Tag Archives: Radosław Markowski

Ukraść – to najlepiej potrafią politycy PiS

Zwykły wpis

Droga naukowa skompromitowanego byłego szefa PiS – owskiej Komisji Nadzoru Finansowego przypomina jako żywo kariery „towarzyszy” z PRL- u.

37-latek piął się w błyskawicznym tempie po szczeblach kariery i to nie tylko w polityce, ale i w gremiach naukowych. Kiedy składał wniosek o habilitację, zajmował już ważne stanowiska – od października 2015 r. należał do zespołu koordynacyjnego Narodowej Rady Rozwoju, a od stycznia 2016 r. – był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Gdyby nie ostatnia wpadka, pewnie nie wyszła by na jaw haniebna kompromitacja towarzysząca jego procesowi habilitacyjnemu.

Ochraniany przez Adama Glapińskiego, mimo krytycznych recenzji – w jednym przypadku wręcz miażdżącej – oraz zarzutów o plagiat w monografii pracy habilitacyjnej, Chrzanowski tytuł uzyskał.

„Gdybym był na miejscu dr Chrzanowskiego wycofałbym wniosek habilitacyjny” – ocenił na posiedzeniu komisji habilitacyjnej powołanej przez Centralną Komisję Stopni i Tytułów jej przewodniczący prof. Stanisław Owsiak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Ale Marek Chrzanowski nie wycofał wniosku.

„Wiele z kryteriów na stopień doktora habilitowanego nie zostało w pełni spełnionych przez habilitanta” – mówił tymczasem prof. Owsiak tłumacząc, dlaczego nie zagłosuje za „awansem”.

Nie był odosobniony w swojej opinii, bo trzy recenzje monografii habilitacyjnej zawierały krytyczne uwagi co do dorobku naukowego Chrzanowskiego. Podkreślały zaledwie 30 pozycji ani jednej publikacji za granicą, publikacje głównie w wydawnictwie własnej uczelni, zbyt mało prac w renomowanych czasopismach posiadających Impact Factor.

Jedna z trzech recenzji zawierała tak miażdżącą ocenę dorobku naukowego i samej monografii, że jej autor negatywnie zaopiniował wniosek habilitacyjny. „Oblanie habilitacji to już nie jest tylko kwestia honoru” – komentuje rozmówca „Rzeczpospolitej”… podkreślając, że Chrzanowski ma „anioła stróża” w osobie obecnego szefa NBP Adama Glapińskiego, który miał go „wymyślić” i ostatecznie rekomendował do Rady Polityki Pieniężnej

Miarą kontrowersji wokół oceny dorobku naukowego Chrzanowskiego była prawdziwa burza podczas posiedzenia Rady Kolegium Zarządzania i Finansów SGH. Z 51 głosujących aż 17 było przeciw lub wstrzymało się od głosu.

Na Radę Wydziału przybył również Adam Glapiński – dowiadujemy się z Rzeczpospolitej. „Anioł stróż był i pilnował do ostatniej chwili i kibicował, bo mogło być różnie” – ocenił rozmówca dziennika.

W piątek Adam Glapiński w rozmowie z dziennikarzami był konsekwentny i bez mrugnięcia powieką powiedział do kamer telewizyjnych: „Obyśmy mieli więcej takich 37-letnich profesorów w pełni profesjonalnych, uczciwych i szlachetnych.

„To jest miś na skale naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo!…. Pasuje idealnie, do słupka, do logo i do wielu innych pomysłów… Miś” – napisał czytelnik Dariusz Sędziak pod artykułem w Business Insider Polska, informującym o prezentacji logo CPK i Portu Lotniczego „Solidarność”.

To jest najlepszy komentarz do zaprezentowanej w czwartek 15 listopada wizualizacji nowego lotniska, mającego powstać między Warszawą i Łodzią, obliczonego na 100 mln pasażerów rocznie.

