Tag Archives: Roger Waters

Brudziński, kto ci narobił do mózgu? Czyżby to była ta słynna kuweta prezesa?

Zwykły wpis

…z ironią skwitował internauta reakcję Joachima Brudzińskiego na gest znanego w świecie muzyka Rogera Watersa, który zademonstrował swoją niechęć do Jarosława Kaczyńskiego i wezwał do sprzeciwu wobec jego polityki.

Podczas ostatniego koncertu Rogera Watersa w Meksyku na telebimie pojawił się napis „Resist Kaczyński in Poland”, co można tłumaczyć jako „sprzeciwiajcie się Kaczyńskiemu w Polsce”. Poinformowała o tym na Facebooku Polka, uczestnicząca w koncercie. Zamieszczone zdjęcie, dokumentujące ten fakt obiegło media społecznościowe i nie pozostało bez echa.

Do akcji byłego muzyka Pink Floyd odniósł się Joachim Brudziński: „Podobno Roger Waters wezwał wczoraj w Meksyku do oporu przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ja jutro wybieram się do Wąchocka i mam zamiar wezwać do oporu przeciwko Rogerowi” – odpalił na Twitterze.

Post Brudzińskiego wywołał prawdziwą burzę. Jeden z internautów stwierdził: „różnica taka, że Roger nie jest starym komuchem z personalnymi ambicjami skierowanymi w przywrócenie starych czasów i cofanie się w rozwoju”.

Tego Brudziński podarować nie mógł: „Roger Waters pewno nie jest starym komuchem ale moim zdaniem na pewno jest starym #UsefulIdiots Putina” – napisał szef MSWiA. Ujęte w hashtag słowo użyte przez szefa MSWiA tłumaczy się jako „pożyteczny idiota”.

To był kamyk, który ruszył lawinę:

„Cały świat, na Węgrzech i w Rosji znają i cenią Rogera Watersa, my cię Jojo znamy z kolejowych występów i widzisz tylko my. A ja i paru znajomych nie chcielibyśmy cię poznać. Jak się nazywa ktoś kto napada i kradnie? Bandyta!  – odpalił m. in. Piotrek Kozłowski na Twitterze.

Tacy ludzie jak Brudziński nigdy nie powinni zaistnieć w przestrzeni publicznej, obrażają imię Polaka i Polski.

Depresja plemnika

W ostatnich tygodniach PiS musiał się mierzyć z serią problemów: porażką wyborczą w miastach, aferą korupcyjną w Komisji Nadzoru Finansowegoczy kryzysem związanym z rosnącymi cenami energii. Dlatego partyjni piarowcy stwierdzili: „już dość, trzeba przejść do kontrofensywy”. Moment był ostatni z możliwych, bo za chwilę Polacy zajmą się przygotowaniami do Bożego Narodzenia i warto, żeby przy stole nie mówili tylko o aferach.

Pomysł musiał się narodzić w ostatniej chwili. Telefony do telewizji poszły dopiero w piątek po południu, ale informacje były bardzo lakoniczne. Wiadomo było tylko, że na niespodziewanie zwołanej imprezie przemówi premier i odpowie na pytania publiczności, ale program i lista mówców były trzymane w tajemnicy do samego końca.

Rekonstrukcja rządu? Przyspieszone wybory? Skutki afery

Dwie godziny propagandy

W końcu okazało się, że na konferencji z okazji trzylecia rządów PiS pod pretensjonalną nazwą „Praca dla Polski” przemówił premier, a po nim trzej wicepremierzy. Na sali siedziała dobrana publiczność i cały rząd. Morawiecki chwalił się osiągnięciami i obiecywał życie na europejskim poziomie, Beata Szydło…

View original post 3 479 słów więcej

PiS ściga za Konstytucję. Za jej łamanie staną przed sądami

Zwykły wpis

Wszystkim PiSowcom polecam słowa ich mentora. Nie idźcie tą drogą!

Procedura przewiduje, że Trybunał najpierw decyduje, na ile pilna jest sprawa, potem wzywa władze Polski do zajęcia stanowiska. Do postępowania przystąpić mogą także inne zainteresowane kraje, jak również Komisja Europejska. Potem swoje stanowisko przedkłada rzecznik generalny, Trybunał na rozprawie wysłuchuje strony i ogłasza wyrok.

