Tag Archives: Kler

Rydzykowiec wykluczany z PiS. Za dużo kradnie

Zwykły wpis

Andrzej Jaworski, poseł związany z szefem Radia Maryja Tadeuszem Rydzykiem, został zawieszony w prawach członka PiS. – To jego koniec w partii – mówi nam członek władz ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. To prezes osobiście wnioskował o zawieszenie Jaworskiego oraz wszczęcie wobec niego postępowania dyscyplinarnego.

Jaki był powód takiego kroku? – Za całokształt. A gwoździem do trumny było to, że Jaworski nie popierał naszego kandydata na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego. Tworzył jakieś własne kółka wzajemnej adoracji i układy – mówi polityk PiS, który zna kulisy sprawy.

Ale nie tylko to było powodem wniosku prezesa. – Sprawa ma też związek z jego działalnością w spółkach Skarbu Państwa – ujawniają Faktowi inni politycy PiS. Jaworski jako człowiek o. Rydzyka w 2016 r. został członkiem zarządu PZU. By sprawować tę funkcję, musiał zrzec się mandatu poselskiego.

Mimo jasnych wytycznych prezesa Kaczyńskiego nie porzucił jednak lokalnej polityki i budował swoje wpływy – o czym w końcu doniesiono prezesowi. Dlatego Jaworski z PZU musiał odejść. W listopadzie 2017 r. trafił do zarządu Krajowej Spółki Cukrowej. W sierpniu tego roku roku i z tej funkcji złożył rezygnację. Według nieoficjalnych informacji, Jaworski teraz ma zostać wykluczony z partii.

PMM: Są tak naprawdę dwa programy. Jeden nazywa się antyPiS i drugi nazywa się Polska

– Są tak naprawdę dwa programy. Jeden nazywa się antyPiS i drugi nazywa się Polska. Ten wspaniały program, który mamy dla Poznania, Wielkopolski i dla Polski rozwijamy w wielu dziedzinach, obszarach – tak chachmęcił Morawiecki na konwencji PiS w Poznaniu.

>>>

Mateusz Morawiecki mówił na wiecu w Poznaniu, że miasto potrzebuje dobrego „bauera”. Czy ktos może wytłumaczyć panu premierowi, historykowi z wykształcenia, że do „bauera” wywożono Polaków na roboty przymusowe.

Hairwald

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Smarzowski: Społeczeństwo patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby po tym filmie to się zmieniło

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Film „Kler” jeszcze przed pierwszymi pokazami wywołał wiele kontrowersji. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył trzy nagrody: publiczności, za scenografię (Jagna Janicka) oraz specjalną za podjęcie ważnego społecznie tematu (Wojciech Smarzowski).

Skomentowała to Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze stwierdziła, że „wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że „publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej…

View original post 2 896 słów więcej

PiS przegrywa walką o sądownictwa. Skończy się oblężeniem kancelarii prezesa przy Nowogrodzkiej

Zwykły wpis

Naczelny Sąd Administracyjny postanowił o wstrzymaniu wykonania uchwały Krajowej Rady Sądownictwa z wnioskami o powołanie sędziów Sądu Najwyższego do Izby Karnej SN. Chodzi o uchwałę KRS z 24 sierpnia dotyczącą sędziego Wojciecha Sycha, który miał zostać powołany na jedno z miejsc w tej izbie.

Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego ma związek z odwołaniami osób, które bezskutecznie kandydowały do Izby Karnej SN. Ich zdaniem procedura jest nieważna, bo pod obwieszczeniem prezydenta o wolnych miejscach w Sądzie Najwyższym brakuje podpisu premiera.

W tej sytuacji prezydent Duda nie będzie mógł powołać sędziego Sycha do Sądu Najwyższego przed rozpatrzeniem zapowiadanych dopiero odwołań przez KRS, choć wcale nie jest pewne, że prezydent się do tego zastosuje, bo podobne postanowienie samego Sądu Najwyższego Andrzej Duda wcześniej zignorował.

Wczoraj NSA rozpatrywał kilka podobnych wniosków, uznał jednak tylko dwa, dotyczące powołania sędziego na wakat w Izbie Karnej, bo stanowisko to istniało przed wejściem w życie reformy.

Sąd odrzucił natomiast wnioski o zatrzymanie procedury powoływania sędziów Izby Karnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej – prawdopodobnie dlatego, że przed wejściem reformy w życie nie istniały.

PiS zaczyna przegrywać „bitwę” o sądownictwo. Szturm na Kancelarię Rzeszy przy Nowogrodzkiej zakończony zostanie ostatecznie odejściem fuererka Kaczyńskiego.

Hairwald

Warszawski ksiądz Jacek Dunin-Borkowski w swoim wpisie na Twitterze ocenił, że „plaga pedalstwa w kościele nie jest związana a celibatem”.

Ksiądz w ten sposób, odniósł się do wpisu dziennikarza TVP Cezarego Gmyza, który na swoim Twitterze polecił tekst Tomasza Terlikowskiego o homoseksualizmie w kościele. W artykule postawiono tezę, że na obecny kryzys w kościele związany z nadużyciami seksualnymi duży wpływ ma homoseksualizm wśród księży. Gmyz dodał od siebie, że wpływ na problem ma również celibat.

