Tag Archives: Michał Szczerba

Duda jak komuszy aparatczyk

Zwykły wpis

Andrzej Duda, podróżując po Polsce w czasie trwającej kampanii wyborczej, pojawił się w… sklepie, gdzie postanowił zrobić zakupy przed swoim wystąpieniem w Turku.

PAD w obecności kamer zdecydował się wejść do sklepu Carmen„, aby kupić m.in. chleb i wędlinę.

Rzeczą rzucającą się w oczy jest brak cen na stoisku z mięsem.

– Czy sztab Dudy kazał zdjąć ceny mięsa i wędlin przed zakupami PAD? Oznaczanie towarów cenami jest obowiązkiem – art.12 ustawy o cenach. Niedopełnienie tego obowiązku to wykroczenie i jest karane – art.137 Kodeksu wykroczeń – grzywną do 1500 zł! Czy Duda wstydzi się drożyzny plus”? – pyta poseł Michał Szczerba.

– Czy sztab Dudy nakłaniał przedsiębiorcę do popełnienia wykroczenia? Czy za te działania odpowiedzialna była Jolanta Turczynowicz-Kuryłło? Czy będzie wniosek do sądu dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie? – dopytuje Szczerba.

Po zakupach Andrzej Duda udał się do Turku, aby spotkać się z mieszkańcami. Mówił m.in. na temat rosnących cen.

– Rosną, ale chce państwa uspokoić, wiele z nich rośnie tylko przejściowo, chociażby przez takie wydarzenia, które są przez nas niezależne jak kryzys na Bliskim Wschodzie, który spowodował wzrost cen ropy naftowej (…) Ale te ceny już zaczynają spadać, bo ten kryzys miał charakter przejściowy – deklarował PAD.

Reakcje internautów:

Miejmy nadzieję, że Inspekcja Handlowa jest już na miejscu i wszczęła kontrolę…”.

Ceny poszły spaść przejściowo. Jak spadno to wróco… Przejściowo… A w ogóle to zarobione są, czasu nie ma i dej pan im spokój”.

Podejrzewam, że zdjęli, zazwyczaj są choćby nazwy produktów. A to znaczy, że dla PAD ceny nie mają znaczenia. Nie liczył, ile wyda, ile chce wydać i nadal nie będzie znał ceny kaszanki itd.”.

Dlatego kupił tylko pasztetową bo oczy mu wyszły z orbit, gdy zobaczył ceny…”.

Kmicic z chesterfieldem

Zdaje się, że docieramy do punktu krytycznego, poza którym już nie ma miejsca dla takiej Polski, jaką zgotował PiS.

Wóz, albo przewóz.

Albo jak pisze Eliza Michalik: jak wojna – to wojna.

Innego wyjścia nie ma. Polskę należy ratować, aby Targowica PiS nie sprzedała nam ojczyzny. PiS – partia aferzystów i sprzedawczyków.

W rezolucji stwierdzono, że pomimo procedury z art. 7 Traktatu UE, sytuacja w Polsce i na Węgrzech się pogarsza. Zaproponowano wprowadzenie kolejnych mechanizmów dyscyplinujących. Najpoważniejszy z nich to powiązanie wypłacania środków unijnych z praworządnością

Więcej o groźbie sankcji finansowych czytaj tutaj >>>

„Ustawa wprowadza nowe kategorie przewinień dyscyplinarnych, a wpływ Ministra Sprawiedliwości na postępowania dyscyplinarne zostanie zwiększony” – piszą w pilnej opinii o tzw. ustawie kagańcowej eksperci Komisji Weneckiej, którzy odwiedzili Polskę 9-10 stycznia. Zalecają odrzucenie projektu PiS, bo może on stanowić zagrożenie dla niezależnego sądownictwa.

O groteskowym Ziobrze i komedianctwie jego czytaj tutaj >>>

Parodia i komedia…

View original post 357 słów więcej

 

 

 

 

 

Poczet tych, którzy będą sądzeni przed Trybunałem Stanu ciągle się zwiększa. PiS jest bogaty w łajdaków

Zwykły wpis

Poczet sądzonych przed Trybunałem Stanu będzie większy niż poczet polskich noblistów.

