Tag Archives: Krzysztof Łapiński

Za aferą taśmową stało rosyjskie GRU. Czyje interesy reprezentuje PiS?

Zwykły wpis

>>>

Sprawa ma już kilka dni, więc propozycję ministra od nauki Jarosława Gowina, by anulować astronomię, a w zamian przywrócić należną akademicką rangę teologii, zdążyły już obśmiać wszystkie media „polskojęzyczne” oraz jedna trzecia Internetu. Tym razem jednak – o dziwo – pozostałe trzy czwarte oraz telewizje i gazety narodowe nie pospieszyły, jak to mają z zwyczaju, z masową odsieczą. A powinny, bo astronomia to nauka „gorszego sortu”. W przeciwieństwie do – co oczywiste – przez lata spychanej na margines teologii.

Fakt – przedmiot sporu jest z tych abstrakcyjnych, tymczasem suweren jest mocniejszy w konkretach, czego dowodzą słupki poparcia dla partii rządzącej, niespadające pomimo kolejnych „reform”, dotykających sfery „wartości”, na czele z „sądową”.

Niemniej pomysł pana ministra zasługuje przecież na – przynajmniej – zrozumienie i życzliwość świata nauki. Bo kogo wcześniej obchodziła jakaś tam astronomia? Z gwiazd, to Naród kojarzy Gwiazdę Dawida, malowaną na murach, a też znaki Zodiaku. Oraz horoskopy. A reszta, to „kosmos”.

Tymczasem teraz, po publicznej awanturze, opinia publiczna dowiedziała się, że jeśli istniała dotąd jakaś nasza, prawdziwie polska specjalność naukowa, to była to astronomia właśnie. Gdyby nie minister ze swoim pomysłem, to większość z nas nie miałaby o tym pojęcia. No dobrze, ale skoro jest tak dobrze, to czemu jest aż tak źle, że astronomów minister właśnie „przerabia” na fizyków, a ich dziedzinę wykreśla z oficjalnego rejestru dyscyplin naukowych? Sam Jarosław Gowin, skądinąd magister historii filozofii, tłumaczy się blado, że „tak jest na zachodzie”, co zresztą błyskawicznie zdementowali naukowcy z zagranicznych ośrodków naukowych. Czyli, że za ową kuriozalną decyzją stanęła zupełnie inna filozofia.

Po reformie edukacji, nadszedł otóż – jak się można domyślać – czas na „dobre zmiany” w nauce i szkolnictwie wyższym. Bo wszak absolwenci wykształceni według programu autorstwa minister Zalewskiej i jej anonimowych ekspertów w końcu trafią na uniwersytety. Tymczasem w szkole nauk empirycznych mają tyle, co nic, o astronomii to już w ogóle nie wspominając. W tym czasie uczą się za to religii, religii i jeszcze raz religii.

W tej sytuacji naturalną ścieżką ich naukowego rozwoju jest – co oczywiste – teologia właśnie. Natomiast astronomia… Cóż, w aktualnym systemie edukacji i tak nie byłoby pewnie chętnych na podjęcie studiów, których przedmiot stał od zawsze w wyraźnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła. To ona odpowiada za wygnanie z nieba Nieba, z całym jego chrześcijańskim imaginarium. To za jej sprawą żaden anioł nie może wziąć kredytu na lutnię z powodu braku stałego adresu zamieszkania. No, naprawdę…

Tak swoją drogą, jest to materiał na kolejną komisję sejmową, która przywróci Nieboskłon prawowitym mieszkańcom, nakładając wysokie kary finansowe na „czyścicieli Nieba”, którzy zaludnili je gromadą supernowych i – z przeproszeniem – czerwonych karłów. I to się właśnie dzieje. Astronomowie zaś, wraz z fizykami, winni są ministrowi wdzięczność, że za herezje o czarnej materii nie zostali dotąd przykładnie spaleni na stosie.

I pomyśleć tylko, że gdyby nie astronomia właśnie, a wraz z nią jej młodsza i jeszcze bardziej niesforna siostra – astrofizyka, królową wszelkich nauk nadal pozostawałby teologia i nikt nie mąciłby w głowach przyszłym seminarzystom jakąś teorią wszechświatów równoległych. A tak w ogóle, to Hawking, Penrose i Higgs powinni zostać czym prędzej wpisani na indeks ksiąg zakazanych, z paragrafu o sianie publicznego zgorszenia.

Inna sprawa, że w tej w całej awanturze o astronomię może chodzić jeszcze o coś innego. Bo przecież każde polskie narodowe dziecko wie, że jeśli chodzi o kosmos, to jest to nasza polska narodowa specjalność, ale bynajmniej nie z powodu Kopernika i Wolszczana. Astronautów tak naprawdę było bowiem tylko czterech, a nie licząc Pana Twardowskiego oraz zdekomunizowanego generała Hermaszewskiego – zaledwie dwóch. Takich, Co Ukradli Księżyc.

