Tag Archives: Marek Jędraszewski

Kaczyńskiego ulubiona forma debaty – plucie

Zwykły wpis

Samorządy uważajcie! PiS idzie po Was!

Jarosław Kaczyński bardzo aktywnie uczestniczy w kampanii samorządowej. W niedzielę wziął udział w konwencji PiS w Opolu. Cel jego podróży po Polsce jest jeden. Przekonać ludzi do swojej partii, co da mu wygraną w wyborach samorządowych, potem parlamentarnych i wreszcie europarlamentarnych. Jednak, by tak się stało prezes musi sięgnąć do sprawdzonych już metod, czyli obrażania, zastraszania, budowania fałszywego obrazu rzeczywistości, w którym główną rolę odgrywają bliżej niesprecyzowani „ci”, pasożytujący na Polsce, a promowani przez inne partie (patrz – PO)

Stąd te słowa, wskazujące na podział obywateli na kliki i nadzwyczajne kasty. Prezes podkreśla, że wciąż są grupy uprzywilejowane „z własnego nadania na różnym poziomie i są ci ludzie zwykli, bez szans”.

PiS zmienia Polskę na lepszą, więc Jarosław Kaczyński ma świadomość, że on i jego partia będą coraz mocniej atakowani przez przeciwników politycznych.

Nie na rękę im „dobra zmiana”, bo „są mocno osadzeni w tych różnych układach i układzikach, a często bronią ich wprost. Często mówią, że właściwie powinny być elity, które są poza prawem”.

Odniósł się również do reformy sądownictwa, przekonując, że jest ona niezbędna właśnie w takiej formie, jak robi to PiS, gdyż sędziowie z układów, bronią i uniewinniają osoby, z tymże układem związane, mimo że są one złapane na gorącym uczynku.

Widać, że prezes Kaczyński jest w dobrej formie. Widać, że świetnie wie, z czym uderzyć do wyborców, czym przekonać ich do swojej partii. Populizm na najwyższym poziomie. Pomogło mu to już bardzo w wyborach parlamentarnych sprzed trzech lat, czy i tym razem się uda? Człowiek ma coś takiego w sobie, że lubi się bać, szukać wroga, czuć się niedocenionym. Jarosław Kaczyński tym właśnie rozgrywa i trzeba przyznać, nieźle mu idzie.

Nowy rzecznik Dudy pomówił i obraził wielu dziennikarzy. Dziś by czegoś takiego nie napisał, ale dziennikarzy i ich rodzin nie przeprosi i niczego nie żałuje. Nie ma to, jak na starcie samemu rzucać sobie kłody pod nogi.

Hairwald

Właściwe określenie Mateusza Morawieckiego – nijaki, brak osobowości, składający się z samych frazesów.

Polski Kościół – duchowni i wierni – zamiast powiedzieć wprost: „tak, dzieci doznawały i doznają krzywd ze strony księży”, a następnie wziąć się na poważnie za żmudne wyjaśnianie każdej sprawy, woli krzyczeć „to nie my, to homoseksualiści”. To podłość, już nie tylko względem ofiar, ale również niesprawiedliwie oskarżanych.

Wizyta papieża Franciszka w Irlandii przebiegała w cieniu skandali pedofilskich w Kościele Katolickim. Krótko przed nią światło dzienne ujrzał raport komisji, która badała przypadki molestowania w Pensylwanii, przypominano też Boston, czyli historię dziennikarskiego śledztwa, które ujawniło liczne przypadki molestowania i tuszowania pedofilii. A przecież sama Irlandia to najlepszy przykład tego, jak przez lata zamiatano pod dywan piekło, które swoim ofiarom zgotowali księża. To już nie było „tylko” molestowanie. W katolickich szkołach dzieci były niewolnikami – bite, gwałcone i głodzone. Raporty, które rządowe komisje publikowały w latach 2005-2011 nadal bardzo…

View original post 3 909 słów więcej

Kler lubi dzieci, czy tylko w nich gustuje?

Zwykły wpis

Krzysztof Luft i inni skomentowali rozpoczęcia roku szkolnego w szkole w Pcimiu, na ktorym był abp Jędraszewski, który najwudoiczniej jak inni w Kościele katolickim gustuje w dzieciach..

