Tag Archives: Łukasz Lipiński

Morawiecki przygarnia do siebie coraz bardziej szemrane postaci, jak Zyzak. Szykuje sie nam piekło

Zwykły wpis

Paweł Zyzak został wicedyrektorem Departamentu Studiów Strategicznych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. To nie pierwsze wysokie stanowisko w państwowej instytucji, które otrzymał autor słynnej książki o Lechu Wałęsie. Pojawia się jednak naturalne pytanie: czy naprawdę Zyzak potrzebny jest rządowi?

O Pawle Zyzaku Polska po raz pierwszy usłyszała w 2008 roku. Jego praca magisterska wywołała spore zamieszanie nie tylko w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Student przedstawił liczący 600 stron tekst, zatytułowany: „Lech Wałęsa. Idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy „Solidarności” do 1988 roku”. Praca została opublikowana przez wydawnictwo Arcana i rozpoczęła falę gorących dyskusji, w którą zaangażowały się najważniejsze osoby w państwie.

Stefan Niesiołowski nazwał publikację „prostytucją historyczną”, na Uniwersytecie Jagiellońskim pojawiła się kontrola z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a książka zyskała nieprawdopodobny rozgłos. W dyskusji nad pracą Pawła Zyzaka nie brakowało niczego, poza odrobiną zdrowego rozsądku. Opinie zawodowych historyków zostały zakrzyczane przez polityków PO (według których autor chciał uzyskać rozgłos za pomocą nazwiska noblisty) i polityków PiS (według których autor stał się symbolem walki o wolność nauki w III RP).

Po latach książka została zapamiętana tylko z jednego powodu. Zyzak opisał w niej, młodego Lecha Wałęsę, który oddaje mocz do kropielnicy (w opinii publicznej stała się chrzcielnicą). Oprócz tego przebił się jeszcze wątek nieślubnego dziecka laureata Nagrody Nobla. Naukowcy zwracali uwagę na błędy warsztatowe. Zdaniem dr Piotra Gontarczyka autor w zbyt dużym stopniu oparł się na anonimowych przekazach ustnych, co w zasadzie zamknęło możliwość naukowej dyskusji nad historią Lecha Wałęsy. „Każdy błąd warsztatowy popełniony przez Pawła Zyzaka został skwapliwie podchwycony przez przeciwników pisania o Wałęsie w tonie innym niż hagiograficzny” – ocenił historyk, który sam zasłynął napisaniem krytycznej książki o byłym prezydencie.

„Gorszy niż faszysta”

Dla absolwenta UJ rozpoczęły się ciężkie dni. Instytut Pamięci Narodowej najpierw odciął się od książki (faktycznie, IPN nie był jej wydawcą, nie musiał więc nawet wiedzieć o tym, co pisze Zyzak), a potem nie przedłużył umowy o pracę autorowi. Tutaj warto wyjaśnić jedną rzecz – Zyzak nie został z IPN zwolniony, do pracy wrócił jedynie pracownik, którego zastępował.

Historyk często wspominając ten okres przedstawiał siebie jako ofiarę III RP, która wydała na niego wyrok infamii. Szkoły nie chciały go zatrudniać, a żeby zarobić na utrzymanie rodziny, zatrudnił się jako magazynier w supermarkecie. Pomocną dłoń wyciągnął prof. Marek Jan Chodakiewicz z waszyngtońskiego Institute of World Politics, który zaoferował Zyzakowi kilkumiesięczne stypendium. Absolwent UJ powrócił do świata nauki, a raczej do świata publicystyki. Opublikowana w 2011 roku książka „Gorszy niż faszysta” to opis tego co działo się w Polsce po opublikowaniu pracy magisterskiej Zyzaka. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że autor bardzo chętnie przywoływał wszystkie krytyczne słowa, traktując je jak swoiste wyróżnienie. Słowa Lecha Wałęsy, który stwierdził, „faszyzm to mało”, stały się inspiracją do tytułu.

Przypinając słowa krytyki jak ordery, Zyzak zgłosił swój akces do obozu zwolenników PiS. Nigdy nie ukrywał swoich sympatii i poglądów, czemu dawał wyraz jeszcze przed publikacją swojej pierwszej i najsłynniejszej książki. W 2003 roku zadebiutował artykułem pt. „Czy diabeł jeździ na Woodstock?”, w którym opisywał szeroko pojętą zgniliznę moralną festiwalu Jurka Owsiaka. W innej publikacji porównywał homoseksualistów do zwierząt i wysłanników diabła.