Logotyp przyszłego Centralnego Portu Komunikacyjny, którego budowa ma pochłonąć 35 mld zł, pokazano na grafice, nie uzyskawszy do niej praw autorskich. Agencja Podpunkt, która go przygotowała, idąc na łatwiznę po prostu ukradła grafikę przedstawiającą projekt lotniska Amsterdam Schiphol i bez skrupułów posłużyła się nią.

„W związku z powyższym wyciągniemy konsekwencje wobec naszego podwykonawcy” – zapowiada pokornie zespół projektowy CPK, a współpracująca z nim Agencja Podpunkt przeprasza za błąd… I co z tego, skoro zaliczamy kolejną kompromitację.  Agencja Podpunkt idąc na łatwiznę po prostu ukradła grafikę przedstawiającą projekt lotniska Amsterdam Schiphol, i bez skrupułów posłużyła się nią.

W odpowiedzi na to zawrzało w sieci, zwłaszcza że internauci kwestionują również autorstwo samego logotypu zwracając uwagę, iż plasuje się on niebezpiecznie blisko istniejących już logotypów i wskazują m.in. na Subway oraz Solaris.

„Jest jakoś znajome”… – piszą na Twitterze . Kpią i pytają czy to „znowu kolega prezesa zrobił Logo?? Ludzie, jak długo jeszcze? Przecież mamy w Polsce genialnych grafików!!! – napisał reżyser Redbad Klynstra.

>>>

Ukraść – czasownik, który na trwałe definiuje PiS.

Depresja plemnika

Nie wierzę w wymuszanie „indywidualnej” łapówki na sumę 40 mln, dlatego że takiej kwoty żadna osoba fizyczna nie ukryje. Wydaje się więc, że zaczął się systemowy proces wywłaszczania i szantażowania, że to jest odgórny plan, by w ten sposób gromadzić wielką fortunę na zapleczu tego obozu politycznego. To, co zobaczyliśmy, jest systemowe: władza PiS robi to, co kilka lat temu zaczął robić na Węgrzech Orbán – tam grupa skupiona wokół premiera zaczęła wywłaszczać ludzi z własności prywatnej – mówi prof. Radosław Markowski, politolog. – Od dawna tłumaczę, że ośrodki badania opinii publicznej, które pokazywały poparcie dla tej partii na poziomie 45-48 proc., mają kłopoty z bazową umiejętnością ważenia i szacowania poparcia dla partii politycznych. Takiego poparcia nigdy nie było. PiS miał w ostatnich wyborach 5 mln 700 tys. głosów, w październiku 2015, i takiego poparcia już dawno nie ma. Dziś mają ok. 5 mln, raczej z tendencją spadkową –…

View original post 3 111 słów więcej

Polexit to wizja PiS. Nie łudźmy się, na naszych oczach powstaje Targowica

Zwykły wpis

Mnóstwo dzieci i starszych osób z rosnącą niecierpliwością wpatruje się w tablice, gdzie wyświetlają się numerki. Czekają na wejście do jednego z gabinetów, gdzie najlepsi specjaliści w Polsce ratują słuch. Kilka godzin oczekiwania. Nie dla minister Anny Marii Anders.

Światowe Centrum Słuchu w Kajetanach to placówka o uznanej marce nie tylko w Polsce. Co rano ciągną tutaj tłumy pacjentów. Organizacja jest perfekcyjna: najpierw normalna kolejka do rejestracji. Pacjent dostaje specjalną kartę z numerem i musi czekać aż numer ten zostanie wyświetlony na ekranie (szczegółowe zasady są opisane w zarządzeniu dyrekcji, piszemy o nich w ramce obok).

Ile się czeka? Długo… Jedna ze starszych pań przejechała 500 km. Czeka kilka godzin. Ma mieć tu zabieg. Zostanie na kilka dni. – Myślałam, że jak przyjadę tu rano to ktoś się mną zaopiekuje – mówi. Niedługo po tym, jak wypowie te słowa, w wypełnionym oczekującymi pacjentami korytarzu rozegra się scena, która zbulwersuje pana Pawła.

