Tag Archives: Magdalenka

Gdzie Kaczyńskiemu należy się tablica?

Zwykły wpis

ja tylko tak gwoli przypomnienia historii i wyciągania wniosków

Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin chce usunąć astronomię z listy samodzielnych dyscyplin naukowych. W rozporządzeniu, które pojawiło się na stronach resortu nauki, została ona zaliczona w poczet „nauk fizycznych” wraz z fizyką i biofizyką. Natomiast na listę jako odrębną dyscyplinę wpisano teologię! Rozporządzenie o nowym podziale dyscyplin naukowych wchodzi w życie 1 października 2018 r.

Polskie Towarzystwo Astronomiczne zaapelowało do Jarosława Gowina o przywrócenie astronomii jako odrębnej dyscypliny. – „Astronomia jest jedną z najstarszych nauk na Ziemi i w naszym kraju ma ona wspaniałe, wielowiekowe tradycje. Ośmielamy się twierdzić, że jest to wręcz dyscyplina NARODOWA! To przecież nasz rodak, kanonik warmiński Mikołaj Kopernik, wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię. Współcześni polscy astronomowie kontynuują tę wspaniałą tradycję, z wielkim powodzeniem umacniając markę, jaką jest Polska Astronomia. Dowodem jest statystyka prowadzona w światowym serwisie Web of Science, według której poziom cytowalności prac naukowych polskich astronomów jest o ok. 25% wyższy od średniego poziomu światowego. Podkreślamy, że jest to jedyna dyscyplina w Polsce, która lokuje się tak wysoko w światowych rankingach” – napisali astronomowie w petycji do Gowina. Polskie Towarzystwo Astronomiczne zbiera podpisy pod swoją petycją.

Internauci kpią z wicepremiera Gowina i krytykują pomysł wykreślenia astronomii. – „Nie dziwię się. @Jaroslaw_Gowin jest zapewne przekonany, że Ziemia jest płaska. Nie potrzebuje do tego jakiejś astronomii”; – „On nie ma potrzeby odkrywania tajemnic kosmosu, jego przeszłości i przyszłości, na nic mu zderzacz hadronów. On wie swoje, ziemia jest płaska”; – „Po co jeszcze zajmować się astronomią, kiedy sekta PiS udowodniła, że ich ciemnogrodowi przyświeca tylko jedno najjaśniejsze słońce narodu…”; – „Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że astronomia jest jedyną chyba gałęzią nauki, która się w Polsce autentycznie rozwijała. Miała osiągnięcia klasy światowej. Ale w państwie PiS-u nie wolno nikomu się wychylać przed peleton bez błogosławieństwa toruńskiego prymasa i żoliborskiego bęcwała, więc przywołano astronomów do szeregu”.

Tamara Olszewska na koduj24.pl pisze o sondażach.

Ech, te sondaże. Ekscytują się nimi ludzie, analizują z wypiekami na twarzy, cieszą się z ich wyników lub smucą, a prawda jest taka, że nieźle tymi sondażami jest społeczeństwo manipulowane. Nie od dzisiaj wiadomo, że są one często narzędziem w walce politycznej.

Trudno nie przyznać racji Jerzemu Głuszyńskiemu, socjologowi z instytutu badawczego Pro Publicum, byłemu szefowi Pentora, „Istnieje zjawisko firm, które kreuje się pod kampanie wyborcze. One po wyborach znikną, tak jak znikają gazetki, które pojawiają się w kampaniach. Nikt nie wie kto jest wydawcą, ale nakład jest ogromny i tak się dziwnie składa, że na okładce jest jeden, drugi, albo trzeci kandydat. Tak to się kręci. (…) Niestety sondaże weszły w ten sam korkociąg tego samego zjawiska. Nie tyle nawet sondaże, ale to co się sondażami nazywa, bo to są często wyroby sondażopodobne, tak jak były kiedyś wyroby czekoladopodobne ”.

Przyjrzyjmy się walce o fotel prezydenta Warszawy. Co chwilę pojawiają się nowe sondaże, a ich wyniki znacznie się od siebie różnią. Część badań skupia się tylko na walce między Patrykiem Jaki, a Rafałem Trzaskowskim. Ostatni sondaż IBRiS dla Faktu i Onetu pokazuje, że w I turze Trzaskowski może liczyć na poparcie 42,2% badanych, a Jaki na 32,7%. W II turze kandydat PO wygrywa z przewagą 15,6% głosów. Sondaż przeprowadzono telefonicznie w dniach 27-28 sierpnia 2018 r. na próbie 500 osób

Z kolei inaczej wyglądają wyniki sondażu przeprowadzonego przez Ariadnę dla portalu wp. I turę wygrywa zdecydowanie Jaki (23%), a Trzaskowski dopiero na drugim miejscu (16%), a w drugiej Jaki prowadzi 30% do 25%. Warto zwrócić w tym sondażu uwagę na fakt, że przeprowadzony on został na grupie ogólnopolskiej, a pytanie brzmiało „kto twoim zdaniem wygra wybory”, choć powinno „na kogo zagłosujesz”.

