Tag Archives: Michał Szczerba

PiS po lobotomii. Otumanienie partii Kaczyńskiego

Zwykły wpis

Siemoniak: Te wybory to powinien być mocny wstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom

– Widać o ile słabszy jest słabszy PiS dziś niż dwa tygodnie temu i sądzę, że wszedł na taką równie pochyłą, z której będzie bardzo trudno zejść. Zainwestował mocno w premiera Morawieckiego, który okazuje się obciążeniem. Tam, gdzie jeździł prezes i premier, kandydaci PiS-u poprzegrywali, Sanok, Radom, ważne miasta dla PiS-u. Mamy taką sytuację, w której te wybory to naprawdę powinien być mocny wstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom – stwierdził Tomasz Siemoniak w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w Radiu Plus.

– Mam nadzieję, że nie będzie na tyle długie [przesłuchanie przed komisją śledczą ds. Amber Gold], żeby uniemożliwić mi powrót do pracy. Mój kalendarz jest jednak dość napięty, ale oczywiście to nie tylko ode mnie zależy – stwierdził Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami przed przesłuchaniem 

„Nie chcę być złośliwy. Byłem do dyspozycji, czekałem na terminy. Komisja mi wyznaczyła trzy terminy. Odpowiedziałem pozytywnie. Pierwszy odpadł, zaproponowałem drugi, zaproponowany przez komisję. Nie było zgody. Zaproponowano, bez żadnej konsultacji ze mną, trzeci [termin], czyli dzisiejszy. Nie było to dla mnie łatwe, ale też nie grymaszę i postanowiłem skorzystać także z tego zaproszenia. Ale nie ułatwia to oczywiście życia”

Tusk: Intencje tej komisji i cele polityczne są dla wszystkich jasne

– Mam wrażenie, że intencje tej komisji [śledczej ds. Amber Gold] i cele polityczne są jasne dla wszystkich – stwierdził Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.

>>>

Te wybory to powinien być mocny elektrowstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom. Kaczyńskim potelepie, potelepie, a potem odejdzie.

Depresja plemnika

Sromota PiS w II turze wyborów samorządowych

Wszyscy trzej kandydaci Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, Gdańsku i Kielcach odnieśli miażdżące zwycięstwa.

Więcej >>>

„Po wyborach samorząd w dużych pol miastach Jaki kram, taki pan… Widać jak głęboko udało się poprzednim władzom PL zdemoralizować mieszkańców miast, jakie wzorce zakorzenić Tylko Polski żal. A teraz 11 XI cd wojny: duże opozycyj miasta – central władze państwa” [pisownia oryg – przyp. red.] – napisała po ogłoszeniu sondażowych wyników II tury wyborów Krystyna Pawłowicz. Później dodała: – „W dużych miastach Suweren zwykle był średnio patriotyczny”.

Pawłowicz najwyraźniej ma duży kłopot z przyjęciem do wiadomości, że kandydaci PiS na burmistrzów i prezydentów miast w zdecydowanej większości przegrali w II turze wyborów. Jak zwykle, jedyną jej reakcją jest obrażanie tych, którzy mają inne zdanie niż jej partia.

„Dlaczego Pani odmawia patriotyzmu ludziom, którzy zagłosowali inaczej niż Pani?”;  – „Pani Krystyno, jedynymi, którzy demoralizują Polskę jesteście wy. Wy…

View original post 2 256 słów więcej

Walczący pisowcy o stołek prezesa Jarosława Kaczyńskiego symbolicznie już go uśmiercili

Zwykły wpis

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek powiedziała, że to „bzdury” i „nikt niczego nie przejmuje”, komentując informację „Super Ekspresu” jakoby znakiem szczególnym podczas klubowego posiedzenia PiS było to, że Morawiecki zabrał głos przed Kaczyńskim. Po raz pierwszy mobilizował polityków PiS do walki w kampanii samorządowej. PiS–owcy ponoć zamarli…

„Morawiecki po raz pierwszy zabrał głos na klubie i to przed prezesem. To był dla mnie szok. Widać, że Kaczyński oswaja nas przed przyszłą decyzją o jego następcy, którym będzie najpewniej Morawiecki” – powiedział dziennikowi polityk PiS. Super Express sugeruje, że to efekt przewlekającej się niedyspozycji prezesa.

Nie od dziś wiadomo, że lider PiS zmaga się z groźną chorobą. Okazuje się, iż operację wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego przejdzie później niż planowano. Ostatnio, częściej niż kontekście politycznym nazwisko prezesa pojawia się przy okazji chorób, szpitala i kul.  Dlatego Morawiecki praktycznie rządzi PiS-em. Zawarł przy tym sojusz z trzema ważnymi politykami – podaje gazeta. To Joachim Brudziński, Michał Dworczyk i Jacek Sasin. „I to daje Mateuszowi potężny oręż w walce z przeciwnikami w partii, głównie z Ziobrą i Szydło” – zdradza jeden z polityków.

Tymczasem eksperci nie mają wątpliwości, że Morawiecki dobrze sobie radzi w roli potencjalnego następcy Kaczyńskiego. „PiS rządząc musi mieć sprawne, bieżące kierownictwo. I to Morawiecki jest mianowany na czas niedyspozycji Kaczyńskiego jego zastępcą. I sprawdza się w tej roli. Jest najbardziej sprawny i wiarygodny” – komentuje prof. Kazimierz Kik politolog.

Komentatorzy zwracają uwagę, że sam prezes PiS też ostatnio chwalił Mateusza Morawieckiego. Mówił, że premier „wszedł, potocznie mówiąc, w ogień, bardzo dobrze się sprawdził” i wręcz namaścił go na szefa partii. Uznał, że „premier jest bardzo pracowity i ma nieprawdopodobną odporność fizyczną”.

Schetyna o referendum: To wygląda na kłótnię w rodzinie. Prezes jest w szpitalu, a ci interlokutorzy z różnych stron przepychają się, każdy chce pokazać, kto jest ważniejszy

To wygląda na kłótnię w rodzinie, przepychanie, ktoś chce komuś udowodnić. Prezes jest w szpitalu, a ci interlokutorzy z różnych stron przepychają się, każdy chce pokazać, kto jest ważniejszy. Myślę, że nie będzie tego referendum” – mówił w Polsat News lider Platformy, Grzegorz Schetyna.

