Tag Archives: Jacek Dubois

Pal diabli faszystów w lesie. Problemem są ich sojusznicy u władzy

Zwykły wpis

>>>

* * *

Obserwujcie które z mediów i którzy dziennikarze solidaryzują się z dziennikarzami TVN, a którzy nie – w prosty sposób zorientujecie się kto jest za wolnością słowa, a kto trzyma z władzą.

Depresja plemnika

Dialog na Twitterze między Hanną Lis a Brudzińskim z pointą.

Piątkowa nominacja Jacka Jastrzębskiego na szefa Komisji Nadzoru Finansowego – w miejsce skompromitowanego Chrzanowskiego – niesie zmianę układu sił w obozie władzy. Premier nie miał bowiem do tej pory większego wpływu na politykę KNF. Dotychczasowy jej przewodniczący, Marek Chrzanowski, był człowiekiem Adama Glapińskiego, wywodzącego się z tzw. zakonu PC, czyli pierwszej partii Kaczyńskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Z naszych informacji wynika, że na początku listopada, kiedy atmosfera wokół KNF zaczęła gęstnieć, weterani PC i PiS próbowali zapewnić sobie długofalową kontrolę nad Komisją – także na wypadek ewentualnych zmian kadrowych.

– Wraz ze słynną poprawką „bank za złotówkę”, dającą KNF prawo do wywłaszczania właścicieli banków, do Sejmu trafiły po cichu także dwie inne propozycje zmian. Chodziło o zapisy, dające marszałkom Sejmu i Senatu prawo do delegowania do władz Komisji swoich przedstawicieli – mówi osoba znająca kulisy sprawy. Poprawki były kwestionowane przez…

View original post 2 341 słów więcej

PiS funduje nam państwo stalinowskie

Zwykły wpis

Już po raz drugi sędzia Igor Tuleya został przesłuchany w charakterze świadka przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Tym razem chodziło o pytania prejudycjalne, które Tuleya wysłał do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Przesłuchanie trwało prawie dwie godziny.

Przed siedzibą KRS, gdzie zeznawał sędzia Tuleya, zgromadzili się ludzie, którzy przyszli go wesprzeć. – „Żeby być niezawisłym sędzią, trzeba być przede wszystkim odważnym człowiekiem. Tego się nauczyliśmy podczas protestów od obywateli. Walczymy do końca, walczymy o niezależność, niezawisłość. Bronimy takich prostych wartości wspólnych wszystkim obywatelom, jak sprawiedliwość i przyzwoitość. Słyszy się, że takich postępowań i działań jest dużo więcej. Choćbyśmy byli tu wzywani przez 365 dni w roku, nasze stanowisko nie zmieni się. Będziemy mówić to, co mówiliśmy do tej pory. Mówimy prawdę i bronimy tych wartości, które są zapisane w Konstytucji” – powiedział Tuleya po wyjściu od rzecznika dyscyplinarnego.

W przesłuchaniu sędziego nie mógł wziąć udziału jego pełnomocnik mecenas Jacek Dubois. Taką decyzję podjął rzecznik Przemysław Radzik. – To rzecz skandaliczna, ponieważ zostały naruszone prawa świadka w postępowaniu. Nigdy w całej karierze nie spotkałem się z taką sytuacją, żeby człowiek został pozbawiony obrońcy. Przepis mówi, że dopuszcza się pełnomocnika, jeżeli wymaga tego interes prawny” – powiedział mec. Dubois. Oświadczył, że złoży zażalenie na taką decyzję rzecznika.

Sędzia Tuleya bez pełnomocnika, bez mec. J. Dubois na przesłuchaniu. Bez prawa do obrony. Decyzję podjął sędzia Radzik. Skandal!

Holtei

Bez słowa komentarza Donald Tusk umieścił na swoim profilu na Twitterze zdjęcie, na którym razem z liderem zespołu U2 stoją na tle plakatu z napisem „Konstytucja”. Bono był gościem Parlamentu Europejskiego. – „Jestem fanem Europy, moim zadaniem jako artysty jest nadanie nowego blasku pojęciu „bycia Europejczykiem” – mówił w Brukseli.

