Tag Archives: Jacek Jaśkowiak

Lech Kaczyński zniknie z pomników

Zwykły wpis

Znikną…

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Piotr Szczęsny – bez wolności nie umiał i nie chciał żyć

Ten szczególny listopadowy czas chcemy poświęcić na wspomnienie jednej osoby. Siebie samego określił mianem Szary Człowiek. Bez wolności nie chciał i nie umiał żyć. 19 października 2017 r. na pl. Defilad podpalił się w akcie protestu przeciw zabieraniu jemu i nam wszystkim tego, co uznawał za najcenniejsze. Być może ostatnimi dźwiękami, które Piotr Szczęsny słyszał, były słowa odtwarzanego przez niego utworu „Wolność kocham i rozumiem”. Kilka dni potem zmarł nie odzyskawszy przytomności…

Piotr Szczęsny zostawił nam manifest. – „A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi” – napisał. Czy po ponad roku obudziliśmy się?

Niepokojąco aktualne po ponad roku są słowa Piotra Szczęsnego zarówno z manifestu, jak i z jego listu skierowanego do mediów. W tym ostatnim pisał, że wstydzi się, że „mam prezydenta, który jest prezydentem tylko swojej partii i jej zwolenników, i który łamie Konstytucję”. Andrzej Duda przez ostatni rok przysporzył jeszcze wiele powodów do wstydu.

Piotr Szczęsny wstydził się za premiera, którym wtedy była Beata Szydło. – „Wstydzę się, że mam premier, która realizuje wydawane jej „po linii partyjnej” polecenia” – pisał. Jednak jego słowa równie dobrze można odnieść do obecnego prezesa Rady Ministrów, czyli Mateusza Morawieckiego. Chyba jednak Szaremu Człowiekowi nie przyszłoby to głowy, że premier polskiego rządu może posunąć się do kłamstw, za które – na mocy wyroku sądowego – musiał przepraszać.

Pisał też, że wstyd mu, kiedy „znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd”. Nie do zniesienia dla niego byłoby pewnie to, że z powodu pisowskich działań Komisja Europejska i unijny Trybunał Sprawiedliwości muszą zajmować się ratowaniem naszej praworządności i niezależności polskich sędziów.

Szary Człowiek nie mógł też znieść, że „opluwani są ludzie, którym należy się szacunek za to, co zrobili dla wolnej Polski”. Miał na myśli Lecha Wałęsę i sędziów ówczesnego Trybunału Konstytucyjnego. Po roku to grono – niestety – znacznie się powiększyło. Bezpardonowe ataki pisowskich funkcjonariuszy na sędziów Sądu Najwyższego i sądów powszechnych (łącznie z grożącymi im dyscyplinarkami) jeszcze rok temu nikomu nie przychodziły do głowy.

Przede wszystkim jednak nie straciło na aktualności jego wezwanie: Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”. Chciałoby się wierzyć, że m.in. dlatego tak gremialnie poszliśmy głosować w ostatnich wyborach? Pamiętajmy o ofierze Szarego Człowieka, kiedy w 2020 r. w maju wybierać będziemy europosłów, a jesienią odbędą się wybory do Sejmu.

Poświęćmy jeszcze chwilę na przeczytanie całego manifestu Piotra Szczęsnego – niech to będzie symboliczne zapalenie znicza na jego grobie.

  1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.
    2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
  2. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakikolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
    4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
    5. Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
  3. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją bronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
  4. Protestuję przeciwko dzieleniu umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie”, przeciwko językowi ksenofobii i nienawiści wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.
  5. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
    9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
  6. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
  7. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych i innych LGBT, muzułmanów i innych.
  8. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i robieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
  9. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
    14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, niekonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
  10. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych protestów służby zdrowia.

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych, którzy decydują o tym, kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję.

I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego, co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my, to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz, to kiedy?

Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę. że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj; zanim całkowicie pozbawi nas wolności.

A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią! Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”.

Przypominam, w 4 roku naszych rządów oddanych już było 1800 Orlików!

Słownie: TYSIĄC OSIEMSET ORLIKÓW.

W 4 roku rządów tych partaczy oddana została 1 (słownie: JEDNA) strzelnica!

Holtei

Dzień doberek.