Abp. Jędraszewski na rozpoczęciu roku szkolnego w Pcimiu. Klecha po prostu lubi dzieci.

Hairwald

Były prezydent Lech Wałęsa podczas konferencji „Wolne Wybory – Obywatelskie zaangażowanie” ostrzegał przed wyborczymi oszustwami i namawiał do obywatelskiego monitoringu nadchodzących wyborów samorządowych. – „Ta władza będzie perfidnie oszukiwać. Poznałem się na nich, znam ich od dawna. Oni robili zamach stanu za moich czasów, a teraz im się udało przeprowadzić go demokratycznie. I dlatego zrobią wszystko, by obronić te wszystkie swoje punkty. A my musimy nie pozwolić na to, bo to szkodzi Polsce” – stwierdził Wałęsa.

Komitet Obywatelski, któremu patronuje były prezydent, chce, aby w każdej komisji wyborczej znalazła się osoba czuwająca nad rzetelnością i uczciwością głosowania, a potem nad liczeniem głosów.

Wałęsa apelował do uczestników konferencji: – „Musicie obronić polski rozwój i polską demokrację. Trwanie obecnej władzy to nieszczęście dla kraju; cały świat, który kiedyś nas podziwiał, śmieje się z…

View original post 1 527 słów więcej

PiS pasie Rydzyka. Legalne złodziejstwo

Zwykły wpis

Wybitna pisarka Maria Nurowska o ostatnich wypowiedziach arcybiskupa krakowskiego Marka Jędraszewskiego.

Z należytą pompą i we właściwej oprawie, metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź świętował 73. urodziny. Było sympatycznie i wesoło. Był grill. Była orkiestra i sporo gości, a wśród nich ojciec Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja oraz szef Solidarności Piotr Duda.

Urodzinowe przyjęcie arcybiskup zorganizował w swojej rezydencji przy Parafii św. Ignacego Loyoli w Gdańsku. Jak donosi „Fakt”, nie obyło się bez śpiewów i toastów, a impreza trwała do zmroku.

Arcybiskup słynie ze skłonności do dobrej zabawy i nie stroni od kieliszka. W 2013 roku tygodnik „Wprost” napisał, że duchowny potrafi w takich sytuacjach lekko przesadzać, a czasem wręcz nie kontroluje się.

Jeden z kapelanów opowiadał wtedy tygodnikowi, że arcybiskup budził go w nocy, pijany, i kazał grać na akordeonie do tańca. Podczas pijackich biesiad wysyłał go do miasta na poszukiwania odpowiedniego gatunku kiełbasy, kazał nalewać alkohol, krzycząc: „Co ty, k… nawet nalać nie potrafisz!”. Rano na kacu wzywał go i żądając „actimelka” krzyczał: „Bądź moim actimelkiem!”

Prezydenckie weto wobec forsowanej przez PiS nowelizacji ordynacji do europarlamentu oznacza dla partii rządzącej początek akcji „koryto start” i zapowiedź bezwzględnej wojny o „biorące” miejsca – sugeruje „Fakt”.

Dziennik dowodzi, że wiosenne wybory do Parlamentu Europejskiego miały być dla władz PiS sprytnym sposobem na pozbycie się polityków „zużytych”. Wszystko po to, by jesienią 2019 r. „zaplusować” w wyborach do Sejmu i Senatu. Na drodze stanęło jednak prezydenckie weto, które zniweczyło plan, w myśl którego dużo więcej polityków PiS miało mieć zapewnione lukratywne posadki w Brukseli.

Powołując się na swoich informatorów „Fakt” pisze, że Duda odmawiając podpisu pod nowelizacją, wiedział, że np. kilka osób związanych z Antonim Macierewiczem – także znanych publicystów i dziennikarzy – już widziało się na miejscach biorących do PE. Wiadomo, że aspiruje do nich też spora grupa polityków. Wśród nich np. była premier Beata Szydło czy marszałek Sejmu Marek Kuchciński: prawdopodobnie to on będzie „jedynką” w swoim Podkarpackiem spekuluje „Fakt”.