W korytarzu pojawia się pielęgniarka z elegancko ubraną kobietą. To minister Anders! Nie zatrzymując się przeszły obok siedzących i weszły do jednego z gabinetów. – Siedziałem z córką do tego samego gabinetu przez trzy godziny – opowiada pan Paweł, który zadzwonił zbulwersowany sytuacją, jaka go spotkała. Nagrał panią minister, gdy opuściła gabinet, po zakończeniu ok. 20-minutowej wizyty.

Minister Anders dała się już poznać jako wyjątkowo bezczelna, gdy tłumaczyła dlaczego należą jej się bilety do USA w najdroższej klasie biznes. Na pytania od Faktu nie raczyła odpowiedzieć. Jak długo jeszcze premier Mateusz Morawiecki będzie tolerował taką butę w swojej kancelarii?

Na te pytania minister nie odpowiedziała

1. Czy korzystając w dniu 12 września br. z wizyty lekarskiej w Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach skorzystała z niej na tych samych zasadach, co inni pacjenci?

2. Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie byłaby twierdząca, proszę o wyjaśnienie dlaczego inni pacjenci czekali po kilka godzin na korytarzu oczekując wyświetlenia się swojego numerka, a pani minister weszła razem z pielęgniarką z zewnątrz, wprost do gabinetu lekarza?

3. Czy w ww. sytuacji pani minister wykorzystała swoją pozycję, senatora lub ministra używając argumentu, że pełni którąś z ww. funkcji?

Takie zasady obowiązują pacjentów w tej placówce

Pacjent zgłaszający się do rejestracji A i B na planową konsultację lub hospitalizację do jednostek Światowego Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach zobowiązany jest do pobrania biletu z automatu biletowego.

Pacjent (…) pobiera tylko jeden bilet, gdzie wpisany jest numer, z którym zostanie przywołany, godzina oraz liczba osób oczekujących przed nim.

(…) Rejestracja do gabinetu/na hospitalizację nie odbędzie się wcześniej niż 45 min przed zaplanowaną godziną.

Lista aktualnie obsługiwanych numerów jest wyświetlana na monitorach znajdujących się w holu i sąsiednich ciągach komunikacyjnych co umożliwia pacjentowi oczekiwanie poza bezpośrednim sąsiedztwem Rejestracji i przybliżone określenie czasu oczekiwania.

Trzy kłamstwa Andrzeja Dudy na temat Europy

Polexitowe przemówienie Dudy w Leżajsku po raz kolejny pokazuje, że zarówno on, jak też premier Morawiecki czy prezes Kaczyński od dawna porzucili w swojej propagandzie półprawdy, dialektyczne wygibasy, w ogóle jakieś trudniejsze figury retoryczne. Wybrali najprostsze kłamstwa, bo wierzą, że w dzisiejszych czasach tylko one działają.

W wystąpieniu prezydenta pierwszym kłamstwem było to, że Europa jest „wspólnotą wyobrażoną” (czyli fikcyjną). Dla większości swoich mieszkańców, w tym dla większości Polaków, Europa jest dzisiaj bardzo konkretną instytucją, która nazywa się Unia Europejska. Prawo do obecności w tej konkretnej wspólnocie zostało przez Polaków wywalczone w latach 1939-1989. A od 2004 roku Polacy tę instytucję budują współtworząc unijne traktaty, współtworząc najważniejsze europejskie polityki (m.in. politykę solidarności energetycznej, dzięki której nawet rosyjski gaz możemy dziś reeksportować na Ukrainę, kiedy Putin próbuje brać Kijów głodem i chłodem).

Z Europy wynika wszystko, co było i jest dla Polaków ważne. Kiedyś Europa dała nam chrześcijaństwo, później Oświecenie, a teraz – jako Unia Europejska – dała nam procedury, instytucje, pieniądze, czyli cały ogromny zastrzyk cywilizacyjny i finansowy, jakiego wychodząc z ruin „realnego socjalizmu” bardzo potrzebowaliśmy, żeby realnie zmartwychwstać.