Zdjęcie było szeroko komentowane, także przez przez dziennikarzy. – Przeczuwam bojkot tego nikomu nieznanego artysty oraz dosadny post pani poseł Pawłowicz” – Dominika Długosz;

„Dotąd symbolem walki o wolność i demokrację było słowo SOLIDARNOŚĆ. Dzisiaj po zawłaszczeniu go przez przybudówkę PiS, takim symbolem jest słowo KONSTYTUCJA! Piękne”; – „Dziś Donald Tusk spotkał się z Bono, a poseł Jarosław Kaczyński spotkał się z Premierem Morawieckim i Błaszczakiem. Znajdź różnicę”;

„Jarosław Kaczyński już kilkanaście lat temu mówił, że nie przepada za „U Dwa”. Wyczuł pismo…

View original post 2 964 słowa więcej

Ziobro i Jaki kasę dla ofiar i poszkodowanych wzięli dla swoich partyjnych koleżków. Szmalcownictwo PiS

Zwykły wpis

Patryk Jaki zgubił 118 więźniów, którzy byli wysyłani na dodatkowe zajęcia. Jak widać pan wiceminister ma problemy ze sprawowaniem swojej funkcji w resorcie, więc jak dobrze może rządzić miastem, o które walczy w obecnej kampanii?

„Chciałbym zadać kilka pytań ministrowi Patrykowi Jakiemu, który nadzoruje służbę więzienną w naszym kraju. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, czy służba więzienna w naszym kraju jest służbą nadzorowaną, czy też pozostawioną od kilku miesięcy sama sobie w czasie kiedy Patryk Jaki prowadzi kampanię wyborczą. To jest poważna sprawa. Tu nie chodzi o kampanię. Chodzi o wykonywanie konstytucyjnych obowiązków przez wiceministra sprawiedliwości, który – jak widać – na te obowiązki nie ma czasu” – powiedział Michał Szczerba z PO. Zaapelował do Jakiego, aby w ciągu 24 godzin przekazał opinii publicznej pełne dane osoby, która została wypuszczona przez służbę więzienną na przepustkę, wcześniej będąc karaną za zabójstwo.

Chodzi o zabójstwo kobiety i jej dziecka, do którego doszło w Warszawie. Podejrzany o to jest mężczyzna, który odbywał karę w więzieniu, a w sobotę przebywał na jednodniowej przepustce. Szczerba podkreślił, że podejrzany był już wcześniej skazany za zabójstwo. – „Ta kwestia bulwersuje. Jeżeli wypuszczani są więźniowie na jednorazowe przepustki bez właściwych badań to oznacza, że my, jako społeczeństwo, jesteśmy narażeni na różne ryzyka na niebezpieczeństwo. Czy wiceminister Jaki na czas prowadzenia kampanii wyborczej nie powinien zawiesić nie tylko funkcji w komisji weryfikacyjnej, ale również przekazać nadzór nad Służbą Więzienną innemu wiceministrowi?” – pytał poseł PO.

Szczerba został zapytany, czy podczas rządów PO-PSL zrobiono coś, aby osoby wychodzące na przepustki nie popełniały przestępstw. – „Był jeden przypadek samobójstwa więźnia. Wtedy minister sprawiedliwości podał się do dymisji” – powiedział Szczerba.

Jeżeli porównamy dorobek osób, które w Sądzie Najwyższym obecnie zasiadają – prof. Gersdorf, sędziego Zabłockiego i wielu innych – z osiągnięciami tych, którzy mają ich zastąpić, to jest to wymiana intelektualistów na osoby, które są żołnierzami armii bezprawia – mówi  w rozmowie z nami mecenas Jacek Dubois, adwokat, członek Trybunału Stanu. – Jestem z pokolenia, które miało jeszcze zaszczyt bronić w latach 80. Widziałem sędziów, którzy skazywali w sprawach politycznych i wydawali wyroki okrutne. Takie osoby znajduję w otoczeniu obecnej władzy, natomiast nie mogę sobie przypomnieć takich osób w obecnym SN – dodaje. – Sędzia Zabłocki, którego nowe prawo ma wyeliminować ze służby, dla mnie jest ideałem prawnika, którego pamiętam na ławach obrończych w sprawach politycznych w stanie wojennym. Z kolei pani prezes Gersdorf pracowała np. w komisjach przywracających do pracy ludzi poszkodowanych przez stan wojenny. To, co mówi prezydent, jest szkalowaniem godnych i zasłużonych osób – podkreśla nasz rozmówca.

JUSTYNA KOĆ: Prezydent ogłosił wakat na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego. Co się stanie, kiedy do SN wejdzie dubler I Prezesa?

JACEK DUBOIS: Dojdzie do sytuacji, kiedy najwyższy organ państwa naruszy prawo, ponieważ zgodnie z konstytucją I Prezesem SN jest prof. Małgorzata Gersdorf. Jeżeli zostanie powołana nowa osoba na stanowisko zajmowane zgodnie z prawem przez prof. Gersdorf, nastąpi niemające precedensu naruszenie konstytucji.

