Tag Archives: pogrzeb Kory

Pisowcom czapka gore, ale to tyłek będzie przypiekany

Zwykły wpis

Mecenasi działający z upoważnienia Jarosława Kaczyńskiego mają działać w sprawie tekstów, które ukażą się… w przyszłości! Chodzić ma o rzekomo planowaną kontynuację publikacji dotyczących znajomości ministra koordynatora Mariusza Kamińskiego i jego zastępcy Macieja Wąsika z urzędnikiem warszawskiego ratusza Jakubem R., odpowiedzialnym za reprywatyzację. – Wąsik i Kamiński powinni czym prędzej stanąć przed komisją weryfikacyjną – mówi Fakt24 kandydat na prezydenta stolicy Jan Śpiewak.

Po tym, jak „Gazeta Wyborcza” wielokrotnie opisywała na swoich łamach kulisy znajomości Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika z urzędnikiem stołecznego ratusza Jakubem R., w obawie przed kolejnymi publikacjami, włodarze obozu rządzącego postanowili zablokować inne teksty „na zaś”. Mecenasi dostali pełnomocnictwo do pozywania dziennikarzy za teksty, które ukażą się w przyszłości.

„R. jest w areszcie, postawiono mu zarzut przyjmowania milionowych łapówek. W listach rozsyłanych zza krat twierdzi, że Wąsik z Kamińskim mieli go namawiać do biznesu przy reprywatyzacji. Zyski miały zasilać konta partii. Pozostałe teksty są o powiązanej z PiS spółce Srebrna, która chce sprzedać grunt w centrum Warszawy. Folder dla rynku przygotowała cypryjska spółka należąca do warszawskiego dewelopera” – przypomina „Gazeta Wyborcza”.

Autorami tekstów byli Iwona Szpala i Wojciech Czuchnowski. Co ciekawe, żadna z opisanych przez dziennikarzy osób nie skierowała pozwu przeciwko gazecie. Jest za to pozew cywilny. W imieniu PiS. Przesłać miała go – zgodnie z relacją dziennikarzy „Wyborczej” – gdańska kancelaria adwokacka Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy.

– To jest nieprawdopodobne, że partia pozywa dziennikarzy. Kamińskiemu i Wąsikowi pali się grunt pod nogami. Panicznie boją się prawdy o zaangażowaniu środowiska PiS w aferę reprywatyzacyjną. Muszą stanąć przed komisją weryfikacyjną i to koniecznie przed wyborami samorządowymi. To jest wierzchołek góry lodowej – mówi w rozmowie z Fakt24 kandydat na prezydenta Warszawy Jan Śpiewak

„Od lat jest (w.w. kancelaria – red.) na liście płac partii Jarosława Kaczyńskiego. Tylko w 2017 r. zarobiła na tym prawie 0,5 mln zł. Często występuje w imieniu samego prezesa” – czytamy we wtorkowym wydaniu GW.

– Kancelaria Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy próbowała w bardzo agresywny sposób oskarżyć mnie o zniesławienie czyścicieli kamienic z firmy ICON. Przegrała. Fakt, że PiS korzysta z usług właśnie tej kancelarii jest symboliczny – mówi nam Śpiewak.

Jakby tego było mało, Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy reprezentowali w wielu procesach przeciwko mediom Marka Falentę, który został następnie skazany na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą taśmową. Gdańscy prawnicy mieli też reprezentować firmę windykacyjną GetBack, a ich adres wskazany był jako siedziba firmy Solvere, którą w ub.r. założyli współpracownicy byłej premier Beaty Szydło. Firmy – twórcy spotów uderzających w polskich sędziów.

PiS chce przejąć Warszawę. Śpiewak rozjeżdża te plany!

Na światło dzienne wyszły kombinacje finansowe jakich wobec skarbu państwa dopuścił się prominentny polityk Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Pomogła w tym wszczęta jeszcze dwa lata temu kontrola oświadczeń majątkowych… CBA wzięło wtedy pod lupę lata 2011 – 2015 po czym skierowała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ta, mimo że doszukano się wielu nieprawidłowości, nie dostrzegła w nich znamion czynu zabronionego i sprawę umorzyła. Wszystko by może przycichło, gdyby nie dociekliwość dziennikarzy Wirtualnej Polski. Dotarli do prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu śledztwa i wtedy wyszło na jaw, że aż dziewięć oświadczeń majątkowych Sasina budzi poważne zastrzeżenia.

„Wykazywana przez kontrolowanego wartość środków pieniężnych w walucie polskiej jest niższa od środków na rachunkach bankowych. W oświadczeniu nr 3, stan na 31 grudnia 2012, o 17.237,83 zł. W oświadczeniu nr 4, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 13.928,27 zł. W oświadczeniu nr 5, stan na 31 grudnia 2013 roku, o 5.626,52 zł. W oświadczeniu nr 6, stan na 21 sierpnia 2015 roku, o 18.563,9 zł. W oświadczeniu nr 7, stan na 10 listopada 2015 roku, o 10.070,23 zł. W oświadczeniu nr 8, stan na 31 grudnia 2015 roku, o 15.657, 51 zł” – cytuje fragmenty akt sprawy.

Na tym jednak nie koniec, bo CBA ustaliło, że Jacek Sasin posiadał też polisę ubezpieczeniową w Towarzystwie Ubezpieczeniowym na Życie, której nie wykazał w swoich oświadczeniach. „Wartość polisy, stan na 7 listopada 2011 roku: 6.573,19 zł; na 31 grudnia 2015 roku: 12.766,83 zł”. – odnotowała prokuratura.

