Tag Archives: Sopot

Macierewicz, Morawiecki, Gowin. Twarze upadku Polski

Zwykły wpis

Wydawało się, że to nigdy nie nastąpi, a jednak… były szef resortu obrony Antoni Macierewicz i słynna komisja smoleńska opuścili budynek MON przy ul. Klonowej w Warszawie. Wydarzenie to na tyle istotne, że do niosła o nim Polska Agencja Prasowa i potwierdziło ją centrum operacyjne MON. Macierewicz, który trwa na stanowisku przewodniczącego komisji ds. zbadania katastrofy TU-154 w Smoleńsku, po odwołaniu ze stanowiska ministra nadal pozostawał w budynku, w którym jako szef MON miał gabinet. Teraz „rezyduje” przy ul. Kolskiej 13. „Dotychczasowa siedziba podkomisji będzie wykorzystywana na potrzeby Ministerstwa Obrony Narodowej” – zapewniono.

Po zmianie na stanowisku, jego następca Mariusz Błaszczak zdecydował, że będzie miał gabinet w warszawskim gmachu MON przy al. Niepodległości 218, gdzie mieści się większość departamentów. Ulokowano tam też Centrum Operacyjne szefa MON.

Wiadomość o wyprowadzce Macierewicza z Klonowej wzbudziła w internautach uzasadnione podejrzenia: Teatrzyk dla ciemnego ludu. Jak zwykle schowają go przed wyborami, by później dać jakiś intratny stołek”;

Czyżby powtórka z rozrywki? Schowanie Kaczyńskiego i Macierewicza ma dać wygraną w wyborach? Ponoć nic dwa razy się nie zdarza. To może nie wystarczyć. A może Antek przyjął zaproszenie Rosjan i pojedzie do Smoleńska obejrzeć wrak Tupolewa, Oby on i wrak tam został – komentują internauci.

„Kłamca i bankster – Jest moralnie odpowiedzialny za śmierć mojego męża i za to, że od 9 lat jako żona samobójcy, który w banku BZWBK spłacał kredyt denominowany we frankach szwajcarskich, walczę z nim w sądzie. Mateusz Morawiecki jest moralnie odpowiedzialny za tę śmierć i za los mojej rodziny” – wykrzyczała zaproszona do programu „Studio Polska” w TVPInfo Barbara Husiew.

Pani Husiew jest wiceprezesem stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu”. Premierowi Morawieckiemu w mocnych słowach zarzuciła kłamstwo, podkreślając, że jeszcze parę miesięcy temu szef rządu zarzekał się, iż kierowany przez niego bank – BZ WBK „był jednym z nielicznych banków, który wtedy tych kredytów nie udzielał”. Mówił tak jeszcze zimą podczas wizyty w Davos.

O tę sprawę zagadnęła Morawieckiego w PolsatNews Dorota Gawryluk. Szef rządu – jakby to miało jakiekolwiek znaczenie – nieco zmodyfikował swoje słowa i potwierdził, że BZ WBK pod jego kierownictwem faktycznie udzielał pożyczek we frankach szwajcarskich, ale dużo później niż inne banki.

„Ubolewam, że taka sytuacja miała miejsce, sam wtedy nawoływałem do tego żeby takie praktyki były ukrócone, ponieważ to nie było dobre dla całej gospodarki Polski” – powiedział. Premier odkreślił przy tym, iż przed laty w wywiadach „wzywał do tego, żeby nadzór bankowy zabronił tego typu praktyk”. Wzywał, ale nic konkretnego w sprawie nie robił…

„Trzy banki w tym Bank Zachodni WBK, którym miałem przyjemność kierować, rzeczywiście cały czas traciły swoich klientów i do 2008 roku, do wybuchu kryzysu, nie udzielały takich kredytów. Ze względu na to, że utraciliśmy wtedy jako bank udział w rynku z 12 proc. do 2 proc., to wszystkie te banki w ostatniej fazie dla swoich najlepszych klientów, wybranych klientów, rzeczywiście bardzo niewielkie kwoty tych kredytów udzielały” – co z dzisiejszej perspektywy zakrawa na czyste szyderstwo z bankowych klientów.

