Tag Archives: Szczecin

Młotkowy Morawiecki i Duda, któremu Donald Tusk nie każe czekać w korytarzu

Zwykły wpis

Znowu wizyta za oceanem i znów obrazek, który może zaszkodzić prezydentowi Andrzejowi Dudzie (46 l.). Tym razem krótki filmik. Na nim prezydent śmieje się i rozmawia z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem (61 l.). Ot, normalność w każdym kraju. Nie u nas. Rozdzwoniły się telefony od polityków PiS. – Kolejny dowód, że nie może być naszym kandydatem! – mówią.

Scenka miała miejsce w kuluarach posiedzenia ONZ w Nowym Jorku. Duda i Tusk czekali na swoją kolej przemówień. Kamery wychwyciły dość długą rozmowę obu polityków. Obaj panowie rozmawiają i się śmieją.

– No proszę bardzo. Widać! Mógł Duda tylko się przywitać i odejść, usiąść gdzie indziej. A to jest po prostu demonstracja z jego strony – mówi nam pierwszy polityk PiS. Przyznaje się, oczywiście nieoficjalnie, że jest w grupie namawiającej prezesa Jarosława Kaczyńskiego (69 l.), by uniemożliwić Dudzie reelekcję.

Oficjalnie oczywiście nikt w PiS nie wyjdzie poza „przekazy dnia”. Te są takie, że rozmowa z Tuskiem to nic takiego, obaj panowie pośmiali się i posiedzieli sobie, a kto będzie kandydatem na prezydenta, rozstrzygnie się jesienią 2019 r. i wszyscy w PiS czekają na decyzję… Dudy.

– Oj, to się prezesowi nie spodoba, on nie cierpi Tuska – mówi kolejny polityk PiS, który z kolei uważa, że Duda powinien ubiegać się o reelekcję, a jego prezydenturę uważa za gwarant jedności i spokoju w układzie władzy PiS. Ma nadzieję, że ta sytuacja z Tuskiem rozejdzie się po kościach. Otoczenie Tuska nie chce podgrzewać atmosfery wewnątrz obozu rządzącego. – Nic nie powiem, nic nie mówimy – powiedział Faktowi Paweł Graś (54 l.), najważniejszy doradca szefa RE.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość znajdowało się w opozycji, wielokrotnie podkreślało, że gdy przejmą władzę w kraju to, w przeciwieństwie do rządzących z Platformy Obywatelskiej, nie będą się bać podejmowania trudnych decyzji. Teraz, gdy dzierżą niepodzielną władzę w kraju, przed takimi decyzjami uciekają, w sferze uzdrawiania sektora finansów publicznych zachowują się całkowicie beztrosko, przejadając rezerwy, pomniejszając oszczędności i rozdając publiczne pieniądze, a postawieni pod ścianą rozważają odwrócenie trudnych zmian, które poprzedni rząd wcielił w życie.

Taka właśnie sytuacja ma miejsce w przypadku przywilejów policjantów, które poprzedni rząd z powodzeniem ukrócił, zabierając funkcjonariuszom mocno nadużywane preferencje przy rozliczeniu zasiłków chorobowych czy przeprowadzając trudną, ale konieczną reformę wieku emerytalnego dla policjantów i innych służb mundurowych. Dziś, gdy rząd PiS boryka się z bezprecedensowym protestem policji, skutkującym już kilkudziesięciomilionowymi stratami (tylko w lipcu i sierpniu straty z tytułu niewystawionych mandatów szacuje się na 36 mln złotych) i perspektywą ogólnopolskiego protestu, resort spraw wewnętrznych i administracji zaczyna uginać się pod żądaniami związkowców, oferując nie tylko podwyżki (to akurat jest wskazane), ale i daleko idące przywileje tej grupy zawodowej.

