Tag Archives: Małgorzata Wassermann

PiS doprowadził do sytuacji, że w manewrach „żołnierze” uczestniczą z atrapami broni

Zwykły wpis

Jutro rozpoczynają się największe w tym roku manewry pod kryptonimem “Anakonda 18”. Ćwiczenia odbywają się cyklicznie co dwa lata. W tym roku wojsko będzie ćwiczyć między innymi na poligonie w Drawsku Pomorskim i Orzyszu oraz w przestrzeni powietrznej Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Niektóre z epizodów zostaną rozegrane poza poligonami. Celem manewrów jest sprawdzenie, jak w warunkach wojennych współdziałają ze sobą wojsko, administracja cywilna, a także struktury dowodzenia NATO. 

Scenariusze zostały ustalone tak, aby w miarę realnie odpowiadały tym, z którymi będzie musiało się zderzyć państwo w czasie wojny. Chociaż nikt tego głośno nie mówi, chodzi o odpowiedź na agresję Rosji na Polskę i kraje bałtyckie. Ćwiczenia będą też rozciągnięte w czasie i podzielone na dwa etapy: 7-16 listopada będą to manewry z wojskami, a od 26 listopada do 6 grudnia dowódczo-sztabowe wspomagane komputerowo. W manewrach wezmą udział żołnierze z dziecięciu krajów NATO – głównie Amerykanie, ale także m.in. żołnierze tureccy, niemieccy, rumuńscy i czescy. Na terenie Polski będzie ćwiczyć około 12 tysięcy żołnierzy, a blisko 5 tysięcy w krajach bałtyckich oraz na morzu.

Dzisiejsza Rzeczpospolita informuje, że pomimo wątpliwości Amerykanów w manewrach wezmą udział organizacje proobronne. Udział tych organizacji budzi kontrowersje US Army. Notatka, która 27 kwietnia 2016 roku trafiła do Centrum Operacyjnego MON, zawierała informacje, że dzień wcześniej w trakcie spotkania w Biurze do spraw proboronnych MON przedstawiciele amerykańskiej armii wyrazili niepokój w związku z udziałem cywilów z formacji paramilitarnych w ćwiczeniach. Wątpliwości Amerykanów dotyczyły tego, że w rejonie bezpośrednich wojsk USA nie mogą przebywać cywile. Oficerowie Wojska Polskiego poinformowali gazetę, że członkowie organizacji wyjdą na ćwiczenia z… atrapami broni.

Rzeczpospolita zapytała eksperta o wątpliwości, co do udziału w manewrach takich organizacji – “Nie wiadomo, w jaki sposób te organizacje miałby zostać włączone w system obrony państwa. Nie mają określonych zadań w czasie pokoju i wojny, np. wsparcia ludności cywilnej – w przeciwieństwie np. do Wojsk Obrony Terytorialnej” – tłumaczy. MON nie określił m.in. modelu funkcjonowania organizacji pozarządowych w w systemie obrony państwa, w tym korzystania z obiektów wojskowych czy wyposażenia Sił Zbrojnych. Co więcej, resort nie zdefiniował jednoznacznie, czym są organizacje proobronne. I chyba najważniejsza sprawa. Wątpliwa jest podstawa prawna włączenia ich do ćwiczeń wojskowych. 

Brakuje jeszcze kosynierów i husarii, bo jak już się bawić to na całego. Wątpliwa podstawa prawna i do tego system, który w swoich założeniach nie uwzględnia tego typu organizacji, to gotowy przepis na tragedię, w imię ambicji MON, które jak widać pozostały bez zmian po wymianie szefa MON. To tupolewizm w wydaniu mundurowym. 12 tysięcy żołnierzy, a wśród nich ludzie biegający z atrapami krzyczący “pif-paf” i bawiący się w wojnę. Dla wielu to jest czysty Bareja, ale to nie jest komedia ponieważ tu aż za bardzo unosi się zapach dramatu.

W PiS nie wiedzą, czy Małgorzata Wassermann wygrała wybory na prezydenta Krakowa, czy przegrała.