Kmicic z chesterfieldem

Prof. Antoni Dudek w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenia, że nadchodzi zmierzch Prawa i Sprawiedliwości, a ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego utraciło pierwotny impet. Ostatnim sprawdzianem dla PiS mają być nadchodzące wybory prezydenckie. – Andrzej Duda nie ma reelekcji w kieszeni. Sam dla siebie jest największym zagrożeniem – ocenia politolog.

Zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka PiS nie ma wcale wygranej w kieszeni w nadchodzących wyborach prezydenckich. – Największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest on sam. Jak patrzę na wszystkich jego potencjalnych przeciwników, to na razie tak to widzę – mówi politolog w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dodaje wprost, że mimo wygranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego wyborów parlamentarnych, dostrzega „zmierzch PiS-u”.

Prof. Dudek o sytuacji PiS-u. „Widać wyraźnie, że prezes ma problemy”

Jak wskazuje Dudek, Andrzejowi Dudzie najprawdopodobniej nie uda się wygrać wyborów prezydenckich w pierwszej turze – wszystko zależy więc od tego, z kim znajdzie się w drugiej. – Wtedy jakieś jego błędy w…

View original post 3 522 słowa więcej

 

PiS po lobotomii. Otumanienie partii Kaczyńskiego

Zwykły wpis

Siemoniak: Te wybory to powinien być mocny wstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom

– Widać o ile słabszy jest słabszy PiS dziś niż dwa tygodnie temu i sądzę, że wszedł na taką równie pochyłą, z której będzie bardzo trudno zejść. Zainwestował mocno w premiera Morawieckiego, który okazuje się obciążeniem. Tam, gdzie jeździł prezes i premier, kandydaci PiS-u poprzegrywali, Sanok, Radom, ważne miasta dla PiS-u. Mamy taką sytuację, w której te wybory to naprawdę powinien być mocny wstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom – stwierdził Tomasz Siemoniak w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w Radiu Plus.

– Mam nadzieję, że nie będzie na tyle długie [przesłuchanie przed komisją śledczą ds. Amber Gold], żeby uniemożliwić mi powrót do pracy. Mój kalendarz jest jednak dość napięty, ale oczywiście to nie tylko ode mnie zależy – stwierdził Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami przed przesłuchaniem 

„Nie chcę być złośliwy. Byłem do dyspozycji, czekałem na terminy. Komisja mi wyznaczyła trzy terminy. Odpowiedziałem pozytywnie. Pierwszy odpadł, zaproponowałem drugi, zaproponowany przez komisję. Nie było zgody. Zaproponowano, bez żadnej konsultacji ze mną, trzeci [termin], czyli dzisiejszy. Nie było to dla mnie łatwe, ale też nie grymaszę i postanowiłem skorzystać także z tego zaproszenia. Ale nie ułatwia to oczywiście życia”

Tusk: Intencje tej komisji i cele polityczne są dla wszystkich jasne

– Mam wrażenie, że intencje tej komisji [śledczej ds. Amber Gold] i cele polityczne są jasne dla wszystkich – stwierdził Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.

>>>

Te wybory to powinien być mocny elektrowstrząs dla PiS-u, bo nie da się wygrać wyborów parlamentarnych wbrew miasteczkom i miastom. Kaczyńskim potelepie, potelepie, a potem odejdzie.

Depresja plemnika

Sromota PiS w II turze wyborów samorządowych

Wszyscy trzej kandydaci Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, Gdańsku i Kielcach odnieśli miażdżące zwycięstwa.

Więcej >>>

„Po wyborach samorząd w dużych pol miastach Jaki kram, taki pan… Widać jak głęboko udało się poprzednim władzom PL zdemoralizować mieszkańców miast, jakie wzorce zakorzenić Tylko Polski żal. A teraz 11 XI cd wojny: duże opozycyj miasta – central władze państwa” [pisownia oryg – przyp. red.] – napisała po ogłoszeniu sondażowych wyników II tury wyborów Krystyna Pawłowicz. Później dodała: – „W dużych miastach Suweren zwykle był średnio patriotyczny”.

Pawłowicz najwyraźniej ma duży kłopot z przyjęciem do wiadomości, że kandydaci PiS na burmistrzów i prezydentów miast w zdecydowanej większości przegrali w II turze wyborów. Jak zwykle, jedyną jej reakcją jest obrażanie tych, którzy mają inne zdanie niż jej partia.