Ksiądz Dunin-Borkowski skomentował słowa Gmyza. „Plaga pedalstwa w Kościele nie jest związana z celibatem. Tylko pedał jest trochę mniej widoczny, szczególnie jak się księża pieprzą ze sobą. No i nie mają dzieci”.

Wpis księdza wywołał dyskusję. Włączył się do niej Kazimierz Bem, zadeklarowany gej oraz pastor ewangelicko-reformowany, mieszkający w USA.

Komentarz diecezji warszawsko-praską. – W związku z głęboko niestosownymi publikacjami ksiądz Jacek Dunin-Borkowski zostanie wezwany na rozmowę do Kurii Warszawsko-Praskiej – mówi Jakub Troszyński, rzecznik diecezji.

View original post 2 682 słowa więcej

PiS jak sanacja przed wojną: Swój do swego po swoje

Zwykły wpis

Nie od dzisiaj wiadomo, że „dobra zmiana” dąży do kontrolowania wszystkich obszarów życia publicznego, gospodarczego i społecznego. Idealnie w tym mieści się kolejny pomysł, czyli przygotowywana ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych.

Rząd przyjął w miniony wtorek projekt tej ustawy, a Rządowe Centrum Legislacji opublikowało go w piątek. Oczywiście, nikogo nie powinno dziwić, że projekt ten nie przeszedł konsultacji, a prace nad nim toczą się w tempie błyskawicznym.

Ustawa o Funduszu Dróg Samorządowych przewiduje wsparcie budowy dróg gminnych i powiatowych, realizację programu „Mosty plus” oraz budowę dróg dla celów militarnych. Zgodnie z przyjętymi założeniami, ustawa da możliwość sfinansowania do 80% inwestycji, co dla samorządów będzie wielkim wsparciem. Pieniądze będą rozdzielane raz w roku pomiędzy województwa, które w drodze konkursu, przyznają je gminom. Listy inwestycji zakwalifikowanych do wsparcia trafią do ministra infrastruktury, który je zweryfikuje, a na końcu do premiera, bo to on podejmie ostateczną decyzję, komu i ile pieniędzy dać.

Premier będzie mógł skreślić z listy konkretną gminę, nie wyjaśniając przyczyn. Będzie mógł też „mając na względzie poprawę dostępności komunikacyjnej obszarów o niższej zamożności, wyrównywanie szans rozwojowych regionów i budowanie spójności terytorialnej kraju lub zgodność z programami realizowanymi przez Radę Ministrów” zwiększyć wsparcie dla wybranej gminy czy powiatu.

Fundusz Dróg Samorządowych będzie dysponował wielkimi pieniędzmi, liczonymi w miliardach zł. Z budżetu państwa 1,1 mld zł (realizacja planu PO/PSL) rocznie, 1,4 mld zł od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ok 120 mln zł od Lasów Państwowych, uzyskanych ze sprzedaży drewna (teraz, w okresie wyborów samorządowych i później parlamentarnych, ma to był kwota 400 mln zł rocznie). Do tego mogą jeszcze dojść 2 mld zł z emisji papierów skarbowych. Jak widać, Fundusz będzie dysponował naprawdę sporą gotówką. To aż ¼ całości dochodów planowanych na dekadę.

Oddanie w ręce premiera decyzji o rozdziale tak dużych pieniędzy z FDS pokazuje jedno. Wyborcy muszą zapewnić PiS-owi zwycięstwo w wyborach samorządowych, jeśli chcą, by ich gminy i powiaty były dofinansowane. Wiadomo przecież, kogo premier wesprze. Przekaz jest aż nadto czytelny. Czy ten szantaż przyniesie zwycięstwo politykom PiS, zobaczymy.

Od kilku dni furorę w mediach robi nowe słowo – „ojkofobia”. Upowszechnił je pan prezes Kaczyński podczas wystąpienia w Olsztynie i odtąd „niechęć czy nawet nienawiść do własnego narodu” jest najmodniejszą z nadwiślańskich fobii, przynajmniej wśród przedstawicieli i zwolenników partii władzy.

Według szefa PiS, ta niemiła każdemu patriocie przypadłość jest w Polsce charakterystyczna dla środowisk sędziowskich i to bynajmniej nie tylko tych wielkomiejskich, zaangażowanych w konflikt wokół trójpodziału władzy i obronę Konstytucji. Zdaniem prezesa, patologia stanu sędziowskiego obejmuje bowiem także sędziów niższych instancji. Po czym poznać ojkofoba? Po tym, że wydawane przez niego wyroki nie służą „interesowi narodowemu”. A – według słów szefa partii rządzącej – służyć powinny.

Tymczasem sędziowie, co? Ano wydają decyzje o zwrocie majętności (lub odszkodowania) emigrantom bezprawnie pozbawionym mienia. Co jest – niestety – zgodne z literą prawa, no ale co z tego, skoro sprzeczne z aktualnym rozumieniem jego „ducha”! Bo żeby oddawać Niemcom?

I nie tylko to. Bo ojkofoby wypuszczają też z aresztu „aferzystów” z PO. Kwestionują wnioski prokuratury w sprawie KODziarzy. Uwalniają od zarzutów jednostki aspołeczne, występujące przeciw legalnej władzy, na przykład niejakiego Frasyniuka. No i uprawiają krytykę obozu rządzącego, tak w kraju, jak i – o zgrozo, o wstydzie – także za granicą. Kto tak czyni, z definicji staje się „ojkofobem”, czyli osobą działającą na szkodę swojego narodu, w związku z czym słusznie podejrzewaną też o nienawiść do własnej ojczyzny.