Na dodatek – jak informuje Wirtualna Polska – w oświadczeniu majątkowym na koniec 2012 roku Sasin nie wykazał kredytu gotówkowego o wysokości 190 239,44 zł. Pożyczkę wziął razem z żoną jesienią tamtego roku. W dwóch oświadczeniach majątkowych z 2011 i 2012 roku Sasin zawyżył kwotę posiadanych środków na koncie odpowiednio o 10.111,16 zł i 3.651,25 zł. Polityk nie wykazał również 25 tys. zł pożyczki z sejmowego funduszu świadczeń socjalnych z 29 lutego 2012 roku.

Co na to wszystko sam zainteresowany? Już w czasie przesłuchania Sasin tłumaczył się, że część nieujawnionej kasy zalegała w domu, a dalej w cytowanych przez portal aktach czytamy: „Ponadto jego żona posiada odrębny rachunek bankowy, do którego świadek nie jest upoważniony, a z informacji przekazywanych przez żonę wiedział, że środki gromadzone na tym rachunku były przeznaczane na bieżące wydatki. Zatem składając oświadczenie majątkowe Jacek Sasin wykazywał jedynie te kwoty środków pieniężnych, które osobiście posiadał”.

Pusty śmiech należy się temu tłumaczeniu, skoro Sasin przez cały ten okres pozostawał w małżeńskiej wspólnocie majątkowej. Rozliczał się z podatku dochodowego od osób fizycznych z żoną. Ale dochody małżonki, co potwierdza prokuratura, nie zostały ani razu zawarte w oświadczeniu majątkowym.

W osłupienie wprawia stanowisko prokuratury w sprawie nieumieszczenia polisy ubezpieczeniowej w oświadczeniu. „Zauważyć należy, że ubezpieczający jest niewątpliwie dysponentem środków znajdujących się w ramach polisy, dyskusyjne jest natomiast to, czy w trakcie jej obowiązywania jest ich właścicielem. Będzie nim na pewno beneficjent, ale dopiero w momencie śmierci ubezpieczonego oraz ubezpieczający w przypadku wypowiedzenia umowy. W przypadku niejednoznaczności regulacji prawnych w tym zakresie niemożliwe jest jednoznaczne przypisanie świadomego zatajenia informacji w tym zakresie” – twierdzi Monika Harasim, prokurator z prokuratury okręgowej z Warszawy, która umorzyła śledztwo.

Portal zwraca uwagę, że o polisie Sasin przypomniał sobie w oświadczeniu majątkowym w 2016 roku. Wtedy nie miał problemów z wpisaniem wartości ubezpieczenia.

Rozbrajająca i należna chyba tylko wysoko postawionemu funkcjonariuszowi Prawa i Sprawiedliwości jest ocena prokuratury: „Analizując zgromadzony materiał dowodowy, należy dojść do przekonania, że oświadczenia majątkowe, mimo że nierzetelne, zostały złożone bez zamiaru podania nieprawdy lub zatajenia prawdy. Odnośnie rozbieżności między ujawnionym w oświadczeniach majątkowych i rzeczywistym stanem zgromadzonych środków pieniężnych nie sposób przypisać Jackowi Sasinowi zamiaru popełnienia przestępstwa. (…) Ujawnił on niemal całość zgromadzonych środków. Brak wykazania środków pieniężnych na rachunku bankowym żony uznać należy za niewiedzę” – twierdzi wielce wyrozumiała prokurator Monika Harasim. I tak śledztwo umorzono 18 stycznia 2018.

Na tym tle z wyjątkowym natręctwem przychodzi na myśl „oburzająca” sprawa nieujawnionego w oświadczeniach majątkowych zegarka jednego z ministrów poprzedniego rządu…

W polskiej delegacji na prezydencką wyprawę do Australii i Nowej Zelandii nie znalazła się najsłynniejsza podróżniczka w rządzie #PiS Anna Maria #Anders. Ale Pani minister i tak tam poleci 🙃🙃 Anders ma pojawić się na antypodach 20.08.2018r. na spotkaniu z Polonią w Sydney…

Polish vodka

3 teksty Waldemara Mystkowskiego.

Śmiechem z reżimem raczej się nie wygra, ale śmiech jest narzędziem, które wskazuje, w jakim stadium znajduje się autokracja. Wrocławska Pomarańczowa Alternatywa działała pod koniec lat 80-tych i ośmieszała komuszy kolor czerwony poprzez wprowadzenie alternatywnego pomarańczowego.

Jeszcze śmieszniejszy był Różowy Czołg czeskiego artysty Davida Czernego, na który to kolor przemalowany został przez niego sowiecki czołg, ten był symbolem dominacji sowietów nad dumnym narodem czeskim i usytuowany w centrum Pragi w dzielnicy – nomen omen – Smichov. Różowy Czołg wjechał do wyobraźni Czechów jako symbol wolności.

Czerny był nawet przez pewien czas ścigany, tak jak niektórzy modyści z KOD, którzy nakładają koszulki z napisem Konstytucja i o dziwo wszystkie t-shirty pasują pomnikowym modelom jak ulał. Tylko czekać, gdy na różowy zostanie przemalowany pomnik smoleński.

Temperatura ośmieszania władzy PiS osiągnęła wysoki poziom, t-shirty Konstytucja wskazują, że PiS ma się blisko upadkowi. Raut w warszawskim klubie Palladium z okazji…

View original post 1 043 słowa więcej