Tag Archives: Ryszarda Socha

Morawiecki przygarnia do siebie coraz bardziej szemrane postaci, jak Zyzak. Szykuje sie nam piekło

Zwykły wpis

Paweł Zyzak został wicedyrektorem Departamentu Studiów Strategicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. To nie pierwsze wysokie stanowisko w państwowej instytucji, które otrzymał autor słynnej książki o Lechu Wałęsie. Pojawia się jednak naturalne pytanie: czy naprawdę Zyzak potrzebny jest rządowi?

O Pawle Zyzaku Polska po raz pierwszy usłyszała w 2008 roku. Jego praca magisterska wywołała spore zamieszanie nie tylko w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Student przedstawił liczący 600 stron tekst, zatytułowany: „Lech Wałęsa. Idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy „Solidarności” do 1988 roku”. Praca została opublikowana przez wydawnictwo Arcana i rozpoczęła falę gorących dyskusji, w którą zaangażowały się najważniejsze osoby w państwie.

Stefan Niesiołowski nazwał publikację „prostytucją historyczną”, na Uniwersytecie Jagiellońskim pojawiła się kontrola z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a książka zyskała nieprawdopodobny rozgłos. W dyskusji nad pracą Pawła Zyzaka nie brakowało niczego, poza odrobiną zdrowego rozsądku. Opinie zawodowych historyków zostały zakrzyczane przez polityków PO (według których autor chciał uzyskać rozgłos za pomocą nazwiska noblisty) i polityków PiS (według których autor stał się symbolem walki o wolność nauki w III RP).

Po latach książka została zapamiętana tylko z jednego powodu. Zyzak opisał w niej, młodego Lecha Wałęsę, który oddaje mocz do kropielnicy (w opinii publicznej stała się chrzcielnicą). Oprócz tego przebił się jeszcze wątek nieślubnego dziecka laureata Nagrody Nobla. Naukowcy zwracali uwagę na błędy warsztatowe. Zdaniem dr Piotra Gontarczyka autor w zbyt dużym stopniu oparł się na anonimowych przekazach ustnych, co w zasadzie zamknęło możliwość naukowej dyskusji nad historią Lecha Wałęsy. „Każdy błąd warsztatowy popełniony przez Pawła Zyzaka został skwapliwie podchwycony przez przeciwników pisania o Wałęsie w tonie innym niż hagiograficzny” – ocenił historyk, który sam zasłynął napisaniem krytycznej książki o byłym prezydencie.

„Gorszy niż faszysta”

Dla absolwenta UJ rozpoczęły się ciężkie dni. Instytut Pamięci Narodowej najpierw odciął się od książki (faktycznie, IPN nie był jej wydawcą, nie musiał więc nawet wiedzieć o tym, co pisze Zyzak), a potem nie przedłużył umowy o pracę autorowi. Tutaj warto wyjaśnić jedną rzecz – Zyzak nie został z IPN zwolniony, do pracy wrócił jedynie pracownik, którego zastępował.

Historyk często wspominając ten okres przedstawiał siebie jako ofiarę III RP, która wydała na niego wyrok infamii. Szkoły nie chciały go zatrudniać, a żeby zarobić na utrzymanie rodziny, zatrudnił się jako magazynier w supermarkecie. Pomocną dłoń wyciągnął prof. Marek Jan Chodakiewicz z waszyngtońskiego Institute of World Politics, który zaoferował Zyzakowi kilkumiesięczne stypendium. Absolwent UJ powrócił do świata nauki, a raczej do świata publicystyki. Opublikowana w 2011 roku książka „Gorszy niż faszysta” to opis tego co działo się w Polsce po opublikowaniu pracy magisterskiej Zyzaka. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że autor bardzo chętnie przywoływał wszystkie krytyczne słowa, traktując je jak swoiste wyróżnienie. Słowa Lecha Wałęsy, który stwierdził, „faszyzm to mało”, stały się inspiracją do tytułu.