Kiepska to więc satysfakcja, że Pani Barbara Husiew, może się czuć „najlepszym” i „wybranym” klientem banku kierowanego przez obecnego premiera. Jak zapowiedziała, zamierza wezwać ówczesnego prezesa Mateusza Morawieckiego dzisiejszego premiera, na świadka w swoim procesie jaki wytoczyła Bankowi Zachodniemu WBK, w sprawie swojego kredytu frankowego.

Wprowadzona ponad dwa lata temu klauzula przeciwko opodatkowaniu w opinii Ministerstwa Finansów nie przyniosła zamierzonych przez resort rezultatów. Zdaniem ministerstwa dzieje się tak dlatego, że podatnik ryzykuje tylko zapłatą 8% odsetek od zaległości, a to „za mało, by odwieść podatników od podjęcia ryzyka stosowania sztucznych konstrukcji.”  

W związku z tym Ministerstwo Finansów zamierza wprowadzić dodatkowe sankcje. Zgodnie z nimi każdy, kto będzie próbował osiągnąć niedozwolone przez fiskusa korzyści, nie tylko je straci, ale dodatkowo zostanie obciążony karą. W wypadku zaniżenia dochodu lub zawyżenia straty podatkowej będzie to 10 procent, a przypadku korzyści innej niż podatek dochodowy kara ma wynosić 40 procent.

Ponadto w wyjątkowych sytuacjach kary mogą zostać podwojone a nawet potrojone. Oprócz zmian dotyczących klauzuli przeciwko opodatkowaniu Ministerstwo Finansów w projekcie nowelizacji przedstawiło plan nowego podatku tzw. exit tax, który będą płacić przedsiębiorstwa i osoby wyprowadzające się za granicę.

Spisane na 150 stronach zmiany plus ponad 200 stron uzasadnienia, budzą wiele kontrowersji wśród ekspertów. „Idą one w zdecydowanie przeciwnym kierunku niż zapowiadane przez rząd uproszczenia dla firm. I to bez wyraźnego uzasadnienia – opiniuje Agnieszka Wnuk, partner w Crido. Zdaniem Agnieszki Bieńkowskiej, partnera w Gekko Taxens, wprowadzane zmiany wskazują na słabość obowiązującej klauzuli i błędzie resortu: „Uzasadnienie ministerstwa jest dość osobliwe. Czyżby resort przyznawał się do błędu?

Według Bieńkowskiej proponowane rozwiązania też nie przyniosą pożądanych efektów: „Na pewno wystraszą podatników, ale raczej tych drobnych, którzy nie wiedzą, czy np. przekształcenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w spółkę komandytową jest już niedozwoloną optymalizacją, czy jeszcze nie” – twierdzi ekspertka.

Z kolei radca prawny, Michał Wilk jest przekonany, że nowe obostrzenia będą odstraszać zagranicznych inwestorów. Wszyscy eksperci są zgodni, że proponowane przez resort zmiany są nieczytelne i bardzo niejasne. „Moim zdaniem, zamiast wprowadzać kolejne kary dla podatników, powinny toczyć się obecnie prace nad stworzeniem nowych ustaw podatkowych. Dzisiaj bowiem większość podatników nie myśli o optymalizacjach, a zmaga się z problemami wynikającymi z nieczytelnych przepisów, ciągłych zmian prawa oraz stanowiska organów podatkowych.” – uważa Dariusz Gałązka, partner w Grant Thornton.

Eksperci mają 14 dni na zapoznanie się ze zmianami i ich zaopiniowanie. Jednak już dzisiaj po wypowiedziach można wywnioskować, że zamiast zapowiadanych udogodnień, podatnicy natrafią na kolejne utrudnienia.

Już niedługo może się okazać, że Prawo i Sprawiedliwość będzie zmuszone szukać nowego lokum dla swojej siedziby.

Jak informują media budynek przy ul. Nowogrodzkiej został wystawiony na sprzedaż za niebagatelną kwotę 7 min euro. Lokalizacja biurowca na warszawskiej Woli jest bardzo kusząca dla ewentualnych nabywców.

Budynek przy ul. Nowogrodzkiej jest własnością spółki Metropol, od której PiS tylko wynajmuje pomieszczenia. Sprzedaż nieruchomości może okazać się poważnym problemem dla partii.

Z kolei problemem dla przyszłego nabywcy budynku może być właściciel sąsiadującej z nim nieruchomości, która należy do powiązanej z PiS-em spółki Srebrna. Obie nieruchomości łączy wspólne podwórko, parking i podziemny garaż. Dlatego bez zgody Srebrnej potencjalny nabywca biurowca przy Nowogrodzkiej nie będzie w stanie niczego zbudować.

