Tag Archives: Joanna Jaśkowiak

PiS ma sposób jak orżnąć w wyborach samorządowych w Warszawie

Zwykły wpis

Już 2,2 tysiące osób wpisało się w tym roku do rejestru wyborców w Warszawie – informuje „Rzeczpospolita”. To osoby, które nie są zameldowane w stolicy, ale twierdzą, że w niej mieszkają. Gazeta podaje, że kilka tygodni temu otrzymała informację o rozważanym przez jeden ze sztabów wyborczych pomyśle zwożenia do Warszawy wyborców autokarami w dniu wyborów.

By wpisać się do rejestru wyborców w danej gminie teraz wystarczy jedynie oświadczenie, że się w niej mieszka. Wniosek można przesłać drogą elektroniczną, wypełniając formularz ze strony Ministerstwa Cyfryzacji.

Informator „Rzeczpospolitej” kilka tygodni temu przekazał gazecie, że w sztabie jednego z kandydatów na prezydenta stolicy rozważany jest pomysł legalnego „pomnożenia” wyborców. Jak mówił, w dniu wyborów mieli być zwożeni do lokali wyborczych.

Jak przypomina „Rz”, „mnożenie wyborców” nie jest nowością. Przed ostatnimi wyborami w 30-metrowej kawalerce miało mieszkać 45 osób – wszyscy byli zarejestrowani jako wyborcy.

Rzecznik Praw Obywatelskich chce wiedzieć, jakimi przesłankami kierowali się rzecznicy dyscyplinarni, wzywając sędziów na przesłuchania. Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu przesłuchiwani byli sędzia Ewa Maciejewska z Łodzi, która zadała pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie niezawisłości sędziowskiej w kontekście wprowadzanych przez PiS zmian, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” sędzia Bartłomiej Przymusiński, sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” sędzia Krystian Markiewicz. Monika Frąckowiak z poznańskiego sądu rejonowego wezwana została na przesłuchanie przez rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Jej wezwanie miało związek z wystąpieniami w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów. Po szczegóły przesłuchań w dwóch artykułach: „Sędzia z Łodzi, która wysłała pytanie do TSUE, przesłuchana przez rzecznika dyscyplinarnego” oraz „Sędzia Tuleya: „Trzymamy się mocno i nie zrobimy ani jednego kroku w tył”.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk w pismach skierowanych do rzeczników dyscyplinarnych pyta też, kto podjął decyzję o wezwaniu sędziów na przesłuchania. Przypomina, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie ministra sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy – po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Zdaniem RPO, działania rzeczników dyscyplinarnych mogą prowadzić do wywołania efektu mrożącego, polegającego na „zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie – problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów”. Rzecznik zwrócił też uwagę, że według Traktatu o funkcjonowaniu UE polscy sędziowie mają prawo zadawać pytania TSUE, jeżeli mają wątpliwości wobec danego aktu prawnego.

Schetyna o spotkaniu z Merkel: Takie spotkania są potrzebne, też pokazują, że polska polityka jest ważna dla najważniejszych polityków w Europie

– Nie spotykałem się za niczyimi plecami. Miałem otwarte spotkanie z panią kanclerz Angelą Merkel, z szefową CDU, partii siostrzanej dla Platformy Obywatelskiej, dla Polskiego Stronnictwa Ludowego. Razem jesteśmy w Europejskiej Partii Ludowej. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach, które są dzisiaj ważne w polityce europejskiej, przede wszystkim o wyborze kandydatów przy szczycie, który będzie w Brukseli w połowie października, potem o szczycie, który będzie w Helsinkach i decyzji na temat najważniejszych funkcji w strukturach europejskich. Jak będziemy budować tę personalną, także personalną politykę Europejskiej Partii Ludowej w Unii Europejskiej. Uważam, że takie spotkania są potrzebne, też pokazują, że polska polityka jest ważna dla najważniejszych polityków w Europie – mówił Grzegorz Schetyna na konferencji prasowej.

