 4 Konstytucji RP może rozwiązać Sejm i ogłosić przedterminowe wybory.

I o to chodzi. Także nieuchronne wysokie podwyżki cen za prąd zostały przesunięte na późniejszy termin – oczywiście po wyborach. Duda spotkał się – jakby on o czymkolwiek decydował – z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim, po czym pojawił się komunikat, iż podwyżek w 2019 roku nie będzie.

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz uważą, że”przeprowadzenie przyspieszonych wyborów w marcu 2019 roku wydaje się bardzo prawdopodobne”. Przypomina o roku 2006, gdy było blisko do takich wyborów, PiS wówczas wygrałby je, półtora roku później zostały przez nich przerżnięte.

Dzisiaj wygląda jakby PiS rozpoczął kampanię wyborczą. Co na to opozycja? Zjednoczona – już dzisiaj wygrałaby z PiS, rozproszona – nie chcę myśleć, co stanie się wówczas z Polską, gdyby stan obecnej degradacji miał być kontynuowany.

>>>

Ulubieniec Kaczyńskiego i Glapińskiego wcześniej już dymał

Zwykły wpis

Wychodzi, że to chyba lepszy cwaniak, niż sądziliśmy.

…Na rządowym kontrakcie miał zarobić ponad 2 mln zł”- pisze piątkowy „Fakt” i powołuje się na konkurs organizowany w 2011 roku przez resort sprawiedliwości, w ramach unijnego programu „Modernizacja sposobu świadczenia usług przez wymiar sprawiedliwości”.

„Za kontraktem tym stał prof. Tomasz S. (46 l.), z którym Marek Ch. znał się z uczelni. Ten sam Tomasz S., który przed rokiem trafił w ręce CBA za korupcję. Grozi mu nawet 10 lat więzienia” – podaje „Fakt”.

„Gdy 15 kwietnia 2011 r. resort sprawiedliwości kierowany wówczas przez obecnego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego ogłaszał konkurs na wykonanie >Analizy struktury organizacyjnej sądownictwa powszechnego<, Marek Ch. prowadził jednoosobową działalność gospodarczą. Gdy konkurs został rozstrzygnięty – 26 października 2011 r. – od dwóch tygodni miał już spółkę MCC, w której wspólnikiem z czasem została też jego żona Joanna (32 l.)” – pisze dziennik.

MS potwierdziło „Faktowi”, że „po podpisaniu protokołu odbioru wykonania usługi, środki w łącznej wysokości 2.214.000 zł zostały wypłacone na podstawie trzech faktur w kwietniu i lipcu 2012 roku”.

Zdaniem informatorów gazety, sprawa może mieć „drugie dno”. „Marek Ch. wziął do realizacji tego projektu studentów z SGH, na której wykładał. Oni za darmo zrobili badania, a Ch. zainkasował pieniądze” – pisze „Fakt” powołując się na rozmówcę znającego kulisy sprawy. Rozmówca ów zaznacza, że kwota wypłacona przez resort sprawiedliwości „mogła znacznie przewyższać rynkową wartość zamówienia”.

„W takim układzie tylko część pieniędzy trafiała do firmy Marka Ch., bo ten musiał podzielić się zyskiem z tym, któremu zawdzięczał zlecenia” – twierdzi źródło „Faktu”.

Dziennik podkreśla, że Tomasz S. pracował w resorcie sprawiedliwości, kiedy przyznawany był kontrakt. Podaje, że S. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne jesienią 2017 roku „pod zarzutem przyjęcia 120 tys. zł łapówki w związku z zajmowaną w resorcie sprawiedliwości funkcją zastępcy dyrektora, pod pozorem wynagrodzenia za… rzekomo zrealizowane opracowania i fikcyjne szkolenia”.

* * *

Kaczyńskiemu i Glapińskiemu Marek Chrzanowski tak się podobał i na niego postawili, bo już wcześniej wzorcowo dymał.

Depresja plemnika

Nie wyklucza tego nowy wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. – „Wiem, że wielu radnych jest wzburzonych sposobem, w jaki ten pomnik i pomnik Lecha Kaczyńskiego na placu Piłsudskiego powstał. Prawo do takiego referendum ma Rada Miasta Warszawy – nie należy wykluczać, że znajdą się radni, którzy z taką inicjatywą wyjdą. Mogą wyjść także mieszkańcy. Będziemy przyglądali się emocjom ludzi wokół tego tematu” – powiedział Rabiej w RMF FM.

Odsłonięcie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2018 r. na pl. Piłsudskiego budziło i budzi kontrowersje. Z sondażu zleconego przez warszawski ratusz, zanim oba pomniki (pytano też o monument upamiętniający Lecha Kaczyńskiego) stanęły, wynikało, że 71 proc. warszawiaków było temu przeciwnych.

Władze miasta zarzucały też pisowskiemu wojewodzie, że z naruszeniem prawa przejął tereny wokół Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie stanął pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.

Rabiej odniósł się także do zapowiedzianej przez Andrzeja Dudę odbudowy Pałacu Saskiego. – „Na razie mamy do czynienia z pomysłem odbudowy…

View original post 1 461 słów więcej

Donald Tusk jest w stanie pokonać PiS

Zwykły wpis

Jak wynika z najnowszego sondażu IBRIS, co drugi Polak najbardziej ufa Donaldowi Tuskowi. Badania przeprowadzone 13 listopada, po obchodach setnej rocznicy odzyskania niepodległości, wykazały, że politykowi ufa o ponad 5 proc. więcej badanych niż na początku miesiąca. Obecnie byłemu premierowi ufa 47,7 proc. Polaków (nie ufa Tuskowi 43,8%).

Z pewnością na dobre wyszła mu postawa podczas przesłuchania przed Komisją ds. Amber Gold i „rocznicowe tournee” po Polsce.

Na drugim miejscu plasuje się obecny prezydent RP Andrzej Duda, który cieszy się zaufaniem 45,8 proc. badanych i jest to o 1,4 pkt. proc. mniej niż w badaniu z początku listopada. Prezydentowi nie ufa 45,3 proc. ankietowanych (to o 1,5 pkt. proc. więcej niż ostatnio).

42 proc. ankietowanych darzy zaufaniem szefa rządu Mateusza Morawieckiego.  Premierowi nie ufa 47,2 proc. spośród nich.

Czwartą pozycję w sondażu zajmuje Władysław Kosiniak-Kamysz. Lider PSL może pochwalić się najbardziej pozytywnym bilansem zaufania. Pozytywne zdanie na jego temat w tym kontekście wyraziło bowiem 41,6 proc. badanych, negatywne zaś 29,1 proc.  Piąty jest Robert Biedroń, były prezydent Słupska. Najgorzej w tym rankingu wypadł lider PO, Grzegorz Schetyna, któremu nie ufa 33,2 proc. więcej badanych niż mu ufa.

Jeszcze gorzej jest z zaufaniem dla Kaczyńskiego, któremu ufa ledwie 38,6 proc. ankietowanych, podczas gdy zaufaniem nie darzy go 57,9 proc. badanych.

Donald Tusk jest zagrożeniem dla PiS.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawniła nagranie z rozmowy szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, w której padła – tak przynajmniej to na pierwszy rzut oka wygląda – propozycja złożenia okupu przez biznesmena w zamian za to, że Komisja nie będzie utrudniać procesu restrukturyzacji jego grupy bankowej: „Więc ja uważam, że jesteśmy w stanie ten bank wyprowadzić na prostą i pomóc po prostu zrealizować ten transfer panu” – mówi szef KNF.

View original post 2 805 słów więcej