Depresja plemnika

Moją pierwszą reakcją było uczucie radości, że koszmar, który wydawał się nieuchronny i nienaruszalny, może się zatrzymać. Wierzę, że przełoży się to na kolejne wybory i jest początkiem przegranej PiS-u. Mam nadzieję, że w imię wolności i poczucia, że agresja wdrukowywana w społeczeństwo jest niebezpieczna, nastąpi polityczna zmiana poprzez demokratyczne procedury – mówi socjolog prof. Jadwiga Staniszkis. – Myślę, że tak musiały wyglądać polityczne procesy członków elity w latach 30. w Rosji. Wtedy kończyło się obozami i wyrokami śmierci, a tutaj chodzi o to, aby zdyskwalifikować Donalda Tuska – mówi o przesłuchaniu szefa Rady Europejskiej.

KAMILA TERPIAŁ: PiS przegrał w II turze wyborów samorządowych prawie we wszystkich miastach. Nawet w swoich matecznikach: Radomiu i Nowym Sączu. To jasny sygnał – Polacy nie chcą tej władzy?

JADWIGA STANISZKIS: PiS ewidentnie przegrał te wybory. To jest bardzo istotne. Po pierwsze, wszyscy oportuniści, którzy wspierali pisiaków dla stanowisk, spostrzegli, że oportunizm…

View original post 7 728 słów więcej

Sejmowa Komisja Śledcza ds. Winy Tuska

Zwykły wpis

Sejmowa Komisja Śledcza ds. Amber Gold została powołana z jednego powodu, acz dzisiaj dzień po II turze wyborów samorządowych ma dwa oblicze. Komisja ta nigdy nie miała na celu wyjaśnienie, dlaczego właścicielowi tej piramidy finansowej Marcinowi Plichcie udało się orżnąć ludzi, którzy zawierzyli mu swoje oszczędności. Gdyby tak było, to w pierwszym rzędzie powstałyby komisji wyjaśniające przekręty w SKOK-ach, bądź w GetBacku.

Amber Gold miał jeden smaczek i on zadecydował, że powstała komisja, mianowicie przez jakiś czas w innym interesie Marcina P. pracował syn Donalda Tuska, Michał Tusk. Można sobie wyobrazić, iż ta cząstkowa wiedza dotarła do Jarosława Kaczyńskiego, który wbił zęby w ścianę i do swoich przybocznych wychrypiał: – Dorwać Tuska!

A więc komisja zwać się powinna: Wina Tuska (WT). Druga tura wyborów samorządowych przerżnięta została przez PiS na cacy, a szefowa Komisji WT Małgorzata Wassermann poniosła najbardziej spektakularną porażkę ze wszystkich startujących w tej fazie wyborów podwładnych  Jarosława Kaczyńskiego, została pokonana przez Jacka Majchrowskiego.

Decydując się na komisję WT musiała mieć świadomość, że nie ma szans w starciu retorycznym z Tuskiem, ale chodziło o owe drugie oblicze, aby Tuskiem przykryć sromotą wyborczą PiS. Wassermann ma większe kwalifikacje jako gwiazda show, niż polityk i prawnik, bowiem w szermierce słownej pada zwykle po pierwszym ciosie, po pierwszym zdaniu riposty, fechtunku erystycznego.

Wassermann nie ukrywała do kogo się w pierwszym rzędzie się odnosi, używała takich oto sformułować bynajmniej nie prawniczych, ani mających na celu wyłuskiwanie prawdy: „Szanowni państwo, oto kwit. Jak państwo pamiętacie, moje pytania do byłego premiera..”

Tak! Teatrum na miarę PiS, którego adresatem jest nie tyle elektorat, ile prezes, który po tak spektakularnych porażkach wyborczych, może Wassermann odmówić poparcia. Szefowa komisja ds. WT zatem uznała, że jej porażka z Majchorwskim o prezydenturę miasta królewskiego Krakowa to był mały pikuś, bo na starcie z Tuskiem stawiła się jak pod Waterllo, a nawet z tego wynika więcej – Tusk to istny Welligton dla Jarosława Kaczyńskiergo, który po tym wszystkim albo uciecze na Elbę, albo od razu na Wyspę Św. Heleny.

Wiele ripost jest wartych zapamiętania, jak to Tusk przesłuchiwał komisję do sprawy swojej winy. Jedno jego stwierdzenie o Mateuszu Morawieckim może się znaleźć w notesie prezesa, gdy jego premier był doradcą Tuska: „Był dość pasywnym członkiem Rady Gospodarczej, mam wrażenie, że raczej nastawionym na słuchanie niż udzielanie jakichś rad”.