Nie tego „dobra zmiana” spodziewa się po dobrych sędziach, którzy objęli posady z rekomendacji ministra Ziobry. Bo trzymać się paragrafów każdy ojkofob potrafi. A tu chodzi o to, żeby sądzić sprawiedliwie i zgodnie z wolą Narodu, czyli pana prezesa Kaczyńskiego. Więc pan prezes sędziów po prostu nie lubi.

Tę niechęć, podszytą strachem, dzieli ze swoim szefem cały obóz władzy, co – skądinąd – też urasta już do rozmiarów patologii. Jest taka. Nazywa się „dikefobią” – lęk przed wymiarem sprawiedliwości.

Źródeł tego lęku może być kilka, na czele z całkiem realnym zagrożeniem odpowiedzialnością za poczynania partii władzy wobec ustroju państwa i jego instytucji. Może też chodzić o spór kompetencyjny. Bo prawnicy wciąż uzurpują sobie monopol na „prawo i sprawiedliwość” i sprawowanie „trzeciej władzy”. Tymczasem od wyborów władza jest – wiadomo – tylko jedna i sprawuje ją osobiście Jarosław Kaczyński!

No chyba, że pan prezes miał na myśli coś innego, a tylko tak mu się o tych sędziach powiedziało. Ale trudno podejrzewać, że prezesa dopadła, na przykład, „oj-KO-fobia,”, skoro Komitet Obywatelski we wszystkich sondażach przegrywa z Prawem i Sprawiedliwością.

Swój, do swego, po swoje. Fundusz Dróg Samorządowych będzie rozdawany centralnie, po uważaniu przez Mateusza Morawieckiego. Uczcie się dzieci, tak się buduje klientelizm polityczny.

Hairwald

„Kler” Wojciecha Smarzowskiego rozpalił emocje zanim wszedł na ekrany polskich kin. O tym, że nie zobaczą go mieszkańcy Ostrołęki i jak reżysera potraktowała telewizja kierowana przez Jacka Kurskiego w artykule „Cenzura w TVP zaszalała. Smarzowskiego wycięto z gali Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych”.

Na temat filmu postanowił wypowiedzieć się na Facebooku jezuita Dariusza Kowalczyk. – „Mamy nowy etap. Do niedawna rodzime lewactwo ubolewało, że KK ma twarz Rydzyka, a powinien mieć twarz JPII. Ale teraz wraz z wejściem „Kleru” do kin lewactwo ogłosiło, że winnym pedofilii w KK jest JPII. Czyją w tej sytuacji twarz powinien mieć KK? Pieronka? Lemańskiego? Wiem! Michnika!”.

Kowalczykowi odpowiedział wymieniony przez niego ksiądz Wojciech Lemański. – „Ulało się jezuicie, co to się uważa za bardziej katolickiego od papieża Franciszka, co ślepy jest na bezduszność Polaków wobec uchodźców, co głuchy jest na bluzgi prezesa, kłamstwa premiera i nocne tweety prezydenta. Mam nadzieje, że twarz tego…

View original post 2 180 słów więcej

87 kłamstw Mateusza Morawieckiego

Zwykły wpis

W PiS role są podzielone. Jarosław Kaczyński szczuje, Mateusz Morawiecki kłamie z namiętnością. Prezes poszczuł patriotów na sędziów, zarzucając tym ostatnim brak patriotyzmu i niechęć do własnego narodu, nazywając nawet to zjawisko ojkofobią. Obawiam się, że określenie prezes nie wziął z greki – ojkos i fobos (strach przed domem) – lecz od zachowania Tadeusza Rydzyka, który widząc nadmiar prezentów od wiernych zwykł machać rękami i mowić: oj tam, oj tam.

W ten sposób podzielone zostały role na dobrego i złego policjanta, jeden szczuje, drugi dobrodusznie kłamie. I za te ciepłe podejście do narodu Morawiecki został nagrodzony licznikiem, który tyka tylko dla niego, nosi miano Mateuszek Kłamczuszek.

Wyliczono mu już 87 kłamstw w kampanii samorządowej, licznik został zainstalowany w Kielcach. Szkoda, że nie w Warszawie naprzeciw Kancelarii Premiera, ale to nic straconego.

Nieformalny koalicjant PiS Kościół katolicki został trafiony w splot słoneczny przez Wojciecha Smarzowskiego filmem „Kler”, do tego stopnia cios był celny, że TVP zarządzane przez Jacka Kurskiego ocenzurowała wypowiedź reżysera z gali nagród na Festiwalu Polskich filmów Fabularnych w Gdyni.

Morawiecki za to włazi klerowi w łaski bez mydła, ogłosił w Wąwolnicy, iż „dzięki wstawiennictwu Matki Boskiej Kąbelskiej, Matki Boskiej Wąwolnickiej i oczywiście dzięki walce naszego narodu z  najeźdźcą odparte zostały najazdy tatarskie, hordy mongolskie”. Do tego cudu wg Morawieckiego doszło przed 740 laty.

