Tag Archives: Sąd Nawyższy

PiS zaprowadził bagno prawne. Sąd Najwyższy próbuje Polskę z tego wyprowadzić

Zwykły wpis

Sąd Najwyższy wystosował kolejne cztery pytania prejudycjalne do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Są one tożsame z pierwszymi pytaniami sądu do TSUE, z 2 sierpnia. Dotyczą zasady nieusuwalności sędziów, niezawisłości i niezależności sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek – informuje portal Onet.

Jednocześnie SN wniósł do TSUE o zastosowanie trybu przyspieszonego oraz o połączenie tej najnowszej sprawy z pytaniami sądu z początku sierpnia. Przypomnijmy – pisaliśmy o tym niedawno – że pytania z sierpnia, nie uzupełnione przez SN upadłyby przed TSUE, bo ZUS wycofał z SN swoją skargę. – „ZUS próbował zaszachować SN. Próżne nadzieje” – skomentował jego działania prezes „Iustitii” Krystian Markiewicz. Uważa, że akcję ZUS należałoby zbadać pod kątem złamania prawa.  „Można je uznać za ewidentne obejście przepisów” – ocenił w rozmowie z portalem. – „Do tej pory o każdą złotówkę walczyli jak lwica, a tu nagle odpuszczają?” – pytał retorycznie dziennikarzy Onetu. „Za pomocą fundamentów prawa, czyli pytań prejudycjalnych, Sąd Najwyższy próbuje wyprowadzić Polskę z tego bagna prawnego i chaosu, który powstał poprzez działania obecnej władzy” – podkreśla Markiewicz. – „Aparat państwa, którego częścią jest ZUS próbował to uniemożliwić” – kwituje prezes „Iustitii”.

Poseł PiS i członek sejmowej Komisji Ustawodawczej, Arkadiusz Mularczyk ma inne zdanie w tej sprawie – uważa działanie sędziów SN za naganne. I nie zawahał się wytoczyć armat. – „To jest próba wojny hybrydowej z rządem, dążenie do konfrontacji” – wystrzelił. Decyzję SN określił jako”zmierzającą do anarchizacji prawa” . Ale to nie wszystko. Zaatakował środowisko sędziowskie w stylu charakterystycznym dla swojej partii. „Widać wyraźnie, że ma to związek z brakiem woli grupy sędziów, by podporządkować się obowiązującym przepisom prawa – podkreślił Mularczyk. – „Możnaby to nazwać próbą tworzenia „sędziokracji”, poprzez tworzenie jakichś nowych praktyk prawnych, które de facto nie istnieją” – kwituje. Tymczasem jeśli TSUE przychyli się do dzisiejszego wniosku SN i zechce połączyć sierpniowe pytania SN z tymi zadanymi dziś, nie jest wykluczone, że utrzyma się lutowy termin rozprawy unijnego Trybunału w tej sprawie, czytamy w portalu.

Sąd Najwyższy próbuje wyprowadzić Polskę z bagna prawnego i chaosu, który powstał poprzez działania obecnej władzy.

Holtei

Premier i prezydent ogrzewają się w cieple mistrzów świata w siatkówce. Tymczasem, na krótko przed triumfem Polaków, sponsorujący siatkówkę PKN Orlen wycofał się ze sponsorowania Polskiego Związku Piłki Siatkowej – ustaliła Gazeta.pl. Wcześniej wypowiedział też umowę dotyczącą rozgrywek ligowych.

>>>

A tak wyglądało to rok temu.

Polska siatkówka straci dużo pieniędzy. Dwie państwowe spółki wycofują się z finansowania

11.09.2017

Pupuiśne gęby Dudy i Morawieckich ustawiają się do zdjęcia, bo inni wykonali ciążką pracę.

Lewizna polityczna PiS.

>>>

Błażej Wojnicz ma zostać powołany na stanowisko wiceministra obrony narodowej – informuje „Rzeczpospolita”. To człowiek blisko związany z Antonim Macierewiczem i Bartłomiejem Misiewiczem. O jego błyskawicznej karierze w artykule „Kolejni „misiewicze” w Polskiej Grupie Zbrojeniowej”.