A drugie jeszcze smaczniejsze, gdy padła kwestia, iż Tusk może być przesłuchiwany w komisji śledczej ds. VAT, czyli nazwijmy ją umownie „Wina Tuska II”: „Odradzam. Będą wybory do Parlamentu Europejskiego, później parlamentarne w Polsce. Po co zakłócać i psuć nastrój przesłuchującym? W tej sprawie mój rząd ma bardzo mocne argumenty”.

I bodaj najważniejsze stwierdzenie – acz nie mające związku z celem komisji ds. Winy Tuska – szef Rady Europejskiej zapytany o to, czy PiS chce doprowadzić do Polexitu : „Nie jest dla mnie istotne, czy Jarosław Kaczyński planuje wyjście Polski z Unii Europejskiej, czy tylko inicjuje pewne procesy, które się tym zakończą. Polexit jest niestety możliwy nie dlatego, że Jarosław Kaczyński ma taki plan. Problem polega na tym, że Cameron też nie miał planu wyprowadzania Wielkiej Brytanii z UE. Sprawa jest dramatycznie poważna”.

W niedzielę PiS doznał spektakularnej porażki w II turze wyborów samorządowych, a w poniedziałek Donald Tusk, jak Jędrek Kmicic, w pojedynkę pokonał PiS, wysadzając ich kolubrynę pod Częstochową. Zdaje się, że zaczął się odwrót armi Kaczyńskiego, którą wespół  musimy przegnać od władzy.

>>>

Polacy za PO-PSL byli dumni z Polski, za PiS wstydzą się

Zwykły wpis

Więcej Polaków było dumnych z Polski za rządów PO-PSL (37%) niż jest teraz za rządów PiS (25%) i więcej uważa, że pozycja międzynarodowa Polski była wtedy lepsza (42%) niż obecnie (31%). Polacy czują się dużo bardziej podzieleni za obecnych rządów PiS (42%) niż za PO-PSL (11%), a Kościół według badanych jest teraz bardziej zaangażowany w politykę (53%) niż w przeszłości (10%) – tak wynika z badania przeprowadzonego dla serwisu ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna.

Wyniki badania wskazują, że 37% badanych było bardziej dumnych z Polski w przeszłości za rządów PO-PSL, niż jest obecnie za rządów PiS.  Większą dumę z kraju za rządów PiS wskazało 25% Polaków, a 38% odczuwa taką samą dumę z Polski niezależnie od tego, kto rządzi.

Poczucie dumy narodowej jest silnie związane z sympatiami politycznymi. Zwolennicy Koalicji Obywatelskiej, czyli PO i Nowoczesnej lepiej postrzegają okres za rządów PO-PSL (72%), natomiast zwolennicy PiS okres obecnych rządów Zjednoczonej Prawicy (64%).

Analogiczna sytuacja występuje w odniesieniu do oceny międzynarodowej pozycji Polski. Przeważają opinie, że Polska miała lepszą pozycję międzynarodową za poprzednich rządów PO-PSL niż obecnych PiS (42% vs 31%). Według 27% Polaków pozycja międzynarodowa Polski była i jest taka sama zarówno za poprzednich, jak i obecnych rządów.

Sympatie polityczne ujawniają podział na dwa bieguny w ocenie tej sytuacji. Elektorat PiS w większości (66%) twierdzi, że to obecnie za rządów PiS Polska cieszy się lepszą pozycją międzynarodową, podczas gdy 80% sympatyków Koalicji Obywatelskiej uważa, że ta pozycja była lepsza za poprzednich rządów PO-PSL.

Paradoksalnie, na tle tych podziałów, Polacy są najbardziej zgodni co do tego, że teraz za rządów PiS są dużo bardziej podzieleni niż za rządów PO-PSL (42% vs 11%). Co dziesiąty badany uważa, że Polacy nie są i nie byli podzieleni, podczas gdy 37% sądzi, że podziały są i były niezależnie od tego, czy rządziło PO-PSL czy teraz PiS.

Badanie pokazuje, że wbrew temu, co w mediach sugeruje partia rządząca, to za rządów PO-PSL Polacy byli bardziej dumni z Polski niż są teraz za rządów PiS, znacznie lepiej oceniali pozycję międzynarodową Polski, a społeczeństwo w ich odczuciu było mniej podzielone” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl


Większość badanych (53%) uważa, że Kościół katolicki jest bardziej zaangażowany w politykę obecnie za rządów PiS, niż był w przeszłości za rządów PO-PSL (10%). 37% Polaków sądzi, że zaangażowanie Kościoła w politykę jest niezależne od tego, kto rządzi.