W ubiegłym tygodniu do Urzędu Miasta w Sopocie wpłynęło pismo z komendy miejskiej, dotyczące wykroczenia polegającego na umieszczeniu w miejscu publicznym ogłoszenia bez zgody zarządzającego obiektem.

W tym wypadku chodzi o dwa pomniki: Jasia Rybaka i Jana Jerzego Haffnera, na których pojawiły się słynne koszulki z napisem Konstytucja. Policja w Sopocie próbuje ustalić, czy gmina jest zarządcą owych pomników i czy wyraziła zgodę na umieszczenie koszulek.

W odpowiedzi na pismo policji prezydent Jacek Karnowski napisał m.in.: „Zawieszenie m.in. na rzeźbie ogrodowej nazwy »Konstytucja« nie jest niczym uwłaczającym ani nagannym, jak również nie stanowi działań wypełniających znamiona czynów penalizowanych przez prawo, ale wpisuje się w dopuszczalną dyskusję publiczną i jest elementem demokracji. Słowo »konstytucja« jest wciąż słowem, z którego my obywatele, my Polacy powinniśmy być dumni. Należy żałować, że państwową policję, która ma za zadanie chronić i bronić obywateli, wciągają rządzący w ten groteskowy spektakl wymierzony przeciwko nam Polakom, obywatelom”.

Ściganie przez państwowe organy osób biorących udział w ogólnopolskim happeningu jest już groteską, a wciąganie w to instytucji samorządowych wywołuje uśmiech, podobny do tego przy lekturze Mrożka.

Waldemar Mystkowski pisze o Gowinie.

Jak by nie patrzył na Jarosława Gowina, wygląda na dorosłego. Ale on publicznie plecie – czy tylko dlatego, że w prawicowym „Do Rzeczy” można dla ciemnego luda powiedzieć cokolwiek niedorzecznego? – „Jeżeli Trybunał dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy, to nasz rząd zapewne nie będzie miał innego wyjścia, jak doprowadzić do drugiego precedensu, czyli zignorować orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE)”.

Zatem nie ma potrzeba stawiać logicznego następstwa powyższego wywodu Gowina, iż jeżeli orzeczenie TSUE będzie po myśli rządu PiS, „nasz rząd” zastosuje się do wyroku.

Gowin nie tylko podał definicję rozumienia prawa przez PiS, nie tylko do czego partii Kaczyńskiego służy Konstytucja RP, ale też czego wymaga od instytucji europejskich, które stoją na straży demokracji, praworządności i wspólnych wartości dla świata Zachodu.

Wg Gowina Trybunał Sprawiedliwości winien stanąć przeciw demokracji, przeciw praworządności i przeciw standardom zachodnim. O! – wówczas rząd PiS będzie zadowolony i „nie zignoruje wyroku”.

Wszyscy politycy opozycji i przytomni obserwatorzy zauważyli konsekwencje stanowiska, na jakim stanął rząd PiS – a konsekwencją taką jest Polexit. Bo tylko tym może się skończyć takie rozumienie Unii Europejskiej, zresztą Gowin – który może nie wie, co mówi – ale zdaje się, że jest w stanie przewidzieć konsekwencje, jakie grożą, gdy „nasz rząd” zignoruje wyrok TSUE.

Wicepremier Gowin rzekł to dla tygodnika, a wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki rzecze, iż „Gowin przedstawił własną opinię”. Aby było jeszcze śmieszniej Terlecki ględzi, że „Instytucje unijne myślą o tym, żeby wycofać się ze sporu z Polską, bo nie służy on ani Unii, ani instytucjom”.

Jak z tymi ludźmi prowadzić debatę? Z czego TSUE ma się wycofać, panie Terlecki?  Z demokracji, praworządności, czy ze standardów zachodnich? Ba, to nie Unia weszła w spór, w demolkę Polski.

Terlecki nie wie, co mówi. Plecie. A Gowin? W Faktach RMF FM uściślił swoje stanowisko, dopowiedział: „Gdyby Polska miała położenie takie jak Wielka Brytania, pewnie też bym głosował za wyjściem Polski z UE”.