Zyzak zaliczał kolejne szkolenia i staże, wracając do pracy historycznej. W 2013 roku opublikował książkę pt. „Tajemnica Wilczego Jaru. Największa drogowa katastrofa PRL w świetle dokumentów i relacji”. Trzy lata później wydał dwutomową pracę pt. „Efekt domina. Czy Ameryka obaliła komunizm w Polsce?”, która opierała się na jego pracy doktorskiej, obronionej w 2015 roku na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Co Zyzak może dać rządowi?

Czy takie kwalifikacje wystarczą do objęcia funkcji wicedyrektora Departamentu Studiów Strategicznych? Mam pewne wątpliwości. Może zatem doświadczenie zawodowe przemawia na korzyść Zyzaka? Owszem, historyk pracował już na kierowniczym stanowisku. W 2016 roku został wiceprezesem Fundacji Centrum Innowacji FIRE, której 100-procentowym udziałowcem jest państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.

Czym zajmowała się instytucja? M.in. opiniowała projekty i przyznawała dotacje na przedsięwzięcia z zakresu partnerstwa publiczno-prywatnego. Zyzak z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie zna się na swojej nowej pracy, posiada za to wielkie chęci do nauki.

Skoro już zakończył naukę, naturalną koleją rzeczy była praca na wysokim stanowisku w Kancelarii Premiera. Tam jednak nie będzie zajmował się dotacjami. Na czym właściwie polegać będzie praca Pawła Zyzaka? Na stronie Departamentu Studiów Strategicznych KPRM czytamy:

Departament Studiów Strategicznych realizuje zadania w zakresie:

1)    studiów strategicznych w sprawach wewnętrznych;

2)    studiów strategicznych w sprawach międzynarodowych;

3)    sporządzania analiz i prognoz na podstawie badań społecznych;

4)    opiniowania zgłoszeń do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.

Analizy, które wyjdą spod pióra Zyzaka mogą okazać się bardzo ciekawe. Recenzent jego pracy doktorskiej zarzucał mu skłonność do odbiegania od tematu i wybiórcze traktowanie źródeł. Faktycznie, można odnieść wrażenie, że umiarkowane opinie nie leżą w naturze historyka. – (Mateusz) Morawiecki u Netanjahu załatwił więcej niż Donald Trump u Kim Dzong-Una – mówił kilka miesięcy temu naukowiec na antenie radia WNET, komentując zmianę przez rząd ustawy o IPN.

Jak widać, kompetencje Pawła Zyzaka mogą budzić wątpliwości co do jakości jego pracy w Departamencie Studiów Strategicznych. Wątpliwości nie budzi natomiast jego poparcie dla rządów Prawa i Sprawiedliwości. Może jednak okazać się, że na tej współpracy więcej stracić może PiS, niż Zyzak.

Morawiecki przygarnia do siebie coraz bardziej podejrzane szemrane towarzystwo. Niejaki Paweł Zyzak.

Depresja plemnika

>>>

„Jestem pod wrażeniem postawy Pana Prezydenta Wałęsy. Dzisiejsza, odważna „manifestacja”, to kolejne potwierdzenie, dlaczego został liderem Solidarności, dlaczego szanują go ludzie na całym świecie, dlaczego zapisał się w historii. Mali zawistni ludzie tego nie zniszczą” – to reakcja jednego z internautów na założenie przez Lecha Wałęsy koszulki z napisem „Konstytucja” na pogrzeb prezydenta USA Georga H.W. Busha.

Prawicowe media i portale wręcz prześcigały się w dyskredytowaniu Wałęsy.

„Noblista uczestniczy w spotkaniu najważniejszych osób na świecie, nosi na sobie koszulkę-manifest, a prawicowi dziennikarze twierdzą, że nikt z Nim nie zamieni słowa. A dzięki temu manifestowi o łamaniu przez PiS Konstytucji napiszą jutro wszyscy. I to tych dziennikarzy boli” – skomentował na Twitterze prof. Marcin Matczak.

Lech Wałęsa na swoim profilu na Twitterze umieścił zdjęcia, na których widać, jak po uroczystości, witają się z nim Hillary i Bill Clintonowie oraz Barack Obama. – „A czy Andrzej Duda może pochwalić się takimi…

View original post 2 170 słów więcej

Brudziński, kto ci narobił do mózgu? Czyżby to była ta słynna kuweta prezesa?