Ponad co trzeci sympatyk PiS (35%) również dostrzega, że Kościół jest obecnie bardziej zaangażowany w politykę niż był w przeszłości. Wśród elektoratu Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej taki pogląd podziela zdecydowana większość – 81%.

Polacy są bardziej dumni z Polski za rządów PO-PSL (37%) niż za PiS (25%) i więcej uważa, że pozycja międzynarodowa Polski była wtedy lepsza (42%) niż obecnie (31%). @pisorgpl @Platforma_org @nowePSL @Nowoczesna @KObywatelska

Holtei

Małgorzata Wassermann (kandydatka PiS na stanowisko prezydenta Krakowa) zorganizowała swoje spotkanie wyborcze w jednym z krakowskich kościołów.

Patryk Jaki i jego sztab chyba powinni cofnąć się do szkoły podstawowej i jeszcze raz zapoznać się z zasadami polskiej ortografii. Na plakatach bliskiego współpracownika Jakiego przeczytać bowiem można, że Sebastian Kaleta kandyduje z PiS do rady warszawskiej dzielnicy Praga- Połódnie!

„Ze sztabu kandydata Patryka Jakiego wyciekły tajne mapy Farszafy” – napisał Szymon Komorowski i dołączył do wpisu „nowe” prześmiewcze nazwy warszawskich dzielnic. – „Intelektualny szturm na Warszawę pisowskich elit kadrowych”; – „To przekaz skierowany do ciemnego lódó”; – „To jest ta nowa dzielnica Jakiego?” – komentowali internauci.

Kaleta tłumaczył się, że to nie on jest winien, tylko… grafik. Nie jest jednak dla nikogo tajemnicą, że przed wysłaniem czegokolwiek do druku, zlecający dostaje projekt do zaakceptowania. No, ale może te reguły nie obowiązują w świecie Sebastiana Kalety i Patryka Jakiego…  – „Nie potrafią…

View original post 1 966 słów więcej

Rodzina Morawieckich na swoim. Szwagier Plus

Zwykły wpis

>>>

Choć brzmi to w zasadzie jak dowcip z gatunku tych o szwagrach, mamy do czynienia z faktami. Wieloletni partner siostry premiera Mateusza Morawieckiego właśnie dostał państwową posadę – został zastępcą redaktora naczelnego Radia Wrocław – informuje TOK FM. Będzie odpowiedzialny za program publicznej rozgłośni.

Ów wieloletni partner to Jarosław Broda. Jak informuje portal. przez ostatnie 16 lat był dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta Wrocławia i podwładnym prezydenta Rafała Dutkiewicza.

To, że nieformalny szwagier premiera Morawieckiego ma nową posadę, ostro skrytykowano na Twitterze. Padały argumenty, nawiązujące ironicznie do czołowych sloganów rządowych : „Rodzina na swoim”, „szwagier plus” czy „dojna zmniana”. Broda zapewnił swoich nowych podwładnych, że jego awans nie ma nic wspólnego z polityką.

Siostra premiera rządu PiS i partnerka Jarosława Brody, Anna Morawiecka, startuje w wyborach samorządowych. Będzie się ubiegać o funkcję burmistrza Obornik Śląskich.

>>>

Drastyczny wzrost kosztów życia:„co miesiąc statystyczne gospodarstwo domowe ma do zapłaty zobowiązania na kwotę 1572 zł, podczas gdy trzy lata temu było to 976 zł(…)kwoty comiesięcznych rachunków w porównaniu do badania z 2015 roku wzrosły zatem o 61%”

Hairwald

Najnowszy felieton posła Stefana Niesiołowskiego m.in. o abp. Głódziu.

Przemówienie Kaczyńskiego, wbrew zapowiedziom, zwłaszcza szefa sztabu PiS-u, było banalne, a przynajmniej rozczarowujące. Prezes zamiast mówić o wyborach samorządowych mówił o europejskich. Wykorzystał okazję, aby osłabić czy zaprzeczyć argumentom podnoszonym przez opozycję, że PiS szykuje nam Polexit. Skoro premier i prezes muszą dementować te informacje, to znaczy, że musiało im wyjść w sondażach wewnętrznych, że jest to poważny problem czy wręcz zagrożenie dla PiS-u – mówi w rozmowie z nami dr Marek Migalski, politolog. Pytamy też o strategię na kampanię w nadchodzącym maratonie wyborczym. – To prawda, że tu mamy do czynienia z tą samą sytuacją co w 2015 roku. Kaczyński, Macierewicz schodzą na dalszy plan, a na czoło wypuszcza się kogoś popularnego. Lokomotywą kampanii będzie premier Morawiecki.