W kler i jego moralność jednak nie wierzy naród tak, jak premier. W sondażu na temat pedofilii w tej instytucji 73 proc. badanych nie wierzy, aby hierarchowie Kościoła katolickiego radzili sobie z problemem pedofilii wśród duchownych. Wiarę daje tylko 11 proc.

Gdyby nasz naród składał się z jednej płci – tej piękniejszej – PiS nie rządziłby. W sondażu dla „Wysokich Obcasów” PiS może pochwalić się poparciem 28 proc. kobiet, a Koalicja Obywatelska 27, lecz uwzględniając poparcie dla innych partii, znaczyłoby to utratę władzy przez ugrupowanie Kaczyńskiego. Mężczyźni zawodzą, bo odpowiedni stosunek wygląda jak 40 do 17.

Grzegorz Schetyna, jak kobiety, ma złe wieści dla PiS, o czym powiedział w Gorzowie Wielkopolskim: „Ich koniec jest bliski, bo za rok są wybory parlamentarne i zrobimy wszystko, żeby ich odsunąć od władzy”.

Pedofilia w Kościele nie ma końca

Zwykły wpis

Trzech kapłanów, którzy służyli w ordynariacie polowym Wojska Polskiego, molestowało nieletnich, czwarty jest oskarżony o posiadanie zdjęć pedofilskich – poinformował w czwartek „Rzeczpospolitą” biskup Józef Guzdek, ordynariusz diecezji polowej. Żaden z księży nie jest już kapelanem wojskowym, a jeden został usunięty ze stanu kapłańskiego i siedzi obecnie w więzieniu.

>>>

– My naprawdę nie jesteśmy jacyś źli Sarumani, z którymi nie da się rozmawiać, a tylko trzeba walczyć. Chcielibyśmy rozmawiać. Nie jesteśmy święci i każdy popełnia błędy, ale mosty spalił PiS – przekonuje w obszernym wywiadzie dla Onetu wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

  • W rozmowie z Andrzejem Gajcym przyznaje, że to politycy mają na sumieniu pogłębianie podziałów społecznych między Polakami, które doprowadziły do tak tragicznych wydarzeń jak choćby samospalenie Piotra Szczęsnego
  • Tutaj ryba psuje się od głowy. (…). Te emocje i ten kompletny brak wiedzy o sobie nawzajem się kumulują. To co widzimy na ulicach to jedno, ale dzisiaj nie da się być u cioci na imieninach, bo wujek jest za PiS, a ktoś inny za PO. Te podziały zeszły bardzo nisko i to jest tak naprawdę niszcząc – mówi Siemoniak
  • Wiceszef PO przyznaje, że mimo deficytu dialogu w życiu publicznym to nie podałby ręki Antoniemu Macierewiczowi, o którym mówi w ostrych słowach: – To zły, zdemoralizowany do cna człowiek
  • Sensem Koalicji Obywatelskiej i tego co się dzieje jest budowa szerokiego bloku, aby odsunąć PiS od władzy – przyznaje Siemoniak

>>>

>>>

wMaju 2015

Trzech kapłanów, którzy służyli w ordynariacie polowym Wojska Polskiego, molestowało nieletnich, czwarty jest oskarżony o posiadanie zdjęć pedofilskich – poinformował w czwartek „Rzeczpospolitą” biskup Józef Guzdek, ordynariusz diecezji polowej.

Hairwald

Sąd Apelacyjny uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, dotyczące pozwu PO w trybie wyborczym przeciwko premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy.

Chodzi o wypowiedź Morawieckiego na wiecu wyborczym w Świebodzinie, kiedy to stwierdził, że podczas rządów PO-PSL nie budowano dróg i mostów. Politycy PO złożyli w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew w trybie wyborczym, zarzucając premierowi kłamstwo. Sędzia tego sądu Sylwia Urbańska postanowiła oddalić pozew, bo uznała, że Morawiecki nie jest uczestnikiem kampanii wyborczej.

PO złożyła zażalenie na tę decyzję do Sądu Apelacyjnego. – „Sąd przyznał nam rację. Podzielił wszystkie nasze argumenty, które dotyczyły trybu wyborczego. Uznał, że Mateusz Morawiecki jest uczestnikiem kampanii wyborczej, pod względem jego działalności jako osoba, która agituje na rzecz PiS-u, ale i również jako formalny przedstawiciel organów PiS-u” – poinformował poseł PO Mariusz Witczak.

Sąd Okręgowy ponownie zajmie się sprawą prawdopodobnie w poniedziałek. Witczak powiedział, że Sąd Apelacyjny zasugerował przesłuchanie uczestników postępowania, w tym samego Morawieckiego…

View original post 1 647 słów więcej

Kaczyńskiego uwznioślają językiem biblijnym. Dzisiaj bożek, po śmierci bóg

Zwykły wpis

W środę miała miejsce uroczysta gala z okazji 8 urodzin portalu wPolityce. W czasie jubileuszowej uroczystości wręczono Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrodę – statuetkę Biało-Czerwonych Róż wPolityce.pl. Wyróżnienie to po raz pierwszy zostało przyznane w 2017 r. Pierwszą statuetkę odebrał publicysta Bronisław Wildstein, drugą –  Piotr Woźniak, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Teraz przyszła kolej na Prezesa.