Zwykły wpis

…z ironią skwitował internauta reakcję Joachima Brudzińskiego na gest znanego w świecie muzyka Rogera Watersa, który zademonstrował swoją niechęć do Jarosława Kaczyńskiego i wezwał do sprzeciwu wobec jego polityki.

Podczas ostatniego koncertu Rogera Watersa w Meksyku na telebimie pojawił się napis „Resist Kaczyński in Poland”, co można tłumaczyć jako „sprzeciwiajcie się Kaczyńskiemu w Polsce”. Poinformowała o tym na Facebooku Polka, uczestnicząca w koncercie. Zamieszczone zdjęcie, dokumentujące ten fakt obiegło media społecznościowe i nie pozostało bez echa.

Do akcji byłego muzyka Pink Floyd odniósł się Joachim Brudziński: „Podobno Roger Waters wezwał wczoraj w Meksyku do oporu przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ja jutro wybieram się do Wąchocka i mam zamiar wezwać do oporu przeciwko Rogerowi” – odpalił na Twitterze.

Post Brudzińskiego wywołał prawdziwą burzę. Jeden z internautów stwierdził: „różnica taka, że Roger nie jest starym komuchem z personalnymi ambicjami skierowanymi w przywrócenie starych czasów i cofanie się w rozwoju”.

Tego Brudziński podarować nie mógł: „Roger Waters pewno nie jest starym komuchem ale moim zdaniem na pewno jest starym #UsefulIdiots Putina” – napisał szef MSWiA. Ujęte w hashtag słowo użyte przez szefa MSWiA tłumaczy się jako „pożyteczny idiota”.

To był kamyk, który ruszył lawinę:

„Cały świat, na Węgrzech i w Rosji znają i cenią Rogera Watersa, my cię Jojo znamy z kolejowych występów i widzisz tylko my. A ja i paru znajomych nie chcielibyśmy cię poznać. Jak się nazywa ktoś kto napada i kradnie? Bandyta!  – odpalił m. in. Piotrek Kozłowski na Twitterze.

Tacy ludzie jak Brudziński nigdy nie powinni zaistnieć w przestrzeni publicznej, obrażają imię Polaka i Polski.

Depresja plemnika

W ostatnich tygodniach PiS musiał się mierzyć z serią problemów: porażką wyborczą w miastach, aferą korupcyjną w Komisji Nadzoru Finansowegoczy kryzysem związanym z rosnącymi cenami energii. Dlatego partyjni piarowcy stwierdzili: „już dość, trzeba przejść do kontrofensywy”. Moment był ostatni z możliwych, bo za chwilę Polacy zajmą się przygotowaniami do Bożego Narodzenia i warto, żeby przy stole nie mówili tylko o aferach.

Pomysł musiał się narodzić w ostatniej chwili. Telefony do telewizji poszły dopiero w piątek po południu, ale informacje były bardzo lakoniczne. Wiadomo było tylko, że na niespodziewanie zwołanej imprezie przemówi premier i odpowie na pytania publiczności, ale program i lista mówców były trzymane w tajemnicy do samego końca.

Rekonstrukcja rządu? Przyspieszone wybory? Skutki afery

Dwie godziny propagandy

W końcu okazało się, że na konferencji z okazji trzylecia rządów PiS pod pretensjonalną nazwą „Praca dla Polski” przemówił premier, a po nim trzej wicepremierzy. Na sali siedziała dobrana publiczność i cały rząd. Morawiecki chwalił się osiągnięciami i obiecywał życie na europejskim poziomie, Beata Szydło…

View original post 3 479 słów więcej

Dla dobra Polski PiS należy przegnać od koryta kołkiem osikowym, tych wampirów wykrwawiających kraj

Zwykły wpis

Schetyna o sprawie KNF: Czysta korupcja. To są rzeczy i sprawy, przez które upadają rządy w krajach demokratycznych. Komisja śledcza z udziałem opozycji najlepszym pomysłem

Czysta korupcja. To jest przecież Komisja Nadzoru Finansowego – organizacja, która ma gwarantować depozyty Polaków. Tutaj jest wpisana w korupcyjną propozycję. Autorem jest osoba, która została nominowana przez premier Szydło. To jest skandal. To są rzeczy i sprawy, przez które upadają rządy w krajach demokratycznych. Mam nadzieję, jestem przekonany, że premier Morawiecki będzie reagował w tej kwestii. Najlepszym pomysłem dzisiaj jest powołanie komisji śledczej z udziałem także posłów opozycji, żeby zapoznać się z tymi kwestiami” – mówił w rozmowie z TVN24 przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna.