Pełniąca funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska twierdzi, że ustawa jest ważniejsza i prof. Gersdorf powinna się podporządkować ustawie.
Prezesura pani Przyłębskiej jest wynikiem naruszenia prawa, ponieważ została ona powołana na to stanowisko niezgodnie z obowiązującymi zasadami prawnymi.

Wiarygodność osoby, która sprawuje urząd wbrew prawu, nie jest duża, zaś jej wypowiedzi przestają być opinią prawnika, a stają się opinią osoby zainteresowanej w sporze o przejęcie władzy.

Prof. Gersdorf zapowiada, że gdy wejdzie do SN dubler, ona nie będzie się „przykuwać do biurka”. W jakiej rzeczywistości wówczas się znajdziemy?
Pani prezes jest i będzie prezesem do 30 kwietnia 2020 roku. To jest oczywiste dla wszystkich prawników. Jeżeli wyjmiemy hipokryzję rządzących i ich interes własny, to ta sprawa nie budzi żadnych dyskusji. Pani prezes SN w wywiadzie stwierdziła, że nie będzie się „przykuwać”, bo wiadomo, że takie działanie nie przywróci ładu konstytucyjnego, a tylko będzie uwłaczało urzędowi i jej samej. Natomiast prof. Gersdorf musi trwać i korzystać ze wszystkich dróg prawnych, by utrzymać prawnie sprawowany urząd, bo tu przecież nie chodzi o jej interes, tylko o tych wszystkich ludzi, którzy szanują konstytucję i którzy chcą żyć w państwie demokratycznym. Jest to również deklaracja zachowania demokratycznej wiarygodności Polski w Unii Europejskiej.

Pani Prezes stała się symbolem. Znam ją jako wspaniałego człowieka i prawnika i jestem przekonany, że wyjdzie z tej sytuacji godnie. Jeżeli nawet dojdzie do tego, że zostanie jej uniemożliwione realne pełnienie funkcji, to dla osób wiernym zasadom konstytucji pozostanie ona I Prezesem SN.

Nowa, pisowska Krajowa Rada Sądownictwa wybrała w ekspresowym tempie kandydatów na sędziów SN. Skutkuje to wyborem takich osób jak prokuratorzy Jarosław Duś, który nie ma wymaganego stażu pracy, czy Małgorzata Ułaszonek-Kubacka, która miała sprawę dyscyplinarną. Jak to możliwe, że doszło d takiej sytuacji?
Tu mamy do czynienia ze zjawiskiem lawiny. Jeżeli się naruszyło prawo raz, to ta lawina leci. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że przede wszystkim wybór tych osób nastąpił prawdopodobnie z niedopełnieniem obowiązków – przed członkami Rady zatajono fakt postępowania dyscyplinarnego. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy funkcjonariusz działa wbrew interesowi publicznemu, bo zatajono przed KRS informacje, które dyskryminują kandydata, naruszono interes społeczny, powagę urzędu i interes wszystkich obywateli, którzy mają prawo oczekiwać, że ważnymi instytucjami państwa będą kierować osoby, które spełniają wymagane standardy.

Niezależnie od tego, sama procedura wybierania kandydatów jest sprzeczna z prawem, ponieważ KRS, która opiniuje kandydatów, też jest ciałem powołanym niezgodnie z zasadami konstytucji, bowiem obecną KRS powołano wygaszając konstytucyjną kadencję poprzedniej. To jest właśnie ta lawina bezprawia obnażająca metody obecnej władzy, która uznaje, że cel uświęca środki. Cel jest jasny – wyeliminowanie niezależnych prawniczych autorytetów.

Przecież jeżeli porównamy dorobek osób, które w Sądzie Najwyższym obecnie zasiadają – prof. Gersdorf, sędziego Zabłockiego i wielu innych – z osiągnięciami tych, którzy mają ich zastąpić, to jest to wymiana intelektualistów na osoby, które są żołnierzami armii bezprawia.