Powrót na lukratywną posadkę marzy się też ponoć Adamowi Bielanowi. Do ostrej walki będzie zmuszony stanąć Ryszard Czarnecki, a ogromny apetyt zdaniem dziennika na powrót do polityki ma też prezes TVP Jacek Kurski. W swoistym rankingu dziennika jest grupa polityków, których sam Jarosław Kaczyński chciałby się za wszelką cenę pozbyć – spekuluje gazeta.

„Fakt” wskazuje na Antoniego Macierewicza i uważa, że sam prezes namawia go do startu, ale musiałby dostać „jedynkę” jako wiceprezes partii. Następny na liście dziennika jest Zbigniew Ziobro, którego z kolei chce się pozbyć premier Mateusz Morawiecki. Podobnie skompromitowany jako minister i uznawany za duże obciążenie dla partii, ale popularny na Podlasiu Krzysztof Jurgiel. Zaraz po nim Jan Szyszko, który ma mieć miejsce do Parlamentu Europejskiego z puli tzw. „rydzykowców”. Niejako na deser – jak złośliwie sugeruje Fakt – pozostaje Anna Zalewska z „przyjaciółkami” czyli z Szydło i Witek. To może dobra okazja, na pozbycie się jej z resortu edukacji.

Coraz więcej artystów reaguje na demontaż państwa prawa realizowany na naszych oczach, dlatego coraz częściej wypowiadają się publicznie na temat obecnej sytuacji politycznej. Niestety za swoje poglądy są często narażeni na ataki ze strony zwolenników PiS-u. „Dobrą zmianę” od początku krytykują Krystyna Janda, Maja Ostaszewska, Maciej Maleńczuk czy Maciej Stuhr. Za ich przykładem idą następni i co istotne, to głosy artystów różnych pokoleń. Jednym z nich jest Krzysztof Zalewski, utalentowany muzyk młodego pokolenia, który jasno deklaruje: „jestem przerażony sytuacją w Polsce, dlatego krzyczę.” Jak podkreśla w rozmowach z dziennikarzami, nie chce być agitatorem politycznym, ale ma świadomość, że jego głos ma szansę dotrzeć do tysięcy fanów.

Ostatnio Zalewski podczas koncertu na Woodstocku zachęcał młodych ludzi do pójścia na wybory. „Zależy mi, żeby u urn stanęli wszyscy, a nie tylko ci, których zachęci do tego rozdawnictwo pieniędzy, jakim aktualnie rządząca partia kupuje sobie głosy. – argumentował muzyk w rozmowie z portalem gwiazdy.wp.pl.

Według Krzysztofa Zalewskiego w młodych ludziach istnieje silna potrzeba buntu przeciwko temu co się wokół dzieje, a muzycy poprzez swoją twórczość mogą mieć wpływ na fanów.

Podobnego zdanie jest również Maciej Zakościelny, który publicznie poparł protest w obronie niezależności sądów, pojawiając się na Placu Zamkowym w Warszawie w 550 rocznicę parlamentaryzmu polskiego. Na instagramie aktor apeluje: „Nie możemy obecnie udawać, że nic się nie dzieje kiedy zagrożona jest przyszłość nasza i naszych dzieci. To nasz obywatelski obowiązek ponad podziałami, religiami i poglądami. Nasz głos jest teraz bardzo ważny.”

Apel aktora poparli jego fani: „Podziwiałem Pana grę w „Czasie honoru”; teraz jestem pełen podziwu dla Pana gestu w realu. To właśnie jest prawdziwy akt obrony honoru demokratycznej i praworządnej Polski.” – napisał w komentarzu jeden z internautów.

Do ataku na polskie sądownictwo odniósł się również (co dziwi, ale i budzi szacunek) dziennikarz TVPis, Tomasz Kammel, który na instagramie napisał: „Czy demokracja jest możliwa jeśli polityka ma bezpośredni wpływ na sąd? Czy może wtedy istnieć trójpodział władzy? Czy bez niezawisłych sądów demokracja może ustąpić miejsca dyktaturze? Historia pokazuje, że może. Naprawa sądów, niewątpliwie potrzebna i ważna, nie może odbywać się kosztem utraty demokracji. Nie ryzykujmy tego. Kochani, musimy żyć w wolnym kraju.