Przypinając słowa krytyki jak ordery, Zyzak zgłosił swój akces do obozu zwolenników PiS. Nigdy nie ukrywał swoich sympatii i poglądów, czemu dawał wyraz jeszcze przed publikacją swojej pierwszej i najsłynniejszej książki. W 2003 roku zadebiutował artykułem pt. „Czy diabeł jeździ na Woodstock?”, w którym opisywał szeroko pojętą zgniliznę moralną festiwalu Jurka Owsiaka. W innej publikacji porównywał homoseksualistów do zwierząt i wysłanników diabła.

Zyzak zaliczał kolejne szkolenia i staże, wracając do pracy historycznej. W 2013 roku opublikował książkę pt. „Tajemnica Wilczego Jaru. Największa drogowa katastrofa PRL w świetle dokumentów i relacji”. Trzy lata później wydał dwutomową pracę pt. „Efekt domina. Czy Ameryka obaliła komunizm w Polsce?”, która opierała się na jego pracy doktorskiej, obronionej w 2015 roku na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Co Zyzak może dać rządowi?

Czy takie kwalifikacje wystarczą do objęcia funkcji wicedyrektora Departamentu Studiów Strategicznych? Mam pewne wątpliwości. Może zatem doświadczenie zawodowe przemawia na korzyść Zyzaka? Owszem, historyk pracował już na kierowniczym stanowisku. W 2016 roku został wiceprezesem Fundacji Centrum Innowacji FIRE, której 100-procentowym udziałowcem jest państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.

Czym zajmowała się instytucja? M.in. opiniowała projekty i przyznawała dotacje na przedsięwzięcia z zakresu partnerstwa publiczno-prywatnego. Zyzak z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie zna się na swojej nowej pracy, posiada za to wielkie chęci do nauki.

Skoro już zakończył naukę, naturalną koleją rzeczy była praca na wysokim stanowisku w Kancelarii Premiera. Tam jednak nie będzie zajmował się dotacjami. Na czym właściwie polegać będzie praca Pawła Zyzaka? Na stronie Departamentu Studiów Strategicznych KPRM czytamy:

Departament Studiów Strategicznych realizuje zadania w zakresie:

1)    studiów strategicznych w sprawach wewnętrznych;

2)    studiów strategicznych w sprawach międzynarodowych;

3)    sporządzania analiz i prognoz na podstawie badań społecznych;

4)    opiniowania zgłoszeń do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.

Analizy, które wyjdą spod pióra Zyzaka mogą okazać się bardzo ciekawe. Recenzent jego pracy doktorskiej zarzucał mu skłonność do odbiegania od tematu i wybiórcze traktowanie źródeł. Faktycznie, można odnieść wrażenie, że umiarkowane opinie nie leżą w naturze historyka. – (Mateusz) Morawiecki u Netanjahu załatwił więcej niż Donald Trump u Kim Dzong-Una – mówił kilka miesięcy temu naukowiec na antenie radia WNET, komentując zmianę przez rząd ustawy o IPN.

Jak widać, kompetencje Pawła Zyzaka mogą budzić wątpliwości co do jakości jego pracy w Departamencie Studiów Strategicznych. Wątpliwości nie budzi natomiast jego poparcie dla rządów Prawa i Sprawiedliwości. Może jednak okazać się, że na tej współpracy więcej stracić może PiS, niż Zyzak.

Morawiecki przygarnia do siebie coraz bardziej podejrzane szemrane towarzystwo. Niejaki Paweł Zyzak.

Depresja plemnika

>>>

„Jestem pod wrażeniem postawy Pana Prezydenta Wałęsy. Dzisiejsza, odważna „manifestacja”, to kolejne potwierdzenie, dlaczego został liderem Solidarności, dlaczego szanują go ludzie na całym świecie, dlaczego zapisał się w historii. Mali zawistni ludzie tego nie zniszczą” – to reakcja jednego z internautów na założenie przez Lecha Wałęsy koszulki z napisem „Konstytucja” na pogrzeb prezydenta USA Georga H.W. Busha.

Prawicowe media i portale wręcz prześcigały się w dyskredytowaniu Wałęsy.