Michał Szczerba, poseł PO: „Bartosz Adamczyk miał rozbity nos, leciała z niego krew. Twierdzi, że to na skutek powalenia na ziemię na terenie Sejmu i przyciskania policyjnym butem.
Gdy znalazłem pana Bartosza, zachowywał się bardzo spokojnie. Był wymęczony i przestraszony. Nie ma powodu, by mu nie wierzyć, że spotkało go to, co opisywał.” We wtorek po południu przed gmachem przy ulicy Wiejskiej rozpocznie się protest organizowany przez opozycję obywatelską. W tym czasie Senat ma głosować nad ustawami sądowymi.

>>>

PiS przejdzie do „ofensywy” z prowokatorami i swoim ZOMO – WOT. Nauki z PZPR nie poszły w las.

Hairwald

>>>

Opublikowane dwa lata temu, na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi 2015 r., stanowisko „Wyborczej”. Zarzucano wówczas „histerię” i „straszenie PiS-em”.

Zwycięstwo PiS może zagrozić demokracji. Stanowisko „Wyborczej” wynika z naszej 26-letniej historii i z wartości, które uważamy za najważniejsze. To demokracja parlamentarna, wolny rynek, sprawiedliwość społeczna, integracja europejska, tolerancja światopoglądowa, wolność jednostki i prawa człowieka. Jako spadkobiercy przedsierpniowej opozycji demokratycznej i ruchu „Solidarność” jesteśmy do tych wartości przywiązani.

Kierując się nimi, „Gazeta Wyborcza” w 1989 r. wspierała kandydatów Komitetów Obywatelskich „S” w pierwszych częściowo wolnych wyborach. W imię tych wartości popieraliśmy rząd Tadeusza Mazowieckiego i kandydaturę naszego Pierwszego Premiera na prezydenta oraz – nie bez zastrzeżeń – Lecha Wałęsę przeciwko populiście Stanowi Tymińskiemu. Odrzucając logikę plemienną, wspieraliśmy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy wprowadzał Polskę do NATO, i premiera Leszka Millera, gdy podpisywał akcesję do Unii Europejskiej.

W imię tych wartości przeciwstawialiśmy się rządom nacjonalistyczno-populistycznej koalicji PiS, LPR i Samoobrony w…

View original post 2 690 słów więcej

Jak Brudziński przekształca policję w milicję

Zwykły wpis

Policja za czasów PiS najpierw przeistoczyła się w firma ochroniarską miesięcznic Jarosława Kaczyńskiego tudzież innych imprez pisowskich, a ostatnio dokonała zdecydowanej przemiany – w milicję.

Joachim Brudziński lepiej sobie poczyna jako minister spraw wewnętrznych, Mariusz Błaszczak miał spektakularne wyniki policji, która sypała konfetti na cześć zastępcy Zielińskiego oraz mord na komendzie we Wrocławiu na Igorze Stachowiaku.

Brudziński idzie szerszą ławą, policja zastępuje straż marszałkowską wokół budynków Sejmu. Używa przemocy jak milicja peerelowska, która chroniła PZPR. Policja zastrasza obywateli, wykręca i łamie ręce. Nie nosi identyfikatorów i możliwe, że mamy do czynienia nie tylko z milicją udającą policję, ale także zamiennikiem dawnego ZOMO, czyli WOT (Wojsk Obrony Terytorialnej). Ta ostatnia formacja od początku była przeznaczona do walki ze społeczeństwem obywatelskim, bo nie z zagrożeniem ze strony wrogów zewnętrznych, na wojnie byłaby tylko mięsem armatnim.

Milicja Brudzińskiego postawiła zarzut propagowania totalitarnego systemu 49-letniej kobiecie, która na dwóch biurach PiS napisała „PZPR” i „Czas na sąd ostateczny”. A co miała napisać? PiS? Partia Kaczyńskiego jeszcze nie jest totalitarna, ale autorytarna, lecz zmierza do totalitaryzmu.

Kobieta zaledwie porównała, a za mateafory trzeba byłoby sadzać poetów, bo to oni tworzą porównania. Napis „PZPR” jest metaforą. Ale Brudziński może nie wiedzieć, z czym to się je, zaś milicja jego jest jak w starym dowcipie o milicjancie: „milicjant myśli”.

Chyba, że milicja uważa, że szerzeniem totalitaryzmu jest „czas na sąd ostateczny”. Ale to metafizyka, nauka o niebycie, którą praktykuje Kościół chrześcijański od 2 tysięcy lat. Totalitaryzm metafizyczny, który straszy piekłem i niebytem w niebycie.

Gdy w tym miejscu napisze: Joachim Brudziński z PiS, albo Joachim Brudziński z PZPR, nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że szerzę totalitaryzm, a wręcz przeciwnie przestrzegam przed nim. A więc owej 49-letniej kobiecie należy się laur za trafną metaforę, laur Zbigniewa Herberta.

Joachim Brudziński z PZPR byl postraszyć posła PO Michała Szczerbę, który wymienił dwa nazwiska policjantów, jednego funkcjonariusza o zniewolonym umśsle totalitarnym, a drugiego, który ocenia, iż policja przemieniona w milicję pod rozkazami Brudzińskiego niszczy państwo prawa.

Policjanci pełnią służbe publiczną i to pod nazwiskiem, tak jak poseł PO Michał Szczerba. Tak jak ja tutaj pisze pod nazwiskiem i pod nazwiskiem wydaję książki. Z wpisu posła opozycji wynika, że Brudzińskiemu nie udało się jeszcze całej policji przerobić na milicję, jeszcze niektórzy z policjantów się bronią.

Jak w jednej z największych metafor literackich Franza Kafki nie wszyscy przeistoczyli sie w mroki nocy władzy PiS w Gregorów Samsów, w Karaluchów. Nie wszyscy policjanci są milicjantami i to jest sukces tej formacji od porządku publicznego.

Zgadzam się, że należy karać za propagowanie totalitaryzmu, ale nie za metafory. Mam nadzieję, że w przyszłości za napis „PiS” będzie kara, a ta partia już dzisiaj w prostych narzędziach literackich języka polskiego da się zdefiniować jako partia autorytarna zmierzająca do totalitaryzmu.

