Tag Archives: Elżbieta Rafalska

No to PiS ma swojego targowiczanina nr 1, Lecha Kaczyńskiego

Zwykły wpis

„Z przyjemnością przyjąłem Pański miły gest, jakim było przesłanie fotografii z rozmów w Magdalence” – tak dziękował Lech Kaczyński Czesławowi Kiszczakowi za przesłane zdjęcia z Magdalenki.

Korespondencja obu panów dotycząca zdjęć z Okrągłego Stołu pochodzi z 2002 roku i została odnaleziona w archiwach amerykańskich zawierających dokumenty Kiszczaka.

Generał przesłał wówczas kilka zdjęć z rozmów w Magdalence, gratulując przy tym Kaczyńskiemu wyboru na prezydenta Warszawy. „Niech klimat tych spotkań i obrad towarzyszy Panu w Jego dalszej służbie Ojczyźnie” – czytamy w jednym z listów.

Według PiS i sympatyków partii rozmowy w Magdalence to nic innego jak targowica, zdrada i picie z komuchami. Co ciekawe jedno ze zdjęć przedstawia pijącego Lecha Kaczyńskiego. Dokumenty Czesława Kiszczaka zostały sprzedane amerykańskiemu Instytutowi Hoovera przez żonę generała. Można w nich również znaleźć korespondencję Kiszczaka z Lechem Wałęsą dotyczącą wypowiedzi tego ostatniego, w której za masakrę w kopalni Wujek oskarżał komunistyczne władze.

Depresja plemnika

„6 stycznia ogłosimy projekt dotyczący rozdziału Kościoła od państwa. W Konstytucji jest zapisany rozdział Kościoła od państwa. Doskonale wiemy, że zupełnie nie jest to przestrzegane, dlatego niektóre zapisy trzeba będzie wzmocnić, niektóre trzeba będzie wprowadzić jako nowe rzeczy” – poinformowała w Radiu RMF FM przewodnicząca Inicjatywy Polska Barbara Nowacka. Zapowiedziała zbieranie podpisów pod projektem tej ustawy.

Według Nowackiej, Polacy coraz częściej mówią o rozdziale Kościoła od państwa. – „Społeczeństwo chce uciąć finansowanie Kościoła, chce wyprowadzenia religii ze szkół lub jej niefinansowania. To są coraz głośniejsze postulaty… Rozliczenia przestępstw dokonywanych chociażby przez księży-pedofilii” – argumentowała szefowa Inicjatywy Polska.

Nowacka dodała, że w pracach nad projektem współpracuje z Nowoczesną, która  „też jest bardzo zainteresowana rozdziałem Kościoła od państwa” – stwierdziła Nowacka.

A miała przecież zamilknąć, a przynajmniej się wyciszyć… Jednak Krystyna Pawłowicz po raz kolejny nie wytrzymała. – „To chamstwo lewackie zgłoszę do sejmowej Komisji Etyki” – poinformowała na Twitterze posłanka…

View original post 722 słowa więcej

 

Przemoc w stosunku do kobiet leży w logice PiS i rechrystianizacji Morawieckiego

Zwykły wpis

PiS z hukiem zaczął Nowy Rok, bynajmniej nie fajerwerkami, czy też petardami, ale jednym dozwolonym pobiciem w domu. Nowelizacja ustawy o przemocy domowej dopuszczała jednorazowe dowalenie kobiecie, ale nie tylko, gdyż dopuszczała naruszenie godności ofiary, ograniczenia jej wolności, szczególnie seksualnej i pozwalała na przemoc psychiczną, znęcanie.

Wcale nie jest to wielka niespodzianka, iż PiS dopuszcza tak rozumiany rejwach w życiu domowym, leży to w filozofii tej partii i wyznawanych wartościach. Mateusz Morawiecki podobno – piszę podobno, bo jednym tweetem – wycofał się z tej ustawy.

Lecz ona zaistniała na papierze, w decyzyjności odpowiedzialnych polityków w rządzie PiS, w  świadomości Polek i Polaków żyjących na początku 2019 roku. Projekt tej ustawy został ponoć napisany w sławetnej kościelnej przybudówce, w fundacji Ordo Iuris. Przewędrował przez biurka minister Elżbiety Rafalskiej i Beaty Szydło. Został przez nie klepnięty i czekał swojej procedury parlamentarnej, z pewnością dostałby błogosławieństwo kleru, bo rodzina jest najważniejsza, a nie przemoc, wszak niedawno abp Stanisław Gądecki był o innych ofiarach – pedofilii – powiedzieć, że mają cierpieć za egzystencję Kościoła.