Proboszcz parafii w Brzeźnie Lęborskim zaprosił do odprawiania rekolekcji księdza Wincentego Pawłowicza, skazanego za molestowanie ministrantów. Zawiadamiamy o tym prokuraturę. I apelujemy do Episkopatu: nie pozwólcie, by to się powtórzyło!

Jak wykazało śledztwo OKO.press, ksiądz Wincenty Pawłowicz, skazany w 2003 r. za molestowanie chłopców we wsi pod Łowiczem, po wyjściu z więzienia, w 2006 r. został proboszczem w Krasosiłce pod Odessą na Ukrainie. Odprawiał tam msze w kilku parafiach, miał ministrantów, a z jednym z nich wyjechał nawet na wycieczkę do Włoch.

Według informacji, które uzyskaliśmy od mieszkańców Krasnosiłki, ks. Pawłowicz w 2017 r. wrócił do Polski. Nie wiemy, gdzie teraz przebywa. Zapytaliśmy o to kurię łowicką i odesko-symferopolską, ale od ponad tygodnia nie udzieliły nam żadnej odpowiedzi.

Wiemy jednak, że ks. Pawłowicz od 7 do 10 grudnia 2017 r. prowadził rekolekcje adwentowe w parafii Świętych Apostołów Piotra…

View original post 5 411 słów więcej

Duda to tylko niedojrzały bubek, dudek

Zwykły wpis

To nie jest najlepszy czas dla prezydenta Andrzeja Dudy. Po durnych wpisach na Twitterze, czy deklaracji jego rzecznika prasowego Błażeja Spychalskiego, że prezydent podpisze ustawę, której nie ma – tej o ustanowieniu 12 listopada dniem wolnym od pracy, Andrzej Duda zmuszony został do zrezygnowania z udziału w Marszu Niepodległości, do pójścia w którym „bez podziałów” namawiał wszystkie formacje polityczne. Prezydent za pośrednictwem rzecznika prasowego tłumaczył swoją decyzję pobytem poza stolicą. 

„Chciałbym, żebyśmy razem poszli w Marszu Niepodległości, i jest to kwestia odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Stańmy obok siebie i pokażmy ludziom, że można być razem. Można się nie gryźć” – mówił jeszcze niedawno prezydent w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”. Dziś jednak okazało się, że prezydent nie weźmie udziału w marszu. „Zdecydował kalendarz” – powiedział rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. „Prezydent od samego rana do późnej nocy bierze udział w różnego rodzaju uroczystościach państwowych. I to jest powód, dla którego nie będzie uczestniczył w Marszu Niepodległości. Tych uroczystości jest bardzo dużo” – dodał. 

Dziennikarze RMF FM dotarli do informacji, że Andrzej Duda obawiał się powtórki z głoszenia kontrowersyjnych haseł na marszu. Kancelarii Prezydenta nie udało się porozumieć co do tego z organizatorami. Nie dali oni gwarancji, że podczas marszu dozwolone będą wyłącznie biało-czerwone flagi. Postawiłoby to Dudę w niezręcznej sytuacji – firmowałby swoją obecnością wygłaszanie nienawistnych haseł. Między innymi one wpłynęły na decyzję o rezygnacji ze wspólnego maszerowania przez pozostałe stronnictwa polityczne. 

Prawo i Sprawiedliwość mogło jednak temu zaradzić. Mogło ogłosić własny Marsz Niepodległości „bez podziałów”, jednak na użytek miesięcznic smoleńskich wolało uchwalić ustawę o zgromadzeniach cyklicznych. 

Winą za blamaż starał obarczyć narodowców niezawodny Samuela Pereira. Do sprawy odniósł się wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Witold Tumanowicz.

Sedno tej przedziwnej sytuacji wyraził celnie Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju. 

Nasze polskie świętowanie jest niczym 100 lat niepodległości. Uchwalany naprędce dzień wolny, podzielone obchody i towarzyszący wszystkiemu bajzel, jak państwo Polskie – trzyma się na ślinę jak polski „naród”. Ciekawe czy starczy kolejnych stu lat, by wreszcie zbudować w Polsce społeczeństwo. 

Najbardziej zabawne jest to, że rządzący mogliby zorganizować własny Marsz Niepodległości. Ale uchwalili ustawę o zgromadzeniach cyklicznych. A ta daje prawo pierwszeństwa ONRowi i Młodzieży Wszechpolskiej.