Jak policja stała się milicją. Tylko w PRL PiS

Zwykły wpis

Z archiwum PiS – 13.10.2010

>>>

Poseł PO, Michał Szczerba zamieścił na Twitterze dwa zdjęcia, pokazujące brutalność policji wobec uczestników protestu w sprawie prac nad znowelizowaną ustawą o SN. Pod jednym z nich poseł napisał – „Starszy aspirant Robert Sawera i obywatel Bartosz Adamczyk. Jeden z oddaniem służy władzy, drugi broni”.

Na odzew nie trzeba było długo czekać. Najpierw policja zwróciła się na Twitterze do posła Szczerby z apelem „o rozsądek i opamiętanie się. Naraża Pan życie policjanta i Jego rodziny. Takie wpisy mogą doprowadzić do tragedii. Za Pana wpisem pojawiły się osoby nawołujące do przemocy wobec rodziny i najbliższych policjantów”.

Poseł Szczerba szybko odpowiedział na te słowa, pisząc „Masz cały czas szansę się wykazać Policjo kochana. Groźby wobec funkcjonariuszy publicznych sprawujących mandat posłów. Zgłaszam oficjalnie groźby karalne wobec mnie i Joanny Scheuring-Wielgus”. Jako dowód przedstawił wpis jednego z internautów, nawołującego do „przypadkowego zestrzelenia” kilku osób z KOD-u oraz bardzo wulgarnie odnoszącego się do niego i posłanki Scheuring-Wielgus. Policja obiecała zadbać „o bezpieczeństwo naszych policjantów i ich rodzin, a także ustalimy autorów wpisów nawołujących do łamania prawa. Ich autorzy muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami”.  

Posłowi postanowił nie odpuścić Joachim Brudziński, który zlecił w błyskawicznym trybie „Departamentowi Prawnemu MSWiA ocenę prawną zachowań oraz możliwych do przewidzenia sankcji w związku z bulwersującym i skrajnie nieodpowiedzialnym wpisem Posła na Sejm RP”. Dzisiaj szef MSWiA dorzucił na Twitterze, że „Jest dla mnie oczywistym, że na każdy atak na policję w związku z wykonywaniem obowiązków i czynności służbowych, bez względu czy przeprowadzony przez groźnego przestępcę, chuligana czy przez nieodpowiedzialnego posła na Sejm RP to państwo polskie ma obowiązek reagować”.

Jestem przekonana, że zgodnie z zasadą „wskażcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie”, pan Brudziński stanie na uszach, by kara dla posła Szczerby i posłanki Scheuring – Wielgus była dotkliwa.

Internauci komentują to krótko. „No cóż każda akcja rodzi reakcje, a tutaj ewidentnie widać ze policja podpuszczana i rozgrzeszana przez pisowców zaczyna sobie poczynać coraz śmielej i bezwzględniej. Tak jak kiedyś milicjanci musieli się liczyć z nienawiścią tych których pałowali i nie tylko , tak obecni policjanci tez muszą liczyć się z odbiciem piłeczki od tych których pałują i nie tylko . A Jojo niech nie będzie taki gieroj bo i na niego może przyjść kolej , jak to zresztą na koleji bywa a w tym to on już ma doświadczenie i co najważniejsze przeszłość”, „już wkrótce my uczciwi Polacy , a jest nas 85% odeślemy totalnie patologiczną opozycję na śmietnik i zamknie mordy jej zdegenerowany elektorat”.

Partia rządząca zapewne zrobi wszystko, by pokazać posłom opozycji, gdzie ich miejsce i jest w stanie przeprowadzić pokazowy proces posła Szczerby i posłanki Scheuring-Wielgus, byle tylko zaspokoić swoją żądzę władzy i swój elektorat, który z lubością wręcz „wytłukłby” każdego, w kim widzi wroga tej pięknej, pisowskiej, dzisiejszej Polski.

Tak jak jestem przekonana, że policja nie zrobi nic, by odnaleźć autorów gróźb, bo to nie leży w interesie rządzącej partii.

Duchowny Stanisław Walczak oskarża hierarchów Kościoła katolickiego.

W Polsce nie rządzi „chore kolano”, tylko chora głowa.
Najwyższa pora, aby powiedzieć mu „spieprrzaj, dziadu” i wraz z kochającym furmanki Mateuszem Morawieckim wygnać na banicję. Wio, karawano PiS!

Hairwald

Jak wiadomo, przykład idzie z góry… Skoro więc prezes PiS nazywa posłów opozycji gorszym sortem, kanaliami i mordami zdradzieckimi, to marszałek Senatu Stanisław Karczewski pozwala sobie na określenie osób, które protestowały przed Sejmem mianem: „świry”.

W ten sposób wyraził się na spotkaniu z mieszkańcami Gdyni. Na pytanie, dlaczego odgrodzono Sejm, Karczewski odpowiedział: – „Barierki są, żeby świry się tam nie dostawały i nie szkodziły”. Na tym nie poprzestał – dalej o protestujących sprzed Sejmu mówił tak: – „Ci protestujący mają takie przyszywki „Sejm jest nasz”. Otóż nie. Nie jest ani nasz, ani ich. Jest nasz wspólny. Ale to nie znaczy, że do Sejmu można wejść i zrobić wszystko. Sejm od dwóch i pół roku reprezentują wybrani przedstawiciele narodu. Ich wybrano. A wy nie możecie się z tym pogodzić, że przegraliście. Przegraliście” – wołał do przeciwników PiS, którzy też byli obecni na spotkaniu. Wypowiedź Karczewskiego zarejestrowali dziennikarze TVN 24.

Przypomnijmy…

View original post 1 798 słów więcej

Brudziński do dymisji, a komunistyczny łajdak Piotrowicz niech wraca do Putina

Zwykły wpis

Krzysztof Brejza jest niezawodny w kompromitowaniu PiS.

Włodzimierz Czarzasty z SLD na antenie Polsat News w ostrych słowach ostrzegał PiS, a także prokuratorów i sędziów, którzy będą współpracować z rządzącymi.

Zmiany w Sądzie Najwyższym były jednym z tematów niedzielnego programu w Polsat News. W pewnym momencie głos zabrał Włodzimierz Czarzasty z SLD. Zwrócił się bezpośrednio do posła PiS, Jacka Sasina.