„Dlaczego Pani odmawia patriotyzmu ludziom, którzy zagłosowali inaczej niż Pani?”;  – „Pani Krystyno, jedynymi, którzy demoralizują Polskę jesteście wy. Wy…

View original post 2 256 słów więcej

Walczący pisowcy o stołek prezesa Jarosława Kaczyńskiego symbolicznie już go uśmiercili

Zwykły wpis

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek powiedziała, że to „bzdury” i „nikt niczego nie przejmuje”, komentując informację „Super Ekspresu” jakoby znakiem szczególnym podczas klubowego posiedzenia PiS było to, że Morawiecki zabrał głos przed Kaczyńskim. Po raz pierwszy mobilizował polityków PiS do walki w kampanii samorządowej. PiS–owcy ponoć zamarli…

„Morawiecki po raz pierwszy zabrał głos na klubie i to przed prezesem. To był dla mnie szok. Widać, że Kaczyński oswaja nas przed przyszłą decyzją o jego następcy, którym będzie najpewniej Morawiecki” – powiedział dziennikowi polityk PiS. Super Express sugeruje, że to efekt przewlekającej się niedyspozycji prezesa.

Nie od dziś wiadomo, że lider PiS zmaga się z groźną chorobą. Okazuje się, iż operację wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego przejdzie później niż planowano. Ostatnio, częściej niż kontekście politycznym nazwisko prezesa pojawia się przy okazji chorób, szpitala i kul.  Dlatego Morawiecki praktycznie rządzi PiS-em. Zawarł przy tym sojusz z trzema ważnymi politykami – podaje gazeta. To Joachim Brudziński, Michał Dworczyk i Jacek Sasin. „I to daje Mateuszowi potężny oręż w walce z przeciwnikami w partii, głównie z Ziobrą i Szydło” – zdradza jeden z polityków.

Tymczasem eksperci nie mają wątpliwości, że Morawiecki dobrze sobie radzi w roli potencjalnego następcy Kaczyńskiego. „PiS rządząc musi mieć sprawne, bieżące kierownictwo. I to Morawiecki jest mianowany na czas niedyspozycji Kaczyńskiego jego zastępcą. I sprawdza się w tej roli. Jest najbardziej sprawny i wiarygodny” – komentuje prof. Kazimierz Kik politolog.

Komentatorzy zwracają uwagę, że sam prezes PiS też ostatnio chwalił Mateusza Morawieckiego. Mówił, że premier „wszedł, potocznie mówiąc, w ogień, bardzo dobrze się sprawdził” i wręcz namaścił go na szefa partii. Uznał, że „premier jest bardzo pracowity i ma nieprawdopodobną odporność fizyczną”.

Schetyna o referendum: To wygląda na kłótnię w rodzinie. Prezes jest w szpitalu, a ci interlokutorzy z różnych stron przepychają się, każdy chce pokazać, kto jest ważniejszy

To wygląda na kłótnię w rodzinie, przepychanie, ktoś chce komuś udowodnić. Prezes jest w szpitalu, a ci interlokutorzy z różnych stron przepychają się, każdy chce pokazać, kto jest ważniejszy. Myślę, że nie będzie tego referendum” – mówił w Polsat News lider Platformy, Grzegorz Schetyna.

Michał Szczerba, poseł PO: „Bartosz Adamczyk miał rozbity nos, leciała z niego krew. Twierdzi, że to na skutek powalenia na ziemię na terenie Sejmu i przyciskania policyjnym butem.
Gdy znalazłem pana Bartosza, zachowywał się bardzo spokojnie. Był wymęczony i przestraszony. Nie ma powodu, by mu nie wierzyć, że spotkało go to, co opisywał.” We wtorek po południu przed gmachem przy ulicy Wiejskiej rozpocznie się protest organizowany przez opozycję obywatelską. W tym czasie Senat ma głosować nad ustawami sądowymi.

>>>

PiS przejdzie do „ofensywy” z prowokatorami i swoim ZOMO – WOT. Nauki z PZPR nie poszły w las.

Hairwald

>>>

Opublikowane dwa lata temu, na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi 2015 r., stanowisko „Wyborczej”. Zarzucano wówczas „histerię” i „straszenie PiS-em”.