Zamykanie tego tylko do poziomu prokuratorskiego, która jest prowadzona przez polityka rządzącej partii, jest niewystarczające. Ta sprawa bulwersuje i musimy usłyszeć, jaka jest odpowiedź i przyczyny takiego skandalu” – dodawał. 

Platforma daje premierowi i Kaczyńskiemu 24 godziny na złożenie wniosku o powołanie komisji śledczej. Neumann o działaniach KNF: Jak Vito Corleone. Tak działają gangsterzy

Dzisiaj wiemy o aferze, która jest o niebo większa [od poprzednich] i pokazuje gangsterski system działania tej władzy. Wiemy, że jeden z przedstawicieli władzy zajmującej się nadzorem nad rynkiem finansowym, próbuje różnego rodzaju sztuczkami prawnymi, przepisami doprowadzić do upadłości jeden z polskich banków, żeby go przejąć za złotówkę. Drugi z przedstawicieli władzy mówi szefowi tego banku, że za drobną opłatą kilkudziesięciu milionów złotych może pozbyć się tych kłopotów i będzie bezpieczny. Polacy, którzy oglądali film „Ojciec chrzestny”,  widzieli jak Vito Corleone za ochronę sklepów na ulicach Nowego Jorku taką opłatę pobierał. Tak działają gangsterzy. Jeden straszy, że zabierze komuś firmę, a drugi dobry mówi: jak zapłacisz, to tę firmę utrzymasz” – mówił na konferencji prasowej w Sejmie szef klubu PO, Sławomir Neumann.

Oczekujemy, żądamy od Mateusza Morawieckiego, który ma usta pełne frazesów o uczciwym państwie, od prezesa Kaczyńskiego, który w co drugim słowie mówi o uczciwym państwie i ściganiu korupcji, złodziei. Nie chcemy dzisiaj sami składać wniosku o komisję śledczą. Oczekujemy, że ci dwaj ludzie, Kaczyński z Morawieckim, którzy tyle razy mówili o uczciwym państwie i ściganiu złodziei, sami zaproponują komisję śledczą, jak Leszek Miller kiedy, będąc premierem, przy aferze Rywina zaproponował komisję śledczą” – dodawał. Neumann oczekuje, że PiS wniosek złoży dziś lub jutro.

Więcej >>>

Czy afera z KNF okaże się Rywingate dla PiS, dla Matołusza Morawieckiego i jego sponsora Kaczyńskiego?

Depresja plemnika

Eliza Michalik na koduj24.pl pisze o pisowskich politykach legitymizujących faszystów

Ulicami stolicy maszerowali ludzie, których jedynym celem jest odebranie głosu, prawa do istnienia i swobodnej ekspresji i zniszczenie każdego, kto nie podziela ich fanatycznych poglądów.

Niezależnie od propagandowych przekazów prawda jest oczywista – po trzech latach przygotowań na 100-lecie Niepodległości PiS zafundował nam marsz z faszystami. Można bawić się w dzielenie włosa na czworo i kombinować, mówić o „incydentach” z nacjonalistami, rasistami, narodowcami w tle, dwóch sektorach, dwóch oddzielonych od siebie częściach pochodu (tym lepszym i tym gorszym – jakie to charakterystyczne dla PiS), bagatelizować napaść na dziennikarkę „Gazety Wyborczej” – i próbować złagodzić w ten sposób wydźwięk tego bezprecedensowego wydarzenia, jak robi to rząd i jego satelickie media, tylko że to nie zmienia faktów.

A fakty są dokładnie takie, jak opisał i podał dalej w świat Francis Fukuyama, jeden z najbardziej znanych i liczących się filozofów politycznych na…

View original post 5 116 słów więcej

Kubica może pogrążyć Morawieckiego, że puści bąbelki

Zwykły wpis

Na taśmach, opublikowanych dziś przez Onet, słychać, jak ówczesny prezes BZW BK Mateusz Morawiecki … cieszy się z wypadku Roberta Kubicy. Trudno użyć innego słowa, skoro ze strony obecnego premiera padają takie: – „Na szczęście złamał rękę, raz, drugi. Ja nie chcę, k…a, co roku pięć dych płacić”.