Z ostatnich informacji wynika, że minister Joachim Brudziński złożył policjantom następującą propozycję:

  • nadgodziny płatne w 100 proc.
  • podwyżki w 2019 r. o 610 zł – płatne w dwóch transzach – od 1 stycznia i od 1 lipca
  • 100 proc. wynagrodzenia na zwolnieniu lekarskim dla funkcjonariuszy „pierwszej linii” (czyli biorących udział w akcjach policyjnych, zatrzymywaniu przestępców, rozpracowywaniu gangów itp.)
  • zdjęcie obowiązku ukończenia 55 lat przy przechodzeniu na emeryturę

Ta jednak została przez związkowców odrzucona – najwyraźniej zauważyli, że władza jest pod ścianą i skoro zaoferowała tak hojną propozycję, można przycisnąć ją jeszcze bardziej i ugrać jak najwięcej to tylko możliwe. Pozostają nieugięci i żądają podwyżek w łącznej wysokości 650 zł (na funkcjonariusza) od stycznia 2019 roku oraz 500 zł od stycznia 2020 roku. Ponadto – pisemnych gwarancji, iż takie kwoty zostaną im wypłacone. Oczekują też wprowadzenia 100-proc. odpłatności za nadgodziny, wprowadzenia pełnopłatnych zwolnień lekarskich za 30 dniu w roku oraz powrotu do dawnego systemu emerytalnego. Te m.in. żądania podtrzymali w podjętej w poniedziałek uchwale NSZZ Policjantów którą we wtorek przesłali do MSWiA. Jeśli do 2 października rząd się nie ugnie, protest zostanie przeprowadzony.

Joachim Brudziński ma więc nie lada problem. Pokazując swoją słabość i gotowość do dużych ustępstw sprowokował protestujących policjantów do dalszych protestów.Jeśli przystanie na wszystkie ich propozycje, to nie tylko mocno uderzy w budżet na przyszły rok, ale i zachęci inne grupy zawodowe (nie tylko mundurowe) do zaostrzenia protestów, których przecież w budżetówce nie brakuje.

Jak nie idzie, to nie idzie. Obóz władzy notuje ostatnio same porażki w procesie przejmowania władzy nad Sądem Najwyższym i złośliwi przewidują, że bez kolejnej, siódmej już nowelizacji kontrowersyjnej ustawy się nie obędzie. Nie od dziś wiadomo, że dla obecnego obozu władzy właśnie wykorzystywanie nieograniczonej możliwości kształtowania przepisów prawnych jest główną receptą na własną niemoc. Przekonanie, że przepis prawa, nawet jawnie sprzeczny z ustawą zasadniczą ma bezwzględną moc sprawczą jest w tym obozie bardzo silne, dlatego tak duże zniecierpliwienie i wrogość wywołuje powoływanie się przez przedstawicieli świata prawniczego na Konstytucję i jej bezpośrednie stosowanie. Właśnie okazuje się, że po raz kolejny będą jednak musieli uznać wyższość doświadczonych prawników z wieloma tytułami naukowymi nad niedouczonymi i często sfrustrowanymi swoimi zawodowymi niepowodzeniami magistrów.

Sędziowie Sądu Najwyższego, pozostając wierni zapisom ustawy zasadniczej zastosowali się dziś do nowych zapisów ustawy o Sądzie Najwyższym, jednak z pewnością nie w sposób, jakiego oczekiwał obóz rządzący. Ustawa przewidywała bowiem obowiązek zwołania zgromadzenia sędziów izby w celu wybrania jej nowego prezesa, jeśli wskutek wejścia w życie wprowadzonych przez PiS zmian dojdzie do usunięcia dotychczasowego prezesa z piastowanej funkcji. Jako że prezydent niecałe dwa tygodnie temu stwierdził przejście w stan spoczynku sędziego Iwulskiego (prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN) oraz sędziego Zabłockiego (prezesa Izby Karnej SN), osoby zastępujące ich na czas nieobecności owszem zgodnie z ustawą zwołały zgromadzenia sędziów, jednak podczas tych posiedzeń uznały, że zwoływanie zgromadzenia w celu przedstawienia trzech kandydatów na stanowisko prezesa Izby jest bezprzedmiotowe. Z komunikatu zamieszczonego na stronie Sądu Najwyższego wynika bowiem, że zdaniem sędziów biorących w nich udział przedmiotowe stanowiska pozostają obsadzone.