Zwycięstwo PiS może zagrozić demokracji. Stanowisko „Wyborczej” wynika z naszej 26-letniej historii i z wartości, które uważamy za najważniejsze. To demokracja parlamentarna, wolny rynek, sprawiedliwość społeczna, integracja europejska, tolerancja światopoglądowa, wolność jednostki i prawa człowieka. Jako spadkobiercy przedsierpniowej opozycji demokratycznej i ruchu „Solidarność” jesteśmy do tych wartości przywiązani.

Kierując się nimi, „Gazeta Wyborcza” w 1989 r. wspierała kandydatów Komitetów Obywatelskich „S” w pierwszych częściowo wolnych wyborach. W imię tych wartości popieraliśmy rząd Tadeusza Mazowieckiego i kandydaturę naszego Pierwszego Premiera na prezydenta oraz – nie bez zastrzeżeń – Lecha Wałęsę przeciwko populiście Stanowi Tymińskiemu. Odrzucając logikę plemienną, wspieraliśmy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy wprowadzał Polskę do NATO, i premiera Leszka Millera, gdy podpisywał akcesję do Unii Europejskiej.

W imię tych wartości przeciwstawialiśmy się rządom nacjonalistyczno-populistycznej koalicji PiS, LPR i Samoobrony w…

View original post 2 690 słów więcej

Jak Brudziński przekształca policję w milicję

Zwykły wpis

Policja za czasów PiS najpierw przeistoczyła się w firma ochroniarską miesięcznic Jarosława Kaczyńskiego tudzież innych imprez pisowskich, a ostatnio dokonała zdecydowanej przemiany – w milicję.

Joachim Brudziński lepiej sobie poczyna jako minister spraw wewnętrznych, Mariusz Błaszczak miał spektakularne wyniki policji, która sypała konfetti na cześć zastępcy Zielińskiego oraz mord na komendzie we Wrocławiu na Igorze Stachowiaku.

Brudziński idzie szerszą ławą, policja zastępuje straż marszałkowską wokół budynków Sejmu. Używa przemocy jak milicja peerelowska, która chroniła PZPR. Policja zastrasza obywateli, wykręca i łamie ręce. Nie nosi identyfikatorów i możliwe, że mamy do czynienia nie tylko z milicją udającą policję, ale także zamiennikiem dawnego ZOMO, czyli WOT (Wojsk Obrony Terytorialnej). Ta ostatnia formacja od początku była przeznaczona do walki ze społeczeństwem obywatelskim, bo nie z zagrożeniem ze strony wrogów zewnętrznych, na wojnie byłaby tylko mięsem armatnim.

Milicja Brudzińskiego postawiła zarzut propagowania totalitarnego systemu 49-letniej kobiecie, która na dwóch biurach PiS napisała „PZPR” i „Czas na sąd ostateczny”. A co miała napisać? PiS? Partia Kaczyńskiego jeszcze nie jest totalitarna, ale autorytarna, lecz zmierza do totalitaryzmu.

Kobieta zaledwie porównała, a za mateafory trzeba byłoby sadzać poetów, bo to oni tworzą porównania. Napis „PZPR” jest metaforą. Ale Brudziński może nie wiedzieć, z czym to się je, zaś milicja jego jest jak w starym dowcipie o milicjancie: „milicjant myśli”.

Chyba, że milicja uważa, że szerzeniem totalitaryzmu jest „czas na sąd ostateczny”. Ale to metafizyka, nauka o niebycie, którą praktykuje Kościół chrześcijański od 2 tysięcy lat. Totalitaryzm metafizyczny, który straszy piekłem i niebytem w niebycie.

Gdy w tym miejscu napisze: Joachim Brudziński z PiS, albo Joachim Brudziński z PZPR, nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że szerzę totalitaryzm, a wręcz przeciwnie przestrzegam przed nim. A więc owej 49-letniej kobiecie należy się laur za trafną metaforę, laur Zbigniewa Herberta.

Joachim Brudziński z PZPR byl postraszyć posła PO Michała Szczerbę, który wymienił dwa nazwiska policjantów, jednego funkcjonariusza o zniewolonym umśsle totalitarnym, a drugiego, który ocenia, iż policja przemieniona w milicję pod rozkazami Brudzińskiego niszczy państwo prawa.

Policjanci pełnią służbe publiczną i to pod nazwiskiem, tak jak poseł PO Michał Szczerba. Tak jak ja tutaj pisze pod nazwiskiem i pod nazwiskiem wydaję książki. Z wpisu posła opozycji wynika, że Brudzińskiemu nie udało się jeszcze całej policji przerobić na milicję, jeszcze niektórzy z policjantów się bronią.