Co siłą rzeczy oznacza, że opowieść o lądowaniu tamże jakichś Amerykanów to hollywoodzka ściema. Podobnie, jak te wszystkie astronomiczne bzdury o sondach marsjańskich, teleskopach Hubble’a i rzeczywistościach alternatywnych.

Kolejna wpadka w „Wiadomościach” TVP. Tym razem to Danuta Holecka wykazała się „rewelacyjną” wiedzą z podstaw astronomii, zaliczając Księżyc do planet.

Dziennikarka przedstawiła materiał ze zlotu Miłośników Astronomii Delta Optical AstroShow 2018, który odbył się w miniony weekend w Gniewie i tu padły słowa „Jowisz, Saturn, Mars, Neptun, Uran oraz Księżyc” – nazwy planet znane są wszystkim”.

Ta niefortunna wypowiedź nałożyła się na informację sprzed kilku dni, że minister Gowin usunął astronomię z listy dyscyplin naukowych i wrzucił ją do jednego worka z naukami fizycznymi. Polskie Towarzystwo Astronomiczne wystosowało petycję do niego, którą podpisało ponad 6 tysięcy osób.

Jak widać Gowin nie wziął pod uwagę, że nawet ludzie z wyższym wykształceniem, mają podstawowe braki z zakresu astronomii, co pokazuje, że jego decyzja jest jedną wielką pomyłką. Jak napisała na Twitterze Polska Normalna „Kopernik byłaby dumna z PiSu. Gowin zastąpił astronomię teologią a Holecka z Księżyca zrobiła planetę”.  

Czekam na kolejne, „odkrywcze” teorie typu „ziemia jest płaska”, „Słońce krąży wokół Ziemi” czy „Czarna dziura to zwykła dziura i można ją czymś zszyć”. Ale co tam jakaś astronomia. Teraz najważniejszą dyscypliną naukową będzie teologia i może tutaj pani Holecka oraz „wybitni” dziennikarze Telewizji Publicznej, nie będą zaliczać wpadek. W końcu w dzisiejszej, pisowskiej Polsce teologia to podstawa, wiedza z pozostałych nauk jest po prostu zbędna.

>>>

W Parlamencie Europejskim otwarto we wtorek wystawę zdjęć polskich protestów ulicznych w obronie praworządności, których autorami są Chris Niedenthal i Wojciech Krynicki.
– Jestem dumny, że mogę tu być. Kiedy myślimy o Polsce, to dzięki wam myślimy o podstawowych wartościach europejskich. Nigdy jako europosłowie nie przestaniemy dopominać się o państwo prawa w Polsce – tak do uczestników protestów zwracał się brytyjski labourzysta Claude Moraes, szef europarlamentarnej komisji wolności obywatelskich (LIBE) podczas inauguracji wystawy „Poland’s Street Pulse” w brukselskiej siedzibie Parlamentu Europejskiego. Wśród słuchających, oprócz m.in. europosłów i pracowników tej izby, było wielu przyjezdnych z Polski w koszulkach z napisem „Konstytucja”

Hairwald

Krzysztof Brejza opublikował dane na temat liczby wiceministrów i ministrów w rządzie PiS.

Na wystawę „Poland’s Street Pulse” w Parlamencie Europejskim złożyło się kilkadziesiąt zdjęć, zrobionych w latach 2016-18 podczas protestów przeciw pisowskim zmianom w sądownictwie. – „Nasze fotografie mają jeden cel: pokazać, do jakiego stopnia ludzie w Polsce starają się bronić wartości, które są im bliskie” – napisali autorzy Wojciech Kryński i Chris Niedenthal.

Zdjęcia zostały zrobione na ulicach polskich miast: przed sądami, Pałacem Prezydenckim, Sejmem i Senatem. Widac na nich ludzi z flagami Unii Europejskiej, flagami Polski, transparentami z napisem „Konstytucja” czy transparentem przedstawiającym portret Lecha Wałęsy. Na wystawie obejrzeć można także transparenty z hasłami, m.in. „Barierki są tylko w głowach” oraz „Obudźcie się. Jeszcze nie jest za późno!”.

 „Protesty w Polsce nie są tylko formą braku zgody na łamanie zasad demokracji i łamanie zasady praworządności. (…) Te protesty są w rzeczywistości najlepszą lekcją demokracji dziś” –powiedziała jedna…

View original post 1 027 słów więcej

Beata dźgnięta szydłem przez rzecznika Dudy

Zwykły wpis

Rzecznik Dudy Krzysztof Łapiński ośmieszył Beatą Szydło. „Fakt” poinformował, że Andrzej Duda zażądał od Beaty Szydło dymisji Antoniego Macierewicza.