Ta ustawa o przemocy przypomina mi autentyczny dialog, który wieki temu usłyszałem w pociągu. Naprzeciw mnie jechały dwie kobiety, które dzisiaj mogę określić, iż były odpowiednikami pań Szydło i Rafalskiej.

Jedna z nich była „młodą” wdową i chlipała, jakiego to dobrego pochowała męża. A ta druga miała już dosyć tych wspominek i przypomniała jej, że bił ją i ciągnął za włosy po podwórku.

Wdowa się obruszyła na takie dictum: – A ileż było tego podwórka?

PiS w przemocy dopuszcza się wielkości podwórka calkiem sporego, zostało obcięte  dofinansowanie „Niebieskiej Linii”, poradni prowadzonej przez Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Ministerstwo Sprawiedliwości obcięło dofinansowanie Centrum Praw Kobiet, pomagające ofiarom przemocy, czyli bitym kobietom.

Oczywiście, że Morawiecki przestraszył się, a w zasadzie Jarosław Kaczyński, siły Czarnego Protestu, który szykował się do oprotestowanie tej ustawy bardzo pisowskiej.

Spointuję niekoniecznie satyrycznie, w konwencji czarnego humoru. Ta ustawa jest nie tylko pisowska, jest wyjęta z mentalności Morawieckiego i jego podwórka rechrystianizacji. W nowelizacji co prawda nie było mowy o paleniu kobiet na stosie, które uznane byłyby za czarownice, lecz to leży w logice podwórka rechrystianizacji Morawieckiego, który gdyby mógł cofnąłby się do tradycji Inkwizycji. Wycofał się, bo obleciał go tchórz.

>>>

Autorytaryzm PiS. Jak skończy Polska?

Zwykły wpis

Komentarz „Pod sąd” ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel”. Autor Jan Puhl ostro krytykuje rozwój sytuacji w trzech krajach w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej.

„Postkomunistyczny rząd w Bukareszcie tworzy system prawny, który ma chronić skorumpowanych polityków we własnych szeregach” – ocenia Puhl. Te „reformy”, jak pisze, cofają Rumunię pod względem praworządności do czasów sprzed wejścia do UE w 2007 roku. I właśnie ten kraj ma 1 stycznia przejąć przewodnictwo w UE – podkreśla autor.

„Na Węgrzech premier Wiktor Orban kontroluje media i aparat państwowy aż do najniższych struktur” – pisze Puhl. Jak dodaje, uchwalona w zeszłym tygodniu reforma sądownictwa dała mu kontrolę nad sądami administracyjnymi.

„W Polsce – kontynuuje dziennikarz „Spiegla” – narodowo-konserwatywny rząd znajduje się od dawna w klinczu z Brukselą, ponieważ pozbawił władzy Trybunał Konstytucyjny i chce kontrolować także inne sądy”.

Jak postępować z autokratami?

Jak Bruksela powinna postępować z autokratami na Wschodzie? – pyta Puhl. Jego zdaniem wskazówką może być sukces odniesiony przez Unię Europejską w tym tygodniu.

„Prezydent Polski Andrzej Duda podpisał ustawę przywracającą do pracy sędziów, którzy wcześniej zostali odwołani z Sądu Najwyższego. Głowa państwa zrealizowała tym samym wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE” – pisze autor. Jego zdaniem ta sprawa „wyznacza kierunek” postępowania w podobnych przypadkach. „Polska zareagowała na presję UE” – podkreśla Puhl.

„Spiegel” przypomina, dotychczasowe działania Komisji Europejskiej nie przynosiły rezultatów. Pomimo twardego stanowiska, przejawiającego się uruchomieniem wobec Polski i Węgier postępowania na podstawie art. 7 traktatów unijnych, ani Warszawa, ani Budapeszt i nie okazywały woli kompromisu.

Puhl tłumaczy, że postępowanie z art. 7 jest żmudne i wymaga jednomyślności, a Warszawa i Budapeszt wzajemnie się wspierają.

TSUE zamiast artykułu siódmego

Autor zwraca uwagę, że „narodowo-populistycznym rządom” łatwo przychodzi dyskredytowanie postępowania z art. 7 jako „politycznej intrygi europejskiej lewicy”. Część opinii publicznej w Europie Wschodniej „kupuje” ten argument, gdyż uważa, że europejskie elity są rzeczywiście aroganckie i wywyższają się.

Inaczej jest z wyrokiem TSUE, na który Polska zareagowała. Gdyby zignorowała orzeczenie, postawiłaby się „poza europejskim porządkiem prawnym”, co byłoby politycznie wysoce ryzykowne.