Jak w jednej z największych metafor literackich Franza Kafki nie wszyscy przeistoczyli sie w mroki nocy władzy PiS w Gregorów Samsów, w Karaluchów. Nie wszyscy policjanci są milicjantami i to jest sukces tej formacji od porządku publicznego.

Zgadzam się, że należy karać za propagowanie totalitaryzmu, ale nie za metafory. Mam nadzieję, że w przyszłości za napis „PiS” będzie kara, a ta partia już dzisiaj w prostych narzędziach literackich języka polskiego da się zdefiniować jako partia autorytarna zmierzająca do totalitaryzmu.

Jak policja stała się milicją. Tylko w PRL PiS

Zwykły wpis

Z archiwum PiS – 13.10.2010

>>>

Poseł PO, Michał Szczerba zamieścił na Twitterze dwa zdjęcia, pokazujące brutalność policji wobec uczestników protestu w sprawie prac nad znowelizowaną ustawą o SN. Pod jednym z nich poseł napisał – „Starszy aspirant Robert Sawera i obywatel Bartosz Adamczyk. Jeden z oddaniem służy władzy, drugi broni”.

Na odzew nie trzeba było długo czekać. Najpierw policja zwróciła się na Twitterze do posła Szczerby z apelem „o rozsądek i opamiętanie się. Naraża Pan życie policjanta i Jego rodziny. Takie wpisy mogą doprowadzić do tragedii. Za Pana wpisem pojawiły się osoby nawołujące do przemocy wobec rodziny i najbliższych policjantów”.

Poseł Szczerba szybko odpowiedział na te słowa, pisząc „Masz cały czas szansę się wykazać Policjo kochana. Groźby wobec funkcjonariuszy publicznych sprawujących mandat posłów. Zgłaszam oficjalnie groźby karalne wobec mnie i Joanny Scheuring-Wielgus”. Jako dowód przedstawił wpis jednego z internautów, nawołującego do „przypadkowego zestrzelenia” kilku osób z KOD-u oraz bardzo wulgarnie odnoszącego się do niego i posłanki Scheuring-Wielgus. Policja obiecała zadbać „o bezpieczeństwo naszych policjantów i ich rodzin, a także ustalimy autorów wpisów nawołujących do łamania prawa. Ich autorzy muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami”.  

Posłowi postanowił nie odpuścić Joachim Brudziński, który zlecił w błyskawicznym trybie „Departamentowi Prawnemu MSWiA ocenę prawną zachowań oraz możliwych do przewidzenia sankcji w związku z bulwersującym i skrajnie nieodpowiedzialnym wpisem Posła na Sejm RP”. Dzisiaj szef MSWiA dorzucił na Twitterze, że „Jest dla mnie oczywistym, że na każdy atak na policję w związku z wykonywaniem obowiązków i czynności służbowych, bez względu czy przeprowadzony przez groźnego przestępcę, chuligana czy przez nieodpowiedzialnego posła na Sejm RP to państwo polskie ma obowiązek reagować”.

Jestem przekonana, że zgodnie z zasadą „wskażcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie”, pan Brudziński stanie na uszach, by kara dla posła Szczerby i posłanki Scheuring – Wielgus była dotkliwa.

Internauci komentują to krótko. „No cóż każda akcja rodzi reakcje, a tutaj ewidentnie widać ze policja podpuszczana i rozgrzeszana przez pisowców zaczyna sobie poczynać coraz śmielej i bezwzględniej. Tak jak kiedyś milicjanci musieli się liczyć z nienawiścią tych których pałowali i nie tylko , tak obecni policjanci tez muszą liczyć się z odbiciem piłeczki od tych których pałują i nie tylko . A Jojo niech nie będzie taki gieroj bo i na niego może przyjść kolej , jak to zresztą na koleji bywa a w tym to on już ma doświadczenie i co najważniejsze przeszłość”, „już wkrótce my uczciwi Polacy , a jest nas 85% odeślemy totalnie patologiczną opozycję na śmietnik i zamknie mordy jej zdegenerowany elektorat”.

Partia rządząca zapewne zrobi wszystko, by pokazać posłom opozycji, gdzie ich miejsce i jest w stanie przeprowadzić pokazowy proces posła Szczerby i posłanki Scheuring-Wielgus, byle tylko zaspokoić swoją żądzę władzy i swój elektorat, który z lubością wręcz „wytłukłby” każdego, w kim widzi wroga tej pięknej, pisowskiej, dzisiejszej Polski.