Wojnicz długo nie zagrzał miejsca w PGZ. Był prezesem tej spółki zbrojeniowej tylko przez rok. Został odwołany po zdymisjonowaniu Antoniego Macierewicza. Teraz Wojnicz ma zastąpić Sebastiana Chwałka – wiceministra MON. Odpowiadał za modernizację armii i wojskową…

View original post 4 470 słów więcej

Dudy moc truchleje

Zwykły wpis

Andrzej Duda w wywiadzie dla „Sieci” chwali się, że za jego sprawą Polska zyskuje moc, taki zresztą jest tytuł wywiadu, wybity na okładce. Tę moc zyskuje dzięki wizycie w Białym Domu, bo prezydent powołuje się głównie na Trumpa, który zaliczył go (jako reprezentanta Polski) do ” kluczowych partnerów strategicznych USA”.

Z tej mocy Duda nawet nie mógł znaleźć krzesła w Gabinecie Owalnym, aby się posadowić obok „strategicznego partnera”. Bracia Karnowscy stawiają głowie państwa bardzo obłe, owalne pytania, które czynią wywiad nieinteresujący, niewart czasu na czytanie. Ale jedno pytanie jest najważniejsze, cały wywiad poprzez nie nabiera kolorów, tym interesownym bliźniakom bodaj o to chodzi. Pytanie dotyczy reelekcji. I ono ma moc, zdradza sympatie Karnowskich, gdzie lokują swoje nadzieje: „Nie czytał pan prezydent tych plotek o ewentualnym starcie premiera Morawieckiego w wyborach prezydenckich?”

Duda się wije jak piskorz: „Media co chwila o to pytają, spekulują, taka jest wasza rola”. Po czym z tej mocy prezydent błaga: „Błagam, zatrzymajmy się w tych publicystycznych dywagacjach”.

Bracia Karnowscy, jak Trump, zostawiają Dudę w „strategicznej” pozycji, stojącego z mocy – i wywiad toczy się dalej gładko. Ale na innej kolumnie tygodnika „Sygnalista nadaje” przyłbica jest podniesiona i bez owijania w bawełnę zostało napisane: „Zdaniem »Faktu« obecny premier Mateusz Morawiecki może być kandydatem PiS na prezydenta. W takim scenariuszu Andrzej Duda nie dostałby poparcia macierzystej partii. Rzeczywiście taka plotka od dość dawna krąży po Warszawie. Ale to scenariusz bardzo ryzykowny. Bo w Pałacu Prezydenckim stawiają sprawę jasno: jeśli PiS nie wystawi Dudy, to on i tak wystartuje.”

Duda może się pocieszać, że on z tej mocy stoi, bo Morawiecki wygląda, jakby leżał. Raczej cios, jaki zadała Morawieckiemu taśma z afery podsłuchowej, nie wyszedł z Kancelarii Prezydenta, nie można jednak tego wykluczyć, bo w walce o stołek prezesa mógł Duda zawrzeć przymierze ze Zbigniewem Ziobrą i Mariuszem Kamińskim, wszak tego ostatniego ułaskawić z wyroku trzech lat więzienia.

Morawiecki dostaje następne ciosy na głowę. Leżący premier dostaje po raz drugi od Sądu Najwyższego, który wydawało się, że został ograny. Za wcześnie te wszystkie fanfary w PiS, gdy ZUS w Jaśle wycofał skargę do Sądu Najwyższego, a ten sformułował na tej podstawie pytania prejudycjalne do Trubunału Sprawiedliwości UE. Sąd Najwyższy obchodzi sztuczkę ZUS i zadaje TSUE te same pytania, ale w oparciu o inną sprawę, już bez ZUS-u. Prosi o połączenie tych spraw i zastosowanie trybu przyspieszonego, który tryb ta pierwsza sprawa już ma.

Jakby tego było mało Morawiecki dostaje plombę od Junckera i Timmermansa, którzy w imieniu Komisji Europejskiej składają do TSUE skargę w sprawie Sądu Najwyższego, a tak naprawdę w sprawie niepraworządności. W tym ostatnim wypadku mamy do czynienia zdecydowanie w czymś groźniejszym, z możliwościami sankcji finansowych, które mogą zostać nałożone na Polskę. Morawiecki leży, wcale nie na ringu, ale w klatce sportów walki i okłada go bynajmniej nie Duda.

Lech i Jarosław Kaczyńscy pokonali komunę

Zwykły wpis

Ciekawostka wydawnicza. Kto jest autorem rozdziału pt. „Wygaszanie stoczni” w bestsellerze roku wyborczego?