A jednak Gowin jest za Polexitem z drobną uwagą, iż Polska nie ma właściwego położenia geograficznego. Można zatem zadać pytanie: czy Gowin czuje się Brytyjczykiem? A jeżeli tak, dlaczego nie wyjechał na Wyspy na zlewozmywak, gdzie uczciwie zarobiłby na życie i starczyłoby mu do pierwszego, jak wszystkim Brytyjczykom.

Pytanie w tytule jest retoryczne, Gowin wie, co mówi. Jest za Polexitem, tak jak rząd Morawieckiego jest za Polexitem, którego członkiem jest Gowin, jak za Polexitem jest chory prezes PiS. Przestali już z tym się kryć, tylko nie wiedzą, jak to powiedzieć. Najlepiej, gdyby Warszawa znajdowała się w Londynie, a Kraków w Edyburgu. Tak wykręcają kota ogonem, bo taka jest polityka tego rządu, Polska dla takich – jednak niedojrzałych ludzi – jak Gowin znajduje się w kuwecie, gdzie można powiedzieć, co się chce, gdzie można robić pod siebie.

Jezus był ciapaty, a Madonna czarna. Tego nie przyjmują do wiadomości pisowscy genetyczni nienawistnicy

Zwykły wpis

W Sopocie genetyczny polski katolik nie wpuścił do kościoła kobietę z dzieckiem o ciemnej skórze.

Radosław Sikorski więc skontatował, iż kołtun polski może zacząłby iskać swoje wszy uprzedzenia, gdyby papieżem został czarnoskóry, jak to dawniej mówiono: murzyn.

Więc Sikorski przypomina polskim katolikiem, iż Chrystus to ciapaty, a Madonna jest Czarna, jak na obrazku na Jasnej Górze.

W Polsce zakładana jest specyficzna teokracja rytu: polski katolicyzm.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, pół rządu, posłowie i senatorowie PiS z marszałkiem Stanisławem Karczewskim zjechali w poniedziałek, 26 czerwca, na Jasną Górę. Powód? Syn premier Beaty Szydło odprawiał mszę w kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej.

O, w mordę! Taką chcą nam fudnąć genetyczną teokrację.

Konwencja PO w Sopocie, plus Kaczyński

Zwykły wpis

Donald Tusk:

1.

Kiedyś kiedy mówiliśmy „Zachód”, widzieliśmy wymarzoną Polskę. Polskę wolnych ludzi, gdzie przestrzega się prawa. Nie zawróciliśmy z drogi, chociaż pierwsze lata niepodległości były latami trudnymi. Polacy zawsze twardo mówili, że Polska ma być częścią Zachodu.

2.

Miejsce Polski jest na Zachodzie. Dzisiaj jesteśmy uczestnikami kluczowej dla przyszłości Polski debaty. Nie można zagwarantować bezpiecznej przyszłości, jeśli nieustannie będzie się podważało obecność Polski w UE. Każdy, kto mówi, że Europę trzeba rozmontować, działa przeciwko polskiemu interesowi narodowemu. Nie mogą wygrać tej kampanii politycy, dla których wzorem są ludzie, dla których UE jest ciężarem czy problemem. Polska jest i musi być w przyszłości we wspólnocie euroatlantyckiej.

3.

My nie poprowadzimy Polaków na Dzikie Pola. My będziemy pilnowali tego, aby Polska żyła w możliwie dobrych relacjach ze wszystkimi sąsiadami. My głęboko wierzymy, tak jak wtedy wierzyliśmy w roku 1981, że na wschód od nas obywatele i narody, prędzej czy później, też będą chciały wolności, praw obywatelskich, też będą chciały stać się częścią cywilizacji Zachodu. My będziemy jako ludzie Platformy pilnowali, aby Polska była aktywnym i zintegrowanym z resztą wspólnoty uczestnikiem Unii Europejskiej. Będziemy zjednoczeni, będziemy silni, będziemy na Zachodzie, będziemy w Europie wśród przyjaciół i wierzę, że Polacy będą w tym konsekwentni.

 

Jarosław Kaczyński w Wielkopolsce, gospodarstwo koło Wrzącej Wielkiej (Kiełczew Smużny IV):

W 2007 roku za naszych rządów było 19 mln świń. W tej chwili jest 11 mln z tendencją spadającą. Znacznie więcej produkujemy niż konsumujemy.