Prokurator okręgowy SMS-em prosi o informacje o sędziach, którzy chętnie wsadzają do aresztu. Jak pan to skomentuje?
To sytuacja kuriozalna, kiedy organ państwa podważa wiarygodność sędziów, którzy mają orzekać w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Tworzy się system eliminowania od orzekania w sprawach o areszty osób, które dokonują samodzielnych ocen. Cel jest tu jasny – tak składać wnioski aresztowe, żeby mieć zagwarantowany efekt końcowy polegający na pozbawieniu wolności osób wytypowanych przez prokuraturę. To oburzające, bo wolność jest najwyższą ludzką wartością. To nieuczciwa i nieetyczna gra, gdy prokuratura szuka sposobu, jak pozbawiać ludzi wolności; nie przez ocenę merytoryczną i prawną ich zachowań, tylko wyznaczając „odpowiednich” sędziów.

Nie jest tajemnicą, że wśród sędziów, jak i w każdym zawodzie, są lepsi i gorsi. Wśród sędziów też jest grupa „mniej refleksyjnych”, którzy starają się działać zgodnie z intencją prokuratury, z różnych względów. To tworzenie nowej elity sędziowskiej, która będzie posłuszna władzy.

Doprowadzamy do tego, że podstawa wartości w demokratycznym społeczeństwie, jaką jest wolność człowieka, zostaje zagrożona. Pamiętajmy, że przed trzydziestu laty o tę wolność walczyli bohaterowie naszego kraju, bowiem w okresie komunizmu dzięki kontroli władzy wykonawczej nad sądami to rządzący często decydowali, jakie zapadną wyroki. W odrodzonej Polsce przez lata udało się stworzyć skuteczny system uniemożliwiający ingerowanie władzy w wymiar sprawiedliwości. Przywrócono również szacunek dla ludzkiej wolności, której sąd może pozbawiać tylko w sytuacjach, kiedy jest to jedyne wyjście. Na etapie postępowania przygotowawczego jest to środek wyjątkowy, który może być stosowany tylko wtedy, gdy inne środki zapobiegawcze będą nieskuteczne.

Teraz prokuratorzy chcą, by areszt stał się regułą w postępowaniu przygotowawczym, w ten sposób próbują wyeliminować kolejną wartość konstytucyjną.

Prezydent uważa, że ten system nie był wystarczająco dobry, skoro orzekali sędziowie, którzy „skazywali opozycjonistów w stanie wojennym”.
Z perspektywy czasu może powinniśmy wybrać na prezydenta osobę, która ma więcej wiedzy na temat spraw, w których zajmuje oficjalne stanowisko i bardziej opiera swoje wypowiedzi na materiałach źródłowych. Ja jestem z pokolenia, które miało jeszcze zaszczyt bronić w latach 80. Widziałem sędziów, którzy skazywali w sprawach politycznych i wydawali wyroki okrutne. Takie osoby znajduję w otoczeniu obecnej władzy, natomiast nie mogę sobie przypomnieć takich osób w obecnym SN. Jestem w trakcie lektury książki Jacka Taylora „Naprawdę trzeba było coś zrobić”; to wyśmienity adwokat czasu stanu wojennego. Czytając w niej o zachowaniach sędziów tamtego czasu,

z przerażeniem stwierdzam, że historia zatacza koło i obecna władza chce stworzyć ten sam system, który był wtedy. System sędziów posłusznych, sędziów na telefon, spełniających polecenia władzy. Polecam tę książkę panu prezydentowi dla opamiętania, dla zrozumienia, co to znaczy sędzia posłuszny władzy i jakie są konsekwencje takich zachowań. Jeżeli pan prezydent dąży do tego, żeby stworzyć nową kastę takich sędziów, to ja jestem przerażony.

Nie widziałem nigdy pana prezydenta wśród osób, które walczyły o wolność i niezależność sądów, czy chociażby na ławach dla publiczności wśród obserwujących, jak sądy funkcjonują, mam zatem wątpliwość co do wiarygodności wyrażanych opinii. Dobrze by było, gdyby głowa państwa powoływała się na źródła, mówiąc tak mocne słowa. Kolejną książkę, którą mogę polecić prezydentowi, jest książka prof. Adama Strzembosza „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988”. Myślę, że gdyby przeczytał ją w sposób analityczny, to może doszedłby do innych wniosków niż te wypowiadane. Sędzia Zabłocki, którego nowe prawo ma wyeliminować ze służby, dla mnie jest ideałem prawnika, którego pamiętam na ławach obrończych w sprawach politycznych w stanie wojennym. Z kolei pani prezes Gersdorf pracowała np. w komisjach przywracających do pracy ludzi poszkodowanych przez stan wojenny. To, co mówi prezydent, jest szkalowaniem godnych i zasłużonych osób.