Holtei

„Wierzę, że dzisiejsza Polska – kraj wolny i demokratyczny – to także Pana zasługa. Dlatego też byłoby wielkim zaszczytem dla mieszkańców i władz stolicy Wielkopolski, gdyby zechciał Pan przyjąć zaproszenie do Poznania – miejsca, gdzie 11 listopada stanowi fenomen radosnego, wspólnego świętowania” – napisał w zaproszeniach do byłych prezydentów Jacek Jaśkowiak. Prezydent Poznania na Facebooku umieścił zdjęcia oficjalnych pism wystosowanych do Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.

Jacek Jaśkowiak przypomniał, że w Poznaniu 11 listopada to także imieniny ulicy Święty Marcin. – „To kulturalny festyn, którego centralnym punktem jest barwny korowód z udziałem tysięcy poznaniaków. Świętujemy tu radośnie, chętnie dzieląc się z gośćmi naszą świętomarcińską tradycją”– napisał prezydent Poznania. Tego dnia mieszkańcy Poznania i turyści m.in. zajadają się słynnymi rogalami świętomarcińskimi.

W tym roku festyn organizowany jest w ramach programu „Pochwała Wolności”. – „Jego istotą jest refleksja nad ideą wolności oraz budowanie świadomej, aktywnej i odpowiedzialnej wspólnoty. Społeczności…

View original post 3 081 słów więcej

Kaczyński zjeżdża z górki na pazurki wprost do kuwety

Zwykły wpis

TVN 24 podało wyniki late pool. Różnią się one od tych opublikowanych tuż po zamknięciu lokali wyborczych.

Czytaj relację na żywo

Jak pokazują wstępne wyniki, frekwencja wyniosła 53,4 proc. Całościowe wyniki wyborów poznamy we wtorek lub środę.

W Warszawie w pierwszej turze – pokazują sondaże – zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski (54,1 proc.). Podobnie jak kandydaci Koalicji Obywatelskiej w innych miastach: Hanna Zdanowska w Łodzi (70,1 proc.) czy Jacek Jaśkowiak w Poznaniu (56,6 proc.).

Koalicja Obywatelska zwycięża w dużych miasta, często w I turze, z drugiej strony Zjednoczona Prawica wygrywa w sejmikach, choć opcja koalicyjna KO i PSL ma większe poparcie. – PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Być może zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów – komentuje dr Marek Migalski.

JUSTYNA KOĆ: Bardzo dobry wynik w Warszawie dla Rafała Trzaskowskiego. To dobry prognostyk dla Koalicji Obywatelskiej?

DR MAREK MIGALSKI: To pokazuje, że nawet bardzo dobra kampania Patryka Jakiego była bez znaczenia, bo dostał zaledwie 4 punkty procentowe więcej niż Sasin 4 lata temu. Strukturalnie jest tak, że nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć, bo to jest taki, a nie inny elektorat. Widać, że nastąpiła ogromna mobilizacja warszawiaków, bo to zwycięstwo Trzaskowskiego trzeba połączyć z wysoką frekwencją wyborczą w Warszawie. To pokazuje, że

na warszawiaków nie zadziałał ten szantaż, który całkiem otwarcie zastosował pan Guział odnośnie do funduszy dla samorządów. Warszawiacy pokazali, że w ten sposób z nimi postępować nie można i nie będą akceptować tego rodzaju polityki.

Sondaże dają wygraną KO w pierwszej turze w dużych miastach. Oprócz Warszawy to Łódź, Lublin, Poznań, prawdopodobnie Wrocław. 4 lata temu liberalni kandydaci nie mogli liczyć na takie poparcie. Co to oznacza?
To pokazuje, że PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Z jednej strony są duże miasta, w których PiS nie ma szans, a z drugiej strony jest polski interior, polska prowincja, gdzie w wielu miejscach liberalni kandydacie nie mają szans z PiS-em. To pokazuje, że

nasze społeczeństwo, być może, zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów.

Ten przykład Warszawy to pokazuje. Duże miasta, aglomeracje są liberalne, a prowincja konserwatywna.

32,3 dla PiS, 24,7 dla Koalicji Obywatelskiej, 16,6 dla PSL (to bardzo dobry wynik ludowców). Prezes Kaczyński mówił: wygraliśmy po raz czwarty.
To było przewidywane i mówiłem o tym już wcześniej, że PiS dostanie 1/3 a KO 1/4 głosów. To oznacza, że obydwie partie będą mogły ogłosić sukces. Z jednej strony PiS wygrało te wybory, a z drugiej KO powstrzymała marsz PiS-u w samorządach, bo większość w większości sejmików będzie oparta o dotychczasową współpracę KO czy PO z PSL. Wysoki wynik PSL to zapewni. Tu obydwie strony będą mogły ogłosić swoje zwycięstwo.