– Przyjdzie czas zmiany, moim zdaniem on przyjdzie za 1,5 roku. (…) I mówię prokuratorom i sędziom: dojdziemy do władzy, zwolnimy was z pracy – zapowiedział Czarzasty. Po chwili zaczął mówić o politykach:

Dojdziemy do władzy, powsadzamy was do więzień. (…) Ja nie mówię tego bezpośrednio do pana, tylko do pana klasy. (…) Mówię to po to, żebyście się opamiętali i to przeanalizowali. Mówię to sędziom i prokuratorom, że mogą nie skorzystać z haniebnych propozycji

– stwierdził Włodzimierz Czarzasty w „Śniadaniu w Polsat News” .

– Tylko to wam pozostało: straszyć – próbował przerywać Sasin. A kiedy został dopuszczony do głosu, odparł: – Na szczęście nie jesteśmy już w PRL, tylko w państwie demokratycznym, gdzie to obywatele decydują, jaki program jest realizowany i kto rządzi. Ja rozumiem, że was to bardzo dziwi.

Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf wygłosiła w piątek wykład w niemieckim Karlsruhe zatytułowany: „Państwo prawa w Polsce – stracone szanse?”. Wykład jednoznacznie nawiązujący do sytuacji w Polsce i demokracji odniósł ogromny sukces. Pani profesor „odebrała zasłużone brawa od niemieckich prawników i przedstawicieli niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, którzy nie mają wątpliwości że racja stoi po jej stronie” Oczywiście, jak można było się spodziewać prawicowi polscy politycy zamiast cieszyć się sukcesem prof. Gersdorf, tradycyjnie zarzucili jej zdradę i skarżenie na Polskę.

Jak donosi portal crowdmedia.pl, przy okazji zostały ujawnione fakty dotyczące organizacji wykładu i sposobu przedstawiania I Prezes Sądu Najwyższego za granicą. Jak wiadomo PiS–owi bardzo zależy na tym, aby nazwisko prof. Gersdorf zniknęło ze wszystkich oficjalnych dokumentów i żeby była przedstawiana jako była prezes SN.

Pełniący funkcję ambasadora Polski w Berlinie, Andrzej Przyłębski dołożył wielu starań, aby wypełnić wolę partii rządzącej. Powołany przez PiS ambasador, zarejestrowany przez SB jako TW Wolfgang prywatnie mąż Julii Przyłębskiej, usiłował wywrzeć nacisk na burmistrza Karlsruhe, Franka Mentrupa, aby ten oficjalnie przedstawiał prof. Gersdorf jako byłą prezes SN. Na szczęście burmistrz nie uległ naciskom, a niemieckie MSZ nakazało tytułowanie prof. Małgorzaty Gersdorf I Prezes Sądu Najwyższego w Polsce, podkreślając przy tym, że prezydent RP do tej pory nie wydał oficjalnego aktu odwołującego panią prezes.

Ambasador Przyłębski tylko ośmieszył się swoją nadgorliwością i chęcią przypodobania władzy, a stanowisko Niemiec uświadamia nam wszystkim, jak ważnym dokumentem jest Konstytucja, której rządzący w Polsce nie szanują, łamiąc wszelkie zasady państwa prawa.

W zeszły piątek niemal wjechałem w środek chłopskiej demonstracji w Warszawie. Pomyślałem, że to bardzo ciekawe – bo przecież rolnicy to najtwardsze zaplecze rządu. Dalej było jeszcze ciekawej – zezłoszczeni chłopi wybuczeli Mateusza Morawieckiego, który w Kraśniku odsłaniał pomnik Lecha Kaczyńskiego.

Wiadomości TVP miały zgryz. Nie pokazać premiera? Strach! Pokazać premiera w takich okolicznościach? Też strach! Zwyciężyła opcja: „Dajemy, tylko mi tych chłopów wyciszcie!”

Chciałem przekonać się co we wsi piszczy. We wtorek pojechałem do Dawidów w powiecie parczewskim. Trafiłem na dramatyczną scenę. Policja, widły, krzyki, syreny. O co chodzi?

Kilkudziesięciu rolników blokowało wjazd inspekcji sanitarnej do pobliskich gospodarstw. Weterynarze przyjechali wybijać świnie (zdrowe, lecz zagrożone afrykańskim pomorem, czyli ASF).

Po jednej stronie stanęli więc fachowcy weterynarze: „Zarazę trzeba likwidować szybko i brutalnie. Tak każe prawo i tak każe logika”. Po drugiej stronie rozgoryczeni ludzie: „No ile to jeszcze może trwać? ASF szaleje od miesięcy. Państwo potrafi tylko mordować nasze zwierzaki? I nic więcej?”

Problemy polskiej wsi

Wsie dotknięte ASF przeżywają realny dramat. Oto opowieść jaką usłyszałem od pani Edyty, która straciła 120 świń.

-–Sobota. Jedna maciora jakaś słaba w nogach. Ale bez gorączki. Potem jakieś wybroczyny za uszami. U innych też wybroczyny na brzuchu. Niektóre zwierzęta zaczynają kaszleć. Zadzwoniliśmy szybko do weterynarii. Nie chcieliśmy ukrywać choroby. Weterynarz mówi: „ASF. Nie ma co czekać”. W poniedziałek komisja. Szacowanie stada. A we wtorek wybijanie.

– Jak to się odbywa.

– Dzieci wywieźliśmy do dziadków. Zjechała ekipa tych co zabijają. Na początek warchlaki. Pierwszy zastrzyk na ogłupienie, drugi na śmierć. Potem tuczniki i maciory. Najpierw uderzenie prądem. Potem strzał z bolca w głowę. Kwik, krew. Oni po tym chodzą. Patrzą czy świnia dobrze zabita. Bo jak nie to dobijają. O 11 już byli dobrze pijani.

– Jak to?

– Pociągali z butelki po cisowiance. Ale to taka praca, że ja się nie dziwię. Świńskie truchła na kontener. Na koniec odkazili wszystko taką chemią, że aż tynk odpadał. I sobie poszli.

– A wy?

– U nas zrobiła się wielka cisza. Nie ma świń. Zboża z pola zwozić do stodoły nie mogę. Zakazali bo gospodarstwo jakby zakażone.”