Środowiska sędziowskie i adwokackie chcą wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy kandydują obecnie na stanowiska w SN. Podziela pan takie stanowisko?
Ja jestem adwokatem, zatem z natury bronię, a nie oskarżam. Jednak

z punktu widzenia ocen moralnych mam jednoznaczne stanowisko w stosunku do prawników, którzy swoim zachowaniem współdziałają w naruszaniu prawa. Dla mnie tracą oni wiarygodność i legitymację zawodową.

Proszę pamiętać, że adwokat działa na podstawie ustawy o adwokaturze, a zgodnie z nią, zadaniem adwokata jest obrona praw i wolności obywatelskich, które gwarantuje konstytucja. Jeżeli adwokat występuje przeciwko konstytucji i pozwala ją naruszać, to sprzeniewierza się regułom swojego zawodu. Trudno pozostawać adwokatem bądź sędzią naruszając zasady wykonywania tego zawodu, takie osoby przestają być wiarygodne.

Wiceminister Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta uważa, że takie zachowanie środowiska jest zastraszaniem.
Pan minister Dera wspólnie z innymi osobami jest współwykonawcą planu polegającego na wymianie elit prawniczych i zastąpieniu ich własnymi totumfackimi, przejęciu przez władzę wykonawczą kontroli nad sądami, a w konsekwencji zlikwidowaniu niezawisłości sądów. Swoje działania usprawiedliwia demagogiczną narracją; tu nie ma próby zastraszania. tylko próba wyegzekwowania przyzwoitości od ludzi, którzy wykonują zawód wymagający jej przestrzegania.

Władza coraz częściej posługuje się argumentacją, która nie wytrzymuje ani kryteriów prawdy, ani logiki. Dopóki będzie przyzwolenie społeczne na kłamstwo, fałszowanie historii czy oceny odbiegające od zasad logiki, będziemy żyli w świecie politycznej fikcji. Marzę, by słowa na nowo odzyskały swoją wartość, byśmy odrzucili dotychczasową hipokryzję i postawy ludzkie oceniali w sposób właściwy i odzyskali autorytety, które od kilku lat próbuje nam się obrzydzić. Gdy to się stanie, formacja, którą reprezentuje pan Dera, w świecie nauki prawniczej wróci na zasłużone miejsce, czyli do niebytu.

Ja wykonuję swój zawód od ponad trzydziestu lat i nie spotkałem się wcześniej z panem Derą jako osobą, która była autorytetem, a jego głos ważył w ocenach prawnych i moralnych. To wypowiedź politruka, a nie rzeczowa ocena. Nie przekonał mnie.

Rzecznik Praw Obywatelskich opublikował raport „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”, z którego wynika, że wolność zgromadzeń jest mocno naruszona działaniami władzy. Ma pan podobne odczucia?
Pan Rzecznik podchodzi do tematu systemowo. Ja podchodzę do tego z punktu widzenia mojej pracy zawodowej. Od lat 80., kiedy zaczynałem swoją prace, nie występowałem w tylu procesach politycznych związanych z udziałem w zgromadzeniach, co teraz. Jeżeli osoby, które bronią demokracji, stają się przed sądem karnym, to znaczy, że przestaje funkcjonować konstytucyjne prawo do zgromadzeń.

Prawo do przedstawienia poglądów zagwarantowane konstytucją spotyka się z represja karną.

Nie wygląda to wszystko dobrze…
Myślę, że to kara za zaniedbania. Przestaliśmy szanować zasady, autorytety, wartości. Wykorzystali to populiści, którzy brak zasad własnych skutecznie przykrywają społecznie chwytliwymi hasłami. Trudno mi uwierzyć, że ktoś się daje na to nabrać, ale tak się dzieje. Za mało w szkołach uczymy historii i nauk społecznych, to wszystko już działo się wcześniej i przynosiło fatalne skutki, które niwelowano przez lata. Teraz niestety musimy ponosić tego konsekwencje. Zwyciężył nurt antyintelektualny, uderzający w autorytety, w wartości i intelektualny dorobek.

Profesjonalistów wymienia się na ludzi posłusznych władzy. Historia uczy, że wszelkie takie eksperymenty kończyły się tragedią i klęską populistów, wtedy wraca szacunek do reguł demokratycznego państwa i szacunku do mądrości. Ta lekcja będzie trudna, ale ja wierzę w zwycięstwo rozumu.

Powiedział pan, że jest pan przeciwko karaniu, ale czy uważa pan, że po zmianie władzy tych, którzy łamią konstytucję, należy postawić przed Trybunałem Stanu?
Ja jestem członkiem Trybunałem Stanu, zatem nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. Mogę odpowiedzieć ogólnie. Prawo jest po to, żeby je stosować. Zwycięstwo wyborcze nie daje legitymacji do naruszania reguł. Jeżeli ktoś konkretnym czynem naruszył konstytucję lub przepisy ustawy karnej, winien odpowiadać za swoje działania.