Ale także my Unii Europejskiej coś ważnego daliśmy. Przynajmniej zanim przyszedł PiS wraz z całym swoim zepsuciem i dekadencją. Daliśmy Unii ogromną energię świeżo wyzwolonego narodu budującego dobrobyt i wolność. Daliśmy też Unii zrozumienie, że ma nie tylko zachodnią granicę (atlantycką) z USA, czy południową granicę (śródziemnomorską) z Afryką. Ale też bardzo ważną granicę wschodnią – z Ukrainą, Białorusią, Rosją. To zrozumienie Unia zdołała przekuć na program Partnerstwa Wschodniego, którego współautorem był Radosław Sikorski, tu akurat podążający śladem Giedroycia, Skubiszewskiego, Geremka.

Trzecie kłamstwo prezydenta było historyczne. Powiedział, że „Europa zostawiła nas w 1945 roku na pastwę Rosjan”, tymczasem głównym i jedynym istotnym reprezentantem Zachodu handlującym ze Stalinem najpierw w Jałcie, potem w Poczdamie była Ameryka. Europa – podobnie jak Polska – została przez wojnę zniszczona, podzielona, sprowadzona do roli politycznego i ekonomicznego pariasa. Nawet jej zachodnia część broniła się po wojnie przed komunizmem próbującym ją destabilizować i niszczyć od środka. I wygrała ten bój z ogromną trudnością.

Selfik z Trumpem w zamian za atak na Unię

Duda kłamie na temat Europy, bo jedzie do Trumpa, żeby sobie z nim zrobić selfika. Na potrzeby własne i na potrzebny kampanii wyborczych PiS. Innych rzeczy niż selfik z Trumpem dziś załatwić nie sposób (chyba że tak, jak Duda załatwił fregaty w Australii, gdzie to raczej jego Morawiecki załatwił za pomocą tych fregat). A po jesiennych wyborach do amerykańskiego Kongresu Trump będzie zbyt zajęty bronieniem się przed impeachmentem, żeby nawet selfiki z Dudą czy z podobnej rangi sojusznikami z gwatemalskiej czy salwadorskiej prawicy miał czas sobie robić.

Duda kłamie na temat Europy, bo jedzie do Trumpa, żeby sobie z nim zrobić selfika. Na potrzeby własne i na potrzebny kampanii wyborczych PiS. Innych rzeczy niż selfik z Trumpem dziś załatwić nie sposób

Więc faktycznie, żeby w ostatniej chwili dostać od Trumpa wspólnego selfika, Duda jedzie do niego z przesłaniem, że rząd PiS-u i prezydent PiS-u są tak samo żarliwymi i autentycznymi wrogami Europy jak obecny amerykański prezydent. Ale to niestety oznacza, że są także takimi samymi żarliwymi wrogami jedności atlantyckiej, którą Trump niszczy codziennie, bo po to został przez Putina wsparty w wyborach na prezydenta USA. Jedność atlantycka Zachodu – od której zależy samo przetrwanie Polski jako suwerennego kraju – wymaga bowiem jak najściślejszego sojuszu jak najsilniejszej Unii Europejskiej z jak najbardziej przewidywalną Ameryką.

Targowica zawsze wybiera Polexit

W ostatnich dniach toczą się jednocześnie dwie dyskusje o przyszłości Europy. Jedna toczy się w Brukseli i Strasburgu (ważne wystąpienie Junckera o stanie Unii zawierające m.in. propozycje wzmocnienia Fronteksu, uszczelnienia granicy zewnętrznej UE, rozwiązania kryzysu imigracyjnego, a także wezwanie do wzmocnienia własnej politycznej, gospodarczej i militarnej siły Europy wobec kłopotów z Brexitem i Trumpem). Druga toczy się w obozie władzy. Pierwsza jest faktycznie poważną dyskusją o przyszłości Unii, druga – mimo że słowo Europa pada w niej codziennie – jest tylko sporem o to, czy  po odejściu Kaczyńskiego Brudziński i Morawiecki zagryzą Dudę, czy też Duda przeżyje.