Stado pani Edyty „wyceniono” na 60 tysięcy odszkodowania. Ale kasy ciągle nie ma – to raz. Trudno będzie za takie pieniądze odtworzyć całą produkcję – to dwa. Rodzinę, która właśnie przeżyła traumę – czeka jeszcze długa droga przez mękę.

A przecież w okolicy popadały znacznie większe stada: po 1000 i 12000 świń. Nowoczesne chlewnie postawione na milionowe kredyty stoją puste. Hodowcy czekają na odszkodowanie, gryzą paznokcie i wspominają, że premier Morawiecki w expose zapowiadał, że ASF zatrzyma.

– I co?

– I g… zatrzymał!

A problemów jest więcej. W Dawidach pokazali mi wiśniowy sad – drzewa uginają się od owoców. Nikt tego nie zrywa, bo cena skupu jest niewiele wyższa od ceny zbioru. Wszystko najpewniej zgnije. W kółku „narzekającym” obok mnie stał rolnik, który ma 12 hektarów czarnej porzeczki: – 5 ha zebrane, na pozostałe nie mam zbytu. Obok niego właściciel 30 ha pekińskiej kapusty (przyjechał tu spod aż spod Sieradza): – Wykończyło mnie embargo rosyjskie.

Czarny scenariusz dla PiS

Jednym słowem chłopom ze złości aż się ulało! To czarny scenariusz dla PiS. Przypomnę, że partia Kaczyńskiego rządzi dzięki wsi. Jeszcze w lutym 2018 roku na pytanie „czy polityka rządu stwarza szansę na poprawę sytuacji gospodarczej” w lutym 2018 „tak” odpowiadało 71 procent rolników. A teraz? Stoją na drodze z widłami!

Wsiadam do auta. Dzwonię do znajomego polityka PiS, żeby się dowiedzieć jak bardzo się boją i słyszę:

– Morawiecki widzi sondaże. Mieliśmy taki wewnętrzny, który pokazywał, że poparcie na wsi nam spada. Wyrzucił z tego powodu ministra Jurgiela. Ale nic nie pomogło. Jak go wybuczeli w Kraśniku to on do nich podszedł i rozmawiał. Przekonał, że sprawa jest poważna.

– I co?

– Kazał Ardanowskiemu (nowy minister rolnictwa) na szybko pisać program dla wsi.

– No, ale jaki program można napisać na kolanie?

– Morawieckiego nie obchodzi czy masz czas spać, jeść, wydalać. Chce programu, dostarcz mu program. Sprawa jest prosta: albo my coś zaproponujemy albo opozycja się w końcu obudzi i zwietrzy szansę.

Słowa mojego znajomego za chwilę potwierdza dziennik radiowy, którego słucham w samochodzie: – Plan dla wsi ma powstać najpóźniej do czwartku.

„Najpóźniej” to dobre słowo. Bo już w środę Kancelaria Premiera zaczęła ogłaszać program na Twitterze. Twarde konkrety są dwa. Będą większe dopłaty do paliwa rolniczego (to jest konkretna kasa dla rolników i to ich musi ucieszyć). Drugi to obietnica utworzenia Narodowego Holdingu Spożywczego – ma on ustabilizować ceny skupu, tak by nie dochodziło do sytuacji, że nie opłaca się zbierać plonów.

Reszta to w większości propagandowe bajanie – o złodziejskiej prywatyzacji, o konieczności użyźniania gleb, odnawialnych źródłach energii i tak dalej do końca „planu”.

„Plan dla wsi” zostaje też odpalony propagandowo w „Wiadomościach” (panowie trzeba się zrehabilitować!!!): „Frasobliwy premier spotyka się z rolnikami w stodole. Rolnicy pogodnie dziękują mu za troskę i mówią redaktorowi; ‘plan jest świetny, czekaliśmy na to od lat’”.

Dzwonię do znajomego posła opozycji, żeby dowiedzieć się co oni planują ugrać na chłopskim buncie. I słyszę:

– Ale widziałeś ten ich program na Twitterze? Bełkot! Ci goście od Morawieckiego to debile jacyś!

PiS kastetem chce wybić Polakom demokrację z głowy. Boję się, że po ich upadku nie będzie miłościwego Okrągłego Stołu

Zwykły wpis

>>>

i skłóciłeś Polaków.Zapłacisz za to.Dlatego życzę ci z całego swego serca powrotu do zdrowia.Chcę cię widzieć na ławie oskarżonych.

Potraktowana tak jak niebezpieczny terrorysta – bandyta: KLEMENTYNA SUCHANOW – wybitna pisarka mimo młodego wieku.

Kaczyński nie jest tchórzem

Pani poseł Scheuring-Wielgus powiedziała z mównicy sejmowej, że Jarosław Kaczyński jest tchórzem. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią. Niszczenie wolnego sądownictwa i utrwalanie autorytarnych rządów, opartych na populistycznej ideologii oraz kaście zdemoralizowanych karierowiczów i sprzedawczyków o złamanych kręgosłupach, to nie jest żadne tchórzostwo. To raczej zemsta frustrata, który odgrywa się na nas wszystkich za swoje nieudane i gorzkie życie. Jarosław Kaczyński gra już ostatnie akordy swojej symfonii. W tej kadencji słyszymy wściekłość: a masz, a masz! Zostawię wam taki gnój, że się z niego nie wygrzebiecie przez całe lata. Popamiętacie mnie sobie. Nawet jeśli na zawsze pozostanę czarnym charakterem, to nie śmiecie już nigdy obalić pomników Lecha Kaczyńskiego i na zawsze wryję się w waszą pamięć. Lekcji, jaką dał wam Jarosław, nie zapomnicie nigdy!