Politycy Solidarnej Polski wydali pieniądze na pomoc ofiarom przestepstw na promocję siebie i swoich kolegów. A tyle było gadania o pomocy zwykłym Polakom.

Hairwald

>>>

>>>

„Represje się zaczynają, wywalają na zbity pysk wszystkich tych, którzy mają odwagę pielęgnować w sobie wolność i z tej wolności nie tylko korzystać, ale publicznie ją głosić” – to komentarz Władysława Frasyniuka o postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów Bartłomieja Przymusińskiego i Igora Tuleyi za krytykę nowej KRS i „reform” obecnej władzy. – „To kolejny sygnał dla liderów partii. Przecież nikt z was, panie i panowie, będący w polityce, nie ma wątpliwości, że KRS nie jest KRS-em, tylko jest egzekutywą Ministerstwa Sprawiedliwości. Bój toczy się o to, żeby biuro polityczne Ministerstwa Sprawiedliwości osadzić w Sądzie Najwyższym” – dodał w TVN24.

Frasyniuk uważa, że bez państwa prawa nie ma wolności. Jego zdaniem, PiS prowadzi Polskę w stronę rozwiązań węgierskich. – „Parlamentarzyści powinni głośno krzyczeć, że Polska z lidera liberalnej demokracji staje się krajem totalitarnym” – apelował.

Były opozycjonista jako dobry ruch określił przystąpienie ugrupowania Barbary Nowackiej do Koalicji Obywatelskiej. – „Podjęła…

View original post 620 słów więcej

Demokracja na krawędzi. Zapaść nie tylko w Polsce. Takie rzeczy już się zdarzały i jakoś Zachód z nich wychodził

Zwykły wpis

Mateusz Morawiecki nie potrafi posługiwać się językiem polski, dla ktorego „trudna języka polski”.

Tak jak za trudna jest mowa Polaków dla tej pani Pawłowicz – „wziąść”.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” wydało krytyczną opinię o „nowej” KRS i zmianach w Sądzie Najwyższym. Organizacja sprzeciwia się m.in. sposobom wyboru sędziów.

W sobotę 14 lipca Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zorganizowało spotkanie z sędziami i oddziałami stowarzyszenia z całej Polski. Po rozmowach organizacja podsumowała swoje zastrzeżenia do tego, co dzieje się obecnie w polskim sądownictwie.

Krajowa Rada Sądownictwa. Krytyka „Iustitii”

Z żalem obserwujemy obrady organu podającego się za Krajową Radę Sądownictwa, w skład którego wchodzą sędziowie wybrani przez dwa ugrupowania polityczne. Członkowie tego organu, w tym sędziowie, wypowiadają się językiem polityków partii rządzącej

– wskazuje „Iustitia”, a jako przykład podany jest przypadek sędzi Marty Kożuchowskiej-Warywody, której „nowa KRS” zablokowała awans. Tak opisuje to organizacja:

Za gorszące i przywołujące skojarzenia z najgorszymi czasami w naszej historii, gdy sądy były w pełni pod politycznym nadzorem, uznać należy rozpowszechnienie wśród członków KRS – z inicjatywy posłanki Krystyny Pawłowicz – listy sędziów, którzy z racji swojego czynnego zaangażowania w walkę o niezależność sądownictwa w Polsce, winni uzyskać negatywną ocenę członków KRS.

Podczas spotkania z KRS w tej sprawie członkini Rady posłanka Krystyna Pawłowicz oskarżała Kożuchowską-Warywodę o to, że ta pojawiała się w PE, KE i TSUE, gdzie opowiadała krytycznie o reformie sądownictwa w Polsce, a także o udział w protestach przeciwko reformom. Pawłowicz mówiła, że sędzia jest na liście osób, które „jeździły do Brukseli nadawać na Polskę”.

„Iustitia” o Sądzie Najwyższym

Kluczem do kariery sędziowskiej staje się wyparcie się I Prezesa SN prof. Małgorzaty Gersdorf, która jest nim do kwietnia 2020 r. Ten sam organ negatywnie zaopiniował kilkoro sędziów Sądu Najwyższego, cieszących się ogromnym szacunkiem i autorytetem. Nie mamy zaufania do rzetelności procedury nominacyjnej przed tym organem

– ocenia „Iustitia”. Stowarzyszenie jest zdania, że konkursy na stanowiska sędziego Sądu Najwyższego są nieważne. Dlaczego?