Na to odpowiedział Łapiński: „Jeśli prezydent oczekiwałby zmian w rządzie, to by je wyraził prezesowi PiS”, Jarosławowi Kaczyńskiemu.

I słusznie! Kto by sobie zawracał głowę marionetką Szydło.

Beata została dźgnięta szydłem. Czy przeżyje?

W Dudzie odezwał się stary tchórz

Zwykły wpis

Niepokojem napawa wywiad rzecznika Andrzeja Dudy Krzysztofa Łapińskiego dla tygodnika „Do Rzeczy”.

Pada w nim następująca fraza o konflikcie Duda – rząd w kwestii 2 wet dotyczących ustaw sądowniczych:

„Pojawiła się pewna różnica zdań, ale nie jest tak, że mamy konflikt czy wręcz stoimy na krawędzi rozłamu (…). Takie kategorie do opisu tej sytuacji są zupełnie nieadekwatne. (…) Tak jak w rodzinie – zawsze może się zdarzyć jakaś różnica zdań, ale rodzina pozostaje rodziną” – mówi Łapiński.

Powraca arogancja pisowska w Pałacu Prezydenckim, bo Łapiński mówi, że weta były efektem analizy przepisów zaproponowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, a nie skutkiem ulicznych protestów.

A to może znaczyć, że Duda ugiął się pod presją Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

Zatem odwleczony został w czasie protest obywatelski. Na jesieni należy spodziewać się jeszcze więcej protestujących Polaków na ulicach miast.

W Dudzie odezwał się stary dobrze wszystkim znany tchórz, właśnie ten wywiad to oznaki smrodu braku charaktyeru prezydenta. Ależ ten człowiek waniajet małością, złamas.

Dla Kaczyńskiego żółte papiery. Pisowskie zbuki

Zwykły wpis

Pisowskie wyznanie miłości.

Miło patrzeć, jak wściekłe psy się zagryzają. Pałac Prezydencki walczy z Nowogrodzką. Niestety, Polska jest ofiarą.

To wyznacza koniec PiS. Po zwycięstwie Dudy z Kaczyńskim prawica może zyskać cywilizowaną twarz, a nie brunatnego kaczyzmu. Z dwojga złego lepszy Duda.

Kaczyński wpadł na „genialny” pomysł. Pozwie Lecha Wałęsę za „chorobę psychiczną”. Przecież kazdy rzeczoznawca, tj. psychiatra, gdy pozna przemówienia prezesa z drabinki na miesięcznicach, albo ostatnią wypowiedź z trybuny sejmowej o kanaliach, zdradzieckich mordach i mordercach, jednoznacznie stwierdzi, że prezes zasłużył na żółte papiery.

A gdy Kaczyński stanie przed sądem za rozwalanie Polski (pozwie go kilkanascie milionów Polaków), pokaże żółte papiery. „Nie panimaju ten ruski Wania” – będzie się pacjent K. zasłaniał żółtymi papierami. Nie wiedział, co czynił. Kaczyński ma łeb jak sklep.

Bardzo mi się spodobało stwierdzenie rzecznika Dudy Łapińskiego, że Suski mógłby kandydować na prezydenta.

Swego czasu krążyły podobne kabarety z Gosiewskim: „Przemek na prezydenta”. Ale Gosiewski „poległ” pod Smoleńskiem, aby jego wdowy mogły doić budżet państwa na milionowe odszkodowania.

PiS jest w formie. Kabarety jak balety na zamku księcia Himalaj. „Ucho prezesa” Roberta Górskiego się nie umywa.

Sparaliżowany Błaszczak, zgangrenowany Trump. A my pamiętajmy o ogrodach

Zwykły wpis

Do wyjaśnienia jest fenomen polityków PiS. Dlaczego tacy marni ludzie dorwali się do władzy? Przykładem jest Mariusz Błaszczak, który ma sparaliżowany umysł. Nie wydala z niego żadnej myśli własnej.

Przed głosowaniem nad wotum nieufności dla Błaszczaka odbyło się posiedzenie komisji, która zajmowała się wnioskiem o odwołanie. Nie stawił się na nią ani Błaszczak, ani nikt z rządu.

Mają to gdzieś, nie liczą się z innymi, nie podejmują dyskusji, olewają. I tak przegłosują, jak chcą. Arogancja w czystej postaci.

A Błaszczak naprawde jest nikim, to człowiek paralizator. Niedołęga intelektualna, chodzacy deficyt, jak to trafnie określił Ludwik Dorn.

Deficytowi zniknęły z resortu cztery szyfratory i serwer, na którym przetrzymywano tysiące danych osobowych.

Dlaczego?