PiS wygrało w liczbach bezwzględnych, a KO będzie mówiła, że obroniła Polskę przed marszem PiS, ponieważ w zdecydowanej większości z 16 województw przetrwa koalicja PO-PSL.

5,7 proc. dla SLD. To dobry wynik dla partii Czarzastego?
Bardzo słaby. Apetyty SLD były znacznie większe. O ile PSL dostało więcej głosów niż się spodziewało, to SLD dostało mniej niż wszyscy się spodziewali. SLD miało nadzieje na 7-8, być może nawet 10 proc. Jedyne, z czego mogą się cieszyć, że są ciągle hegemonem na lewicy, dlatego że ich konkurenci, czyli partia Razem, dostała od nich jeszcze mniej. W jakimś sensie wygrali więc walkę o dominację na lewicy. Niemniej

SLD na pewno jest rozczarowane, że ich radni nie zawsze będą potrzebni do stworzenia koalicji.

W sztabie PiS-u zaraz po prezesie Kaczyńskim przemawiał premier Mateusz Morawiecki, twarz tej kampanii. To oznacza, że wynik PiS-u jest zadowalający, a akcje premiera ciągle wysoko stoją?
Rzeczywiście w ostatniej części kampanii wyborczej widać było, że szukają winnego, pewnie wiedzieli, jaki wynik osiągną. Widać było, że Morawiecki zastawia pułapki na Zbigniewa Ziobrę, a minister sprawiedliwości na Morawieckiego. Zatem

od woli Jarosława Kaczyńskiego będzie zależało, kto poniesie konsekwencje za ten jednak słabszy wynik niż oczekiwano.

Przez ostatnie kilka dni w konflikcie wewnątrz PiS-u widać było, że prezes stoi za premierem Morawieckim. To, że pozwolił mu wystąpić na konwencji, oznacza, że w dalszym ciągu będzie go popierał.

Teraz Kaczyński zjedzie z górki na pazurki – wprost do kuwety. Miau, miau.

Holtei

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni –…

View original post 3 913 słów więcej

Zerwać konkordat!

Zwykły wpis

W dokumencie regulującym relacje Polski z Kościołem Stolica Apostolska jest wymieniona, na pierwszym miejscu, a Rzeczpospolita Polska, na drugim

pisze prof. Jan Hartman.

Sytuacja polityczna na świecie i w Polsce jest przełomowa. Pośród wielu zjawisk, które zmieniają naszą rzeczywistość, mamy również postępującą laicyzację większości społeczeństw Zachodu oraz radykalne osłabienie znaczenia i wpływów politycznych Kościoła katolickiego. Proces ten trwa już od dekad, lecz przyśpieszył w ostatnich latach z powodu niebywałego wysypu skandali pedofilskich na świecie.

Burza nie ominie również Polski i polskiego Kościoła. To tylko kwestia czasu. Jeśli znajdziemy w sobie dość odwagi i determinacji, aby odpowiedzieć na patologie w Kościele i w relacjach państwo – Kościół oraz nareszcie uregulować te stosunki na zasadach praworządności i respektu dla równego traktowania wszystkich wyznań oraz neutralności religijno-światopoglądowej państwa, możemy się doczekać prawdziwie wolnej Polski – niepodległej nie tylko w stosunku do Niemiec czy Rosji, lecz również Kościoła rzymskokatolickiego.

Takiej wolności nigdy nie mieliśmy. Kto wie, może po tym wszystkim, co nam się dziś przydarza na niwie politycznej, nareszcie dojrzejemy do myślenia o wolności w kategoriach rozdzielenia „tronu i ołtarza”, czyli świeckości państwa oraz jego niezależności od opinii i interesów papieży, kurii rzymskiej i miejscowych biskupów. Społeczeństwa Zachodu przemyślały te zagadnienia już setki lat temu – dla nas wciąż są one tabu.

Kwestia relacji między Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską jako kwestia godności i suwerenności państwa polskiego w dyskursie publicznym po prostu nie istnieje. Wierzę, że sytuacja do tego już dojrzała. Jeśli nie dziś, to kiedy?