– Mamy prezesów dwóch Izb, w związku z tym sędziowie zebrani na zgromadzeniach uznali, że nie ma zgłaszania kandydatur na te funkcje, które nie są funkcjami wakującymi, są funkcjami obsadzonymi – powiedział sędzia Krzysztof Rączka, który poinformował media o podjętej decyzji.

Mateusz Morawiecki ogłosił, że przemysł stoczniowy w Szczecinie się odradza, ale była to tylko mistyfikacja. Miał być prom – nie ma promu. Miały być okręty – nic z tego nie wyszło. A z ulg podatkowych nikt nie skorzystał. Trzy lata temu PiS obiecał Szczecinowi złote góry. I na obietnicach się skończyło.

>>>

„Główne zarzuty PO zostały odrzucone” – twierdzi rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. I właśnie dlatego premier opublikuje sprostowanie. Przecież to nie trzyma logiki.

Taka jest pisowska kupa.

Hairwald

To niewiarygodne, ale PiS znowu swoją ewidentną porażkę usiłuje przekuć w sukces. Tym razem chodzi o wyrok Sądu Apelacyjnego, który nakazał Mateuszowi Morawieckiemu przeprosić za wygłoszone przez kłamstwo na wiecu wyborczym w Świebodzinie. Mówił wtedy, że za rządów PO-PSL nie budowano dróg i mostów.

Otóż szef sztabu wyborczego PiS europoseł Tomasz Poręba napisał na Twitterze, że… Sąd Apelacyjny przyznał rację premierowi Morawieckiemu! – „1. Sąd nie nakazał przeprosin. 2. Wniosek został oddalony w części dotyczącej wnioskowanego oświadczenia, jak i zakazu rozpowszechniania informacji o braku budowy przez rząd koalicji PO-PSL dróg oraz mostów. 3. Sąd Apelacyjny przyznał rację PMM w zakresie wypowiedzi „nie było dróg i mostów”. 4. PMM ma wydać jedynie oświadczenie które zostanie opublikowane” – napisał Poręba.

W internecie zawrzało. – Panie Poręba, zmiłuj się, nie zaklinaj już tej rzeczywistości. Morawiecki powiedział nieprawdę, czyli skłamał”; – „Brzydko, panie Poręba, tak manipulować. A i z czytaniem ze zrozumieniem kłopoty”…

View original post 3 351 słów więcej

Morawiecki jak Goebbels

Zwykły wpis

Wszystkim wiadomo, że zanim nastały rządy „dobrej zmiany” to Polska była w ruinie. Gdyby jednak ktoś zapomniał, to politycy PiS przypominają o tym fakcie podczas każdego spotkania z potencjalnymi wyborcami.

W trakcie wizyty w Świebodzinie premier Morawiecki również grzmiał z mównicy o zaniedbaniach poprzedników, którzy nie zadbali o infrastrukturę drogową.

Przy okazji pan premier przekonywał mieszkańców, że tylko rządy Prawa i Sprawiedliwości zapewnią im budowę nowoczesnych dróg i mostów: „my teraz dla porównania i również tutaj w tym powiecie, w Świebodzinie, wiem że jest potrzebna wam południowa obwodnica. Czy nasi przyjaciele, którzy skandują „Konstytucja”, potwierdzą? Potwierdzą. To jesteśmy razem. Zjednoczyliśmy się. Bo chcemy rzeczywiście sklejać. Tak, chcemy sklejać Polskę. Chcę powiedzieć, że rzeczywiście te lokalne problemy dla nas są ważne.”

Na kłamstwa premiera natychmiast zareagowali nie tylko politycy PO i PSL, ale także internauci.