Bo też zniknął Błaszczakowi mózg w wyniku paraliżu. Taki z niego Trójkąt Bermudzki.

Rzecznik Dudy Krzysztof Łapiński twierdzi, że Donald Trump wie o Polsce.

Jeżeli Trump wie, to nie wie o Polsce tenże Łapiński. Nie wie, że Polacy nie lubią kłamców i krętaczy. Gdyby Łapiński miał wiedzę o Polsce, nie używałby języka pisowskiego, języka zakłamującego rzeczywistość.

A Trump – albo jak to piszą pisowcy: Tramp – wybrał Polskę nie znając jej, nie wiedząc, gdzie tak dokładnie leży, ale będąc skłócony ze światem zachodnim i u siebie niemal ze wszystkimi, posłuchał podszeptu doradców, aby wybrać kraj rządzony przez glupców, jak on – i trafiło na Polskę. Chce Tramp (po pisowsku) chce sobie podreperować wizerunek.

Trumpa i Kaczyńskiego wiele łączy.

Edward Lucas, publicysta tygodnika „The Economist” mówi dla „Wyborczej”: – Prezydent USA chce w Polsce złośliwie pokazać Europie, że woli nacjonalistyczne rządy niż europejski ład wspólnotowy. Trumpa i Kaczyńskiego denerwują wszelkie ograniczenia ich władzy – prawne czy sądowe.

A my pamiętajmy o ogrodach, naszych ogrodach. Jeżeli zależy nam na Polsce, na wolnościach obywatelskich i demokracji, powinniśmy być tam, gdzie Lech Wałęsa i Władysław Frasyniuk.

„Stajemy w obronie naszych dzieci i ich dzieci, którym należy się prawo do wolnej, demokratycznej i nowoczesnej ojczyzny na miarę XXI wieku”.

Pamiętajmy o ogrodach, jedno mamy życie, jedną ojczyznę, jedną wolność.

Pisowskie zajęcie rżnięcia głupa

Zwykły wpis

Rżnięcie głupa to ulubiona forma pisowskiej komunikacji z mediami i suwerenem. Takie jest ich życie polityczne w alternatywie, nie mające niczego wspólnego z rozumem.

Ci ludzie od rżnięcia dostali władzą – i równo rżną Polskę. Wacław Berczyński całkiem zgrabnie zdefiniował rżnięcie pisowskie, twierdząc, że caracale były przepłacone o miliard dolarów.

Rżnięcie głupa wzięte z sufitu. Najprawdopodobniej wypatrzone tam przez ministra obrony, czyli wojny z rozumem.

Macierewicz zawsze rżnął głupa, teraz został schowany, bo obciąża PiS medialnie, więc rżnie głupa w samotności, albo u Rydzyka wykładając na jego uczelni o rżnięciu patriotyzmu.

Andrzej Duda jako Adrian rżnie glupa pod drzwiami prezesa, chce orżnąć publikę tym, że wejdzie do gabinetu prezesa na Nowogrodzkiej oznajmiając o referendum konstytucyjnym.

Duda ma nowego niedojdę od rżnięcia – rzecznika – Krzysztofa Łapińskiego, którego wartość intelektualna mieści się w przedziale „rżnięcia” i głąba kapuścianego.

Skąd tych niedouczonych polskości, polskiej klultury i tradycji, nierobów wzięto, naq jakim kamieniu zostali zrodzeni? A może zostali poczęci przez zwiastowanie? Bp nie mają większego pojęcia o tym, o czym mówią.

Ale wiedzą, jak sięgać po kasę, nie mając kompetencji. We wczesnym PRL stonkę zrzucali Jankesi, dzisiaj stonka pisowska ma proweniencję wschodnią.

W Trybunale Ko09nstytucyjnym nie potrafią orzekać, na pewno tego nie potrafi prezes Julia Przyłębska, która wcześniej nie dostała zatrudnienia w Poznaniu, bo nie ma komptencji.

Opinie do orzeczeń są pisane poza Trybunałem Konstytucynym, bo pisowscy sędziowie nie mają wiedzy. Tak też można rżnąć głupa.

Najlepiej ten głup wychodzi Kaczyńskiemu. Rżnie glupa na miesięcznicach i na Wawelu, gdzie PiS składa hołd „poległemu” Lechowi Kaczyńskiemu.

To jest głup zbiorowy, bo Lech K. odpowiada za katastrofę smoleńską.

Aby odejść od głupa polskiego, winna być urządzona debata oksfordzka (forma dyskusji na argumenty), która jako sąd historii wreszcie wskazałaby winę Lecha Kaczyńskiego i skazała go na infamię pośmiertną.

Rżnąć głupa z Polski PiS-owi wychodzi najlepiej, a to dlatego, że tylko tacy są niedorobieni Polacy w ich szeregach.