„Iustitia” wskazuje, że sama procedura była niekonstytucyjna, a postanowienie prezydenta, które ją zainicjowało nie miało kontrasygnaty premiera. „Tym samym również nieważny będzie wybór sędziów Sądu Najwyższego” –

czytamy.

Dziś wysłuchaliśmy głosu sędziów z całej Polski. Wszyscy zgadzają się z powyższymi stwierdzeniami. W najbliższych dniach poinformujemy o naszym stanowisku co do zasadności udziału w takim konkursie, kierując się dobrem Rzeczypospolitej Polskiej i ochroną praw obywateli

– kwituje w swoim komunikacie „Iustitia”.

– Dzięki wskazaniu tej słabości lidera (Donald Tusk) pokazuje w jakiej sytuacji znajduje się dzisiaj PiS – tak poseł PO Jan Grabiec skomentował w TVN24 słowa Donalda Tuska, który dzień wcześniej na antenie tej samej stacji stwierdził, że gdyby jego rywalem w wyborach prezydenckich w 2020 roku miał być Jarosław Kaczyński, wówczas Tusk na pewno w wyborach by wystartował.

Najbardziej prawdopodobnym kandydatem PiS-u na prezydenta w 2020 roku jest obecnie urzędujący prezydent Andrzej Duda. Jarosław Kaczyński startował w wyborach prezydenckich raz, w 2010 roku, po katastrofie smoleńskiej. Przegrał wówczas w II turze z Bronisławem Komorowskim.

O piątkowe słowa Tuska był pytany Jan Grabiec. – Donald Tusk ma świadomość, że Jarosław Kaczyński jest słabym kandydatem na prezydenta. Nieprzypadkowo nie kandydował w poprzednich wyborach. Dzięki wskazaniu tej słabości lidera, (Tusk) pokazuje, w jakiej sytuacji znajduje się dzisiaj PiS. Przywódca PiS-u nie może być ani premierem, ani prezydentem bo Polacy go nie akceptują. Musi ukrywać się za marionetkami – stwierdził.

Nieco inaczej słowa Tuska ocenił Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu z Kukiz’15. – To jest taka typowa wrzutka PR-owa Donalda Tuska. Złośliwość pod adresem prezesa – stwierdził.

Tyszka dodał, że „Polacy nie mają szczęścia dla premierów”. W tym kontekście wypomniał Donaldowi Tuskowi, że ten obiecywał nie podnosić podatki, po czym – jak wyliczał Tyszka – jego rząd podniósł je 23 razy. – A teraz mamy Donalda Tuska-bis – dodał mówiąc o premierze Mateuszu Morawieckim.

Odnosząc się do innego fragmentu wywiadu Tuska dla TVN24, w którym obecny szef Rady Europejskiej ostrzegał, iż władza bez ograniczeń prowadzi do tego, że władza zaczyna kraść, Tyszka stwierdził, iż „Morawiecki robi to samo co Tusk – okrada obywateli podnosząc podatki”. Dodał, że obywatele powinni mieć możliwość kontroli władzy poprzez odwoływanie parlamentarzystów, którzy „obiecywali, że nie będą podnosić podatków, a potem je podnoszą”.

Co się stanie, jeśli Trump będzie rządził przez osiem lat?

Francis Fukuyama: Jak na razie Trumpowi nie udało się zrobić aż tak wielu złych rzeczy, które zapowiadał. A to dlatego, że amerykański system podziału władzy działa bardzo dobrze – rozwadnia Trumpa. I jeśli Demokraci w listopadzie wygrają, a potem zdobędą Biały Dom w 2020 r., po jakimś czasie prezydentura Trumpa będzie postrzegana jako historyczna aberracja. Jeśli jednak Demokraci przegrają wybory połówkowe, a potem Trump zostanie wybrany na kolejną kadencję, zacznie się niszczenie amerykańskich instytucji na dobre. Wtedy dojdzie też do coraz szybszego wycofywania się USA z roli gwaranta liberalnego ładu. Ameryka jakoś przetrwa, ale Stany i słabnąca Europa będą stanowić dwa zupełnie niezależne światy – tak, jak to było w XIX wieku. Konsekwencją będzie przesuwanie się punktu ciężkości z Zachodu na Wschód. Nasza część globu będzie znaczyć coraz mniej.
Od 70 lat porządek światowy w ogromnym stopniu opierał się na amerykańskim mocarstwie. Osiem lat sprawowania władzy przez Trumpa może skutecznie go zrujnować. Tak więc przyszłość świata zależy od przyszłości populizmu w USA.