W sieci pojawiły się grafiki wyraźnie ilustrujące budowę dróg za czasów obu rządów. Statystyka niestety nie jest przyjazna „dobrej zmianie” i obnaża kolejne kłamstwo premiera. Dla przypomnienia w latach 2008-2015 sieć autostrad wydłużyła się o ok. 900 km, dróg ekspresowych o ponad 1,2 tys. km. Zbudowano lub zmodernizowano 8,5 tys km dróg lokalnych.

W sklepie Żabka w Ostrowie Wielkopolskim właściciel sklepu pan Adam postanowił zaprotestować przeciwko PiS w niedziele bez handlu.

Radzę ostrożność w kukuryku o poparciu dla PiS i nieumiejętności opozycji by mu dorównać. Na fali wielkiej koniunktury światowej PiS dał ludziom obfite prezenty. One usztywniły budżet, który wywróci się wraz z zanikiem koniunktury. Wtedy przyjdzie weryfikacja sondaży i siły PiS.

Hairwald

Zaufanie księdza

„Czasem rodzice tak się upijali, że zapominali otworzyć mi drzwi. Musiałam spać na zewnątrz – opisuje swoje dzieciństwo Katarzyna w reportażu w „Dużym Formacie”. – W szóstej klasie podstawówki ksiądz uczący nas religii zauważył, że płakałam”.

Ksiądz Roman B. z zakonu Towarzystwo Chrystusowe przekonał rodziców, że lepiej Katarzynie będzie w szkole z internatem w innym województwie. Rodzice się zgodzili. Później przed sądem ojciec zeznał: „Zwiodło mnie, że to ksiądz”.

„To nie była szkoła z internatem, tylko puste mieszkanie jego matki – opowiadała dziewczyna. – (…) Był silny, ważył sto kilogramów. Krzyczałam, błagałam, by przestał. (…) Zaczął zmuszać mnie do brania leków. (…) Byłam otępiała, senna. (…) W kolejnych dniach zaczął mnie bić, poniżać, groził, że mnie zabije. (…) Często zabierał mnie na plebanię w Stargardzie. Jedliśmy obiad z księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju. (…) Księża się nie dziwili, że śpię u niego”.

Po kilkunastu miesiącach…

View original post 2 216 słów więcej

PiS znieważa Polskę, stawiając pomniki Lechowi Kaczyńskiemu, który brata się bał i zameldowałby dzisiaj „prezesie, zadanie wykonane, Konstytucji nie ma”

Zwykły wpis

>>>

Tak z ironią skomentował jeden z czytelników nasz sobotni tekst, o koszulce z napisem „KONSTYTUCJA – Jędrek”, w którą ubrano pomnik byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie. Policja ściga dziś sprawcę, bo jego sylwetkę  zanotowało siedem kamer monitorujących  monument. Jak twierdzi, za „znieważenie pomnika” grozi mu grzywna lub kara ograniczenia wolności.

To wymowne w swej treści zdarzenie wywołało burze po obu stronach sceny politycznej. Na Twitterze aż roi się od komentarzy.

Całkowicie zrozumiała  dla zdrowo myślących aluzja i coś w rodzaju apelu byłej głowy państwa do obecnego marionetkowego prezydenta, jest zniewagą i obelgą  w pojęciu funkcjonariuszy i zwolenników Prawa i Sprawiedliwości …

TVP Republika np. grzmi, że koszulka z napisem „Konstytucja” na pomniku to skandal, ale internauta Szymon Komorowski przypomina co mówił o niej sam Lech Kaczyński: „Konstytucję można zmieniać, naprawiać, ulepszać, ale dzisiaj stoi ona ponad wszystkimi innymi źródłami prawa”. Internauta pyta czy „to dlatego łamiących ją, to tak bardzo boli?”

Autorowi tej uwagi wtóruje dziennikarka Dominika Wielowieyska, kwestionując słowa policji o „znieważeniu pomnika” i „niestosownym napisie”. „To dla tej władzy słowo „konstytucja” jest już zniewagą? – pyta Wielowiejska.