Na temat sytuacji w Polsce wypowiedziały się też gwiazdy światowego formatu: Bono, Roger Waters czy Mick Jagger. „To, co mówił Bono na koncertach zagranicą, jak i słowa Jaggera, że jestem za stary, żeby być sędzią, to są sygnały solidarności społeczeństwa, które nie zmienią sytuacji w kraju, ale upewnią ludzi, że są razem, że tworzą jakąś grupę, silną i wyraźną – mówił w cytowanym wywiadzie Krzysztof Zalewski i dodał „Stonesi mają tak silną bazę fanów, że też i zwolennicy obozu rządzącego się wśród nich znajdują, więc może słowa idola dadzą im do myślenia?

W reakcji na niewybredne komentarze, jakie pojawiły się w poznańskim oddziale TVP po Marszu Równości, zarówno ubiegający się o reelekcję Jacek Jaśkowiak, jak i startujący z ramienia lewicy Tomasz Lewandowski, zdecydowali, że podczas kampanii wyborczej nie będą występować w telewizji publicznej. „To, co od jakiegoś czasu robi TVP jest po prostu zaprzeczeniem dziennikarstwa. W rozpoczynającej się właśnie kampanii wyborczej nie zamierzam przyjmować żadnego zaproszenia do studia TVPiS” – argumentuje Jaśkowiak. – „Nie chodzi tylko o przekaz polityczny TVPiS, ale też o ideologiczne pranie telewidzom mózgów. Szczytem zaprzeczenia dziennikarstwa były materiały rzekomo relacjonujące wydarzenia związane z niedawnym XV Poznańskim Marszem Równości, którego uczestnicy przedstawieni zostali w sposób nie tylko obraźliwy, ale i nieprawdziwy. Nie godzę się na takie traktowanie ludzi, których postawa w jakikolwiek sposób odbiega od jedynie słusznej wizji społeczeństwa przyjętej prze obecnie rządzących.

W ślady Jaśkowiaka poszedł jego kontrkandydat, Tomasz Lewandowski, który powiedział, że nie wyraża zgody „na robienie z telewizji publicznej szczekaczki politycznej propagującej język nienawiści.” Lewandowski przy okazji wezwał pozostałych kandydatów na prezydenta Poznania do udziału w bojkocie TVP, jednak jego apel nie spotkał się z poparciem.

Trójka pozostałych kandydatów (Tadeusz Zysk, Jacek Pucek i Dorota Bonk-Hammermeister) zadeklarowała chęć udziału w programach wyborczych TVP Poznań.

Decyzja Jaśkowiaka i Lewandowskiego doczekała się również odpowiedzi ze strony kierownictwa lokalnego oddziału telewizji publicznej. W wydanym oświadczeniu dyrektor naczelna, Agata Ławniczak-Loba, napisała: „OTVP SA w Poznaniu jest otwarta dla przedstawicieli różnych środowisk i poglądów mających wpływ na życie mieszkańców miasta i regionu, a także dla osób pełniących ważne funkcje w życiu publicznym”.

Wycofanie się z udziału w telewizji publicznej, która wciąż dociera do największej liczby odbiorców, można uznać za odważną decyzję. Jednak wierność zasadom wydaje się mieć dla dwóch kandydatów większe znaczenie niż podbijanie popularności uczestnictwem w programach upartyjnionej telewizji.

Koleżanki kolegi …pamiętaj abyś dzień..⛪

Kościół katolicki sieje nienawiść i dzieli Polaków

Zwykły wpis

Poseł Krzysztof Mieszkowski zabrał głos w sprawie nacisków Kościoła na polityków, które mają prowadzić do całkowitego zakazu aborcji.

Duchowny Stanisław Walczak i internauci odnieśli się do homilii księdza Edwarda Stańka z Archidiecezji Krakowskiej.

Dziwimy się skąd księża nacjonaliści? Takich mieli wychowawców.

Żadna kara nie nie spotka ks. Edwarda Stańka – ponformował abp. Marek Jędraszewski.

Wojciech Maziarski na koduj24.pl pisze o nacjonalizmie w Kościele katolickim.

Pora przyjrzeć się seminariom duchownym. Dlaczego wśród ich absolwentów tak częste są nietolerancja i szowinizm?