– To perspektywa kilku miesięcy – ocenia prof. Robert Grzeszczak z UW, specjalista prawa europejskiego. Przypomina, że TSUE może wybrać, na które pytania odpowie, pozostałe pominąć, a nawet zmodyfikować ich treść – i wskazać, co jego zdaniem w całej sprawie wymaga wykładni.

Znów polityczny manifest na koncercie Rogera Watersa. Artysta wystąpił w niedzielę w Gdańsku.

Na koncercie Rogera Watersa w Gdańsku, podobnie jak w Krakowie, nie zabrakło nawiązań politycznych. Podczas niedzielnego koncertu na telebimie wyświetlono słowa nawiązujące do protestów w Polsce.

Koncert Rogera Watersa w Gdańsku

„Uwolnijcie media, uwolnijcie sądy, konstytucja, konstytucja, konstytucja” – takie hasła pojawiły się na koncercie Rogera Watersa w Gdańsku.

Na Twitterze zdjęcia z koncertu Watersa wrzucają dziennikarze.

– Wygląda na to, że zagraniczni artyści mają więcej odwagi niż krajowi – skomentował Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. Z kolei KOD opublikował nagranie, na którym słychać, że na słowa o Polsce publiczność zareagowała owacją.

Manifest polityczny miał miejsce także podczas piątkowego koncertu Rogera Watersa w Krakowie. – Jest jeszcze jedna fundamentalna zasada, którą powinno się wprowadzić na świecie, ale szczególnie tutaj, w tym wspaniałym kraju, Polsce. To rozdzielność państwa i Kościoła – powiedział ojciec Pink Floyd.

Protesty w Polsce. Pomniki w koszulkach „Konstytucja”

W Polsce trwają protesty przeciwko zmianom w sądownictwie, jakie wprowadza PiS. Przeciwnicy reform protestują przeciwko upolitycznianiu wymiaru sprawiedliwości i przejmowaniu przez PiS kolejnych instytucji, takich jak Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa i Sąd Najwyższy. Od kilku dni kolejne pomniki są ubierane w koszulki z napisem „Konstytucja”.

Podczas koncertu Watersa pojawiła się także tabela, zatytułowana „Narastanie neofaszyzmu” w poszczególnych państwach: w USA, na Węgrzech, we Francji, w Austrii, w Wielkiej Brytanii, w Polsce i w Rosji. Przy każdym kraju pojawiły się nazwisko jego przywódcy – przy Polsce wyświetlono nazwisko prezesa PiS. Na telebimach widać też było domaganie się rozdziału państwa i Kościoła „wszędzie, a zwłaszcza w Polsce”. – „Takie jeszcze foto z koncertu #RogerWaters #koncert #KONSTYTUCJA” – napisała Katarzyna Kolenda-Zalewska z TVN i umieściła zdjęcie Rogera Watersa w koszulce z napisem KONSTYTUCJA.

Roger Waters to kolejny zagraniczny artysta, który zabiera głos w obronie zagrożonej w Polsce demokracji. – „U2, Stonesi, teraz Waters. Niedługo PiS pozostanie już tylko słuchanie Pietrzaka i Zenka Martyniuka” – podsumował jeden z internautów na Twitterze.

Prokurator generalny grozi sędziom SN

Na stronie Prokuratury Krajowej pojawiło się „Oświadczenie”, podpisane w imieniu prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry przez jego zastępcę, Roberta Hernanda, w którym prokurator generalny grozi sędziom Sądu Najwyższego odpowiedzialnością karną za zawieszenie działania przepisów o „wycince” sędziów SN, w związku z zadaniem pytania prejudycjalnego Trybunałowi Sprawiedliwości.

Prokurator dowodzi w nim, że sędziowie złamali zasadę działania na podstawie i w granicach prawa, czym działali na szkodę interesu publicznego i prywatnego. Zatem, choć nie jest to napisane wprost, zarzuca siedmiu sędziom , którzy podjęli uchwałę o skierowaniu pytania prawnego do Trybunału Sprawiedliwości, przestępstwo nadużycia władzy z art. 231 kk.