„Chociaż wielu Węgrów, Polaków i Rumunów narzeka na Unię, to większość społeczeństwa popiera ją. Być może są za tym, by ich kraje występowały w Brukseli z większą pewnością siebie, by „powstały z kolan”, jak mówi polski rząd. Nikt nie chce jednak wyjścia z UE. Ani Orban, ani narodowi konserwatyści w Warszawie, ani postkomuniści w Bukareszcie nie mają mandatu, by wyprowadzić swoje kraje z UE” – czytamy w „Spieglu”.

Przykład Polski pokazuje, że unijna egzekutywa, czyli Komisja i Rada, są „pozbawione zębów” wobec krajów naruszających unijne zasady. Obie instytucje nie powinny „mieszać się” do tych spraw. Zgodnie z zasadą podziału władzy, stanie na straży zasad prawnych należy do kompetencji władzy sądowniczej.

Kraje, które naruszają unijne prawo, muszą być zaskarżane do TSUE. To Trybunał powinien decydować, jakie przepisy w Polsce, na Węgrzech czy w Rumunii lub w innych krajach są sprzeczne z prawem i powinny być odwołane. „UE musi stać się zdolna do skutecznej obrony demokracji” – konkluduje Puhl.

O tym samym w „Washington Post” >>>

Depresja plemnika

Najważniejsze zadanie polityczne demokratycznej opozycji w nadchodzącym roku to jej wygrana w wyborach.

View original post 6 187 słów więcej

 

Władza zawarła porozumienie sama ze sobą ws. protestu niepełnosprawnych

Zwykły wpis

Nikt już raczej nie wyraża wątpliwości, że z władzą PiS jest coraz ciekawiej. Politycy partii Kaczyńskiego nadają nowe znaczenia powszechnie znanym słowom, w myśl definicji klasyka: „Nikt nam nie powie, ze białe jest białe…”

Oto słowo kompromis osiągnęło nowe znaczenie przy okazji protestu w Sejmie opiekunów osób niepełnosprawnych. Władza PiS zawarła porozumienie sama ze sobą, a nie z protestującymi. Gdyby komuniści w sierpniu 1980 roku znali pisowskie możliwości kompromisu, to nie podpisywaliby słynnych porozumień sierpniowych z „Solidarnością”, ale z CRZZ.

Minister Elżbieta Rafalska podpisała porozumienie w sprawie pomocy osobom niepełnosprawnych ze swoim zastępcą. Organizacją działającą na rzecz niepełnosprawnych, która podpisała porozumienie z rządem, jest – ni mniej, ni więcej – Krajowa Rada Konsultacyjna działająca przy – ni mniej, ni więcej – Ministerstwie Rodziny, Pracy i Opieki Społecznej. Proste? Rząd porozumiał się z radą, którą sam wybrał w 2017.

I teraz nikt nie powie nam, że białe jest białe. Porozumienie jest podpisane, acz nie z protestujacymi, ale z wyznaczonymi przez rząd do podpisania.

Politycy PiS bali się, aby dostarczyć porozumienie do protestujących, którzy dowiedzieli się, że ktoś inny został wyznaczony przez rzad, aby z nim się porozumieć. Wreszcie poszła rzecznik rządu Joanna Kopcińska i w pisowskim stylu (mordy zdradzieckie, kanalie) nazwała niepełnosprawnych „nieszczęściem”.

To mniej więcej tak, jak mężczyzn o wzroście 160 cm nazywanoby kurduplami, karłami, krasnalami. Więc nie dziwmy się, że protestujące matki odpowiedziały rzeczniczce Kopcińskiej, że „nasze dzieci nie sa nieszczęściem”, bo miłość nie jest nieszczęściem.

Okazuje się, że PiS jest dobry w dialogu samego ze sobą, a w zasadzie w monologu, gdyż co powie prezes, to wszyscy jego akolici powtarzają. Nie łudzę się, że ten kompomis został wykoncypowany w gabinecie w gmachu przy Nowogrodzkiej. Bo mógł go wymyslić ktoś, kto rodaków nazwał kanaliami, gorszym sortem, mordami zdradzieckimi, a wysłana przez ktosia Kopcińska „nieszczęściem”.

Morawiecki zmiażdżony przez Rafalską

Zwykły wpis

W rządzie tli się konflikt o system dodatkowego oszczędzania na emeryturę? Na to wygląda! Forsowaną przez premiera Mateusza Morawieckiego reformę mocno krytykuje resort rodziny i pracy Elżbiety Rafalskiej.

Projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych, czyli dodatkowych emeryturach, to oczko w głowie Morawieckiego. Przez półtora roku szlifowano nowe przepisy. Kiedy w połowie lutego wreszcie przedstawiono projekt, firmowały go wspólnie minister finansów Teresa Czerwińska i właśnie Elżbieta Rafalska.

