Tag Archives: Michał Wójcik

Ziobro dostał kopa w żyć i leci na śmietnik historii

Zwykły wpis

Coraz więcej wskazuje na to, że w ostatecznym rozrachunku po kampanii wyborczej głównym winnym zostanie uznany minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jego wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności traktatu o funkcjonowaniu UE z polską ustawą zasadniczą w zakresie udzielania odpowiedzi na takie pytania prejudycjalne, jak te zadane przez Sąd Najwyższy został właśnie spektakularnie zaorany przez kolegę Ziobry z rządu Morawieckiego, a mianowicie szefa MSZ Jacka Czaputowicza.

Resort dyplomacji wysłał bowiem do Prezes TK Julii Przyłębskiej pismo, w którym rozbija w pył argumentację resortu sprawiedliwości, udziela, niczym uczniakowi, łopatologicznego wykładu z prawa europejskiego i jego statusu w polskiej przestrzeni publicznej a na koniec wbija także szpilę prezydentowi, stwierdzając wprost, że TSUE miał prawo zawiesić stosowanie kontrowersyjnych zapisów ustawy o Sądzie Najwyższym, a Andrzej Duda to zawieszenie ostentacyjnie zignorował.

Urzędnicy Jacka Czaputowicza bezlitośnie przypominają, że polski Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji, by badać prawo unijne, które Polska przyjęła “jako dorobek wspólnotowy” wchodząc do UE. Przypomniał także wyrok samego TK z 2015 roku, który już się w tej sprawie wypowiadał, a więc wiąże tę instytucję własnym orzeczeniem.

Jak pisze portal OKO.press, minister Czaputowicz nie zgadza się z interpretacją relacji pomiędzy unijnym prawem a polską konstytucją przedstawioną we wniosku Ziobry. Argumentuje, że:

  • kompetencje TK do badania konstytucyjności unijnych traktatów są niejasne, a według części badaczy powinny ograniczyć się tylko do traktatów akcesyjnych;
  • sam TK potwierdził, że nie bada konstytucyjności unijnych traktatów;
  • prawo UE jest specyficzne i może być traktowane inaczej niż typowe prawo międzynarodowe;
  • artykuł kwestionowany przez Ziobrę to część unijnego dorobku prawnego – zaakceptowaliśmy go z góry przystępując do UE.

„Głównym celem właściwości przyznanej Trybunałowi na podstawie art. 267 TFUE jest zapewnienie, by prawo Unii Europejskiej było stosowane w sposób jednolity przez sądy krajowe. Procedura odesłania prejudycjalnego ustanowiona w art. 267 TFUE jest instrumentem proceduralnym mającym istotne znaczenie dla zapewnienia spójnego stosowania i przestrzegania prawa Unii przed wszystkimi sądami krajowymi państw członkowskich” – możemy przeczytać w piśmie MSZ.

Komentarzy internautów w tej sprawie nie brakuje. Wielu interpretuje takie pismo szefa MSZ jako kolejny akt wojny, jaką z ministrem Ziobrą toczy premier Morawiecki.Ciekawe jest to, że tak bezpośredni atak na ministra sprawiedliwości przeprowadził akurat Czaputowicz, który w PiS wciąż jest traktowany jako ciało “obce” w PiS, a wiele miesięcy temu został nazwany przez lidera PiS “eksperymentem” na tym stanowisku. Z kolei zdaniem politologa z UW Olgierda Annusewicza, takie stanowisko MSZ to zapowiedź kolejnego przesilenia w obozie władzy.

>>>

Jedno jest jednak pewne. Komunikat z MSZ zdaje się zwiastować stopniowe wycofywanie się obozu władzy z walki o taki kształt Sądu Najwyższego, jaki przeforsowano kontrowersyjnymi ustawami i sześcioma nowelizacjami do nich. Być może prezes Kaczyński już wie, że cena ustępstw może być wysoka i być może będzie wymagała głowy głównego sprawcy tego konfliktu, czyli właśnie lidera Solidarnej Polski. Nic bowiem lepiej nie przekona wyborców centrowych, że PiS wcale nie chce “Polexitu”, jak pozbycie się z rządu osoby, która całą awanturę wokoł tej kwestii uruchomiła.

– Sądy mają prawo składać pytania prejudycjalne, ale nie w kwestii dotyczącej ustroju wymiaru sprawiedliwości – powiedział dzisiaj wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

  • Zbigniew Ziobro wysłał do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie za niekonstytucyjną regulację prawa europejskiego w zakresie dopuszczalności występowania przez polskie sądy z pytaniami do TSUE
  • Zdaniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wniosek został złożony bezpodstawnie. „TK badał już sprawę pytań prejudycjalnych i nie kwestionował wówczas zasadności ich zadawania” – napisał szef MZS Jacek Czaputowicz
  • Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik nie ukrywa swojego zaskoczenia postawą MSZ. – Jeżeli Trybunał Konstytucyjny może badać cały traktat, to może badać przepis – argumentuje Wójcik

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do TK o uznanie za niekonstytucyjną regulacji prawa europejskiego w zakresie dopuszczalności występowania przez polskie sądy z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawach dotyczących sądownictwa. Chodzi o ocenę konstytucyjności treści normatywnych zawartych w art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który dotyczy procedury pytań prejudycjalnych.