Owo „oświadczenie” prokuratora można uznać za przestępstwo z art. 224 kk. wywierania przemocą lub groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe organu państwowego.

Jest mało prawdopodobne, że prokuratura zechce ścigać prokuratora generalnego za groźby wobec sędziów. Jest za to prawdopodobne, że „oświadczenie” będzie podkładką dla prokuratury do wszczęcia postępowania wobec sędziów. Za miesiąc powołana zostanie Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, na której czele stanie Mariusz Muszyński. Nie będzie problemu, by uchyliła immunitety sędziom SN, aby prokuratura mogła postawić ich w stan podejrzenia. A może wystarczy postępowanie dyscyplinarne? Wtedy mamy dwa w jednym: oskarżenie i sąd są w jednym organie.

Będzie się to działo w czasie, gdy Komisja Europejska decydować będzie o zaskarżeniu PiSowskich ustaw „sądowych” do Trybunału Sprawiedliwości UE, co znakomicie ułatwi Komisji decyzje o tym zaskarżeniu.

Tego, że będzie odwet ze strony PiSu sędziowie się spodziewali, i można przypuszczać, że to właśnie wstrzymywało ich – mimo apeli od miesiąca płynących z różnych stron – przed zadaniem pytania prawnego Trybunałowi Sprawiedliwości i zawieszeniem działania przepisów, o których zgodność z prawem unijnym pytają. Tym większy szacunek dla sześciu sędziów: Jerzego Kuźniara (przewodniczący) Jolanty Frańczak , Haliny Kiryło, Macieja Pacudy, Krzysztofa Rączki (sprawozdawca, w sprawie uzasadnienia), Jolanty Strusińskiej-Żukowskiej (sprawozdawca sprawy zawisłej przed SN) i Małgorzaty Wrębiakowskiej-Marzec.

Prokurator Heranad w imieniu prokuratora Ziobry oskarża sędziów o stosowanie prawa europejskiego – bo zawieszenie przepisów w związku z zadaniem pytania prejudycjalnego wynika z tegoż właśnie prawa: z utrwalonego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości. Prawo unijne – którego częścią jest orzecznictwo TS – wiąże państwa członkowskie i jest ponad ustawami krajowymi. Sędziowie SN zastosowali prawo europejskie, i w jego duchu zinterpretowali art 755. par. 1 kodeksu postępowania cywilnego, który mówi, że sąd ma obowiązek zabezpieczyć roszczenie „w taki sposób, jaki stosownie do okoliczności uzna za odpowiedni”.

Jeśli prokurator generalny odrzuca prawo europejskie, to albo jest niedouczony, albo zamierza wyprowadzić Polskę z Unii. Kiedyś inna prokuratura może ocenić zarówno stosowanie groźby wobec sędziów, jak i działanie na szkodę interesu RP.

Andrzej Karmiński na koduj24.pl pisze o Kościele katolickim.

Kościół przehandlował dobrą nowinę na „dobrą zmianę”

Ksiądz Marek Czernecki, proboszcz z Łobodna w gminie Kłobuck, zmuszony został do opuszczenia parafii, bo mieszkańcom bardzo nie spodobały się jego wielkopańskie maniery i wyśrubowany cennik usług. Odchodząc proboszcz ogołocił plebanię do ostatniego krzesła, a na pożegnanie rzucił na swoich przeciwników klątwę wykrzykując z ambony: „Osoby, które utrudniały mi życie – wyklinam!”. Parafianie zadowoleni z wyjazdu nielubianego księdza nie przywiązali większej wagi do jego pożegnalnego występu, dziwiąc się tylko, że ów funkcjonariusz Kościoła zamiast srogiej pokuty otrzymał pracę w innej spokojnej parafii powiatu częstochowskiego. A jednak z punktu widzenia Kościoła sprawa okazała się niezwykle poważna. Tak poważna, że już po 2 dniach do Łobodna zawitał sam biskup Andrzej Przybylski, by uroczyście cofnąć klątwę rzuconą na parafian.