Specjalne przywileje rzymskiego Kościoła

Wbrew pozorom warunki są sprzyjające. Opresja, w jakiej jesteśmy pod rządami PiS, może mieć pozytywne skutki dla świadomości politycznej Polaków. Oto po raz pierwszy od upadku PRL powszechnie i poważnie mówi się o konstytucji. Wielu obywateli zapewne zapamięta, że konstytucja to nie tylko retoryczna deklaracja niepodległości Polski i wykaz ogólnoludzkich wartości, lecz także nadrzędne prawo gwarantujące nienaruszalność swobód i praw jednostki oraz pryncypiów demokratycznego i praworządnego państwa. Głęboka symbioza władzy z Kościołem, który jak nigdy wcześniej od II wojny stał się podmiotem politycznej walki o władzę, oznacza zaś, że również relacje państwa i Kościoła stają się dla społeczeństwa rzeczywistym problemem politycznym i ustrojowym, a świeckość państwa zaczyna być rozumiana jako prawdziwa wartość demokratycznego życia publicznego. Zapewne już dziś większość Polaków nie nabiera się na kłamliwą kliszę zrównującą świeckość z „ateizacją”.

>>>

Jeśli Mateusz Morawiecki podaje jakąś liczbę, to można być niemal pewnym, że jest ona nieprawdziwa.

Holtei

Święta prawda.

„Poszukujemy byłych studentek, które zdawały egzaminy i uzyskiwały zaliczenia u prof. Jacka Majchrowskiego w pokoju nr 71 w motelu Krak w 2004 r.” – takiej treści ulotki pojawiły się w Krakowie w ramach kampanii samorządowej.

Kto stoi za tą nieczystą akcją wymierzoną w długoletniego prezydenta Krakowa i kandydata na prezydenta (popieranego przez Platformę Obywatelską, Nowoczesną, PSL i SLD)? Nie sposób orzec, bo strona internetowa wpisana na ulotce to fejk, za to numer telefonu, pod który należy donosić na prezydenta to telefon dla widzów… TVP Info.

Co na to wszystko Jacek Majchrowski? Na swoim profilu na Facebooku zdecydował się upublicznić poniżające go ulotki i wpisy, przyznając, że zdążył się już przyzwyczaić do tego, że każda, kolejna kampania oznacza zbieranie na niego haków.

A jednak ta samorządowa kampania wyborcza stoi hakami, oszczerstwami i chwytami poniżej pasa, jak dotąd żadna inna.

Ani dróg ani mostów

Weźmy choćby na tapetę klan Morawieckich. 

View original post 3 241 słów więcej

PiS pasie Rydzyka. Legalne złodziejstwo

Zwykły wpis

Wybitna pisarka Maria Nurowska o ostatnich wypowiedziach arcybiskupa krakowskiego Marka Jędraszewskiego.

Z należytą pompą i we właściwej oprawie, metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź świętował 73. urodziny. Było sympatycznie i wesoło. Był grill. Była orkiestra i sporo gości, a wśród nich ojciec Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja oraz szef Solidarności Piotr Duda.

Urodzinowe przyjęcie arcybiskup zorganizował w swojej rezydencji przy Parafii św. Ignacego Loyoli w Gdańsku. Jak donosi „Fakt”, nie obyło się bez śpiewów i toastów, a impreza trwała do zmroku.

Arcybiskup słynie ze skłonności do dobrej zabawy i nie stroni od kieliszka. W 2013 roku tygodnik „Wprost” napisał, że duchowny potrafi w takich sytuacjach lekko przesadzać, a czasem wręcz nie kontroluje się.

Jeden z kapelanów opowiadał wtedy tygodnikowi, że arcybiskup budził go w nocy, pijany, i kazał grać na akordeonie do tańca. Podczas pijackich biesiad wysyłał go do miasta na poszukiwania odpowiedniego gatunku kiełbasy, kazał nalewać alkohol, krzycząc: „Co ty, k… nawet nalać nie potrafisz!”. Rano na kacu wzywał go i żądając „actimelka” krzyczał: „Bądź moim actimelkiem!”

Prezydenckie weto wobec forsowanej przez PiS nowelizacji ordynacji do europarlamentu oznacza dla partii rządzącej początek akcji „koryto start” i zapowiedź bezwzględnej wojny o „biorące” miejsca – sugeruje „Fakt”.