Duda (ale wcześniej także Jarosław Gowin z jego dziwacznym polexitowym wystąpieniem) uważa, że wyścig do ucha Prezesa wygrywa się dzisiaj atakując Unię Europejską jako instytucję, w której Kaczyński widzi przeszkodę na drodze do dalszego łamania Konstytucji i gromadzenia całej władzy w swoich rękach. Zarówno Duda jak i Gowin zostali wcześniej totalnie zmarginalizowany przez tandem Brudziński-Morawiecki. Brudziński dostał od Kaczyńskiego realną władzę, kontroluje aparat partii rządzącej i jako minister spraw wewnętrznych i administracji faktycznie kontroluje rząd. Morawiecki dostał od Kaczyńskiego prawo do codziennego głoszenia swojej gierkowskiej propagandy (bez żadnych gierkowskich inwestycji, bo nie ma nawet mieszkań z programu Mieszkanie Plus, nie wspominając o promach, stoczniach czy mitycznej elektromobilności). Oprócz propagandy Morawiecki dostał także dostęp do fruktów w spółkach skarbu państwa. Natomiast Dudzie i Gowinowi pozostało już tylko pajacowanie.

To jednak, że zaczęli pajacować antyeuropejsko, antyunijnie i polexitowo jest niepokojące. Problem, kto w PiS-ie przejmie władzę po Kaczyńskim przeminie wraz z władzą PiS-u. Po rządach PiS-u pozostanie jednak w Polsce bardzo silna prawica, którą Kaczyński wykarmił publicznymi pieniędzmi, wyposażył w media i która go teraz opluwa jako „zbyt miękkiego starca, którego czas się kończy”. Polska prawica z czasów Sikorskiego, Buzka, nawet Olszewskiego – była prozachodnia. Prawica z czasów Kaczyńskiego, Morawieckiego, Dudy i Gowina jest faktycznie i efektywnie proputinowska. W głowach tej nowej prawicy liberalny Zachód, Unia Europejska, nawet USA (za wyjątkiem Trumpa i Tea Party, czyli najbardziej antyzachodnich sił w Ameryce, które Putin słusznie wykorzystał jako swoją piątą kolumnę) nie występują już jako oczywisty sprzymierzeniec Polski przeciwko azjatyckim zamordyzmom. Przeciwnie, Zachód występuje w głowach nowej prawicy jako główny wróg Polski, wróg naszej tożsamości, tradycji, duchowości.

Polska prawica z czasów Sikorskiego, Buzka, nawet Olszewskiego – była prozachodnia. Prawica z czasów Kaczyńskiego, Morawieckiego, Dudy i Gowina jest faktycznie i efektywnie proputinowska.

Zatem sojusz z Rosją staje się oczywistością. Jeden z czołowych ludzi prawicy w świecie akademickim, Piotr Nowak, który wraz z synem Jarosława Marka Rymkiewicza stworzył kiedyś dzieło „Wawelska skała” fundujące religię smoleńską, jeździ teraz regularnie do Moskwy, gdzie nawiązuje kontakty z najbardziej antyzachodnimi postaciami w rosyjskim świecie intelektualnym i Cerkwi. A w Warszawie prowadzi seminarium „Ojczyzną Boga jest Rosja”.

Kaczyński odejdzie, ale ukształtowana w ten sposób prawica w Polsce pozostanie. Jako wygodne dla Putina ultrakonserwatywne narzędzie nowej Targowicy. Właśnie dlatego polexitowe wystąpienia Gowina i Dudy są groźne. Oni uważają, że wrogość wobec Europy da im władzę na dzisiejszej polskiej prawicy. A dzisiejszą polską prawicę bardzo dobrze znają.