Wniosek Ziobry do TK to rozszerzenie poprzedniego jego wniosku z sierpnia br. Wówczas Ziobro skierował do TK wniosek dotyczący przepisów, na podstawie których Sąd Najwyższy na początku sierpnia br. zawiesił niektóre zapisy nowej ustawy o SN. Wtedy – na początku sierpnia – Kancelaria Prezydenta oświadczyła, że działanie SN, polegające na zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN, nastąpiło bez prawidłowej podstawy prawnej i nie wywiera skutków wobec prezydenta ani jakiegokolwiek innego organu.

Do wniosku Ziobry odniosło się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, o czym poinformowała wczoraj wieczorem wyborcza.pl. W przesłanym do Trybunału Konstytucyjnego stanowisku – zamieszczonym na portalu – wskazano, że polskie prawo nie przesądza w sposób jednoznaczny kwestii dopuszczalności kontroli konstytucyjnej aktów prawa pierwotnego UE (czyli unijnych traktatów – w tym przypadku jest to Traktat o funkcjonowaniu UE).

Wójcik: TK badał już sprawę pytań prejudycjalnych

Szef MSZ stwierdza, że istnieją rozbieżne stanowiska prawników, czy TK ma prawo badać unijne traktaty, czy tylko traktat akcesyjny. Czaputowicz wskazuje jednocześnie, że zgodność traktatu o przystąpieniu Rzeczpospolitej do Unii Europejskiej z polską konstytucją została przez Trybunał Konstytucyjny stwierdzona w 2005 r. „TK uznał w tym wyroku, że nie jest upoważniony do dokonywania samoistnej oceny konstytucyjności prawa pierwotnego UE. Taka kompetencja służy mu natomiast wobec traktatu akcesyjnego jako ratyfikowanej umowy międzynarodowej” – napisano.

Decyzja KRS ws. postanowienia TSUE. Sędziowie: uwierzymy, jak zobaczymy, bo ta Rada straciła walor wiarygodności

Ponadto, w wyroku z 2005 r. – zauważa minister – TK badał już sprawę pytań prejudycjalnych i nie kwestionował wówczas zasadności ich zadawania. Artykuł, który ma zostać zbadany na wniosek Ziobry, to część norm prawnych, które zostały zaakceptowane, gdy Polska wchodziła do UE – wynika ze stanowiska.

„W związku z tym, że sądy krajowe stosując prawo unijne, są zobowiązane wykładać je w sposób autonomiczny, instytucja odesłania prejudycjalnego zapewnia jednolite stosowanie norm prawa UE i pozwala, jeśli nie wyeliminować, to z pewnością ograniczyć ryzyko rozbieżnej wykładni i w konsekwencji stosowania tych samych norm prawa UE w poszczególnych państwach członkowskich w odmienny sposób” – podkreślił Czaputowicz.

„Jeżeli TK może badać cały traktat, to może badać przepis”

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik powiedział w TVP1, że „jest bardzo zaskoczony stanowiskiem MSZ”. – Prokurator Generalny jest rzecznikiem interesu publicznego, stoi na straży praworządności. To oznacza, że kiedy jest stosowana pewna praktyka przez sądy, która budzi bardzo daleko idące wątpliwości, chodzi o składanie pytań prejudycjalnych dot. konkretnie ustroju wymiaru sprawiedliwości, to Prokurator Generalny nie tylko ma prawo, ale ma obowiązek sprawdzić, czy czasem w tym zakresie nie narusza to polskiej konstytucji – mówił.

Wójcik podkreślił, że sądy „mają prawo składać pytania prejudycjalne, ale nie w kwestii dotyczącej ustroju wymiaru sprawiedliwości”.

Ponadto wiceminister sprawiedliwości ocenił, że „jeżeli Trybunał Konstytucyjny może badać cały traktat, to może badać przepis”.

– Prokuratorowi Generalnemu nie chodzi o zmianę traktatu, czy zmianę polskiej konstytucji, jakiejkolwiek ustawy. Tu chodzi o pewną praktykę, która pojawiła się w ostatnich kilku miesiącach, kiedy sądy zaczęły składać pytania prejudycjalne dot. ustroju wymiaru sprawiedliwości – mówił wiceminister.

Wyrok na Ziobrę już zapadł? MSZ wymierza ministrowi sprawiedliwości siarczysty policzek.