Dziennik dowodzi, że wiosenne wybory do Parlamentu Europejskiego miały być dla władz PiS sprytnym sposobem na pozbycie się polityków „zużytych”. Wszystko po to, by jesienią 2019 r. „zaplusować” w wyborach do Sejmu i Senatu. Na drodze stanęło jednak prezydenckie weto, które zniweczyło plan, w myśl którego dużo więcej polityków PiS miało mieć zapewnione lukratywne posadki w Brukseli.

Powołując się na swoich informatorów „Fakt” pisze, że Duda odmawiając podpisu pod nowelizacją, wiedział, że np. kilka osób związanych z Antonim Macierewiczem – także znanych publicystów i dziennikarzy – już widziało się na miejscach biorących do PE. Wiadomo, że aspiruje do nich też spora grupa polityków. Wśród nich np. była premier Beata Szydło czy marszałek Sejmu Marek Kuchciński: prawdopodobnie to on będzie „jedynką” w swoim Podkarpackiem spekuluje „Fakt”.

Powrót na lukratywną posadkę marzy się też ponoć Adamowi Bielanowi. Do ostrej walki będzie zmuszony stanąć Ryszard Czarnecki, a ogromny apetyt zdaniem dziennika na powrót do polityki ma też prezes TVP Jacek Kurski. W swoistym rankingu dziennika jest grupa polityków, których sam Jarosław Kaczyński chciałby się za wszelką cenę pozbyć – spekuluje gazeta.

„Fakt” wskazuje na Antoniego Macierewicza i uważa, że sam prezes namawia go do startu, ale musiałby dostać „jedynkę” jako wiceprezes partii. Następny na liście dziennika jest Zbigniew Ziobro, którego z kolei chce się pozbyć premier Mateusz Morawiecki. Podobnie skompromitowany jako minister i uznawany za duże obciążenie dla partii, ale popularny na Podlasiu Krzysztof Jurgiel. Zaraz po nim Jan Szyszko, który ma mieć miejsce do Parlamentu Europejskiego z puli tzw. „rydzykowców”. Niejako na deser – jak złośliwie sugeruje Fakt – pozostaje Anna Zalewska z „przyjaciółkami” czyli z Szydło i Witek. To może dobra okazja, na pozbycie się jej z resortu edukacji.

Coraz więcej artystów reaguje na demontaż państwa prawa realizowany na naszych oczach, dlatego coraz częściej wypowiadają się publicznie na temat obecnej sytuacji politycznej. Niestety za swoje poglądy są często narażeni na ataki ze strony zwolenników PiS-u. „Dobrą zmianę” od początku krytykują Krystyna Janda, Maja Ostaszewska, Maciej Maleńczuk czy Maciej Stuhr. Za ich przykładem idą następni i co istotne, to głosy artystów różnych pokoleń. Jednym z nich jest Krzysztof Zalewski, utalentowany muzyk młodego pokolenia, który jasno deklaruje: „jestem przerażony sytuacją w Polsce, dlatego krzyczę.” Jak podkreśla w rozmowach z dziennikarzami, nie chce być agitatorem politycznym, ale ma świadomość, że jego głos ma szansę dotrzeć do tysięcy fanów.

Ostatnio Zalewski podczas koncertu na Woodstocku zachęcał młodych ludzi do pójścia na wybory. „Zależy mi, żeby u urn stanęli wszyscy, a nie tylko ci, których zachęci do tego rozdawnictwo pieniędzy, jakim aktualnie rządząca partia kupuje sobie głosy. – argumentował muzyk w rozmowie z portalem gwiazdy.wp.pl.

Według Krzysztofa Zalewskiego w młodych ludziach istnieje silna potrzeba buntu przeciwko temu co się wokół dzieje, a muzycy poprzez swoją twórczość mogą mieć wpływ na fanów.

Podobnego zdanie jest również Maciej Zakościelny, który publicznie poparł protest w obronie niezależności sądów, pojawiając się na Placu Zamkowym w Warszawie w 550 rocznicę parlamentaryzmu polskiego. Na instagramie aktor apeluje: „Nie możemy obecnie udawać, że nic się nie dzieje kiedy zagrożona jest przyszłość nasza i naszych dzieci. To nasz obywatelski obowiązek ponad podziałami, religiami i poglądami. Nasz głos jest teraz bardzo ważny.”