Kłamstwa Andrzeja Dudy na temat Europy.

Polexitowe przemówienie Dudy w Leżajsku po raz kolejny pokazuje, że zarówno on, jak też premier Morawiecki czy prezes Kaczyński od dawna porzucili w swojej propagandzie półprawdy, dialektyczne wygibasy, w ogóle jakieś trudniejsze figury retoryczne. Wybrali najprostsze kłamstwa, bo wierzą, że w dzisiejszych czasach tylko one działają.

Hairwald

W nadchodzących wyborach parlamentarnych nie ma sensu dyskutować o polityce energetycznej, rodzinnej czy edukacyjnej… Na to wszystko przyjdzie czas, jak przywrócimy w Polsce demokratyczny i konstytucyjny porządek. Teraz mamy patologiczny system, w którym rządząca partia kpi sobie z jakichkolwiek ograniczeń i robi, co chce. Przywrócić konstytucyjny porządek w kraju – to jedyny cel, jaki powinien nam przyświecać w 2019 roku – mówi w rozmowie z nami prof. Radosław Markowski, politolog. – A do Partii Razem mam apel, jeśli nadal będziecie mieć 2-3-procentowe poparcie, to zmieńcie się po prostu w interesujący intelektualnie (bo takim jesteście) klub dyskusyjny i próbujcie nadal przekonywać ludzi do swoich wizji, ale nie startujcie w wyborach, bo tym tylko pomagacie politycznym zamachowcom – dodaje.

KAMILA TERPIAŁ: Barbara Nowacka zdecydowała się dołączyć do Koalicji Obywatelskiej. Podjęła dobrą decyzję?

RADOSŁAW MARKOWSKI: Tak, podjęła…

View original post 2 955 słów więcej

Kaczyński, Gowin, Duda wdepnęli w krowi placek

Zwykły wpis

Coraz częściej 2 razy weto Andrzeja Dudy jest oceniane jako ustawka. Kaczyński i jego ferajna przestraszyli się protestów – najwiekszych przecież po 1989 roku.

Więc deforma ma być przesunięta w czasie. Tak sądzi prof. Radosław Markowski.

„Młodzi Polacy zobaczyli, że ich obywatelska postawa miała sens. Obawiam się jednak, że zagrywka pana Andrzeja Dudy miała na celu ich demobilizację. Chodzi mu o te same cele, co prezesowi, tyle że chce to zrobić w rękawiczkach”.

Podobnie patrzą za granicą. Jola Sacewicz pisze o manewrze kremlowskim.

„Świat nas ostrzega: DUDA NIE JEST PRZYJACIELEM OPOZYCJI. ZAGRYWKA Z WETAMI JEST DOBRZE ZNANA JAKO TZW „MANEWR KREMLOWSKI”, często stosowany przez Putina. Putin kilkakrotnie najpierw uśmiercał ostre, kontrowersyjne ustawy (vide o zakazie „propagandy” LGBTQ), a potem uchwalało się je ponownie w wersji trochę lighter. Tłumy się uspokajają, opozycja rozmiękcza, tworzy się „merytoryczną” opozycję wewnętrzną (w odróżnieniu od tej złej, „zdradzieckiej” i „totalnej”), z którą potem maszeruje się dalej ręka w rąsię.”

Niejakim potwierdzeniem cynizmu Kaczyńskiego może być jego wywiad w TV Trwam. Kaczyński jest amoralny. Co dobrze uchwyciła Eliza Michalik.

Prezes jest najwyraźniej wyznawcą Nietzschego, który pisał, że moralność wymyślili słabi, żeby trzymać w ryzach silniejszych od siebie …

A nowy sojusznik Dudy Jarosław Gowin to typowy karierowicz z pretensją do bycia wielkim. A jest tylko przeciętnym… proboszczem.