Jacek Międlar, Jacek Pawlicki, Edward Staniek. Opinia publiczna poznaje nazwiska kolejnych duchownych, wypowiadających słowa nienawiści, głoszących rasizm, propagujących nietolerancję, ksenofobię, nacjonalizm. Z powyższej listy jedynie Jacek Międlar został ukarany przez władze kościelne, i też nie za to, co mówił, lecz za nieposłuszeństwo wobec zwierzchników. Ze stanu duchownego nie został wykluczony, lecz sam wystąpił.

Ks. Jacka Pawlickiego, który w internecie pisze o „arabusach” i „muzułmańskiej dziczy”, nie spotkały na razie żadne konsekwencje. Także ks. prof. Edward Staniek może chodzić z dumnie uniesionym czołem. Jego zwierzchnicy nie zareagowali, gdy blisko miesiąc temu wygłosił kazanie, w którym życzył papieżowi Franciszkowi śmierci.

Przypomnijmy jego słowa: – „Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. Papież Franciszek na wysokim świeczniku, będąc pod presją układów, wyraźnie odchodzi od Jezusa.”
Objawem tego odchodzenia ma być, zdaniem duchownego, otwarcie się na uchodźców, bo islam jest „wrogo nastawiony do Ewangelii i Kościoła”. Ks. Staniek przypomniał, że muzułmanie „w wojnach religijnych zamordowali miliony. O dialogu z nimi nie ma mowy”.

Rektor głosi nienawiść. A czego uczy w szkole?

Zostawmy kościelnym zwierzchnikom ks. Stańka sprawę podważania autorytetu Papieża, sprawującego najwyższą władzę w ich – było nie było hierarchicznej, a nie demokratycznej – instytucji. Wprawdzie gołym okiem widać, że słowa krakowskiego kapłana są wyrazem absolutnej niesubordynacji i skrajnej nielojalności wobec głowy Kościoła, ale jeśli polskim biskupom to nie przeszkadza, to nie będziemy ich pouczać. Ich Kościół, ich Staniek, ich problem.

Sprawa ma jednak pewien aspekt, który nie pozwala przejść nad nią do porządku dziennego. Otóż ks. prof. Edward Staniek przez wiele lat był szefem krakowskiego seminarium archidiecezjalnego (do 2001 r.). Szkoła kierowana przez tego człowieka wypuściła z dyplomami wiele roczników młodych ludzi, którzy dziś pełnią funkcje duszpasterzy, spowiedników, katechetów. Uczą w szkołach i przedszkolach, wygłaszają kazania. Czego uczą, co głoszą? Można podejrzewać, że w toku lat studiów wpajano im poglądy i system wartości wyznawane przez rektora, który miał decydujący wpływ na dobór kadry i na treści nauczane w jego szkole.

Gdyby podobne opinie wypowiadał były rektor któregokolwiek z poważnych świeckich uniwersytetów, w Polsce wybuchłby wielki skandal, a środowisko akademickie domagałoby się, by szkoła, którą kierował, udowodniła, że nie ma z jego poglądami nic wspólnego.

Seminaria to rozsadniki antydemokratycznego nacjonalizmu

Najwyższa więc pora, by opinia publiczna i władze państwowe zainteresowały się problemem seminariów duchownych, które na mocy konkordatu cieszą się przywilejami szkół wyższych i otrzymują państwowe wsparcie, a jednocześnie – wiele na to wskazuje – są rozsadnikami takich patologii, jak nacjonalizm, ksenofobia, nietolerancja. To nie może być przypadek, że właśnie w środowisku księży, a więc absolwentów tych szkół, tak silne są sympatie dla obecnej autorytarnej i antydemokratycznej władzy. To nie przypadek, że tak wielu wychowanków polskich seminariów wspiera nacjonalistów, wpuszcza do świątyń działaczy ONR i innych podobnych organizacji, pozwala rozpowszechniać wydawnictwa głoszące nienawiść, antysemityzm, szowinizm.

Wielu komentatorów – także duchownych przywiązanych do wartości demokratycznych – zwracało uwagę, że jednym z filarów, na których opierają się łamiące Konstytucję rządy PiS, są polscy proboszczowie. Dodajmy więc dla pełnej jasności: proboszczowie, czyli wychowankowie polskich seminariów duchownych. Nie tylko krakowskiego, kierowanego w przeszłości przez ks. Stańka. Np. ks. Jacek Pawlicki, piszący o „arabusach” i „muzułmańskiej dziczy”, ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Szczecinie.