W polskim Kościele wieje średniowieczem.  Nie tylko od strony Torunia. W na wskroś katolickiej Frondzie, wielce poczytnej wśród rządzących, czytam, że „ końcowy efekt Powstania Warszawskiego, jakim było zniszczenie Warszawy, najprawdopodobniej stanowił karę Bożą dla tego miasta za rozliczne grzechy i nieprawości, które pleniły się na jego terenie, zwłaszcza w okresie międzywojennym”. Chodzi tu w szczególności o „rozpustę, nienawiść, aborcje i inne morderstwa”. A potem czytam wyznania jakiejś wróżki, która zerwała ze swoim fachem, bo wyczuła w nim diabelskie moce – i w te pędy ruszyła się wyspowiadać. A diabeł tylko na to czekał. „ Po moim powrocie do domu woda w kranie zaczęła sama lecieć, samoczynnie włączały się urządzenia elektryczne, trzaskały meble…”. Opowieść obfituje w wyszukane tortury psychiczne i fizyczne, których wróżka doznawała od czarta zawiedzionego odstąpieniem od dotychczasowych diabelskich sztuczek. „Może niewystarczająco się zabezpieczyłam za pomocą soli, świecy czy kredy lub nie zrobiłam potrzebnego rytuału?” – zastanawia się ta biedna kobieta, powracająca na łono Kościoła. Tę jej opowieść, pełną diabłów, czarów, duchów zmarłych, tortur i krwawych koszmarów, uwiarygodnia i komentuje na łamach Frondy ksiądz Andrzej Trojanowski TChr.  – To ostrzeżenie dla zajmujących się wróżbiarstwem – ostrzega.

„Mam na imię Przemek, mam 19 lat i pragnę podzielić się z Wami świadectwem mojego uzdrowienia. Chodzi mi o tak poważny problem, jakim jest homoseksualizm. Chciałbym zaświadczyć o tym, jak Bóg leczy zranienia i skłonności, z których pozornie nie da się uleczyć” – czytam w tym na zabój katolickim czasopiśmie.  Ale także w innych tytułach, szczycących się religijną proweniencją, aż się roi od przepowiedni, tarotów, magii, wirujących stolików, wywoływania duchów i horoskopów. Czasem traktowane są z pełna powagą, a czasem z obrzydzeniem jako praktyki, które są przejawem działania szatana.  Katolickie media sporo uwagi poświęcają też rozmaitym uzależnieniom od złego ducha, a w szczególności opętaniu, na które jedynym lekarstwem są egzorcyzmy.

Opętań zaczęło w Polsce przybywać, szczególnie od czasu, gdy Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne i Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie zorganizowały na ten temat sympozjum pt. „Okultyzm – satanizm – egzorcyzm” z udziałem katolickich lekarzy i teologów. Sprawa nabrała takiej wagi, że nawet na lekcjach religii mówi się dzieciom o opętaniu przez demona i uczy, w jaki sposób i na podstawie jakich objawów można tę straszną przypadłość rozpoznać.  Kilkanaście lat temu w Polsce działało zaledwie kilku egzorcystów. Dziś jest ich ponad stu. Światowe media informowały o powstaniu w podszczecińskim Poczerninie jedynego w Europie centrum egzorcyzmowania – Ośrodka Pomocy Duchowej „Oaza Maryi Królowej Światłości”. W tych relacjach nie było jednak podziwu dla wiedzy i zaradności Polaków, bo od 1992 r. w międzynarodowym spisie chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) istnieje schorzenie kojarzone z opętaniem, o nazwie ICD-10.

Psychiatrzy są pewni, że wszystkie objawy występujące u egzorcyzmowanych można wyjaśnić i leczyć ich przyczynę na gruncie medycyny.  Są niezbite dowody, że przyczyną zaburzenia transowego może być schizofrenia, padaczka, zespół Tourette’a, depresja egzogenna, delirium, zespół stresu pourazowego (PTSD), demencja, uraz mózgu, alkoholizm czy amnezja funkcjonalna – a najczęstszą z przyczyn są urazy psychiczne.  A co na to Kościół, który dotąd zarzucał lekarzom, że wkraczają na teren przynależny duchowości? Mimo licznych argumentów naukowych cofnął się tylko o pół kroku, dzieląc przypadki opętania na fałszywe, leczone przez psychiatrów, oraz prawdziwe, gdzie nie obejdzie się bez egzorcystów.