Portal szczegółowo relacjonował przebieg uroczystości, którą zorganizowano w warszawskim Forcie Sokolnickiego. 8. urodziny portalu @wPolityce_pl w warszawskim Forcie Sokolnickiego, w miejscu, gdzie Broniskaw Komorowski dowiedział się, że nie będzie już prezydentem 🙂 – cieszył się na Twitterze Marcin Wikło.

Galę prowadzili Agnieszka Ponikiewska i Przemysław Babiarz. Spośród gości obecny był marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałkowie Beata Mazurek i Ryszard Terlecki, wicepremier Piotr Gliński i prezes TK Julia Przyłębska oraz – oczywiście – prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie zabrakło szeregowych polityków i sympatyków portalu wPolityce.pl.

„Urodziny portalu to doskonała okazja do wspomnień i podziękowania tym, dzięki którym niewielki portal stał się opiniotwórczym medium, zmieniającym też rolę dziennikarstwa internetowego – stawiającym na profesjonalizm, wysokiej jakości publicystykę i sprawdzone wiadomości” – zrecenzował sam siebie cytowany portal. Redaktor naczelna portalu wPolityce.pl Marzena Nykiel stwierdziła, portal „powstał z głodu wobec prawdy i buntu wobec kłamstwa”.

W trakcie gali odczytano listy od oficjeli państwowych. „Jesteście jednym z najbardziej opiniotwórczych portali, tworzonym z pasją — zaznaczył premier Mateusz Morawiecki w liście. Z kolei marszałek Senatu Stanisław Karczewski napisał: „Polskie media przeszły drogę od pism zdominowanych przez komunistyczny reżim do pism w wolnej Polsce. Stało się to dopiero wtedy, gdy w przestrzeni pojawił się silne media prawicowe, do których niewątpliwie zalicza się portal wPolityce.pl. Portal wPolityce.pl jest dla mnie wiodącym źródłem wiarygodnych informacji” — podkreślił marszałek Karczewski w liście.

Gwożdziem programu było uhonorowanie Jarosława Kaczyńskiego. Laudację na cześć laureata wygłosił Michał Karnowski. „6 kwietnia 2010 r. wyszedłem z gabinetu prezesa Kurtyki. Wspomniałem mu, że po głowie chodzi nam pomysł stworzenia portalu. Z entuzjazmem zachęcił mnie do działania i umówiliśmy się na spotkanie. (…) Czarna smoleńska chmura zasnuła nasze niebo — opowiadał o początkach portalu wPolityce.pl Karnowski. – „[Jarosław Kaczyński] Umiał dać impuls wielu środowiskom tworzenia wysp, które później złożył się na archipelag wolności i wywalczyły zmianę” — wygłaszał Michał Karnowski. – „Obóz prawicy (…) miał to szczęście – przywództwo pozwoliło przejść ten trudny czas i przejść do ofensywy. Wysiłek nie został zmarnowany, a wręcz pomnożony — dodał. „Uparte trwanie przy wymogu patriotyzmu” — to zdaniem Michała Karnowskiego klucz do wygranej obozu Jarosława Kaczyńskiego. – „Uważamy, że ten wymóg patriotyzmu trzeba przekładać na media. (…) Uprawianie polityki zawsze będzie różnić się od dziennikarstwa, ale na tym samym gruncie polskości” — usłyszeli zebrani na gali goście.

Wręczenia nagrody laureatowi „dokonali” (jak pisze z emfazą cytowany portal)  redaktor naczelna Marzena Nykiel i Romuald Orzeł, prezes Grupy Medialnej Fratria. – „Nie byłem demiurgiem wszystkiego, co się w Polsce działo. Po tragedii smoleńskiej doszło do aktywizacji wielu grup społecznych, wielu ludzi przedtem biernych, podjęło aktywność. Wielu ludzi zaczęło być bardziej aktywnych. Były wspaniałe pomysły, jak ten pomysł z portalem. Tylko dzięki temu można było zmienić bieg historii w Polsce, który rzeczywiście wydawał się zdeterminowany przez ogromną przewagę zasobów naszych przeciwników. Ale udało się, a ja byłem tylko skromnym pracownikiem winnicy pańskiej” — oznajmił Jarosław Kaczyński po odebraniu nagrody.

Na koniec uroczystości zagrał zespół „Lombard”. Przedtem zaprezentowano materiał przygotowany przez IPN, przypominający najnowszą historię Polski – przede wszystkim wielki zryw „Solidarności”. Przy okazji mówiono o nowej inicjatywy „Facts from Poland” – anglojęzycznej wersji portalu.

Krystynie Pawłowicz z wypowiedzi Prezesa najbardziej przypadła do gustu fraza o „skromnym pracowniku winnicy pańskiej”. Internauci pod wpisem – poza chwaleniem Kaczyńskiego – wyrażali sceptycyzm. Jeden z nich pytał z niepokojem: Czy Pan Jarosław to nowa głowa kościoła w Polsce ?”. „Szef przyjął laurkę od podwładnych. Ludzki Pan.” – skwitował inny z czytelników wpisu Krystyny Pawłowicz.

Ale dziecinada! Mają sukces! Zaszczytem było postać przy biurku (min. Czaputowicz) i teraz ten marker. Nie dali jeszcze świecidełek?