JUSTYNA KOĆ: Za nami konwencja PiS-u, gdzie przemawiał od dawna niewidziany prezes, jednak widać było, że to Mateusz Morawiecki grał pierwsze skrzypce.

MAREK…

View original post 5 120 słów więcej

Kto się boi Donalda Tuska?

Zwykły wpis

W istocie to pytanie retoryczne. Donalda Tuska boi się całe PiS. Począwszy od wierchuszki, prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nie tylko z tytułu tego, iż w debacie – tak, dawniej takie coś się odbywało – zwykł przegrywać z byłym premierem RP i obecnie szefem Rady Europejskiej.

Bez mityzowania osoby Tuska i nadmiernych oczekiwań, należy stwierdzić, iż to obecnie najlepszy polski polityk, którego słucha Europa i ma wśród przywódców innych państw przyjaciół, a więc w polityce wartość bezcenną. Z naszego kraju długo nikt tak wysoko wespnie się w hierarchii globalnej – na pewno nie za naszego żywota.

Wartość Tuska w kraju to pochodna siły opozycji, dla której on jest ponadto wysoką premią, wartością dodaną. A więc PiS w jakiejkolwiek konfiguracji przegra każde wybory, gdy w tle będzie Tusk (nie musi kandydować na prezydenta), jeżeli przy urnach nie dojdzie do „cudu” przekrętów, które zaakceptuje Sąd Najwyższy.

Dlatego Tuska partia Kaczyńskiego chce wyeliminować, skompromitować. Ale niczego na niego nie mają, nawet zegarka za 30 tysięcy. Gdy porównamy rządy PO-PSL z dzisiejszą korupcją polityczną, chwytamy się za głowę, że mogło być normalnie, a teraz jest jak w szambie.

Tuska może przestał się bać Jarosław Kaczyński, bo on naprawdę już odchodzi, boi się jego były doradca Mateusz Morawiecki, który zresztą z żadnym znacznym politykiem Platformy już nie wejdzie w polemikę, bo za dużo kłamstw i szachrajstw stworzył w krótkim czasie swego premierostwa, a ten brud za paznokciami będzie mu rósł i rósł.

Tusk dla pisowców jest jak piorun z jasnego nieba dla Balladyny. I zdaje się, że tym kieruje Małgorzata Wassermann, która pierwotny termin przesłuchania Tuska w komisji ds. Amber Gold przeniosla z 2 października na 5 listopada, na dzień po wyborach samorządowych.

Przesłuchanie Tuska może się zakończyć dla Wassemann tylko porażką. Ale to nie byłaby jej porażka w terminie 2 października, lecz innych kandydatów PiS w wyborach samorządowych. O przesunięciu przesłuchania więc nie ona decydowała, ale Nowogrodzka.

Biedna Wassermann tłumaczy, że nie chce wykorzystywać komisji do swojej kampanii samorządowej (kandyduje na prezydenta Krakowa), co samo w sobie jest śmiechu warte, temat na skecz kabaretowy. Który polityk PiS nie wykorzystuje okazji? Uśmieliście się?

Przesłuchanie Tuska dzień po wyborach będzie politycznie bez znaczenia, gdyż Wassermann przybita porażką w pojedynku z Jackiem Majchrowskim, jako przewodnicząca komisji jest skazana na los Balladyny, zostanie podczas przesłuchania dobita piorunem.

Tak działają nie tylko metafory literackie, taka jest siła Tuska, Donalda Tuska.

Pisowski strach przed Tuskiem

Zwykły wpis

Radio RMF FM informuje o przesunięciu w czasie przesłuchania przewodniczącego Donalda Tuska przed komisją Amber Gold.

Przesłuchanie Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold przełożone. Pisowcy robią w portki.

Hairwald

„BARDZO PROSZĘ NIE PRZYJMOWAĆ TEJ REZYGNACJI. KAŻDY,Pan pewnie także,ma chwile,gdy pozostaje juź tylko taka – w zasadzie symboliczna – forma niezgody na prostactwo,bezczelność,ciągłą agresję i obrażanie wartości dla kogoś najważniejszych. I ta bierność innych [pisownia oryg. – przyp. red.] – zaapelowała do wojewody dolnośląskiego na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Wczoraj jego pełnomocniczka do spraw obchodów 100-lecia Dominika Arendt-Wittchen uderzyła w twarz działaczkę KOD.