Czy państwo polskie dofinansuje sznur, na którym zawiśnie?

Sytuacja, w której demokratyczne państwo finansuje i wspiera szkoły kościelne formujące wrogów demokracji i wypuszczające kolejne roczniki kapłanów podważających podstawowe zasady zapisane w Konstytucji, jest na dłuższą metę nie do zaakceptowania. Nasuwa się tu wręcz analogia z wizją Lenina, który szydził z Zachodu: „Kapitaliści sami sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy”.

Bolesne doświadczenie „dobrej zmiany” powinno być dla nas nauczką i przestrogą. Po odsunięciu PiS od władzy (oby jak najszybciej!) trzeba będzie głośno i dobitnie zażądać od Kościoła, by zrewidował system formowania duchowieństwa w seminariach.

Waldemar Mystkowski przewiduje państwo teokratyczne.

Żwawym krokiem zmierzamy w kierunku państwa teokratycznego. A może nawet nie krokiem, ale maybachem Tadeusza Rydzyka lub podobną limuzyną.

Projekt „Stop aborcji” oznaczający w praktyce likwidację legalnej aborcji w Polsce wylądował w sejmowej lodówce. Nawet wyglądało na to, iż ma tam tkwić na zawsze w wiecznej zmarzlinie, ale 14 marca odezwał się Episkopat: – „Przypominając o konieczności bezwarunkowego szacunku należnego każdej istocie ludzkiej we wszystkich chwilach jej istnienia (por. Dignitas personae, 10), biskupi apelują o niezwłoczne podjęcie prac legislacyjnych nad projektem obywatelskim „Zatrzymaj aborcję”.

Następnego dnia 15 marca Marek Kuchciński zadarł swoją sutannę (metaforycznie, rzecz jasna), zlecił, aby komisja sprawiedliwości i praw człowieka kierowana przez sławetnego posła PiS Stanisława Piotrowicza zajęła się projektem bliskiemu sercu kleru i na stronach sejmowych pojawiła się informacja „nastąpiła zmiana porządku dziennego”. Na posiedzenie 19 marca dołożono punkt: „Zaopiniowanie dla Komisji Polityki Społecznej i Rodziny obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (druk nr 2146)”.

Tak pędzimy w stronę państwa teokratycznego. Nie zgadza się na tego kleszego maybacha Strajk Kobiet, która to organizacja w #SłowoNaNiedzielę zapowiada organizację protestów – właśnie w niedzielę – pod biurami diecezji i archidiecezji w całej Polsce.

O wydarzeniu organizatorki piszą: – „Nie mając nic przeciwko wierze i wiernym, w niedzielę 18/03 idziemy pod siedziby archidiecezji i diecezji, czyli urzędów opresyjnej instytucji, której dyktaturę znosiłyśmy już dostatecznie długo. Która jest źródłem nienawiści, pogardy i przemocy wobec kobiet”.

I dalej Strajk Kobiet mocno podkreśla, do jakiej podrzędności Kościół katolicki i jego polityczne ramię PiS sprowadził połowę ludności naszego kraju: – „Dla której fałszywie pojmowana „tradycja” i „moralność” jest ważniejsza od tego, że codziennie jesteśmy gwałcone i zabijane. We własnych domach. W imię świętości nierozerwalnego małżeństwa. Która nie spocznie, póki nie zamieni naszego życia w ostateczne piekło. W bólu mamy żyć, rodzić i umierać. Dość tego!”. Czy ten maybach rozbije się o Strajk Kobiet i nie tylko o tę organizację – zależy od nas.

Taki oto kwiatek z tej samej beczki znalazłem na stronach pch24.pl (Polonia Christiana). Ks. prof. Edward Staniek 25 lutego w wygłoszonej homilii w kościele Sióstr Felicjanek pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Krakowie przyznał się, że modli się o śmierć dla papieża Franciszka: – „Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska”.

Tacy to łaskawcy. Z zimną krwią są w stanie życzyć śmierci. Ckni się łaskawcom Święta Inkwizycja, jakieś łamanko kołem tudzież spławianie czarownic rzeką, zwłaszcza takich, które optują za kompromisem aborcyjnym.