Holtei

Mateusz Morawiecki opublikował w kilku lokalnych gazetach, m.in. w „Gazecie Wyborczej” sprostowanie swoich słów dotyczących działań prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego w kwestii walki ze smogiem. To efekt wyroku, który zapadł we wtorek.

14 października, na tydzień przed wyborami samorządowymi, podczas konwencji PiS w Krakowie premier powiedział, że „poprzednicy, w tym ci, którzy rządzili tym miastem (Krakowem), nie zrobili nic lub prawie nic w walce ze smogiem”.

Jacek Majchrowski pozwał Mateusza Morawieckiego

Sprostowanie to efekt wtorkowej decyzji krakowskiego sądu, który uznał zażalenie prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego. Sąd nakazał szefowi rządu sprostowanie wypowiedzi o smogu. Zdaniem sądu, nie była to opinia.

Było to drugie postanowienie sądu w tej sprawie. W pierwszej instancji sąd uznał, że wypowiedź premiera jest oceną, a nie stwierdzeniem faktu. Prezydent Krakowa odwołał się od tego postanowienia, a sąd wyższej instancji przyznał mu rację.

Premier musi opublikować sprostowanie również w TVP Info oraz Polsat News przed głównymi wydaniami programów…

View original post 2 125 słów więcej

Pisowskie jaja impotentów

Zwykły wpis

Powszechnie wiadomo, że w obozie dobrej zmiany nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystkie te z pozoru bezsensowne i nieprzemyślane ruchy mają swoje drugie dno, wynikają z mozolnie układanej i realizowanej strategii, w żadnym przypadku nie są wytworem chorej i nieposkromionej wyobraźni rządzących.

Nie inaczej jest z wprowadzonym naprędce nowym dniem wolnym, który czeka nas już za 3 tygodnie. Mowa oczywiście o 12 listopada, który to miłościwie nam rządzący postanowili ofiarować Polakom jako kolejny dzień wolny od pracy. Co tam gospodarka, co tam odpowiedzialność.

Teorii na to, czemu dobra zmiana zdecydowała się na wprowadzenie dodatkowego dnia wolnego od pracy zaraz po święcie niepodległości, jest co niemiara. Trzy najbardziej popularne zakładają, że:

1. Skoro wstaliśmy z kolan i odzyskaliśmy godność, to nie ma powodu, żebyśmy stali się pierwszym państwem w cywilizowanym świecie, które swoje święto niepodległości obchodzić będzie de facto przez dwa dni. Tak jest, kto bogatemu zabroni?

2. Inna teoria zakłada z kolei, że politycy obozu władzy tak hucznie podchodzą do świętowania najważniejszych obchodów państwowych, że przyda im się po prostu dzień wytchnienia, który pozwoli w domowym zaciszu wrócić szybko do formy. Na potwierdzenie tej tezy można znaleźć film z prezydentem Andrzejem Dudą, który tak hucznie świętował obchody rzezi na Wołyniu, że ledwo był w stanie utrzymać pion siedząc kościele.

Poseł Suski też pewnie wolałby mieć wtedy wolne niż z rana odpowiadać na trudne pytania dotyczące polityki.

3. Powód na tak szybkie procedowanie ustawy i na wprowadzenie dnia wolnego od pracy akurat 12 listopada może być jednak prozaiczny. W takim ujęciu nie ma on nic wspólnego z przedłużeniem obchodów święta niepodległości. Mianowicie 12 listopada 2018 roku obchodzimy 60. rocznicę wejścia do kin słynnego filmu “O dwóch takich, co ukradli księżyc”. W filmie tym główne role zagrali bracia Kaczyńscy: Lech i Jarosław.  

Który z tych powodów wydaje Wam się najbardziej prawdopodobny?

Pisowskie jaja – tylko tak się mówi – bo to są impotenci, bezjajeczni wielbiciele Kaczyńskiego, któremu libido poszło w ego.

Holtei

Czasem największe tajemnice potrafią ujrzeć światło dzienne z powodu urzędników z drugiego szeregu, którzy nie potrafią ocenić wagi posiadanych informacji rzucając je lekkomyślnie w obecności mediów. Możliwe jest, że byliśmy świadkami takiej właśnie sytuacji w toczącym się sporze rządu PiS z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W rządzie doszło bowiem do znamiennego dwugłosu. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł ogłosił bowiem wczoraj, że rząd przygotowuje nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, dzięki której będzie można zrealizować zabezpieczenie wymagane ze strony europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Tymczasem parę godzin później inny z wiceministrów, Michał Wójcik cytowanie wprost swojego kolegi nazwał manipulacją. Oba zdarzenia zdają się nie być jednak przypadkowe. Dziennikarz RMF FM Tomasz Skory doszedł do wniosków, które wyjaśniałyby grę realizowaną przez Prawo i Sprawiedliwość.