Kolejny sondaż, tym razem ABR SESTA dla portalu „Informator Stolicy”, obejmujący już wszystkich kandydatów, daje również zwycięstwo Jakiemu (31%) przed Trzaskowskim (25%), a w II turze Jaki może liczyć na 54%,Trzaskowski natomiast na 46%. Sondaż przeprowadzono w dniach 16-23 sierpnia wśród 1001 dorosłych respondentów zameldowanych w Warszawie, ale brak informacji o losowym i reprezentatywnym doborze próby. Mało tego, w sondażu tym 7% zdobył Marek Jakubiak, który dopiero 23 sierpnia, a więc w dzień, gdy badanie sondażowe się kończyło, zgłosił swoją kandydaturę na prezydenta stolicy.

Świetnie podsumował to Marcin Palade, który zajmuje się analizowaniem sondaży. Rozumie on, że „ABR Sesta współpracuje z miesięcznikiem „Wróżka”? Śmierdzi na odległość” i jednocześnie zaznacza, że „ABR Sesta, Ariadna, Pollster. Nowi uczestnicy wojny na sondaże. Mogę obiecać, że nie będę cytował wyników pomiarów żadnej z wymienionych firm”.

Mieliśmy jeszcze sondaż pracowni CBM Indicator dla „Wiadomości” TVP, w których Trzaskowski prowadzi tylko 2%. i sondaż SW Research dla Rzeczpospolitej, gdzie pytano, czy to miejsce urodzenia powinno decydować o zwycięstwie kandydata na prezydenta.  Trzaskowskim w tym badaniu by wygrał, bo aż 51% respondentów było za wyborem rodowitego Warszawiaka.

Dr Głuszyński tłumaczy, że „W psychologii politycznej są prawa, które mówią, że ludzie mają tendencję przyłączania się do silniejszego. Że jak się jest w mocno rywalizacyjnym układzie, to trzeba znaleźć sposób na przełamanie narracji o faworycie, która funkcjonuje.(…).

 Tak więc, nie należy się zbytnio przywiązywać do sondaży. Ostatnio nieźle zakpił sobie z nich Roman Giertych, którego bardzo rozbawiły takie rozbieżności w wynikach. Jak poinformował na Twitterze, po przeprowadzeniu sondażu na reprezentatywnej grupie kobiet, mieszkających w jego domu, kochają go wszystkie przedstawicielki płci pięknej. Na tak zagłosowało 100% respondentek.

Tak naprawdę pozostaje nam jedno. Zmobilizować się, wziąć udział w wyborach i zagłosować, a sondaże traktować z lekkim przymrużeniem oka,

>>>

Kaczyńskim należy się tablica w Magdalence

Zwykły wpis

Jeżeli Jarosław Kaczyński jest tak łasy na splendory w postaci tablic w miejcach, gdzie Polacy walczyli z komuszym reżimem, ma wyjście, aby jego nazwisko zostało wykute w spiżu.

Prezes PiS powinien się cieszyć, że w hali 26 Stoczni Gdańskiej na wyspie Ostrów nie zaiwśnie tablica informująca, że przebywał wraz z bratem bliźniakiem w czasie strajku w 1988 roku, nie tylko z tego powodu, że nie zachowało się selfie ze stoczniowcami, ale przede wszystkim dlatego, iż hala należy do cudem ocalałej, cud, że jeszcze stoi.

Zaprasza Kaczyński jakiegoś gościa do hali, aby pochwalić się swoim bohaterstwem, mówi do Orbana: „Viktor, tutaj swoja piersią broniłem 18 tysięcy stoczniowców przed Jaruzelskim”, a przyjaciel Putina pyta: „Dlaczego ich nie widzę, tylko jakieś puchy”.

I miałby rację Orban, bo z kilkunastu tysięcy stoczniowców dzisiaj zatrudnionych jest 100 ludzi. Czyli ostał się ze stoczni ino sznur. A gdyby Wegier dalej grzebał, dowiedziałby się, że stocznia została sprzedana przez władze PiS i odkupiona przez tenże PiS, bo nikt nie chciał jej nabyć.

Ale Kaczyński ma szansę na inna tablicę – w takiej Magdalence, obydwaj bracia w tym słynnym miejscu przebywali, gdy komuchy zostali ograni do imentu. Nie tylko zachowały się fotografie, ale ruchome obrazki z wąsatymi Kaczyńskimi, którzy pili wódkę i „zakanszali” polskimi patriotycznymi korniszonami.

Nic straconego. W Magdalence kuratorem wystawianej tablicy mógłby być Leszek Miller, bądź Aleksander Kwaśniewski. Nikt by się nie naigrywal z prezesa PiS, iż mu kadzą z powodu wątpliwej bohaterszczyzny. Możliwe, że zachował sie nawet jakiś kieliszek, choć wówczas z byle czego nie pito, tylko ze stakana.

Nie ma się czego wstydzić, z takim przesłaniem można trafić do szarego Polaka, wszak naszym idiomem narodowym jest, iż „Polak za kołnierz nie wylewa”.

Tymczasem nadeszła natychmiastowa i zła dla PiS wiadomość z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który zareagował na pisowski przekaz, iż władza w razie niekorzystnego werdyktu może go zignorować. Jak podaje RMF FM do swego wyroku TSUE podejdzie w sposób bezkompromisowy. Każdy obywatel , którego sprawa będzie się toczyć w Sądzie Najwyższym obsadzonym przez PIS, będzie mógł żądać w przyszłości odszkodowanie. Tą drogą może pójść także Komisja Europejska, z żadaniem nałożenia kar finansowych za nieprzestrzeganie unijnego prawa.