Zmodyfikowany rytuał nadał egzorcyzmom status terapii alternatywnej, konkurującej z medycyną konwencjonalną. Znajdziemy w nim m.in. ostrzeżenie przed pułapkami demona, który może wywoływać symptomy „naturalnych chorób”, aby odwieść od egzorcyzmowania. Nic dziwnego, że do tych zabiegów kolejka jest coraz dłuższa, mimo iż wiążą się one z poważnymi często kosztami. Bp za darmo stosuje się egzorcyzmy jedynie w celach politycznych – jak np. te, które odprawiał ks. Stanisław Małkowski wyganiając złego ducha z pałacu prezydenckiego za czasów Bronisława Komorowskiego. Nie był to pojedynczy przypadek zawłaszczenia katolickiego instrumentarium przez polityka w sutannie. W wielu parafiach odbywają się modły o opamiętanie dla demokratycznej opozycji, protestującej przeciw skolonizowaniu państwa przez jedna partię. W Bielsku, gdzie proboszczem parafii (zidentyfikowanej w jednej z katolickich gazet jako „Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa koło dworca PKS”) jest brat działacza PiS, wezwano uczestników niedzielnych nieszporów do modlitwy o ustanie protestów przeciwko reformie sądownictwa.

Polska teologia w wersji parafialnej to coraz częściej zdziecinniała mutacja nauki o Bogu. To anioły i diabły, dobre i złe uczynki, nagroda kiedyś tam w niebie i na bieżąco kara za grzechy. Wzorzec przyzwoitego człowieka konstruuje pani od religii nauczając, że dobrym uczynkiem jest przeprowadzenie staruszki przez ulicę, a złym – brzydkie zabawy pod kołderką. Polski katolicyzm trzyma się jeszcze, ale już trzeszczy w szwach. Odchodzenie od Kościoła jest faktem rejestrowanym przez statystykę kościelną, która nie analizuje motywów udziału wiernych w praktykach religijnych.  A przybywa dowodów, że udział ten wynika coraz częściej z obawy przed izolacją środowiskową i przed „sankcjami” proboszczów, którzy wciąż dostarczają dowodów, że Kościół przehandlował dobrą nowinę na „dobrą zmianę”.  Kościół na granicy herezji doszukuje się powinności ratowania opętanych przed szatanem, a nie dostrzega, że popieranych przez niego kontrahentów opętał demon władzy, bożek mamony i zły duch nienawiści do ludzi myślących samodzielnie.

Polacy szczycą się tradycją wyjątkowej tolerancji, bo wieki temu nasz kraj dawał schronienie innowiercom wypędzanym z innych krajów Europy. Ale tak naprawdę nie mamy powodu do dumy. Nie chodzi tylko o współczesny stosunek do przybyszów i ludzi odmiennych wyznań. Nigdy polska tolerancja nie była wolna od wpływów, nacisków i ingerencji Kościoła. Historycy szacują, że od 1511 roku odbyło się w Polsce prawie 50 tys. procesów o czary – licząc te oficjalne i udokumentowane oraz utajone samosądy z udziałem, a często i z poduszczenia lokalnych księży. Również w naszym kraju zamordowano ostatnią w Europie kobietę okrzykniętą przez funkcjonariuszy Kościoła wiedźmą. Nie zdarzyło się to w mrocznym średniowieczu, tylko 21 sierpnia 1811 w Reszlu. Zielarka Barbara Zdunk uznana została za czarownicę i spalona na stosie. Dzisiaj, gdy Papież Franciszek koryguje katechizm, angażując Kościół w likwidację kary śmierci stosowanej jeszcze w 57 krajach świata, w Polsce słychać głosy o pochopnej i nieodpowiedzialnej decyzji, zagrażającej bezpieczeństwu bogobojnych i praworządnych obywateli.

Przybywa nam absolwentów pełnego kursu religii – od przedszkola do matury, wychowanych na proroctwach, diabłach, opętaniach, grzechach, pokutach, karach i ogniu piekielnym, którzy z całej Biblii najbardziej zapamiętali „oko za oko”, czyli słuszne prawo do nienawiści i zemsty za prawdziwe i rzekome krzywdy.  Przybywa patriotów od Boga, Honoru i Ojczyzny święcie przekonanych, że Bóg ma polskie obywatelstwo i jest z tego powodu szczęśliwy, oraz że polscy katolicy są w Europie prześladowani za poglądy, ponieważ zabrania im się prześladować ludzi o innych poglądach.