To nie koniec oburzających w swojej wymowie zachowań posłanki wpis. Wcześniej Pawłowicz polubiła wpis osoby, który podpisuje się jako Pani Renatka #RuskiTroll: – „Ogromny szacun dla Pani Dominiki Arendt-Wittchen za spoliczkowanie tego okropnego rudego babona z KOD. Bardzo doba decyzja. To jest najgorszy sort, wyhodowany medialnie bez reakcji Państwa. Z nimi nie sposób się porozumieć na poziomie prostych przekazów. Dziękujemy”.

Zachowanie Pawłowicz skrytykowała dziennikarka katolickiego radia Anna Skiepko. – „A jak ktoś Panią poseł uderzy, bo uzna, że to symboliczna forma niezgody, to co wtedy?” – napisała do posłanki PiS. Natomiast Dominika…

View original post 128 słów więcej

Koniec PiS już czuć, nie zdążą wyprowadzić Polski z Europy

Zwykły wpis

https://twitter.com/ZbigniewHoldys/status/1019668650184335361

Budka do PiS: Obiecuję, was Trybunał Stanu nie minie

– Nowy pseudo prezes SN będzie szefem Trybunału Stanu. Ale obiecuję, was ten Trybunał Stanu nie minie i nie jesteście w stanie się schować za nowym prezesem SN – stwierdził Borys Budka w Sejmie w trakcie I czytania projektu dot. prokuratury, a w praktyce SN i KRS. Poseł PO zgłosił – w imieniu klubu – wniosek o odrzucenie projektu w I czytaniu.

Budka: Nawet nie kryjecie, że chodzi tylko o to, by szybką ścieżką, poprzez partyjną KRS, do SN wpuścić takich Misiewiczów wymiaru sprawiedliwości

– To kolejny bubel prawny, ale to dowód na to, że nigdy nie było żadnej reformy. Od samego początku chodziło wam o kadry. Zrobiliście to z premedytacją. Zablokowaliście najpierw TK, wysyłając tam osoby, które udają sędziów, prezesa, tylko po to, by wasza nomenklatura była nietykalna. KRS tak naprawdę stała się przybudówką Nowogrodzkiej. To, co pokazała KRS, udowadnia, że nie ma żadnej reformy. Jeżeli prokurator stanu wojennego rozlicza sędziego Zabłockiego, to to pokazuje wasz stan umysłu. Jesteście największymi hipokrytami w dziejach III RP. Przysłaliście teraz do Sejmu ustawę, która niczego nie naprawi. Co więcej, nawet nie kryjecie, że chodzi tylko o to, by szybką ścieżką, poprzez partyjną KRS, do SN wpuścić takich Misiewiczów wymiaru sprawiedliwości. Przewidujecie, że bez żadnego trybu, to, co wasz szef najbardziej lubi, możecie umieścić w SN. Klasyczne BMW – biernych, miernych, ale wiernych. Chcecie wsadzić do SN sędziów o zerowych standardach moralnych, którzy będą ulegli tej władzy. Dlaczego? Właśnie dlatego, by uniewinniać tych, którzy będą tak, jak jw tej chwili, doić Polskę na wiele set milionów złotych – stwierdził Borys Budka w Sejmie w trakcie I czytania projektu dot. prokuratury, a w praktyce SN i KRS.

Schetyna: PiS nie tylko chce zmienić ordynację do PE, ale do parlamentu krajowego. To wstęp do tego

– To nie kwestia zysku czy korzyści Platformy czy innych dużych partii. To ordynacja wyborcza, która ma przede wszystkim preferować PiS i wyeliminować te wszystkie mniejsze komitety, partie polityczne. PiS bardzo wyraźnie, demolując poprzednią ustawę, ordynację, chce wziąć całą pulę i dlatego protestujemy – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”.

Jak dodał, Polska nie jest krajem dwupartyjnym, a projekt zmian w ordynacji demoluje parlamentarną demokrację. – Nie tylko chcą zmienić tę ordynację [do PE], ale chcą zmienić ordynację do parlamentu krajowego i to jest po prostu wstęp do tego – stwierdził przewodniczący PO.