Nie zważając na zdrowy rozsądek, rzecznik Komitetu Społecznego Budowy Pomnika Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie oświadczył w TVPInfo,  że oto mamy do czynienia z działaniem „poza dopuszczalnymi ramami”.

A władza jakie ramy przekroczyła? Akcja rodzi reakcję A to było „w ramach” tak? – odpowiadają internauci na Twitterze, przypominając skandaliczną akcję wieszania europosłów  Platformy Obywatelskiej w Katowicach.

„Nie mogę uwierzyć – piszą inni, że słowo „konstytucja ” jest tak obelżywe. Dla zwolenników Lecha Kaczyńskiego, dla K. Pawłowicz, której biuro „zbeszczeszczono” tym słowem. Tylko mali ludzie boją się wielkich słów!”

Cała ta historia jest też powodem do drwin i uszczypliwych uwag, w rodzaju : „Postawili prywatny pomnik niech sobie go pilnują. Aż dziw bierze, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, żeby zakupić prywatną parasolkę, aby za przeproszeniem publiczne gołębie na niego nie robiły. Ale cierpliwości …”– zapowiadają kpiarze.

Stawiają też pytanie, jak to jest, że nikt się nie gorszy, gdy na Jasnej Górze przebierany jest obraz Madonny … a i pomnik marynarza też ciągle stroją…

Prześmiewcy zauważają, że to wszystko to „zaniedbanie pisowskich imamów. Prezydent tysiąclecia nie ma jeszcze statusu Jasnogórskiej Panienki” – zwracają uwagę.

Kiedy brakuje rzeczowych argumentów nietrudno zabrnąć w niekontrolowaną paranoję. Przykładem są kuriozalne opinie szefa resortu bezpieczeństwa wewnętrznego Joachima Brudzińskiego. Już raz „popisał” się na Twitterze „odkryciem” jakoby na ulicach Brukseli roiło się od uzbrojonego wojska, w sytuacji, gdy stolica Belgii właśnie obchodziła swoje święto niepodległości i z tej racji w mieście odbywała się parada wojskowa. „Spostrzeżenie” ministra miało „dowieść” jak bezpieczna oczywiście dzięki PiS-owi jest Polska.

Teraz Brudziński wygłupił się po raz wtóry, bezsensownie mieszając Donalda Tuska w sprawę ostatnich starć policji z obywatelami, protestującymi przeciwko zmianom w sądownictwie:

„Zgadzam się z Donaldem Tuskiem. Tylko ja kiedy byłem w opozycji i prowadziłem marsze i demonstracje to zawsze apelowałem do uczestników aby bezwzględnie wykonywali polecenia naszej służby porządkowej i Policji! A Pan Tusk dzisiaj milczy jak jego koleżanki i koledzy z PO atakują policję” – napisał na swoim Twitterze szef MSWiA.

Tak odniósł się do materiału wideo, w którym widzimy premiera Donalda Tuska przemawiającego w 2014 roku podczas głównych obchodów 95-lecia policji. Ówczesny premier powiedział wtedy m.in.: „każdy kto obraża policjanta, obraża majestat RP”, a następnie: „ci którzy naruszają prawo, nie pozostaną bezkarni”.

Internauci nie pozostali obojętni na farmazony ministra: „Jaki minister taka policja…Brudziński, Zieliński…etc. I pomyśleć, że taki cymbał jest…wykładowcą akademickim!!!” – napisał jeden z nich.  Inni też nie szczędzili mu krytycznych docinków: „I znowu wina Tuska! Masakra, ależ kompleks Tuska macie”; „Pan już jak pański szef macie na punkcie PDT jakiś niesamowity kompleks niższości. To jednak można wyleczyć. A propos to nie pan wyzywał ‚komuniści i złodzieje’?”; „On pozostanie w historii Polski. A was… No cóż nie będzie” – komentują Polacy.

Ta ostatnia opinia wydaje się jednak zbyt optymistyczną prognozą dla obecnie rządzących. Oni z pewnością zaistnieją na kartach historii, ale między nimi, a Donaldem Tuskiem będzie „pewna” różnica.