W poniedziałek rozpoczęły się przesłuchania w Krajowej Radzie Sądownictwa nad wyborem sędziów do Sądu Najwyższego. Nie obyło się bez incydentów: Obywatele RP uniemożliwili rozpoczęcie posiedzenia KRS. Nie wpuścili Krystyny Pawłowicz.

W związku z ostatnimi wydarzeniami Małgorzata Gersdorf Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego napisała list otwarty, w którym dziękuje za słowa poparcia dla działalności jej i Sądu Najwyższego.

„Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami bezprecedensowego ataku na wymiar sprawiedliwości”. Według sędzi, „podważane są konstytucyjne zasady, które gwarantują niezależność sądownictwa od pozostałych władz i niezawisłość sędziów”.

„Niszczone są fundamenty demokratycznego państwa prawa, jakim jest Rzeczpospolita Polska, a najwyższe władze państwowe otwarcie deklarują nieuznawanie i ignorowanie orzeczeń nie tylko sądów krajowych, lecz również Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej” – napisała w liście prezes Gersdorf.

Pani prezes uważa, że liczne kartki pocztowe i listy jakie dotąd wpłynęły do SN są potwierdzeniem tego, że m.in. „zagrożone są podstawowe zasady demokratycznego państwa prawa”

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego znalazła się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Musi wybrać, czy opuści swoje stanowisko, czy da się wynieść przez policję.

Rzecznik SN Michał Laskowki widzi wyjście i twierdzi, że: „Pani prezes jest zobowiązana do działania z godnością. Nie wyobrażam sobie, że będzie trzymać się biurka, protestować”.

Tego zdania jednak jego nie podziela wielu osób w tym prawników. Najostrzej wypowiedział się mecenas Giertych, który uważa, że jeśli Małgorzata Gersdorf miałaby upuścić swój gabinet, to tylko wyniesiona przez policję siłą. W żadnym wypadku nie ma prawa opuścić swojego stanowiska.

Z wielkim zaskoczeniem przyjąłem informację, że prezes Gersdorf rozważa sytuację, w której ma wyjść ze swojego gabinetu – powiedział na antenie TVN24 Roman Giertych. I to z powodu grupy ludzi, która uzurpując sobie prawo do nazywania siebie KRS wskaże osobę, która ma ją zastąpić. Moim zdaniem tego typu akt byłby aktem tchórzostwa i byłby nielegalny. Nie ma prawa opuścić swojego stanowiska”.

Czym innym, wg Giertycha, byłoby wyprowadzenie jej siłą. „Natomiast opuszczenie gabinetu przez panią prezes oceniałbym jako skrajny akt nieodpowiedzialności, tchórzostwa i łamania przepisów prawa, a także złamania orzeczenia Sądu Najwyższego, który wypowiedział się, że ma prawo orzekać, że jest pierwszym prezesem i że wszyscy sędziowie Sądu Najwyższego ją w tej sprawie popierają” – przekonywał.

Mecenas Giertych wypowiedział się też na temat sporu między rządem Polski a Unią Europejską w sprawie niezawisłych sądów: „Jednym z warunków bycia w UE jest posiadanie sądów, które są niezawisłe. Polskie sądy zbliżają się do momentu, w którym tego warunku nie będą spełniać. I dlatego Trybunał Sprawiedliwości UE chce pomóc, aby ta sprawa była uregulowana z zasadami nie tylko traktatowymi, ale też zasadami, które mają głębokie korzenie również w wartościach europejskich i są znacznie starsze niż Unia Europejska – oceniał.

Szanowny Panie Prezydencie,

w najbliższych godzinach trafią do Pana wnioski o powołanie politycznych sędziów Sądu Najwyższego. Przyłożenie ręki do tych nominacji oznaczać będzie początek faktycznego wyjścia z Unii Europejskiej. Pol-exit w Stulecie Niepodległości zaprzepaści wysiłki i wyrzeczenia pokoleń Polaków dla dobra Ojczyzny. Kilkunastominutowe rozmowy z kandydatami, uboga dokumentacja ich dorobku zawodowego i upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa powodują, że procedura ta jest nierzetelna. W ostatnich postanowieniach Sąd Najwyższy wskazał, że przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym, mogą być niezgodne z podstawowymi zasadami traktatów europejskich. Takie samo stanowisko zajmuje Komisja Europejska i poważane organizacje międzynarodowe. Z szacunku dla wagi rozstrzygnięcia w tej sprawie należy poczekać na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE. Są chwile, kiedy historia daje wybór. Wciąż ma Pan ten wybór i to na Pana, a nie szeregowych polityków czy członków KRS, zwrócone są oczy całego świata.