Tak jak jestem przekonana, że policja nie zrobi nic, by odnaleźć autorów gróźb, bo to nie leży w interesie rządzącej partii.

Duchowny Stanisław Walczak oskarża hierarchów Kościoła katolickiego.

W Polsce nie rządzi „chore kolano”, tylko chora głowa.
Najwyższa pora, aby powiedzieć mu „spieprrzaj, dziadu” i wraz z kochającym furmanki Mateuszem Morawieckim wygnać na banicję. Wio, karawano PiS!

Hairwald

Jak wiadomo, przykład idzie z góry… Skoro więc prezes PiS nazywa posłów opozycji gorszym sortem, kanaliami i mordami zdradzieckimi, to marszałek Senatu Stanisław Karczewski pozwala sobie na określenie osób, które protestowały przed Sejmem mianem: „świry”.

W ten sposób wyraził się na spotkaniu z mieszkańcami Gdyni. Na pytanie, dlaczego odgrodzono Sejm, Karczewski odpowiedział: – „Barierki są, żeby świry się tam nie dostawały i nie szkodziły”. Na tym nie poprzestał – dalej o protestujących sprzed Sejmu mówił tak: – „Ci protestujący mają takie przyszywki „Sejm jest nasz”. Otóż nie. Nie jest ani nasz, ani ich. Jest nasz wspólny. Ale to nie znaczy, że do Sejmu można wejść i zrobić wszystko. Sejm od dwóch i pół roku reprezentują wybrani przedstawiciele narodu. Ich wybrano. A wy nie możecie się z tym pogodzić, że przegraliście. Przegraliście” – wołał do przeciwników PiS, którzy też byli obecni na spotkaniu. Wypowiedź Karczewskiego zarejestrowali dziennikarze TVN 24.

Przypomnijmy…

View original post 1 798 słów więcej

Brudziński do dymisji, a komunistyczny łajdak Piotrowicz niech wraca do Putina

Zwykły wpis

Krzysztof Brejza jest niezawodny w kompromitowaniu PiS.

Włodzimierz Czarzasty z SLD na antenie Polsat News w ostrych słowach ostrzegał PiS, a także prokuratorów i sędziów, którzy będą współpracować z rządzącymi.

Zmiany w Sądzie Najwyższym były jednym z tematów niedzielnego programu w Polsat News. W pewnym momencie głos zabrał Włodzimierz Czarzasty z SLD. Zwrócił się bezpośrednio do posła PiS, Jacka Sasina.

– Przyjdzie czas zmiany, moim zdaniem on przyjdzie za 1,5 roku. (…) I mówię prokuratorom i sędziom: dojdziemy do władzy, zwolnimy was z pracy – zapowiedział Czarzasty. Po chwili zaczął mówić o politykach:

Dojdziemy do władzy, powsadzamy was do więzień. (…) Ja nie mówię tego bezpośrednio do pana, tylko do pana klasy. (…) Mówię to po to, żebyście się opamiętali i to przeanalizowali. Mówię to sędziom i prokuratorom, że mogą nie skorzystać z haniebnych propozycji

– stwierdził Włodzimierz Czarzasty w „Śniadaniu w Polsat News” .

– Tylko to wam pozostało: straszyć – próbował przerywać Sasin. A kiedy został dopuszczony do głosu, odparł: – Na szczęście nie jesteśmy już w PRL, tylko w państwie demokratycznym, gdzie to obywatele decydują, jaki program jest realizowany i kto rządzi. Ja rozumiem, że was to bardzo dziwi.

Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf wygłosiła w piątek wykład w niemieckim Karlsruhe zatytułowany: „Państwo prawa w Polsce – stracone szanse?”. Wykład jednoznacznie nawiązujący do sytuacji w Polsce i demokracji odniósł ogromny sukces. Pani profesor „odebrała zasłużone brawa od niemieckich prawników i przedstawicieli niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, którzy nie mają wątpliwości że racja stoi po jej stronie” Oczywiście, jak można było się spodziewać prawicowi polscy politycy zamiast cieszyć się sukcesem prof. Gersdorf, tradycyjnie zarzucili jej zdradę i skarżenie na Polskę.