Andrzej Karmiński

PS.

Wiosną przywołałem przykład, który jest dla mnie swoistym symbolem obecnych przemian. Na skraju pobliskiego lasu stoi pomnik, poświęcony pamięci okolicznych powstańców wielkopolskich, zamordowanych przez hitlerowców. Przez wiele lat był tradycyjnym obeliskiem z klasyczną tablicą pamiątkową, ale w ramach dobrej zmiany obelisk przerobiono na piramidę z tandetnych kostek brukowych i przydano jej dwa uchwyty na flagi państwowe, z których jedna zabrudziła się i wypłowiała, a drugą od razu ukradli. Ostatnio zobaczyłem, że pomnikowi doprawiono pointę: na szczycie zamontowano wielki krzyż. Żeby nie było wątpliwości gdzie i w jakim historycznym momencie się znaleźliśmy.

Waldemar Mystkowski pisze i pałowaniu PiS.

Śmiechem z reżimem raczej się nie wygra, ale śmiech jest narzędziem, które wskazuje, w jakim stadium znajduje się autokracja. Wrocławska Pomarańczowa Alternatywa działała pod koniec lat 80-tych i ośmieszała komuszy kolor czerwony poprzez wprowadzenie alternatywnego pomarańczowego.

Jeszcze śmieszniejszy był Różowy Czołg czeskiego artysty Davida Czernego, na który to kolor przemalowany został przez niego sowiecki czołg, ten był symbolem dominacji sowietów nad dumnym narodem czeskim i usytuowany w centrum Pragi w dzielnicy – nomen omen – Smichov. Różowy Czołg wjechał do wyobraźni Czechów jako symbol wolności.

Czerny był nawet przez pewien czas ścigany, tak jak niektórzy modyści z KOD, którzy nakładają koszulki z napisem Konstytucja i o dziwo wszystkie t-shirty pasują pomnikowym modelom jak ulał. Tylko czekać, gdy na różowy zostanie przemalowany pomnik smoleński.

Temperatura ośmieszania władzy PiS osiągnęła wysoki poziom, t-shirty Konstytucja wskazują, że PiS ma się blisko upadkowi. Raut w warszawskim klubie Palladium z okazji 70-tych urodzin Antoniego Macierewicza zaleciał Dołęgi-Mostowicza „Karierą Nikodema Dyzmy”.

Dyzmy są u władzy, bo czego się nie dotkną, rozlatuje się im w proch. Macierewicz rozwalił wojsko, za co został pochwalony przez prezesa Kaczyńskiego, wg niego były minister obrony jest „niezwykle twardym, asertywnym człowiekiem, żeby rozstawać się z tym całym układem generalsko-pułkownikowskim, który tam funkcjonuje”.

Znowu Czechy nam odzywają się czkawką, bo Macierewicz niszcząc „układ generalsko-pułkownikowski” utworzył wojsko Szwejków.  Macierewicz leci także monologiem gbura Edka z „Tanga” Mrożka, bowiem nie będzie rozmawiał z opozycją: „Nigdy nie dawajmy wrogom prawa głosu, nigdy nie uznawajmy wrogów Polski za równych nam w dyskusji, (…) o niepodległości spierać się będziemy między sobą”. Wygląda na to, że niedługo Macierewicz pogada sobie z prokuratorem, a będzie miał o czym.

Jarosław Kaczyński dyktuje ten śmieszny marszowy krok pisowskich Szwejków. Nie inaczej odczytuję jego pozew sądowy w stosunku do Lecha Wałęsy m.in. za słowa, że Kaczyński „nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie”, prezes PiS domaga się przeprosin. To znaczy, że jeśli Wałęsa nie dygnie przed Kaczyńskim, biegli psychiatrzy będą musieli przebadać głowę Kaczyńskiego.

PiS jest pałowany śmiechem i sam się śmiechem pałuje. Jak to pod koniec PRL-u przypisywano milicjantom: to się w pale nie mieści.