Komitet Obrony Demokracji

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

Stowarzyszenie Sędziów Themis

Forum Współpracy Sędziów

Inicjatywa “Wolne Sądy”

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Stowarzyszenie im. prof. Zbigniewa Hołdy

Stowarzyszenie Amnesty International

Archiwum Osiatyńskiego

Forum Obywatelskiego Rozwoju

Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia

Stowarzyszenie Interwencji Prawnej

Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita

Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”

Młodzi2017

Fundacja Projekt: Polska

Fundacja Batorego

Bożena Chlabicz na koduj24.pl pisze o związkach PiS z Kościołem kat.

Już tylko w PiS-ie nadzieja. Jeśli nie partia pana prezesa, to nikt i nic nie obroni nas przed idąca z Zachodu falą laicyzacji i zagładą „wartości”! Bo skoro już nawet wierząca Ameryka przyłączyła się – kilka dni temu – do chóru krytyków wiary, oficjalnie nazywając Kościół „organizacją przestępczą”! I do tego w telewizji (NBC) …

Trudno się zresztą dziwić, skoro papież osobiście dorzuca polan do stosu, na którym wkrótce spłonie prawdziwa wiara (za co zresztą, zdaniem niektórych polskich komentatorów życia religijnego, należałoby go przykładnie ekskomunikować).

Wygląda na to, że Polsce, najwierniejszej z wiernych, znowu – jak kiedyś, przed wiekami – przypadnie rola ostatniej obrończyni świata przez zalewem pogaństwa, dokonującym się od Irlandii po Amerykę Łacińską pod śmiesznym – doprawdy – pretekstem jakichś przedawnionych oskarżeń nielicznych księży o domniemane „zbrodnie” pedofilii. No, naprawdę, jakby już nie było poważniejszych problemów…

Nie, żeby lekceważyć . No skądże. W każdym środowisku zdarzają się, niestety, podobne przypadki. No ale wszyscy winni zostali przecież wyleczeni w specjalnych ośrodkach terapeutycznych (bo to choroba jest), a potem przeniesieni na inne parafie, albo nawet karnie odwołani do samego Watykanu. Żadna inna korporacja zawodowa nie wykazała się podobną skutecznością. Tym bardziej, że wielokrotnie już padały ze strony hierarchów słowa przeprosin , a Kościół nieustająco modli się też za „ofiary” księżej pedofilii. Nikt nie zrobił dla nich aż tak wiele. Więc aż dziw bierze, że wierni na Zachodzie sami przyłączają się do tej lewackiej nagonki. Choć to może jakoś zrozumiałe, bo prawdziwa katolicka wiara ma przecież swoich odwiecznych wrogów, którzy tylko czyhają by zadać śmiertelne ciosy Kościołowi. Więc teraz korzystają z okazji.

Tymczasem katolicy, zamiast bronić swoich kapłanów, zbiorowo ulegają masońskiej propagandzie, bijąc się w piersi i sięgając głęboko do kieszeni. I to, co nie udało się wcześniej „lutrom” , „kalwinom” , Turkom, komunistom i islamistom razem wziętym, teraz dokonuje się na naszych oczach. Kościół upada pod ciosami oskarżeń o nieczystość i zgorszenie, choć tak naprawdę lewactwo chce go puścić z torbami.. Pazerność „ofiar” nie zna – mianowicie – granic, a parafie, wypłacając milionowe odszkodowania, bankrutują jedna po drugiej. Wstydu nie mają, bezbożnicy, stawiając mamonę ponad księże modły! A i parafianie też nie lepsi, odmawiając płacenia za perwersyjne skłonności swoich duchownych. No a kto niby miałby płacić? Może biskupi, sprzedając mercedesy i pałace? Albo Watykan???