Jak donosi portal crowdmedia.pl, przy okazji zostały ujawnione fakty dotyczące organizacji wykładu i sposobu przedstawiania I Prezes Sądu Najwyższego za granicą. Jak wiadomo PiS–owi bardzo zależy na tym, aby nazwisko prof. Gersdorf zniknęło ze wszystkich oficjalnych dokumentów i żeby była przedstawiana jako była prezes SN.

Pełniący funkcję ambasadora Polski w Berlinie, Andrzej Przyłębski dołożył wielu starań, aby wypełnić wolę partii rządzącej. Powołany przez PiS ambasador, zarejestrowany przez SB jako TW Wolfgang prywatnie mąż Julii Przyłębskiej, usiłował wywrzeć nacisk na burmistrza Karlsruhe, Franka Mentrupa, aby ten oficjalnie przedstawiał prof. Gersdorf jako byłą prezes SN. Na szczęście burmistrz nie uległ naciskom, a niemieckie MSZ nakazało tytułowanie prof. Małgorzaty Gersdorf I Prezes Sądu Najwyższego w Polsce, podkreślając przy tym, że prezydent RP do tej pory nie wydał oficjalnego aktu odwołującego panią prezes.

Ambasador Przyłębski tylko ośmieszył się swoją nadgorliwością i chęcią przypodobania władzy, a stanowisko Niemiec uświadamia nam wszystkim, jak ważnym dokumentem jest Konstytucja, której rządzący w Polsce nie szanują, łamiąc wszelkie zasady państwa prawa.

W zeszły piątek niemal wjechałem w środek chłopskiej demonstracji w Warszawie. Pomyślałem, że to bardzo ciekawe – bo przecież rolnicy to najtwardsze zaplecze rządu. Dalej było jeszcze ciekawej – zezłoszczeni chłopi wybuczeli Mateusza Morawieckiego, który w Kraśniku odsłaniał pomnik Lecha Kaczyńskiego.

Wiadomości TVP miały zgryz. Nie pokazać premiera? Strach! Pokazać premiera w takich okolicznościach? Też strach! Zwyciężyła opcja: „Dajemy, tylko mi tych chłopów wyciszcie!”

Chciałem przekonać się co we wsi piszczy. We wtorek pojechałem do Dawidów w powiecie parczewskim. Trafiłem na dramatyczną scenę. Policja, widły, krzyki, syreny. O co chodzi?

Kilkudziesięciu rolników blokowało wjazd inspekcji sanitarnej do pobliskich gospodarstw. Weterynarze przyjechali wybijać świnie (zdrowe, lecz zagrożone afrykańskim pomorem, czyli ASF).

Po jednej stronie stanęli więc fachowcy weterynarze: „Zarazę trzeba likwidować szybko i brutalnie. Tak każe prawo i tak każe logika”. Po drugiej stronie rozgoryczeni ludzie: „No ile to jeszcze może trwać? ASF szaleje od miesięcy. Państwo potrafi tylko mordować nasze zwierzaki? I nic więcej?”

Problemy polskiej wsi

Wsie dotknięte ASF przeżywają realny dramat. Oto opowieść jaką usłyszałem od pani Edyty, która straciła 120 świń.

-–Sobota. Jedna maciora jakaś słaba w nogach. Ale bez gorączki. Potem jakieś wybroczyny za uszami. U innych też wybroczyny na brzuchu. Niektóre zwierzęta zaczynają kaszleć. Zadzwoniliśmy szybko do weterynarii. Nie chcieliśmy ukrywać choroby. Weterynarz mówi: „ASF. Nie ma co czekać”. W poniedziałek komisja. Szacowanie stada. A we wtorek wybijanie.

– Jak to się odbywa.

– Dzieci wywieźliśmy do dziadków. Zjechała ekipa tych co zabijają. Na początek warchlaki. Pierwszy zastrzyk na ogłupienie, drugi na śmierć. Potem tuczniki i maciory. Najpierw uderzenie prądem. Potem strzał z bolca w głowę. Kwik, krew. Oni po tym chodzą. Patrzą czy świnia dobrze zabita. Bo jak nie to dobijają. O 11 już byli dobrze pijani.

– Jak to?

– Pociągali z butelki po cisowiance. Ale to taka praca, że ja się nie dziwię. Świńskie truchła na kontener. Na koniec odkazili wszystko taką chemią, że aż tynk odpadał. I sobie poszli.