Kaczyński nie jest tchórzem. On się nie boi. Sieje strach wokół siebie, lecz sam go nie odczuwa. Nie ucieka przed własnym strachem, jak wielu innych dyktatorów. Apatyczny, choć od czasu do czasu wstrząsamy paroksyzmami nieokiełznanej nienawiści („mordy zdradzieckie, kanalie”), lewituje ponad swoim stadem, ponad rzeczywistością, bo jest wypalonym i zgorzkniałym melancholikiem, wyobcowanym i zamkniętym w sobie. A tam – „w sobie” – pustka. Jest do bólu nieciekawy – nawet dla samego siebie. Jeszcze czasami obudzi się w nim wściekłość i ból, gdy przypomni sobie dawne upokorzenia, lecz na co dzień jest zmęczony i zobojętniały. Jeśli dręczy nas i poniża Macierewiczami i Ziobrami, jeśli napuszcza na nas ludzi dewastujących kraj, jeśli pozwala na wszechobecną hucpę i korupcję, to nie dlatego, że chce nas zgnębić i przerazić, lecz po prostu dlatego, że jest mu obojętne, jakich ma ludzi i co ci ludzie wyczyniają. Liczy się tylko to, że może ich kontrolować. Bo kontrolowanie ludzi jest jedyną rzeczą, która go w melancholii pociesza i kompensuje jego zadawnione kompleksy. Wierzy, że w jego działalności przejawia się duch dziejów, a każdy zdemoralizowany oficer jego armii, każdy szeregowiec i każdy obywatel w ogóle to tylko nawóz historii. Historii, której demiurgiem jest on sam i jego brat. To po prostu Duch Dziejów powołał ich do stworzenia nowej Polski i nowego narodu – karnego i bogobojnego, posłusznego władzy i odpornego na miazmaty zgniłego zachodu. Czy to pycha? Nie sądzę. Myślę, że raczej kicz, zwykła ludzka głupota. Pycha Kaczyńskiego fascynuje i pociąga, lecz sam jest zbyt zakompleksiony i przewrażliwiony na swoim punkcie, by znać prawdziwą pychę. W pewnym sensie jest nawet skromny. Da się lubić i te okruchy sympatii ze strony kilkorga bliższych przyjaciół utrzymują go przy życiu.

Bo w biednej głowie Kaczyńskiego są strzępy endeckich fantazji rodem z początku XX wieku, iluzje politycznej mitomanii, przebrzmiałe mędrkowania o wychowaniu narodu i inne staromodne śmiecie. Całe to egzotyczne imaginarium nie mające nic wspólnego ze współczesną rzeczywistością, nie mówiąc już o współczesnych standardach moralności społecznej, zanurzone jest w dodatku w złych emocjach zgorzkniałego frustrata. Kaczyński żyje dzięki bliżej nieokreślonemu poczuciu własnej racji, ukrytej za murem niezrozumienia. Uważa się za postać tragiczną, za wyniosłego Jedynego, za samotnego geniusza, którego posłannictwo jest tak wielkie, że nawet sam do końca go nie pojmuje. A przecież jest ono takie proste! Chodzi tylko o zrekompensowanie własne życiowej klęski – o ojca, o samotność, którą trzeba pomścić, o Wielką Tajemnicę, którą i tak wszyscy znają, o upokorzenia młodości, spersonifikowane w osobie Adama Michnika, o upokorzenia późniejsze, spersonifikowane w osobie Donalda Tuska. Taka jakaś prosta psychologia. Taka nieciekawa psychologia.

Jakże dobrze go już znamy. To już trzydzieści lat! Jest dla nas jak kłopotliwy członek rodziny, o którym wiemy więcej, niżbyśmy chcieli i którego „tajemnice” tyleż są dla nas nie do końca jasne, co i mało nas już obchodzą. Kaczyński jest „freakiem”, dziwakiem oderwanym od życia i życiowo niesamodzielnym. Takich nieudolnych, dysfunkcyjnych ludzi są wokół nas tysiące. Traf chciał, że szalona ambicja i chęć odegrania się na tych, którzy go w młodości skrzywdzili, zawiodły tego akurat dziwaka na szczyty władzy. Grupa żądnych władzy i pieniędzy karierowiczów w pewnym momencie uwierzyła, że ktoś taki, tak bardzo róży od nich, może zostać ich guru i przewodnikiem. Wybrali go sobie, bo jest inny. I w dodatku „święty”, bo nie zależy mu na kasie. Taki ktoś może widzi więcej, może ma poparcie w niebie? Kto tam wie. Lepiej z nim nie zadzierać. Tym bardziej, że jest bezwzględny i okrutny – gotów sponiewierać, zużyć do cna i wyrzucić każdego. Lepiej więc być posłusznym, to więcej się nachapie, zanim się pójdzie w odstawkę, co przecież i tak kiedyś nastąpi. A skoro los ten dotyka wszystkich, to przynajmniej wobec ojca wszyscy są równi. Zawsze to jakaś sprawiedliwość. Lepsza taka niż żadna. Mechanizm znany od starożytności, zapisany nawet w kodzie religijnym, gdzie wszak każdy jest równy i nic nieznaczący w obliczu Pana. Kaczyński nauczył się tak funkcjonować. Nauczył się okrucieństwa, które zapewnia mu posłuch i szacunek. Inność, chociaż jest tak banalna, bo polega na zwykłym dziwactwie i mizantropii, wystarczy, by ludzie mierni i marni, którzy otaczają Kaczyńskiego i wysługują się mu za garść srebrników, uwierzyli, że mają sprawiedliwego pana, za którym stoi jakaś tajemnicza racja, usprawiedliwiająca ich poniżenie i degrengoladę.

Kaczyński nie jest tchórzem. Jest chory, jest zmęczony, jest zbolały i przegrany. Ale nie ucieka przed swoimi wrogami. Dawno już pokazał, jaki jest i odpuścił sobie pozory. Od pozorów ma ludzi. Tak jak od wszystkiego. On już nic nie musi. Nie musi nawet udawać, że ma jakieś zasady czy moralność. Niczego nie udaje. Jest sobą. Jest wolny. Jest być może jedynym wolnym człowiekiem w tym kraju.

Sejm uchwalił zmiany, które pozwolą przyspieszyć przejęcie Sądu Najwyższego. W Sejmie odbył się rytuał, który powtarza się od pierwszej ustawy „naprawczej” o Trybunale Konstytucyjnym: nadzwyczajny tryb procedowania, dzięki któremu ustawa mogła przejść przez Sejm w niecałe 48 godzin, i dantejskie sceny podczas prac w komisji posła Piotrowicza, gdzie opozycja usiłowała debatować i składać poprawki. Padł chyba kolejny rekord: dostali po 30 sekund na złożenie i uzasadnienie każdej poprawki. Z czego i tak średnio mogli skorzystać, bo zagłuszała ich posłanka Pawłowicz, wykrzykując o „bydle” i „chlewie”.