I tylko Polacy nie dają się nabrać na te lewackie kłamstwa, trwając przy swoich hierarchach i za nic mając nawet prawomocne wyroki dla pedofilii w sutannach. Bo wierni nad Wisłą wiedzą swoje. I rozumieją – czego najlepszy wyraz dała ostatnio dzielna bojowniczka o prawa dzieci poczętych – Kaja Godek, że to wszystko przez spisek światowego libertynizmu i lewactwa. Bo propaguje edukację seksualną, a też genderyzm, co wszystko razem oznaczać może tylko jedno – powszechną rozwiązłość. Pani Kaja mówi tu jednym głosem z polskimi biskupami, którzy od dawna tłumaczą swoim wyznawcom, że prawdziwymi ofiarami pedofilii w Kościele są nie dzieci, prowokujące biednych, niewinnych księży do czynów nierządnych, ale wystawieni na pokusy kapłani I to im właśnie należy się modlitwa i wsparcie. A też prawo do godnej emerytury i dożywotniego praktycznego krzewienia wartości chrześcijańskich, najlepiej w placówkach edukacyjnych dla najmłodszych.

O żadnych odszkodowaniach dla takich dzieci, genetycznie obciążonych genami lubieżności, nie może zaś być mowy, a jeśli już, to powinno je wypłacać państwo, a zwłaszcza państwo PiS, które już wprawdzie zabrało złodziejom, żeby oddać niektórym ojcom redemptorystom, ale i tak wciąż winne jest Kościołowi ciężkie miliardy, za jego zasługi w popieraniu jedynie słusznej wersji prawa i sprawiedliwości. Wszak wiadomo, że bez wsparcia hierarchów to pastwo po prostu upadnie, jak amerykańska gospodarka bez prezydenta Trumpa, gdyby go przypadkiem Demokraci pogonili z urzędu za wysługiwanie się Rosji ( co sam zapowiedział na Twittrze).

Nad Wisłą księża nie muszą niczego zapowiadać, bo to się rozumie samo przez się, że kryzys Kościoła będzie oznaczał kres „państwa PiS”. Toteż państwo dba, by o Kościele nie można było mówić inaczej, niż dobrze, bo jego krytyka to „atak na wiarę”, a może nawet zamach na samego Pana Boga. Więc pedofile w sutannach mogą spać spokojnie. Nasi wierni pozostaną wierni swoim kapłanom nawet wtedy, gdyby otrzymali niezbite dowody nie tylko na molestowanie nieletnich przez własnego proboszcza, ale nawet i na to, że „Pan Bóg nie istnieje”. Bo nie o Boga tu chodzi, ale o „wiarę”, kształtującą obyczaje, poglądy, tożsamość i sposób życia jakichś 40 procent polskiego społeczeństwa. To widać także w sondażu na zlecenie portalu oko.press. Dla mniej więcej 40 procent respondentów tropienie śladów „afery pedofilskiej” w polskim Kościele nie ma najmniejszego znaczenia. A raczej ma o tyle, że ich głęboko bulwersuje i oburza. Bo dla nich to nic innego, jak tylko „sianie zgorszenia”.

Pisowskie sądownictwo. PRL pis bis

Zwykły wpis

Manowska: Zgłosiłam swoją kandydaturę na sędziego SN

– Jedyne, co mogę powiedzieć, to że zgłosiłam swoją kandydaturę na sędziego Sądu Najwyższego. Dziwią mnie natomiast sugestie, jakobym miała ubiegać się o stanowisko I prezesa. Przecież wyboru dokonuje Zgromadzenie Ogólne, które samo wybiera pięciu kandydatów. A więc informacje o tym, że sama planuję zgłoszenie swojej kandydatury, są błędne i wynikają z nieznajomości prawa – stwierdziła Małgorzata Manowska w rozmowie z Onetem. – Wszystko, co pojawiło się w mediach w tym kontekście, to plotki. Ja przebywam na urlopie, nie myślę o tym i nie chcę tego komentować – dodała.

To nie jest lapsus.  PiS–owską faworytką do fotela Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego ma być prof. Małgorzata Manowska, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Nie stoi na przeszkodzie fakt, iż nie jest sędzią SN i wcale nie kandyduje na szefa SN. Dodatkowo, pani sędzia nie zgłosiła nawet swojej kandydatury do składu Sądu.

Z kolei według „Dziennika” prof. Małgorzata Manowska jest już „po słowie” z ministrem Zbigniewem Ziobrą, który jak wiadomo pełni równolegle funkcję Prokuratora Generalnego, co w zasadzie nadaje całej sprawie kształt kiepskiej farsy…

Problemem zainteresował się bliżej dziennikarz Tomasz Skory z RMF FM i na Twitterze pokazał jak bezceremonialny jest skok PiS na najważniejszy sąd w Polsce.