Apel aktora poparli jego fani: „Podziwiałem Pana grę w „Czasie honoru”; teraz jestem pełen podziwu dla Pana gestu w realu. To właśnie jest prawdziwy akt obrony honoru demokratycznej i praworządnej Polski.” – napisał w komentarzu jeden z internautów.

Do ataku na polskie sądownictwo odniósł się również (co dziwi, ale i budzi szacunek) dziennikarz TVPis, Tomasz Kammel, który na instagramie napisał: „Czy demokracja jest możliwa jeśli polityka ma bezpośredni wpływ na sąd? Czy może wtedy istnieć trójpodział władzy? Czy bez niezawisłych sądów demokracja może ustąpić miejsca dyktaturze? Historia pokazuje, że może. Naprawa sądów, niewątpliwie potrzebna i ważna, nie może odbywać się kosztem utraty demokracji. Nie ryzykujmy tego. Kochani, musimy żyć w wolnym kraju.

Na temat sytuacji w Polsce wypowiedziały się też gwiazdy światowego formatu: Bono, Roger Waters czy Mick Jagger. „To, co mówił Bono na koncertach zagranicą, jak i słowa Jaggera, że jestem za stary, żeby być sędzią, to są sygnały solidarności społeczeństwa, które nie zmienią sytuacji w kraju, ale upewnią ludzi, że są razem, że tworzą jakąś grupę, silną i wyraźną – mówił w cytowanym wywiadzie Krzysztof Zalewski i dodał „Stonesi mają tak silną bazę fanów, że też i zwolennicy obozu rządzącego się wśród nich znajdują, więc może słowa idola dadzą im do myślenia?

W reakcji na niewybredne komentarze, jakie pojawiły się w poznańskim oddziale TVP po Marszu Równości, zarówno ubiegający się o reelekcję Jacek Jaśkowiak, jak i startujący z ramienia lewicy Tomasz Lewandowski, zdecydowali, że podczas kampanii wyborczej nie będą występować w telewizji publicznej. „To, co od jakiegoś czasu robi TVP jest po prostu zaprzeczeniem dziennikarstwa. W rozpoczynającej się właśnie kampanii wyborczej nie zamierzam przyjmować żadnego zaproszenia do studia TVPiS” – argumentuje Jaśkowiak. – „Nie chodzi tylko o przekaz polityczny TVPiS, ale też o ideologiczne pranie telewidzom mózgów. Szczytem zaprzeczenia dziennikarstwa były materiały rzekomo relacjonujące wydarzenia związane z niedawnym XV Poznańskim Marszem Równości, którego uczestnicy przedstawieni zostali w sposób nie tylko obraźliwy, ale i nieprawdziwy. Nie godzę się na takie traktowanie ludzi, których postawa w jakikolwiek sposób odbiega od jedynie słusznej wizji społeczeństwa przyjętej prze obecnie rządzących.

W ślady Jaśkowiaka poszedł jego kontrkandydat, Tomasz Lewandowski, który powiedział, że nie wyraża zgody „na robienie z telewizji publicznej szczekaczki politycznej propagującej język nienawiści.” Lewandowski przy okazji wezwał pozostałych kandydatów na prezydenta Poznania do udziału w bojkocie TVP, jednak jego apel nie spotkał się z poparciem.

Trójka pozostałych kandydatów (Tadeusz Zysk, Jacek Pucek i Dorota Bonk-Hammermeister) zadeklarowała chęć udziału w programach wyborczych TVP Poznań.

Decyzja Jaśkowiaka i Lewandowskiego doczekała się również odpowiedzi ze strony kierownictwa lokalnego oddziału telewizji publicznej. W wydanym oświadczeniu dyrektor naczelna, Agata Ławniczak-Loba, napisała: „OTVP SA w Poznaniu jest otwarta dla przedstawicieli różnych środowisk i poglądów mających wpływ na życie mieszkańców miasta i regionu, a także dla osób pełniących ważne funkcje w życiu publicznym”.

Wycofanie się z udziału w telewizji publicznej, która wciąż dociera do największej liczby odbiorców, można uznać za odważną decyzję. Jednak wierność zasadom wydaje się mieć dla dwóch kandydatów większe znaczenie niż podbijanie popularności uczestnictwem w programach upartyjnionej telewizji.

Koleżanki kolegi …pamiętaj abyś dzień..⛪