Schetyna: Ci wszyscy politycy, którzy ubierają się w antyPiS-owskie szaty, a zajmują się tylko tym, żeby atakować opozycję, są po prostu pożytecznymi idiotami

– Ci wszyscy politycy czy ci, którzy aplikują do dojrzałej, dorosłej polityki, a ubierają się w takie antyPiS-owskie szaty, a zajmują się tylko tym, żeby atakować opozycję czy partie opozycyjne, polityków opozycji, czyli głównie Platformę, są po prostu, i mówię to z przykrością, pożytecznymi idiotami. Robią rzeczy, które są absurdalne. Chcąc budować front anty-PiS i chcąc skutecznie walczyć z PiS-em, atakują opozycję. W tej wypowiedzi nie mówię o Robercie Biedroniu, bo akurat go znam. Mówię, ze takie wypowiedzi zaświadczają to, że nie mają kompletnie dojrzałości politycznej – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”, pytany o słowa Roberta Biedronia nt. PO i opozycji.

Schetyna: Nie po to przychodzi się do polityki, żeby kogoś z niej wykluczać. To kompromitacja Wassermann i całej komisji

– [Jacek Rostowski] nie występował tam [przed komisją śledczą ds. Amber Gold] jako przedstawiciel Platformy. [Nie odciął się] bo jest członkiem Platformy i płaci składki, ma swoje doświadczenia. Ale został zaproszony nie jako przedstawiciel [Platformy]. Myślę, że [wypadł] tak bardzo ofensywnie, brawurowo bym powiedział. Pokazał, że ta komisja jest absurdalna i nie dość, że nie ma pomysłu na to, co ma robić, to jeszcze zapraszanie byłych polityków czy byłych urzędników poprzednich rządów tylko dlatego, że są z Platformy, żeby z tego zrobić jakąś polityczną hucpę, jest po prostu śmieszne. Skompromitował tych, którzy to robią – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”.

– Ona [Małgorzata Wasserman] powiedziała, że przyszła do polityki, żeby takich ludzi jak Rostowski czy takich ludzi, jak rozumiem, ci który tworzą Platformę, wyprowadzić z polityki, żeby kogoś nie było w polityce, żeby Platformy nie było w polityce. To kompromitujące – dodał przewodniczący PO

„Nie po to przychodzi się do polityki, żeby kogoś z niej wykluczać. To kompromitujące, jeżeli ktoś, kto jest wybranym posłem i reprezentuje wyborców, mówi, że w polityce jest po to, żeby kogoś z polityki wykluczyć, to kompletna kompromitacja i to chcę bardzo wyraźnie powiedzieć i będę zawsze to powtarzał. To kompromitacja i pani Wassermann i całej tej komisji. Pokazała tym zdaniem, dlaczego ona nie powinna być w polityce”

Wielka nerwowość panuje w obozie #PiS. I słusznie towarzysze. Wasz czas się kończy. Zaczyna się czas rozliczeń. #koniecpis #StopGłupocie #stopdyktaturze

Hairwald

Chyba nie chcielibyśmy, by okazało się to prawdą…

Były już szef MON, Antoni Macierewicz zaledwie w ciągu dwóch lat rządu doprowadził polską armię na skraj katastrofy. Dlaczego? Popsuł zbrojeniowe kontakty z Francją, odwoływane były kolejne przetargi na zakup broni, w efekcie więc nie ma nowoczesnego sprzętu. Jakby tego było mało, z wojska wydalono przeszło połowę wyższych dowódców.

W Internecie nie brakuje spekulacji na temat powodów tamtych fatalnych decyzji. Teraz otrzymały one nowe paliwo. Miały ich dostarczyć wydarzenia ostatnich dni w Stanach Zjednoczonych, czytamy w portalu natemat.pl. Otóż w USA aresztowano rosyjskiego szpiega. To 29-letnia Rosjanka, która zdaniem amerykańskich mediów miała się spotykać z kongresmenem Dana Rohrabacherem. Dla Polaków nie jest to nazwisko obce. Kilkukrotnie spotykał się z nim ówczesny szef MON Antoni Macierewicz.

Tomasz Siemoniak na Twitterze sprawę kwituje bez ogródek (ironizując przy tym, że mowa o „najlepszym ministerze w historii”): „Rohrabacher – kongresmen współpracujący z Macierewiczem. Odwiedzający Macierewicza w…

View original post 1 452 słowa więcej