Nie warto zaginać nad Gowinem intelektu, ten koleś zdradzi każdego, gdy poczuje, ze może utuczyć się na czyjejś krwi. Tak było w Platformie Obywtelskiej, tak jest teraz. Żałosny osobnik o przeciętnym intelekcie.

Jeszcze raz Eliza Michalik.

Jarosław Gowin to ledwo jaskółeczka – jak spadną notowania PiS, dopiero zobaczycie jak będą gimnastykować się oportuniści, żeby się ustawić.

Amoralność pchnęła Kaczyńskiego do polityki. Dlatego pcha nas ku katastrofie, jak kiedyś swego brata Lecha. Gowiny i Dudy lezą jego śladami. Ustawy o sądownictwie to był taki krwi placek – trzy razy pacniety na polską demokrację. Duda wdepnął tylko w jeden. Ale tak samo waniajet.

Czy Kaczyński pójdzie siedzieć jak Al Capone?

Zwykły wpis

Kościół katolicki jest stracony dla Polski, jeszcze trwa siłą przyzwyczajenia. Hierarchowie tej instytucji to kompletna zaprzeszłość, tradycja urągająca rozumowi.

Dlaczego mielibyśmy wysłuchiwać bredni biskupów? Nawet nie potrafią interpretować Nowego Testamentu, który jest jedną z ksiąg (jako całość) bardzo ważną podwaliną zachodniej cywilizacji.

Rafał Zakrzewski na stronach „Wyborczej” pisze o pomagierstwie kleru dla PiS, powołując się na hierarchę krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.

„Zacznijmy od relacji Kościół – rząd. „Ostatnie miesiące i tygodnie poprzedniego parlamentu i rządu były związane z wieloma inicjatywami jawnie i wyraźnie antychrześcijańskimi. To była świadoma polityka zmierzająca w kierunku liberalizmu” – mówi Jędraszewski. Po czym padają straszne słowa: gender, ustawa antyprzemocowa, in vitro – wszystko to uderzało w antropologię chrześcijańską. No i część hierarchów Kościoła otwarcie atakowała w czasie kampanii wyborczej 2015 r. za rozumny stosunek do in vitro i podpisanie ustawy antyprzemocowej ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który śmiał się deklarować jako katolik.

(…)

W okresie wielkanocnym warto się zastanowić, czy twarda walka o rząd dusz – metoda często stosowana nie tylko przez polskich hierarchów, ale też polityków bliskich Kościołowi – jest zgodna z wartościami chrześcijańskimi.”

Kościół wespół z PiS niszczy Polskę. O destrukcji PiS mówi dla wiadomo.co prof. Radosław Markowski.

„A uda się odsunąć PiS od władzy? Będą demokratyczne wybory?

Wybory będą w jakiś sposób manipulowane, już pierwsze przecieki o tym świadczą – głosowanie w sobotę, a liczenie w niedzielę. Klientelizm polityczny polega na tym, że maluczki musi głosować na to, za co mu zapłacono. Stąd genialny pomysł przezroczystych urn i kamer monitorujących lokale wyborcze pod pozorem transparencji. W istocie chodzi o to, by naiwna, słabo wykształcony część elektoratu nabrała przekonania, że rządzący „patrzą”. I choć większość na to nie da się nabrać, to pewna część zapewne tak. I o to chodzi. Wie pani, wybory są zarówno w Kazachstanie, jak i w Burkina Faso… Będą i w Polsce…

Pachnie PRL-em.

To może być niestety dopiero początek, nie ma bowiem na razie szerokiej świadomości politycznego zła, jakim jest ta władza. A władza łamiąca zasady własnej konstytucji i demokracji, jeśli nie napotka oporu społecznego, może się posunąć dużo dalej. Na Węgrzech widzimy, że po 6 latach wprowadzaniu autorytarnego systemu przyszła kolej na walkę z niezależnością uniwersytetów. To wszystko przed nami.

(…)

Zupełnie jak w PZPR.