>>>

W Olsztynie prezes spróbował zdefiniować patriotyzm, który staje przeciw literze prawa. To raczej znamy, bo dla Kaczyńskiego niepatriotyczna jest Konstytucja, zwłaszcza w tych miejscach, które nie są zgodne z jego wolą. Na Warmii i Mazurach prezes napadł na sędziów, którzy zgodnie z prawem rozstrzygali spory, co do praw własności. Na tych terenach zaszłości właścicielskie dotyczą autochtonów, którzy nie zawsze wybrali Polskę, a dzisiaj dochodzą swych praw ojcowizny.

Dotyczy to niewielkiej grupy osób, wielu autochtonów długo przebywało w Polsce po 1945 roku, niektórzy zrazili się do nas, albo zostali przepędzeni urzędniczym ostracyzmem, dzisiaj dochodzą swoich praw własności. I o tym rozstrzyga sąd.

To Kaczyńskiemu się nie podoba. Sędziowie mają stać na straży woli prezesa, a nie prawa, więc zostali oskarżeni o „nienawiść do własnej ojczyzny, własnego narodu”. A przy okazji Kaczyński na nowo wzbudza resentyment niemiecki. Warmia i Mazury to wszak dawne Prusy Wschodnie, Borussia.

Kaczyński uzyskał trzy w jednym. Wylał pomyje na sędziów, wskazał zagrożenie niemieckie, a w związku z tym unijne, bo Unia nie jest patriotyczna, gdyż przestrzega porządku prawnego.

>>>

Tydzień temu rozmawiałem z politykiem PSL, który powiedział mi, że w tych wyborach będzie mu łatwiej, bo wszystkie zakonnice z regionu (kilka filii zakonów) jadą do Warszawy rejestrować się i głosować na Jakiego.

Hairwald

Poseł Nowoczesnej Adam Szłapka po prawie dwóch miesiącach otrzymał odpowiedź na swój wniosek do Warszawskiej Prowincji Redemptorystów o udostępnienie informacji publicznej. Pisaliśmy o tym w artykule „Poseł Szłapka nie odpuszcza – dalej pyta o auta od bezdomnego dla Rydzyka”.

Redemptoryści odmówili posłowi odpowiedzi na jego pytania. – „Mamy obowiązek wynikający zarówno z prawa kanonicznego, jak i prawa powszechnie obowiązującego, strzec wszelkich danych osobowych darczyńców, którzy jako osoby prywatne mogą dokonywać darowizn ze swojego prywatnego majątku. W związku z tym Pana pytanie powinno być każdorazowo kierowane do poszczególnych osób prywatnych, które przekazują darowizny ze swojego prywatnego majątku” – napisał wicesekretarz prowincji ojciec Janusz Dołbakowski.

Brzmi to prawie jak kpina, bo trudno zadać pytanie osobie, która nie żyje. Sam Tadeusz Rydzyk, chwaląc się dwoma autami od bezdomnego pana Stanisława, ubolewał, że darczyńca umarł.

Dołbakowski w swojej odpowiedzi powołał się także na „wolność religijną”.  – „Zdaniem Prowincji należy pamiętać, iż przekazywanie darowizn może…

View original post 1 397 słów więcej

Pisowski slapstick

Zwykły wpis

Moje podniebienie dowcipu ukształtował Mrożek, Woody Allen, Czechow, Brecht, zaś u wczesnego Barei dostrzegałem niedostatki budżetu na film, tak dzisiaj niewystarczajaco śmieszy mnie „Ucho prezesa”, w którym dostrzegam niedostatki narracji. Wolę Roberta Górskiego jako kabareciarza, niż narratora.

Tak jak wolę genialnego Chaplina z „Gorączki złota”, niż z epoki slapstiku, w której latał po ekranie i zasadzał kopy w zadki żandarmom.