Teraz, kiedy urzędnicy resortu rodziny i pracy wgryźli się w projekt ustawy, wytykają w nim poważne luki. Według nich nowe przepisy nie gwarantują, że dodatkowe oszczędzanie na emeryturę będzie dobrowolne, a nawet że przyszłe świadczenia będą wypłacone! To kolejne ministerstwo, które krytykuje projekt Morawieckiego.

Pierwszy był minister energii Krzysztof Tchórzewski, który ostrzegał, że przez ten projekt PiS może przegrać wybory! Dlaczego? Bo składki mogą okazać się zbyt wysokie dla osób z niskimi pensjami. Ale po kilku dniach pan minister zmienił zdanie. – Po uzyskaniu wyjaśnień jestem przekonany, że ustawa o PPK spotka się z szerokim poparciem społecznym – stwierdził Tchórzewski. Podobnie było z resortem infrastruktury, który także wycofał się z części krytycznych uwag. Ale Rafalskiej premier Morawiecki tak łatwo nie spacyfikuje. Zwłaszcza że już na etapie pierwszych prac jej resort miał dużo zarzutów do projektu dodatkowych emerytur.

Do tego resort rodziny ma wątpliwości:

• Czy program będzie dobrowolny – wszyscy pracownicy obowiązkowo zostaną do takiego planu zapisani. kto nie będzie chciał oszczędzać na dodatkową emeryturę, będzie musiał złożyć rezygnację.

• Nie ma gwarancji wypłaty pieniędzy – resort zwraca uwagę, że wypłata środków będzie możliwa dopiero, kiedy ukończymy 60 lat i trwać będzie 10 lat „zmuszając uczestników do utrzymywania należnych środków na rynku finansowym bez jakichkolwiek gwarancji ich wypłaty w przyszłości”.

• Podział oszczędności w razie rozwodu – projekt zakłada, że państwo będzie mogło przejąć część pieniędzy. Dojdzie do tego wtedy, kiedy małżonkowie rozwiodą się i jeśli jedno z nich nie odkładało pieniędzy w PPK. Kiedy sąd dokona podziału majątku, małżonek, który nie oszczędzał w PPK, nie dostanie np. 50 proc. zasądzonych składek, a tylko 30 proc. Pozostałe 20 proc. przejmie państwo.

Łapówki PiS. Demokracja dobiega kresu

Zwykły wpis

Rząd PiS stosuje klasykę polityczną. Przekupuje wyborców ich własnymi pieniędzmi. A oprócz tego dąży do autokratyzmu małymi krokami. Zdaje się, że na jesieni przyspieszy, bo społeczeństwo mądrzeje, a przynajmniej ta część, ktora nie dała się w ogóle ogłupić i wychodzi na ulicę.

Tylko w ten sposób można dać odpór – wyjść i protestować, dać swój głos sprzeciwu.

Następna łapówka – a jakże 500+ – bedzie skierowana do najbiedniejszych emerytów. Minister pracy Elżbieta Rafalska deklaruje, iż rząd PiS „bardzo poważnie traktuje problemy seniorów”, rozważa wprowadzenie corocznej zapomogi dla najbiedniejszych emerytów w wysokości 500 zł. Mieliby ją otrzymywać ci, których emerytura nie przekracza 1500 zł brutto, takich osób jest ok. 2 mln.

PiS chce mieć żelazny elektorat wśród seniorów przynajmniej na poziomie 2 mln.

Jak pisał wybitny Alexis de Tocqueville: Demokracja kończy się w momencie, gdy wyborców przekupuje się ich własnym szmalem.

Bo to jest korupcja o znamionach zamordyzmu: „Bierz swoje i na mnie głosuj, kanalio, zdradziecka mordo” – to tylko lekko strawestowany Kaczyński.

Jak w każdym reżimie prędzej czy później dojdzie do podwyżek cen, czyli drożyzny. Mamy początek wypłukiwania szmalu z naszych portfeli.

Nie tylko masło podskoczyło o 30%. Owoce są droższe średnio o 50%. Nie dlatego, że latoś mamy mniejsze plony.

Należy spodziewać się podwyżek cen mleka, drobiu, mąki, pieczywa i wieprzowiny.

Dlatego jednym z celów tej władzy jest obniżka standardów eudukacji. Im społeczeństwo głupsze, tym łatwiejsze do obróki propagandowej.

Kaczyński chce mieć Polaków z plasteliny takich, jakimi są Szydło i Duda.

Jak to formułuje Joanna Szymula: „Żaden język nie opisze tej podłości komunikacyjnej, zamachu na myślenie i rozsądek”.

Z tego wynika prosty wniosek, PiS szykuje się na długie rządzenie. A więc raz zdobytej władzy, nie odda. Komusze myślenie wróciło.