Hairwald

Trwa krucjata medialna ks. Isakowicza-Zaleskiego, który w „Klerze” Wojciecha Smarzowskiego widzi nieobiektywną i spaloną próbę podjęcia tematu pedofilii w polskim Kościele. W wywiadzie dla „Do Rzeczy” stwierdził, że film ma „na celu pokazanie tylko czarnego obrazu Kościoła, jako instytucji, która powinna zostać wyrugowania z przestrzeni publicznej”. Isakowicz uważa, że Smarzowski, stosując symbolikę przewrotnie nawiązującą do ostatniej wieczerzy, nie przybliży Kościoła do rozwiązania problemu, a obrazi wielu wiernych.

„Kler” nadciąga. Obywatelu, idź na ten film!

Zdjęcia powstawały w Czechach

Jednak ks. Isakiewicz-Zaleski tego filmu nie mógł jeszcze zobaczyć, bo – jak wyjaśnił Smarzowski na festiwalu w Gdyni – nie było żadnych specjalnych pokazów dla polskich duchownych. A reżyser konsultował się na etapie pisania scenariusza, realizacji zdjęć i montażu z innymi księżmi, w tym z byłymi, a także z osobami świeckimi znającymi polski Kościół od środka. Film powstawał zupełnie niezależnie od tej instytucji, bez porozumienia z przedstawianą w nim kurią krakowską, bez zgody na filmowanie w polskich kościołach. Zespół, choć rozważał adaptację zdesakralizowanych obiektów, zdecydował się na mniej kosztowne…

View original post 1 545 słów więcej

Jak kler dyma państwo i gwałci dzieci. Duda jako pożyteczny idiota

Zwykły wpis

„Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła zamiatanego pod dywan i zła, które się bezkarnie panoszy”

Biskup Piotr Libera podczas poniedziałkowej konferencji prasowej oznajmił, że diecezja płocka walczy ze wszystkimi przejawami pedofilii w Kościele. Zaznaczył, iż do zwołania konferencji, której tematem była „Ochrona małoletnich w praktyce diecezji płockiej” skłonił go m.in. niedawny List do Ludu Bożego papieża Franciszka, a także minione 10 lat od objęcia biskupstwa płockiego. Przypomnijmy: W ogłoszonym w sierpniu Liście do Ludu Bożego papież Franciszek przywołał m.in. słowa św. Pawła: „Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki”. Pisze w nim o czynach popełnionych przez „znaczną liczbę księży i osób konsekrowanych”. Skala nadużyć zdaniem papieża „wymaga przyjęcia odpowiedzialności w sposób globalny i wspólnotowy”, a uświadomienie sobie tego, co się stało, nie wystarcza.

W odpowiedzi na List do Ludu Bożego papieża Franciszka we wszystkich dekanatach diecezji odbyły się nabożeństwa pokutne w intencji ofiar nadużyć w Kościele. – „Od samego początku pobytu w Płocku, czyli od czerwca 2007 r., wydałem wojnę przestępcom. Nie uchylamy się od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa. Egzekwowanie zasady „zero tolerancji” wobec zachowań pedofilnych wśród duchownych było i jest nadal moim priorytetem” – oświadczył bp Libera. – „Skala krzywd, jakie te dzieci, osoby małoletnie, doznały jest wielka. To nie jest złamanie kości czy siniaki. To rany osobowości, z którymi będą musiały żyć latami” – czytamy w portalu Onet.

Od 31 maja 2007 r. do 17 września 2018 r., czyli w okresie 11 lat posługi bp Libery 9 duchownych oskarżonych zostało o nadużycia seksualne względem nieletnich, w tym dwóch z osobami poniżej 15 roku życia. Zaden z nich nie pracuje już z dziećmi lub młodzieżą, a cześć usunięto ze stanu duchownego. Niezależnie od tego, czy sprawa była w sądzie cywilnym umarzana, to sądy kościelne procedowały i wydawały wyroki. We wszystkich sprawach badanych we wspomnianym okresie poszkodowanych zostało 16 osób, w tym trzy poniżej 15 roku życia.

„Odczuwamy zażenowanie i wstyd, ale konsekwentnie idziemy drogą oczyszczenia i drogą prawdy – mówił biskup pomocniczy płocki Mirosław Milewski, przedstawiając na konferencji powyższe dane. – „Nie chodzi nam o jakieś proste zamknięcie przeszłości, ale o trzymanie się z determinacją drogi, na której jest potępienie dla sprawców i pomoc dla ofiar. Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła zamiatanego pod dywan i zła, które się bezkarnie panoszy”. Kuria diecezjalna nie ma natomiast „jasnych informacji i danych”, co działo się przed objęciem rządów w diecezji płockiej przez bp Liberę.

Każdy zgłaszany przypadek duchownego oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec najmłodszych jest badany przez specjalny zespół, a ofiarom oraz ich bliskim oferowana jest bezpłatna pomoc prawna i psychologiczna. Jak zauważył ks. prałat dr Marek Jarosz, rektor płockiego Wyższego Seminarium Duchownego i zarazem delegat biskupa płockiego ds. ochrony dzieci i młodzieży w diecezji, w myśl dokumentów Kościoła, przestępstwo seksualne wobec osoby poniżej 18 roku życia jest traktowane z taką samą surowością, jak podobny czyn w prawie karnym względem osoby małoletniej, czyli poniżej 15 lat. Podejmowane są równiez szkolenia prewencyjne; w ciągu ostatnich 5 lat wzięło w nich udział udział ok. 470 świeckich katechetów, ponad 30 sióstr zakonnych – katechetek oraz 380 księży – katechetów.