„Noblista uczestniczy w spotkaniu najważniejszych osób na świecie, nosi na sobie koszulkę-manifest, a prawicowi dziennikarze twierdzą, że nikt z Nim nie zamieni słowa. A dzięki temu manifestowi o łamaniu przez PiS Konstytucji napiszą jutro wszyscy. I to tych dziennikarzy boli” – skomentował na Twitterze prof. Marcin Matczak.

Lech Wałęsa na swoim profilu na Twitterze umieścił zdjęcia, na których widać, jak po uroczystości, witają się z nim Hillary i Bill Clintonowie oraz Barack Obama. – „A czy Andrzej Duda może pochwalić się takimi…

View original post 2 170 słów więcej

Grabarz Duda nagrabił sobie

Zwykły wpis

Mimo największych starań i zabiegów, zaangażowania niemałych środków finansowych, małżonka ważnego funkcjonariusza Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusza Mularczyka przegrała wybory na stanowisko prezydenta w Nowym Sączu.

Nie pomogła nawet wizyta głowy państwa na miejscowym cmentarzu, dokąd Andrzej Duda przybył, by razem z kandydatka i jej mężem zapalić znicze na mogiłach „krajan”. Partia jednak nie pozostawia swoich ludzi na lodzie. Porażkę szybko przekuto w sukces i pani Iwona Mularczyk „na pociechę” piastuje już dziś funkcję przewodniczącej rady miasta.

Przyszłość jednak przed panią Mularczyk stoi zapewne otworem, bo do byle kogo prezydent nie przyjeżdża na groby… A tak było parę tygodni temu, gdy 1 listopada przed miejscowy cmentarz zajechała prezydencka limuzyna i nad Nowosądeckimi mogiłami głowę pochylał Duda w towarzystwie Mularczyków.

 „Jestem w końcu synem tej ziemi, a pani Iwona Mularczyk i pan poseł są moimi serdecznymi przyjaciółmi od wielu lat” – wyjaśniał powód swej wizyty prezydent Andrzej Duda.

Dodatkowo w ostatnich dniach przed wyborami samorządowymi aż roiło się od rządowych oficjeli. Miasto wizytowali niemal dzień po dniu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, wicepremier Beata Szydło, wicepremier Jarosław Gowin i premier Mateusz Morawiecki, a po Wszystkich Świętych jeszcze minister rozwoju Jerzy Kwieciński i minister zdrowia Łukasz Szumowski.

* * *

Program „W tyle wizji” w TVP reklamuje książkę Jacka Międlara, wycofaną już ze sprzedaży w Empiku.

Depresja plemnika

>>>

Dwaj wielcy oponenci polityczni zostali przesłuchani przed gdańskim sądem w związku ze sprawą o naruszenie dóbr osobistych, jaką prezes PiS wytoczył byłemu prezydentowi RP. Domaga się przeprosin i zasądzenia od Lecha Wałęsy 30 tys. zł na cele społeczne. Po raz pierwszy od wielu lat ci niegdysiejsi polityczni współpracownicy, których drogi rozeszły się radykalnie jesienią 1991 r., stanęli tak blisko siebie. Wałęsie spod marynarki wystawała koszulka z charakterystycznym nadrukiem „Konstytucja”. Jeszcze przed salą rozpraw doszło do wymiany złośliwości. Wałęsa Kaczyńskiego i Kaczyński Wałęsę określili mianem swojego „wielkiego błędu”.

Dwaj panowie z traumą

Było to spotkanie ludzi naznaczonych ciężkimi traumami. W przypadku Wałęsy – traumą „Bolka”, oskarżeniami o agenturalną przeszłość. Czego następstwem jest próba „wygumkowania” jego dokonań z najnowszej historii Polski. W przypadku Kaczyńskiego – traumą katastrofy smoleńskiej i pojawiającymi się w przestrzeni publicznej słowami dotyczącymi współodpowiedzialności. Ta rozprawa była swoistym spektaklem publicznego prezentowania swoich krwawiących ran. Spektaklem zainicjowanym przez Jarosława Kaczyńskiego, który tym razem wystąpił nie w roli wodza…

View original post 3 431 słów więcej