Spodziewał się pan populistycznej rewolty już od dawna. Dlaczego?

– Kiedy ma się takiego prezydenta jak Trump, trudno nie być wdzięcznym za bardzo silne mechanizmy kontroli i podziału władzy wbudowane w amerykański system. Dzięki temu Trump może znacznie mniej. Jednocześnie trzeba zdawać sobie sprawę, że od jakiegoś czasu demokracje mają ogromny problem z podejmowaniem trudnych decyzji w imię wspólnego dobra. Konieczne reformy są z reguły zbyt powolne. Dlatego wyborcy mają wrażenie, że demokracje są słabe. A to z kolei rodzi pragnienie silnego przywództwa, tęsknotę za liderem, który pokona wszelkie słabości zbyt rozgadanej demokracji. To dlatego mamy dziś ludzi takich jak Viktor Orbán, Władimir Putin, Donald Trump czy Naranedra Modi w Indiach.
To jest przyczyna polityczna. Drugi powód jest oczywiście ekonomiczny – globalizacja była korzystna praktycznie dla wszystkich narodów, które w niej uczestniczą, ale nie była korzystna dla wszystkich jednostek. Spora część dawnej klasy robotniczej i klasy średniej dużo na tym straciła.

To są najważniejsze przyczyny?

– Nie, najważniejsza jest trzecia przyczyna – niedoceniany kulturowy wymiar rewolty populistycznej. Ludzie coraz częściej mają poczucie, że stracili kontrolę nad własnym kulturowym przeznaczeniem, że nie mają nic do powiedzenia w kwestii przyszłości własnego narodu. Nieszczęścia natury ekonomicznej przekładają się na kwestie natury tożsamościowej – gdy tracisz swoje miejsce pracy albo gdy twój zawód traci prestiż, tracisz jednocześnie swoją godność i miejsce w społeczeństwie. Stąd tak częste u populistycznych wyborców pragnienie „odzyskania” własnego kraju. I to dlatego imigracja działa na tych ludzi jak płachta na byka.

Bo jest jakby widzialnym dowodem na utratę własnego kraju?

– Właśnie. Na Zachodzie Europy w niejednym państwie ponad 10 proc. populacji urodziło się poza granicami kraju. To budzi coraz większy sprzeciw. W krajach „nowej Europy” takich jak Polska nie ma prawie żadnych imigrantów, ale jest strach, że te kraje za jakiś czas staną się takie jak Zachód. Panuje też panika demograficzna, strach przed wymarciem. Młodzi ludzie masowo wyjeżdżają na Zachód. Ta część Europy od 1989 r. się wyludnia.

Jak w „Dżumie” Alberta Camusa, zaraza przyniesie ogromne straty. Jakie będa straty i ile będzie trwała, zależy od nas, od determinacji sprzeciwu i szczepionek na autokrację. Czy jesteśmy w stanie zwalczyć śmiertelną chorobę dla Polski – pisizm?

Hairwald

Największe stowarzyszenie sędziów w Polsce – Iustitia, zabrało głos ws. konkursu Andrzeja Dudy w związku z nieobsadzonymi stanowiskami pracy w Sądzie Najwyższym.

Jest taki budynek na Nowogrodzkiej, gdzie pojawili się wandale. Wandale to było plemię germańskie słynące z bezmyślnej destrukcji. I teraz ci wandale, tyle że w nowej postaci, chcą zaatakować nasz Pałac Sprawiedliwości. Miejsce dla mnie święte, bo tam mam zaszczyt przemawiać do wolnych, niezawisłych sędziów

„Jeżeli tu przyjdą wandale, to powiedzą o naszych świętych księgach: »spalmy je, zastąpimy nowymi«.

Jakie będą nowe księgi? To będą księgi prawa Kalego: Jeżeli sędzia jest wybrany przez nas, to jest dobrym sędzią. Jeżeli sędzia jest niezależny i niezawisły, to jest sędzią złym. Naszym obowiązkiem jest nie dopuścić do takiej sytuacji”

– mówił do tłumów manifestujących w obronie Sądu Najwyższego w Warszawie mecenas Jacek Dubois.

Za Archiwum Osiatyńskiego publikujemy całą mowę mecenasa Dubois* wygłoszoną wieczorem 4 lipca 2018 na Placu Krasińskich pod siedzibą…

View original post 3 485 słów więcej