Z nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele” wynika, że ówczesny szef BZ WBK uznał dramatyczny wypadek Roberta Kubicy za zdarzenie pozytywne z punktu widzenia interesów „własnego” banku. Dlaczego?  Gdyby bowiem do wypadku nie doszło, bank BZ WBK prawdopodobnie musiałby zostać sponsorem polskiego kierowcy, czytamy w portalu Onet.

Do treści nagrań odnieśli się politycy, dziennikarze i internauci. Zarówno w tonie żartobliwym, jak i poważnym.

Były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak: „Już powoli da się rozpoznać premiera Morawieckiego po niepowtarzalnym wulgarnym stylu. Ale żeby tak o Kubicy!?”.

Wicemarszałek Sejmu i poseł Kukiz’15 Stanisław Tyszka: „Jakim trzeba być człowiekiem, by powiedzieć »na szczęście złamał rękę, raz, drugi…«?”.

Redaktor naczelny tygodnika „Newsweek”, Tomasz Lis: „różnych polityków i premierów Polska miała, ale pan Morawiecki jest nie do obrony. Po tekstach o kontuzji Roberta Kubicy, w oczach milionów Polaków pozamiatał się na wieki wieków amen.”

Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”: „Nie ważne, czy Mateusz Morawiecki był wtedy osobą prywatną, szefem zagranicznego banku, a dziś jest premierem… To jest po prostu po ludzku złe.” – pisze.

Kamil Durczok na swoim profilu napisał: „A tak po ludzku, panie Morawiecki, to co pan wygaduje o Kubicy, to regularna chamówa”.

Rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec przypomniał, że wypadek Kubicy, który „podsumował” Morawiecki, kwalifikował się jako „zagrażający życiu”.

Z kolei popularna na Twitterze komentatorka Kataryna celnie skwitowała postawę premiera – inną wobec narażonego na kontuzje sportowca niż względem mogącego być przydatnym polityka. Jak podkreśliła, w tym kontekście nie potrafi zrozumieć postawy premiera.

Co interesujące, politycy PiSu ten „wątek taśmowy” potraktowali nadzwyczaj poważnie. Adam Bielan powiedział dziś w rozmowie z Moniką Olejnik, że Mateusz Morawiecki spotkał się z Robertem Kubicą. Ta troska również nie umknęła uwadze komentatorów.

Dziennikarz TVN24 Konrad Piasecki:„Jeśli taśmy są »odgrzewanym kotletem« i »znaną od paru lat prywatną rozmową bez znaczenia«, to dlaczego premier spotyka się nagle z Robertem Kubicą dziś, by się z nich wytłumaczyć?”.

Michał Kolanko: „Spotkanie PMM z Kubicą o którym mówił @AdamBielan najlepiej świadczy o powadze sytuacji i próbach „damage control” w wykonaniu PiS. Po ujawnieniu innych fragmentów reakcja była inna”

Afera podsłuchowa może pogrążyć Mateusza Morawieckiego. I tylko jeden wątek – z Robertem Kubicą.

Holtei

Ciąg dalszy afery taśmowej. Onet opublikował kolejne nagrania z Mateuszem Morawieckim. „Na szczęście złamał rękę” – mówi o Robercie Kubicy. Na premiera wylała się fala krytyki.

Onet opublikował kolejne taśmy z udziałem Mateusza Morawieckiego, gdzie premier wypowiada się na temat wypadku Roberta Kubicy z 2011 roku.

„Na szczęście złamał rękę” – powiedział o wypadku polskiego sportowca na nagraniach zafery taśmowej. Gdyby tak się nie stało, Robert Kubica najprawdopodobniej przeszedłby do Ferrari, w efekcie czego bank BZ WBK musiałby sponsorować sportowca. (BZ WBK należał do Santandera, który od był sponsorem teamu Ferrari – red.). ” Ja tego nie chcę, kur… Pięć dych co roku płacić. Sp…laj.” – mówił Mateusz Morawiecki.

Taśmy Morawieckiego. Premier o Kubicy: „Na szczęście złamał rękę”

Słowa Mateusza Morawieckiego o Robercie Kubicy wywołały lawinę krytyku pod adresem premiera.

Morawiecki cieszący się z poważnego wypadku wybitnego polskiego sportowca bo już nie musi mu płacić z pieniędzy banku…

View original post 3 492 słowa więcej