Mecenas Roman Giertych wiąże Lecha Kaczyńskiego ze sprawą mężczyzny, ten przesiedział w więzieniu 18 lat za zbrodnię, której nie popełnił.

Złodziejska sekta 😲😲😲

Waldemar Mystkowski pisze o panice na prawackiej stronie.

Prawicowe nosy coraz częściej czują swąd porażki, a co za tym idzie utratę przywilejów, które im się nie należą z jednej prostej przyczyny – większość polityków i dziennikarzy nie dostało łaski talentu.

Strach ma wielkie oczy. Czują, że może skończyć się ich czas i zagarnięte trzeba będzie zwrócić, a samemu wrócić do parcianej rzeczywistości.

Szef wpływowego w PiS tygodnika „Sieci” i portalu wpolityce Jacek Karnowski odkrywa, iż „zaplecze III RP (medialne, biznesowe, lobbingowe)” zaczyna odzyskiwać wpływy, nie działają jednak sami, działają „częściowo w porozumieniu z elementami obozu władzy”.

Zdziwieni? A kim są ci zdrajcy, ten „element”? Nie padają wprost nazwiska, ale w następnych zdaniach pozornie nieoczywistych możemy się dowiedzieć, że „premier Morawiecki nie miał właściwie szansy, by zbudować swój wizerunek tak, jak chciał”.

Moglibyśmy z tego się uśmiać, ale to jednak znaczy, że tragiczna na zewnątrz sytuacja Polski pisowskiej ma być kontynuowana, a nawet pogłębiana, do czego ma się przysłużyć „skierowanie do pracy w KPRM dwójki PR-owców (Anny Plakwicz i Piotra Matczuka)”.

Pijarowcy Plakwicz i Matczuk to ten sam sort grafomanii, jak Karnowski. Zalecenia są jasne, Morawiecki „ma być mniej intelektualny, a bardziej konkretny”. Przyznam się, że uśmiałem przy stwierdzeniu, iż Morawiecki jest „intelektualny”.

Jednak Karnowskiemu drżą łydki: „Z punktu widzenia obozu rządzącego, dynamika wygląda więc niedobrze, mimo wciąż imponujących słupków poparcia, które – niezależnie od ich obiektywnej wysokości – mogą być mniej lub bardziej kruche, tłukliwe. I choć dziś procesy, o których piszę, nie zagrażają politycznej dominacji prawicy, to jednocześnie budują one potencjał, który może wielu gorzko zaskoczyć: i w czasie kampanii wyborczej, i w dniu wyborów”.

Nie tylko Karnowskiemu czarna przyszłość zagląda w oczy, na tym samym portalu Łukasz Adamski ma przeczucie, że prawicowa broń polityczna „zdrada” obraca się przeciw PiS: „Bo w przypadku, gdy „nasi stają się jak oni z tymi nagrodami” dochodzi element poczucia zdrady. To już wyższa forma emocji. Nie zapominajmy, że od upadku komunizmu prawica funkcjonuje dzięki mitologii zdrady. Zdrady przy Okrągłym Stole, zdrady przez Lecha Wałęsę, zdrady…. tutaj dopiszcie sobie dziesiątki nazwisk. Kara za „zdradę” na prawicy jest zawsze głęboka.”

Dopóki zdradą szermowało się w kierunku przeciwników politycznych i która mobilizowała elektorat, prawicowe elity były spokojne, ale o zdradę posądzony zostaje najnowszy wymysł geniusza z Nowogrodzkiej, premier Morawiecki. Po dwóch latach „rewolucyjnych” rządów PiS rozpoczęło się szukanie zdrajców we własnych szeregach. Szybko! Wróży zatem, że sami się pozagryzają i powróci normalność, acz po PiS długo trzeba będzie sprzątać.

Czy Kaczyński pójdzie siedzieć jak Al Capone?

Zwykły wpis

Kościół katolicki jest stracony dla Polski, jeszcze trwa siłą przyzwyczajenia. Hierarchowie tej instytucji to kompletna zaprzeszłość, tradycja urągająca rozumowi.

Dlaczego mielibyśmy wysłuchiwać bredni biskupów? Nawet nie potrafią interpretować Nowego Testamentu, który jest jedną z ksiąg (jako całość) bardzo ważną podwaliną zachodniej cywilizacji.