Tymczasem niedawno zapadł wyrok, który może okazać się przełomem w zwalczaniu pedofilii wśród księży. Dotyczy księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, który po wywiezieniu od rodziców 13-letniej Kasi (ofiarę poznał na lekcji religii i zapraszał ją na plebanię), więził ją i gwałcił przez kilkanaście miesięcy. Mimo skazania go za ten czyn na cztery lata więzienia, nadal jest księdzem. Poszkodowana postanowiła wytoczyć proces całemu zgromadzeniu. Wyrok ogłoszono już w styczniu, ale dopiero teraz przestał być tajemnicą dla opinii publicznej. Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził przyznał w nim poszkodowanej milion złotych zadośćuczynienia oraz 800 zł dożywotniej, comiesięcznej renty. Kluczowe w wyroku jest to, że zapłacić musi nie ksiądz, ale Kościół. Sędzia wydająca wyrok podkreślała, że „nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności cywilnej Kościoła, a ksiądz pedofil wykorzystał do przestępstwa swoją funkcję i pozycję”. Plebanię w wyroku uznała za „miejsce służbowe”, a gdyby Roman B. nie uczył religii, ofiary nigdy by nie spotkał. Proces apelacyjny w tej sprawie rozpoczyna się 20 września.

Wyrok sądu niebywale oburzył Janusza Korwin-Mikkego, lidera partii Wolność (sic!), który zamieścił na swoim profilu na Twitterze potępieńczy (i żenujący) wpis.

Jezus-Maria! Kościół ma zapłacić milion + dożywotnią rentę(!!) kobiecie, którą w wieku 14 lat całował i obmacywał ksiądz. Teraz nastolatki (czytają internet, czytają…) będą się masowo podstępem lub siłą pchaly księżom do łóżek. Sąd zastosował bardzo silny bodziec ekonomiczny…

Trump wykorzysta tę wizytę propagandowo: oto jest w Europie kraj, w którym politycy są zapatrzeni cielęcym wzrokiem w jego obraz. Wiadomo, jaki stosunek do Trumpa mają zachodni politycy, więc pewnie Trump uznał, że warto stracić czas z Dudą – mówi nam prof. Roman Kuźniar, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dyplomata, b. doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Trump posłuży się każdym pożytecznym idiotą, który może przysłużyć się w destrukcji Unii – dodaje.

JUSTYNA KOĆ: Spotkanie z prezydentem Trumpem w Białym Domu to sukces polskiej dyplomacji czy wybłagana wizyta?

ROMAN KUŹNIAR: Na pewno Kancelaria Prezydenta bardzo się starała, aby prezydent został przyjęty przez Donalda Trumpa. Z pewnością nie doszłoby do niej, gdyby nie była też na rękę Trumpowi, który ma potężne kłopoty w kraju i szuka wizerunkowych sprzyjających mu sytuacji. Oczywiście dla niego to jest drobiazg, ale na pewno Trump wykorzysta tę wizytę propagandowo: że oto jest w Europie kraj, w którym politycy są zapatrzeni cielęcym wzrokiem w obraz Trumpa. Wiadomo, jaki stosunek do Trumpa mają zachodni politycy, więc pewnie Trump uznał, że warto stracić czas z Dudą. Niewątpliwie w grę wchodzą też różne interesy, które przy okazji będą omawiane. Wiadomo, że Trump posłuży się każdym pożytecznym idiotą, który może przysłużyć się w destrukcji Unii.

Trump z Putinem nienawidzą Unii i wykorzystają każdego, żeby się przyczynić do rozbicia jedności Europy.

Czy ta wizyta może przynieść Polsce realne korzyści? Minister Krzysztof Szczerski powiedział, że prezydenci Duda i Trump podpiszą jakiś „bardzo ważny dokument”.
Minister Szczerski opowiada różne rzeczy. Jestem pod wrażeniem, jakie od czasu do czasu potrafi wyprodukować fajerwerki dla swojego szefa. Pomijając te zdolności ministra Szczerskiego, to pewnie podczas wizyty będą omawiane jakieś konkrety, bo niezależnie od powodów spotkania i ich hierarchii, to dokument, o którym mówił minister Szczerski, powstanie. Pewnie będzie definiować i określać jakieś zasady współpracy polsko-amerykańskiej; energetycznej, inwestycyjnej, militarnej, zbrojeniowej. Wiadomo, że Trumpowi chodzi w dużej mierze o to, aby wydawać pieniądze w Stanach i kupować od Amerykanów ich zabawki, Trump jest doskonałym lobbystą tego sektora. Polska zachowuje się tu w sposób skrajnie nielojalny wobec europejskiego konsorcjum produkcji broni, ponieważ wszystkie pieniądze wkłada w producentów amerykańskich. Pewnie więc dojdzie do jakichś potwierdzeń zakupów w tej sferze. Co do energii, to oczywiście będzie chodziło o gaz łupkowy, żeby go importować, bo w tej sferze Trumpowi nie idzie tak dobrze, jak to miało wyglądać. Zresztą my też mieliśmy swoją przygodę z łupkami, z mizernym skutkiem.