Tryb uchwalania ustawy ma wartość praktyczną

Opór opozycji miał wartość symboliczną, bo i tak nie mógł wpłynąć na uchwalenie ustawy. Tak jest od dwóch i pół roku z każdą ustawą PiS. Ale ma też wartość praktyczną: kiedyś, gdy będziemy szukali prawnych, a nie pisowskich metod na naprawę państwa, fakt przyjmowania ustawy w tym trybie będzie miał wpływ na możliwość jej uchylenia i odwrócenia jej skutków – choćby w postaci obsadzenia Sądu Najwyższego. Podobnie jak to, co dwa tygodnie wcześniej działo się w Krajowej Radzie Sądownictwa Dobrej Zmiany podczas obsadzania wolnych miejsc w sądach administracyjnych: stosowanie dyskryminacji ze względu na światopogląd to nie tylko łamanie tzw. ustawy antydyskryminacyjnej, ale też konstytucji i prawa Unii Europejskiej. Nic nie pozostanie bez echa. A Komisja Europejska patrzy.

Bez echa i bez zauważenia w Europie i na świecie nie pozostaną też obywatelskie protesty pod Sejmem. Nie bardzo liczne, za to dziejące się na coraz większych emocjach. Są zatrzymani, są poszkodowani przez policję. Protesty dzieją się w scenerii, która nieustająco budzi na świecie zdumienie: parlamentu otoczonego żelaznym płotem i kordonami policji. Już sam ten obraz jest wystarczająco drastyczny jak na państwo leżące w centrum Europy.

Protesty mają znaczenie

Protesty społeczne, czy bierze w nich udział sto, czy sto tysięcy osób, nie powstrzymają PiS. To już wiemy z doświadczenia ostatnich lat rządów tej partii. Ale to nie znaczy, że protesty nie mają znaczenia. Dzięki nim Komisja Europejska rozpoczęła procedurę zmierzającą do zaskarżenia do Trybunału Sprawiedliwości ustaw sądowych. Policjanci zaczynają mieć wątpliwości, czy chcą wykonywać rozkazy wymierzone przeciwko protestującym. Zdarzyło się nawet, że wykonywali je tak mało gorliwie, że nowa Straż Marszałkowska musiała ich zastąpić, działając poza obszarem parlamentu, co było przekroczeniem uprawnień.

Protesty mają znaczenie, bo pokazują, że Polacy wciąż domagają się powrotu państwa prawa. Jeśli coś się tli – zawsze może zapłonąć. A protestujący są jak wyrzut sumienia dla tych, którym się nie chce lub się boją. Wreszcie „lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”, co doskonale pokazuje historia PRL.

Co może zrobić NSA

W sprawie obsady Sądu Najwyższego PiS przeforsował w Sejmie, co chciał. Za kilka dni, bez poprawek, uchwali to Senat, a najważniejsze przepisy ustawy wejdą w życie natychmiast po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. KRS może sprawnie obsadzić Sąd Najwyższy, może bowiem odrzucać „z przyczyn formalnych” podania, które mu się nie spodobają, i w ten sposób eliminować z udziału w konkursie, co przyspieszy obsadzanie. Od owego odrzucenia nie przysługuje odwołanie, a więc Naczelny Sąd Administracyjny nie będzie mógł zbadać, czy kandydat rzeczywiście nie spełniał jakichś wymogów formalnych.

Tak przynajmniej chce PiS. Ale nie musi tej woli przeprowadzić. Bo NSA może przyjąć skargę na to, że kandydata odrzucił organ, co do którego nie ma pewności, czy jest Krajową Radą Sądownictwa. I ocenić – w zgodzie z polską konstytucją i europejskimi standardami (tu pożyteczna będzie opinia Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa) – czy KRS Dobrej Zmiany działa legalnie, a jej decyzje mają moc prawną.

Wystąpienie prezes Gersdorf w Karlsruhe

Trzeba bronić państwa prawa

Sędziowie mogą stawiać opór bezprawnemu prawu. A właściwie powinni. Skoro wymagamy tego od sędziów, którzy orzekali w stanie wojennym, tym bardziej możemy tego wymagać dzisiaj, kiedy za opór przecież bezprawnemu prawu grożą mniej drastyczne konsekwencje. I gdy w Polsce obowiązuje prawo Unii Europejskiej.

Ale niezależnie od wyroku NSA (jeśli taki będzie) najpóźniej we wrześniu w Sądzie Najwyższym pojawią się nowi sędziowie, wyselekcjonowani przez PiS. I wybiorą spośród siebie nowego prezesa Sądu Najwyższego. Wtedy przed „starymi” sędziami SN będzie wybór: czy nadal uznawać będą prof. Małgorzatę Gersdorf za urzędującego prezesa, czy będą posłuszni nowemu? PiS już grozi, że za nieposłuszeństwo będą kary dyscyplinarne, z wydaleniem z zawodu włącznie. Ale nobles obliques.

Być może część z nich, by uniknąć wyboru i jego konsekwencji, zechce odejść z SN. PiS przygotował dla nich korupcyjną propozycję: wcześniejsze przejście w stan spoczynku. Kiedy będą rozważać odejście z SN, pod Sądem Najwyższym znowu będą stali obywatele, przypominając, że to byłaby dezercja. Państwo prawa nie jest stracone. Stracone będzie wtedy, gdy jego obrońcy przestaną stawiać opór.

Klementyna Suchanow tłumaczy, dlaczego pomazała ścianę Sejmu

Wczoraj wieczorem w TVN24 prowadzący program nawoływał polską policję do wypowiedzenia posłuszeństwa władzy państwowej. Zwracam się z pytaniem do właściciela tej stacji, czy akceptuje taki przekaz swojej telewizji? Proszę także o opinię w tej sprawie”- napisał na Twitterze wicepremier Piotr Gliński, a szef KRRiT Witold Kołodziejski, pogroził że może zostać wszczęte postępowanie w tej sprawie. Dodał w rozmowie z PAP, że „podejmuje takie sprawy na wniosek każdego obywatela”.

Kołodziejski, swoje zdanie poparł artykułem dotyczącym zakazu „propagowania działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym”.

Chodzi o to, że w jednym z ostatnich odcinków programu „Szkło kontaktowe” współprowadzący program red. Marek Przybylik, komentując piątkowe protesty i konfrontacje demonstrujących z policją przed Sejmem, stwierdził iż „policjanci nie powinni walczyć z demonstrantami, tylko z politykami”. Uznał, że swoimi obecnymi działaniami funkcjonariusze „chcą pokazać, jacy są sprawni i służebni wobec polityków”.