Dzisiaj PiS znajduje się w epoce slapsticku, zasadza kopy we wszelkie zadki i otrzymujemy niedoinwestowanego Bareję, jak w obrazku rodzajowym z pierwszego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, który na Twitterze opisał dziennikarz RMF FM Tomasz Skory po wybraniu przewodniczącego tego ciała. Podaję w zapisie scenopisarskim.

PRZEWODNICZACY MAZUR: Czy pan sędzia Mitera wyraża zgodę na kandydowanie?

WICEPRZEWODNICZĄCY JOHAN: Chwileczkę. Jeszcze nie zgłosiłem kandydatury…

WICEPRZEWODNICZĄCY JOHANN (po wyborze): Maćku, gabinet jest obszerny, ale przetrzyj ten fotel po Żurku…

SKORY (na stronie): Zaniemówiłem.

Slapstick, a w zasadzie wczesny Bareja. Pocieszające, iż polityka to jednak nie gatunek narracyjny, literacki, nie może ewoluować do epoki udźwiękowionej, panoramicznej. PiS zatrzymał się w slapsticku, w epoce kamienia łupanego i wali nas maczugami.

Czy długo to wytrzymamy, czy żandarm odwróci się i przyłoży pałą kopiacego go w zadek?

Na razie PiS także żandarmów obsadził swoimi. Tyle ich, bo to farbowane lisy, awansowani przez Błaszczaka, bądź Brudzińskiego. Bynajmniej nie fachowcy.

Tak przynajmniej należy ocenić postępowanie policji w Poznaniu wobec Joanny Jaśkowiak i pięciu innych kobiet. Jaśkowiak w ubiegłym roku podczas protestu w Dniu Kobiet powiedziała: „Od czasu „dobrej zmiany” budzą się we mnie różne uczucia. Najpierw było zdziwienie, później zaskoczenie, oburzenie, złość i wściekłość. Teraz tylko jedno słowo przychodzi mi do głowy – jestem wku******”.

9 miesięcy policja czekała na anonim, który wreszcie się urodził i mogła wezwać Jaskowiak na przesłuchanie. Jaśkowiak i wspierające ją kobiety teraz staną przed sądem. Wszczęto bowiem postępowanie z art. 141 kodeksu wykroczeń. Za używanie nieprzyzwoitych słów w miejscu publicznym grozi ograniczenie wolności, grzywna do 1500 złotych bądź nagana.

Ponoć policja ma opinię jakiegoś biegłego językoznawcy, wg którego hasło prezentowane przez Jaśkowiak jest wulgaryzmem. Czysty slapstick, gdyż rzeczywisty filolog wyśmieje policję oraz tego „rzeczoznawcę” i wyśle tych przedstawicieli pałki do nauki.

Napisałem o policji „farbowane lisy”, bo to w istocie wysługująca się PiS-owi milicja, jak w PRL-u. Joanna Jaśkowiak to żona prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, który doznał podobnej „przyjemności” od organów ścigania w dniu, gdy Platforma i Nowoczesna ogłosiły, iż jest ich kandydatem na prezydenta miasta w najbliższych wyborach samorządowych. Do Urzędu Miasta wkroczyła CBA pod jakimś wyssanym z palca podejrzeniem (znowu pewnie jakiś anonim).

PiS posługuje się takimi maczugami, innej polityki nie znają, żyją w epoce kopania po zadkach, choć chcieliby się podszyć pod wyższe cywilizowane formy. Oto Patryk Jaki, kandydat PiS na prezydenta Warszawy, zmienia strategię: podlizywanie się, a nie kopanie w zadek. Chce nabrać warszawiaków, iż jest cacy. Jaki zapowiedział, że jest gotów rozważyć, „żeby wesprzeć taki program in vitro”. Posuwa się jeszcze dalej, stwierdził w Polsacie: „Rozumiem i wspieram protestujących niepełnosprawnych w Sejmie. Uważam, że mają rację.”

Farbowane lisy, milicja, kopanie w zadki – tak wygląda imaginarium pisowskiego slapsticku.