Jeżeli chodzi o sferę inwestycyjną, to prezydent w tej sprawie nie ma najmniejszego wpływu, bo biznes jest w rękach prywatnych i kieruje się własnymi kalkulacjami. Nawet jeśli w tej sferze jakieś deklaracje zostaną zapisane, to nie będą one miały żadnego wpływu na dalsze zachowania biznesu.

Czy ta wizyta oznacza, że Ameryka akceptuje niszczenie praworządności w Polsce? Pamiętamy, że przy ustawie o IPN i sporze z Izraelem dyplomacja waszyngtońska jasno deklarowała, że nie ma mowy o wizytach i spotkaniach z prezydentem dopóki ten spór nie zostanie zażegnany.
Dla Trumpa to jest bez znaczenia. On lubi spotykać się z Dudą, bo on idealnie się wpisuje w ten panoptikom przywódców; chociaż trudno mówić o prezydencie Dudzie jako o przywódcy, to jest wyimaginowany prezydent i w Ameryce z całą pewnością zdają sobie z tego sprawę. Natomiast Duda jest potrzebny Trumpowi jako swoisty bibelot, w tej roli zresztą Duda się świetnie sprawdzi. Dla amerykańskiego prezydenta to, o czym pani mówi, jest bez znaczenia. Trzeba tu odróżnić Biały Dom od Departamentu Stanu, gdzie wyraźnie widać rozdźwięk. Szef Departamentu Stanu też jest z tego samego paradygmatu co Trump, ale zawodowi urzędnicy, co prawda mocno przetrzebieni przez prezydenta, widzą co się dzieje w Polsce i od nich płyną sygnały, że to ma znaczenie.

Duda będąc w Białym Domu dołączy do takich watażków, z którymi spotyka się Trump, jak Kim Dzong Un czy Rodrigo Duterte, rządzący autorytarnie swoimi krajami.

To jest też powód, dla którego PiS tak wrogo odnosił się do Obamy, bo dla niego takie wartości jak praworządność były ważne. Zresztą taka zawsze była tradycja amerykańskiej polityki zagranicznej. Skoro USA nie przywiązują od pewnego czasu do tego wagi, szczególnie prezydent Trump, to te sprawy nie będą stawać podczas rozmowy. Oczywiście powinny, bo jesteśmy sojusznikami i jest Artykuł 2 Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o wolnych instytucjach, a u nas właśnie przestają być wolne. Gdyby był „normalny” prezydent Stanów Zjednoczonych, to ta sprawa musiałaby stanąć. Tu

będziemy mieć do czynienia z takim spotkaniem dziwnych osobliwości. Z jednej strony wiemy, kim jest Trump, z drugiej strony będziemy mieć wyimaginowanego prezydenta, który z pogardą odnosi się do instytucji demokratycznych i do własnej konstytucji. Tu warto podkreślić, że to ich zdecydowanie różni. Trump szanuje swoją konstytucję i dobrze o niej mówi, podczas gdy Duda systematycznie nią pogardza i po niej depcze.

Natomiast, jak mówiłem wcześniej, dla amerykańskiego prezydenta przywódcy krajów demokratycznych nie są miłym towarzystwem. Natomiast on świetnie się czuje w otoczeniu przywódców takich krajów jak Korea Północna, Filipiny czy niektórych krajów arabskich. Duda z PiS-em świetnie się wpisują w ten paradygmat światopoglądowy Trumpa.

Ta wizyta urośnie do spektakularnego zwycięstwa w kraju, który będzie wykorzystany przez PR w 100 proc.?
Nie ma żadnych wątpliwości, że zarówno wspomniany wcześniej minister Szczerski, jak i cała machina propagandowa, wcześniej zwana mediami publicznymi, ogłosi wielki sukces.

>>>

Rozmowa Piaseckego:

Pytanie: „Pamięta Pan co obiecywaliście w 2015 roku jeśli chodzi o drogi. Był Pan Szefem Sztabu PiS”,
Marszałek Karczewski „Coś tam pamietam ale nie dokładnie. Na pewno coś tam mówiliśmy”.

🤣 Najlepsze podsumowanie obietnic PiS.

Hairwald

Kolejny świetny projekt plakatu autorstwa Andrzeja Pągowskiego.

– Jestem tylko reżyserem. Ale chciałbym, żeby system finansowania Kościoła był jawny, księża pedofile trafiali do więzienia i żeby polski Kościół wziął wreszcie odpowiedzialność za ofiary – mówi Wojciech Smarzowski. We wtorek 18 września na festiwalu w Gdyni premiera „Kleru”, najgłośniejszego polskiego filmu tej jesieni.

Tadeusz Sobolewski: „Kler” będzie polskim „Spotlight”? Oscarowy film z 2015 r. opowiadał o pedofilskim skandalu w amerykańskim Kościele.

Wojciech Smarzowski: To inna sytuacja. Trzeba pamiętać o tym, że w żadnym kraju Kościół sam z siebie nie oczyścił się z win. Musiała być pomoc państwa, instytucji świeckich. Zresztą „Kler” nie jest filmem tylko o pedofilii. Ważne było dla mnie, aby zrobić film o ludziach, których wyróżnia tylko to, że noszą sutanny. Są trzy wektory napędzające tę historię: żądza pieniędzy – chciwość, żądza władzy, no i żądza seksualna.

A skoro od tego zaczęliśmy, zajmijmy się tym grzechem. Badania w Niemczech…

View original post 3 463 słowa więcej