Rafał Zakrzewski na stronach „Wyborczej” pisze o pomagierstwie kleru dla PiS, powołując się na hierarchę krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.

„Zacznijmy od relacji Kościół – rząd. „Ostatnie miesiące i tygodnie poprzedniego parlamentu i rządu były związane z wieloma inicjatywami jawnie i wyraźnie antychrześcijańskimi. To była świadoma polityka zmierzająca w kierunku liberalizmu” – mówi Jędraszewski. Po czym padają straszne słowa: gender, ustawa antyprzemocowa, in vitro – wszystko to uderzało w antropologię chrześcijańską. No i część hierarchów Kościoła otwarcie atakowała w czasie kampanii wyborczej 2015 r. za rozumny stosunek do in vitro i podpisanie ustawy antyprzemocowej ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który śmiał się deklarować jako katolik.

(…)

W okresie wielkanocnym warto się zastanowić, czy twarda walka o rząd dusz – metoda często stosowana nie tylko przez polskich hierarchów, ale też polityków bliskich Kościołowi – jest zgodna z wartościami chrześcijańskimi.”

Kościół wespół z PiS niszczy Polskę. O destrukcji PiS mówi dla wiadomo.co prof. Radosław Markowski.

„A uda się odsunąć PiS od władzy? Będą demokratyczne wybory?

Wybory będą w jakiś sposób manipulowane, już pierwsze przecieki o tym świadczą – głosowanie w sobotę, a liczenie w niedzielę. Klientelizm polityczny polega na tym, że maluczki musi głosować na to, za co mu zapłacono. Stąd genialny pomysł przezroczystych urn i kamer monitorujących lokale wyborcze pod pozorem transparencji. W istocie chodzi o to, by naiwna, słabo wykształcony część elektoratu nabrała przekonania, że rządzący „patrzą”. I choć większość na to nie da się nabrać, to pewna część zapewne tak. I o to chodzi. Wie pani, wybory są zarówno w Kazachstanie, jak i w Burkina Faso… Będą i w Polsce…

Pachnie PRL-em.

To może być niestety dopiero początek, nie ma bowiem na razie szerokiej świadomości politycznego zła, jakim jest ta władza. A władza łamiąca zasady własnej konstytucji i demokracji, jeśli nie napotka oporu społecznego, może się posunąć dużo dalej. Na Węgrzech widzimy, że po 6 latach wprowadzaniu autorytarnego systemu przyszła kolej na walkę z niezależnością uniwersytetów. To wszystko przed nami.

(…)

Zupełnie jak w PZPR.

Myli się pani. Jeśli wziąć pod uwagę np. lata 70. czy późne 80. i skupić się tylko na dominacji personalnego przywództwa, to żaden ówczesny pierwszy sekretarz nie dominował tak nad politycznym otoczeniem, jak dziś prezes. W PZPR w owych okresach było więcej dialogu, samoograniczania się, kolektywnego. Juan Linz, wybitny hiszpański politolog, wyróżnił w niedemokratycznych systemach system sułtanistyczny – taki, w którym koncentracja władzy przez jednego człowieka jest maksymalizowana. Otóż ani Gierek, ani Kania, ani później Rakowski nie mieli takiej koncentracji władzy; nie miał takiej nikt od ponad pół wieku, i to takiej nieodpowiedzialnej. W dwojakim sensie nieodpowiedzialnej – po pierwsze, szkodzącej krajowi, bo archaicznej, opartej na wizji polityki z okresu fin de siècle, a po drugie – bo nie będzie można go pociągnąć do odpowiedzialności, wszak sprytnie nie pełni żadnych ważnych funkcji. Jak się ta kosztowna politycznie farsa skończy, nie znajdziemy żadnego podpisu pod pomysłami destrukcji polskiej armii czy paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście – może jak Al Capone – pójdzie siedzieć za co innego, wchodzi w grę znęcanie się nad zwierzętami, ale jako obywatel wolałbym, by poszedł siedzieć za to, co zniweczył w naszym kraju. Ku przestrodze przyszłym pokoleniom.”

Pytanie:

Czy Kaczyński pójdzie siedzieć jak Al Capone?