Stacja TVN24, jak dotąd oficjalnie nie zajęła stanowiska wobec stawianych zarzutów. Zamieściła jedynie post na Twitterze, który wcześniej opublikował redaktor naczelny stacji Adam Pieczyński, określający „Szkło kontaktowe” jako program satyryczno-komentarzowy”, dodając, że „wszelkie wypowiedzi w nim zawarte należy interpretować jako satyryczne komentarze, a nie stanowisko stacji w jakiejkolwiek sprawie”.

„Czas na sąd ostateczny” i „PZPR” – takie napisy pojawiły się na drzwiach i ścianach biur członków Prawa i Sprawiedliwości – przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego i senatora Andrzeja Mioduszewskiego. Politycy mają wspólne biura w Wąbrzeźnie i Golubiu – Dobrzyniu.

O zdarzeniu poinformował Krzysztof Czabański na Facebooku.

Jak napisał, „podejrzane są dwie kobiety wysłane najpewniej z zewnątrz z ‚misją specjalną'”

Polityk poinformował, że sprawą zajmie się powiadomiona już policja, a w ustaleniu winnych pomoże monitoring.

Senator Mioduszewski dodaje, że charakter pisma, choć incydenty miały miejsce w różnych miastach, wydaje się taki sam.

Zdewastowanie biur nazywa „atakiem sił politycznych na PiS”, ze wskazaniem na KOD i Obywateli RP.

Kastet, którego używa PiS, aby wybić Polakom demokrację z głów, zostanie użyty w stosunku do nich.
U nie będzie Okrągłego Stołu, tylko spieprzanie do „ciepłego człowieka”.

Hairwald

Reżyser i pisarz Andrzej Saramonowicz o zachowaniu policji wobec protestu przed Sejmem.

W sieci pojawiło się kolejne nagranie z zatrzymania protestującego pod Sejmem. Tym razem chodzi o Bartosza Adamczyka, który twierdzi, że „był podduszany, i to bardzo mocno”.

– Stawiano mi buty na głowie, na lewe ucho i na prawe ucho. Poza tym mnie podduszano, i to bardzo mocno. Panowie policjanci, jeden do drugiego mówili: Podduś go bardziej – tak zatrzymanie na terenie Sejmu opisuje protestujący Bartosz Adamczyk.

Jego relację zarejestrował poseł Michał Szczerba z Platformy Obywatelskiej. Całe nagranie opublikował na Twitterze.

O zatrzymaniach na terenie Sejmu zrobiło się głośno, kiedy…

View original post 1 854 słowa więcej

Władza PiS stosuje przemoc. Dawid Winiarski ciężko pobity

Zwykły wpis

>>>

Pięć osób zatrzymano w związku z rzekomym pobiciem policjantów. Dwie osoby są w szpitalu. Jedna ma rozbity nos, druga rozcięty łuk brwiowy” – powiedział „GW” adwokat Jarosław Kaczyński, który był na komisariacie po przepychankach przed Sejmem. Na Twitterze Obywatele RP pokazali, jak policja usuwała jednego z demonstrantów. – „Niebezpieczny” młodzieniec wleczony za szyję” – napisali.

Poturbowany został także dziennikarz oko.press Anton Ambroziak. – „Wykręcane ręce, podszczypywanie, był rozkaz mocniejszego przepychania. Policjant, który mnie powalił, nie chciał mi podać swoich personaliów” – relacjonował „Wyborczej” Ambroziak.

Do protestujących przed Sejmem wyszli posłowie opozycji. Do zgromadzonych przemówiła Henryka Krzywonos: – „My w stanie wojennym żeśmy się nie bali. Wiecie, co robiliśmy? Myśmy robili im na złość! Żeby oni wiedzieli, że jesteśmy. Trzeba robić im na złość! Widzę kobietę, która płacze. Cholera, kobieto, nie płacz! Bądź wku***ona! PiS spalił wszystkie mosty. Nie mają do czego wrócić. A my ich wsadzimy„. Protestujący skandowali: „Będą siedzieć”.

Podczas protestu odczytano „listę hańby” posłów, którzy złamali Konstytucję. Po każdym nazwisku – gwizdy. Zamknęło ją nazwisko Zbigniewa Ziobry. Ludzie długo skandowali „Zero zero”. Demonstranci rozwinęli transparent „Zdradza Ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo”.

Manifestację zakończyło odczytanie preambuły Konstytucji, a potem ludzie wyciągnęli świece. O 21.00 zapłonęły „Światełka dla Sądu”. Podobne protesty odbyły się również w innych polskich miastach. A przez kolejne dni demonstracje będą organizowane o 21.00 przed Sądem Najwyższym.

>>>

Możemy spodziewać się najgorszego. Sięgną po przemoc.
To musi wymknąć się z rąk.
Będą zabici.
PiS niesie smierć dla kraju, ale i dla nas indywidualnie.

Hairwald

>>>

Większość parlamentarna zmiażdżyła polską demokrację. I zrobił to Jarosław Kaczyński państwa rękoma, wrażliwością, biografiami i przyszłością. Jesteście w rękach bezwzględnego manipulatora. Albo wolność nasza i wasza, albo wojna domowa. Faszyści stoją u naszych bram” – powiedział Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej. Podczas debaty nad ostatecznym przejęciem sądownictwa przez PiS Kaczyńskiego nie było na sali obrad.

– „W tej chwili dorzynacie Sąd Najwyższy, robiąc go na swoją modłę tak, jak wcześniej zrobiliście to z KRS i Trybunałem Konstytucyjnym. Wasza propaganda nic nie da, bo Polacy nie dadzą kolejny raz się oszukać” – stwierdził Borys Budka z PO, mając na myśli kolejne wybory. Poseł Michał Szczerba cytował politykom PiS niedawne słowa przewodniczącego Rady Europejskiego Donalda Tuska o zmianach w polskim sądownictwie: – „Władza, która podporządkuje sobie sąd, przekształci demokrację w rządy złodziei”. A Marcin Święcicki wskazał na prawdziwy cel zawrotnego tempa prac nad nowelizacją ustawy. –…

View original post 3 166 słów więcej