Nieporozumienie ministrów może bowiem wskazywać, że rządzący znaleźli sposób, aby w sporze z TSUE kupić bezcenny czas. Minister Warchoł natomiast był tym, który nie wiedział, że informacje o planach władzy ma…

View original post 2 348 słów więcej

Morawieccy – kłamcy, którzy posiadają certyfikat sądów na swoje załganie

Zwykły wpis

Mateusz Morawiecki nie działał w opozycji. Krzysztof Król opublikował w internecie dokumenty. Zestawienie ich z wpisem w Wikipedii szokuje.

Anna Morawiecka przegrała proces w trybie wyborczym. Siostra premiera, która w wyborach samorządowych 2018 kandyduje z list PiS na burmistrza Obornik Śląskich, pozwała radnego PO.

Radny powiatu trzebnickiego z PO Damian Sułkowski zarzucił powiązanemu z PiS staroście przekazanie fundacji Anny Morawieckiej pieniędzy na organizację rodzinnego pikniku bez konkursu.

– To nieetyczne (…), na piknik organizowany pod koniec lipca Morawiecka dostała 1720 zł. Pod stołem i bez żadnego trybu – tłumaczył radny PO.

Kandydatka PiS na burmistrza Obornik Śląskich Anna Morawiecka przegrała proces

Anna Morawiecka pozwała Sułkowskiego w trybie wyborczym. Jako dowód swoich racji siostra premiera Mateusza Morawieckiego przedstawiła w sądzie pismo z którego wynika, że pieniądze, łącznie 1720 zł, które otrzymała od władz powiatu trzebnickiego, przekazano m.in. firmie wypożyczającej sprzęt rekreacyjno-sportowy.

W sądzie I instancji radny PO przegrał.

„Jeden z radnych powiatowych PO zarzucił mi korupcję. Sąd w trybie wyborczym nakazał sprostowanie tych nieprawdziwych słów. Ponownie apeluję. Rozmawiajmy, dyskutujmy, nawet gorąco, ale szanujmy się wzajemnie” – napisała wtedy na Facebooku kandydatka PiS na burmistrza Obornik Śląskich.

Damian Sułkowski odwołał się jednak od postanowienia wrocławskiego sądu okręgowego, zaś w sobotę wygrał w sądzie II instancji. Dla sądu ważny był fakt, że radny PO o sprawę pieniędzy pytał najpierw podczas sesji rady powiatu, zaś miesiąc po pikniku, czyli w sierpniu, zwrócił się do starosty.

Jak zauważył sąd, Sułkowski interweniował w tej sprawie, gdy nie był jeszcze kandydatem na radnego w wyborach samorządowych 2018, zaś Anna Morawiecka oficjalnie nie była zainteresowana fotelem burmistrza Obornik Śląskich. Zostali zarejestrowani odpowiednio 18 (Sułkowski) i 24 września (Morawiecka).

– Wyroki niezawisłych sądów należy szanować – powiedziała siostra premiera o wyroku sądu II instancji, cytowana przez wrocławską „Gazetę Wyborczą”. Dodała, że sprawiedliwości będzie dochodziła „innymi dostępnymi środkami prawnymi”.

@Regran_ed from – Dziś ojkofoby i inne mordy. Więcej: dla 😀😁😂

Ujawniono kolejne kłamstwa PiS. Mateusz Morawiecki nie działał w opozycji w latach osiemdziesiątych….?
Pewnie kret Pis-u….?

Holtei

Odnoszę wrażenie, że totalna opozycja uważa, iż aby uzyskać pomoc z zewnątrz i władzę – trzeba jak najmocniej zniszczyć fundamenty polskości: Kościół w Polsce i polską armię – zaznaczył były szef MON Antoni Macierewicz w cotygodniowym felietonie „Głos Polski” w Radiu Maryja i TV Trwam.

Antoni Macierewicz zwrócił uwagę, że głównym przeciwnikiem totalnej opozycji nie jest Prawo i Sprawiedliwość, ale Polska i polskość.

– Trudno inaczej zareagować na ten niesamowity atak, jaki ma miejsce na Kościół w Polsce, duchowieństwo i armię. Dwa filary polskości, dwa główne fundamenty, dzięki którym istniejemy jako państwo i utrzymujemy swoją narodową tożsamość. To, co dzieje się w związku z tzw. filmem, bo nie wiem, czy „film” jest właściwym słowem dla tej propagandowej szmiry „Kler”; to, co dzieje się w związku z Wojskami Obrony Terytorialnej, ale także postponowaniem wszelkich cech charakterystycznych i wartości, jakie niesie ze sobą polskie duchowieństwo i polski żołnierz, nie da się inaczej…

View original post 329 słów więcej