Myli się pani. Jeśli wziąć pod uwagę np. lata 70. czy późne 80. i skupić się tylko na dominacji personalnego przywództwa, to żaden ówczesny pierwszy sekretarz nie dominował tak nad politycznym otoczeniem, jak dziś prezes. W PZPR w owych okresach było więcej dialogu, samoograniczania się, kolektywnego. Juan Linz, wybitny hiszpański politolog, wyróżnił w niedemokratycznych systemach system sułtanistyczny – taki, w którym koncentracja władzy przez jednego człowieka jest maksymalizowana. Otóż ani Gierek, ani Kania, ani później Rakowski nie mieli takiej koncentracji władzy; nie miał takiej nikt od ponad pół wieku, i to takiej nieodpowiedzialnej. W dwojakim sensie nieodpowiedzialnej – po pierwsze, szkodzącej krajowi, bo archaicznej, opartej na wizji polityki z okresu fin de siècle, a po drugie – bo nie będzie można go pociągnąć do odpowiedzialności, wszak sprytnie nie pełni żadnych ważnych funkcji. Jak się ta kosztowna politycznie farsa skończy, nie znajdziemy żadnego podpisu pod pomysłami destrukcji polskiej armii czy paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście – może jak Al Capone – pójdzie siedzieć za co innego, wchodzi w grę znęcanie się nad zwierzętami, ale jako obywatel wolałbym, by poszedł siedzieć za to, co zniweczył w naszym kraju. Ku przestrodze przyszłym pokoleniom.”

Pytanie:

Czy Kaczyński pójdzie siedzieć jak Al Capone?

Bronię Kukiza, bo wkurzyłem się na niejakiego Janiaka

Zwykły wpis

Wiele można zarzucić Pawłowi Kukizowi, włącznie z tym, iż jego obecny projekt z JOW-ami nie jest trafiony, ale nie można mu zarzucić braku zaangażowania. Argument niejakiego Oliviera Janiaka, ponoć prezentera TVN, to zaglądanie do kieliszka Kukiza takim oto argumentem: „Trudno uwierzyć facetowi, który na śniadanie walił whisky”.


Nie chcę używać retorsji słownej Ewy Wójciak, ale podobnie odpowiedziałbym Janiakowi i to po dwakroć, trzykroć i to z wykrzyknikami. A kiedy miał walić whisky? Na obiad, kolację? Po przebudzeniu najpierw spożywa się śniadanie. A przyjemności spożycia z takim rozmówcą, jak Janiak, nie byłoby żadnej. Czyżby o to chodziło prezenterowi?


Janiak się nie przebudził i to raczej mu nie grozi, whisky nie wali, bo nie ma powodu, na pewno artystycznego. Nie jest też powodem kłapanie jadaczką tylko dlatego, że ktoś go zapytał o Kukiza. To był problem byłego wokalisty Piersi, z którym się uporał. Wara! od tanich medialnych psychoanaliz.


Kukiz wg mnie myli się z JOW-ami, on sądzi inaczej. Tutaj nasze drogi się rozchodzą, co nie znaczy, że w innych sprawach się nie zejdą. Chce wejść do polityki, doceniam jego ambicje, choćby z punktu oceny, jacy dzisiaj posłowie zasiadają w Sejmie: nudni i niekompetentni.


Przed Kukizem jeszcze sporo – do zrobienia ze sobą, ze stanem intelektualnym włącznie. Prof. Radosław Markowski nawet zaofiarował się pożyczyć Kukizowi książki, poświęcić mu swój prywatny czas.


Kukiz jest nieobojętny, choć z nim się nie zgadzam, Markowski też. A co zrobić ze śpiącym Janiakiem? Nie podstawiać mu sitka, gdy otwiera jadaczkę. Tacy nie zdobywają wiedzy przez czytanie. Nawet książki nie wkładają pod poduszkę.


Bronię Kukiza, bo bronię każdej autonomii. Mogę się z nim nie zgadzać, ale nie zaglądnę mu do kieliszka, ani do majtek.