Dziennikarz napisał, że procedura wymaga by najpierw stanąć do konkursu na sędziego Sądu Najwyższego w Krajowej Radzie Sądownictwa. Potem trzeba otrzymać nominację. Następnie musi zebrać się 80 sędziów SN, którzy wybiorą kilku kandydatów na Pierwszego Prezesa. Najlepszego wskaże prezydent Andrzej Duda.

„Miło wiedzieć, kto wygra już dziś, nie?” – kończy z należnym przekąsem Skory.

Nie wiem, czy tak właśnie wyobrażał sobie przed laty Jarosław Kaczyński reformowanie polskiego sądownictwa. Kordony policji przed Sejmem, barierki broniące dostępu, a naprzeciw protesty, megafony i transparenty. Groteskowe wwożenie obywateli na teren parlamentu w bagażniku samochodowym, sankcje wobec posłów i brutalna agresja służb porządkowych.

A w ostatnich dniach stało się to, co prędzej czy później stać się musiało. W tumulcie doszło do przepychanek, polała się krew, zostali poszkodowani ludzie. Pytam, czy tak to sobie wyobrażał Jarosław Kaczyński, bo obrazy, które widzimy, nie mają nic wspólnego z wcześniej deklarowaną wizją poprawy państwa. Estetyka, którą nas karmią rządzący, to obrazy rodem ze stanu wojennego, pełne konfrontacji, brutalnej siły i przemocy. O konsensusie, czy przynajmniej kompromisie, który winien służyć poprawianiu ustroju, nikt już nie pamięta.

Jarosław Kaczyński pewnie powie: „warcholstwo, opór łże-elit przeciw potrzebnym zmianom”. Czyżby? Niektórzy mogli w to wierzyć tuż po wyborach, ale nie dziś, kiedy rządząca partia stosuje skrajnie niedemokratyczne metody w Sejmie (30 sekund od posła Piotrowicza na wypowiedź w dyskusji na forum komisji sejmowej), a jej twarzą są ludzie tak bardzo epatujący wulgarnością jak niesławna poseł Pawłowicz.

Zmiany legislacyjne też mówią same za siebie. Konieczność przeprowadzenia już piątej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym pokazuje, jak słabe i nieprzemyślane były poprzednie regulacje. Jak bardzo akcydensowy, uzależniony od chwilowych potrzeb partii rządzącej staje się proces uchwalania prawa. Cała ta operacja bardziej przypomina łatanie dziurawego prześcieradła niż reformowanie państwa.

Nie mam złudzeń, że kiedyś, może już niedługo, historia przejmowania Sądu Najwyższego trafi do podręczników jako przykład skrajnie nieudolnego, dokonywanego w złej wierze zawłaszczania instytucji państwa. Bo z pewnością w całej tej operacji nie chodzi o lepszą i sprawiedliwszą ojczyznę. O co więc chodzi? Odpowiedź pozornie jest prosta. Chodzi o przejęcie kontroli nad wymiarem sprawiedliwości, a nie o usprawnienie sądownictwa (w tej ostatniej sprawie był w Polsce konsensus). Ale jaki jest szczegółowy cel polityczny? Bo z pewnością nie jest nim taka pajęczyna sądowych zależności jak w Polsce Ludowej.

Jestem przekonany, że w zmianach chodzi przede wszystkim o szczyty wymiaru sprawiedliwości. W mniejszym stopniu o funkcję kontroli wyborczej SN. Myślę, że celem numer jeden jest przejęcie Trybunału Stanu, na którego czele stoi pierwszy prezes Sądu Najwyższego i który jest w stanie wyeliminować z życia publicznego każdego polityka, na przykład pozbawiając go biernego prawa wyborczego.

Czy w kontekście zbliżających się wyborów pośpiech PiS w sprawie usunięcia prof. Małgorzaty Gersdorf i zastąpienia jej własnym nominatem nie jest aby teraz bardziej zrozumiały? Myślę, że to jest prawdziwa stawka gry, która tak bardzo szkodzi polskiej demokracji i naszej reputacji w świecie. A więc czysta władza. Wyabstrahowana z wartości. Tylko ta zaspokoi egoistyczne poczucie sukcesu jednego człowieka. Szkoda tylko, że scenografia, w której to wszystko się dzieje, jest tak przeraźliwe pusta: obywatele w swojej masie gdzieś przepadli. Bo przecież w tle tej walki o sądy jest kompletnie nieczuła i milcząca Polska. To ona jest siłą PiS.