– A wy?

– U nas zrobiła się wielka cisza. Nie ma świń. Zboża z pola zwozić do stodoły nie mogę. Zakazali bo gospodarstwo jakby zakażone.”

Stado pani Edyty „wyceniono” na 60 tysięcy odszkodowania. Ale kasy ciągle nie ma – to raz. Trudno będzie za takie pieniądze odtworzyć całą produkcję – to dwa. Rodzinę, która właśnie przeżyła traumę – czeka jeszcze długa droga przez mękę.

A przecież w okolicy popadały znacznie większe stada: po 1000 i 12000 świń. Nowoczesne chlewnie postawione na milionowe kredyty stoją puste. Hodowcy czekają na odszkodowanie, gryzą paznokcie i wspominają, że premier Morawiecki w expose zapowiadał, że ASF zatrzyma.

– I co?

– I g… zatrzymał!

A problemów jest więcej. W Dawidach pokazali mi wiśniowy sad – drzewa uginają się od owoców. Nikt tego nie zrywa, bo cena skupu jest niewiele wyższa od ceny zbioru. Wszystko najpewniej zgnije. W kółku „narzekającym” obok mnie stał rolnik, który ma 12 hektarów czarnej porzeczki: – 5 ha zebrane, na pozostałe nie mam zbytu. Obok niego właściciel 30 ha pekińskiej kapusty (przyjechał tu spod aż spod Sieradza): – Wykończyło mnie embargo rosyjskie.

Czarny scenariusz dla PiS

Jednym słowem chłopom ze złości aż się ulało! To czarny scenariusz dla PiS. Przypomnę, że partia Kaczyńskiego rządzi dzięki wsi. Jeszcze w lutym 2018 roku na pytanie „czy polityka rządu stwarza szansę na poprawę sytuacji gospodarczej” w lutym 2018 „tak” odpowiadało 71 procent rolników. A teraz? Stoją na drodze z widłami!

Wsiadam do auta. Dzwonię do znajomego polityka PiS, żeby się dowiedzieć jak bardzo się boją i słyszę:

– Morawiecki widzi sondaże. Mieliśmy taki wewnętrzny, który pokazywał, że poparcie na wsi nam spada. Wyrzucił z tego powodu ministra Jurgiela. Ale nic nie pomogło. Jak go wybuczeli w Kraśniku to on do nich podszedł i rozmawiał. Przekonał, że sprawa jest poważna.

– I co?

– Kazał Ardanowskiemu (nowy minister rolnictwa) na szybko pisać program dla wsi.

– No, ale jaki program można napisać na kolanie?

– Morawieckiego nie obchodzi czy masz czas spać, jeść, wydalać. Chce programu, dostarcz mu program. Sprawa jest prosta: albo my coś zaproponujemy albo opozycja się w końcu obudzi i zwietrzy szansę.

Słowa mojego znajomego za chwilę potwierdza dziennik radiowy, którego słucham w samochodzie: – Plan dla wsi ma powstać najpóźniej do czwartku.

„Najpóźniej” to dobre słowo. Bo już w środę Kancelaria Premiera zaczęła ogłaszać program na Twitterze. Twarde konkrety są dwa. Będą większe dopłaty do paliwa rolniczego (to jest konkretna kasa dla rolników i to ich musi ucieszyć). Drugi to obietnica utworzenia Narodowego Holdingu Spożywczego – ma on ustabilizować ceny skupu, tak by nie dochodziło do sytuacji, że nie opłaca się zbierać plonów.

Reszta to w większości propagandowe bajanie – o złodziejskiej prywatyzacji, o konieczności użyźniania gleb, odnawialnych źródłach energii i tak dalej do końca „planu”.

„Plan dla wsi” zostaje też odpalony propagandowo w „Wiadomościach” (panowie trzeba się zrehabilitować!!!): „Frasobliwy premier spotyka się z rolnikami w stodole. Rolnicy pogodnie dziękują mu za troskę i mówią redaktorowi; ‘plan jest świetny, czekaliśmy na to od lat’”.

Dzwonię do znajomego posła opozycji, żeby dowiedzieć się co oni planują ugrać na chłopskim buncie. I słyszę:

– Ale widziałeś ten ich program na Twitterze? Bełkot! Ci goście od Morawieckiego to debile jacyś!