Tag Archives: Bronisław Geremek

Ziobro i Jaki kasę dla ofiar i poszkodowanych wzięli dla swoich partyjnych koleżków. Szmalcownictwo PiS

Zwykły wpis

Patryk Jaki zgubił 118 więźniów, którzy byli wysyłani na dodatkowe zajęcia. Jak widać pan wiceminister ma problemy ze sprawowaniem swojej funkcji w resorcie, więc jak dobrze może rządzić miastem, o które walczy w obecnej kampanii?

„Chciałbym zadać kilka pytań ministrowi Patrykowi Jakiemu, który nadzoruje służbę więzienną w naszym kraju. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, czy służba więzienna w naszym kraju jest służbą nadzorowaną, czy też pozostawioną od kilku miesięcy sama sobie w czasie kiedy Patryk Jaki prowadzi kampanię wyborczą. To jest poważna sprawa. Tu nie chodzi o kampanię. Chodzi o wykonywanie konstytucyjnych obowiązków przez wiceministra sprawiedliwości, który – jak widać – na te obowiązki nie ma czasu” – powiedział Michał Szczerba z PO. Zaapelował do Jakiego, aby w ciągu 24 godzin przekazał opinii publicznej pełne dane osoby, która została wypuszczona przez służbę więzienną na przepustkę, wcześniej będąc karaną za zabójstwo.

Chodzi o zabójstwo kobiety i jej dziecka, do którego doszło w Warszawie. Podejrzany o to jest mężczyzna, który odbywał karę w więzieniu, a w sobotę przebywał na jednodniowej przepustce. Szczerba podkreślił, że podejrzany był już wcześniej skazany za zabójstwo. – „Ta kwestia bulwersuje. Jeżeli wypuszczani są więźniowie na jednorazowe przepustki bez właściwych badań to oznacza, że my, jako społeczeństwo, jesteśmy narażeni na różne ryzyka na niebezpieczeństwo. Czy wiceminister Jaki na czas prowadzenia kampanii wyborczej nie powinien zawiesić nie tylko funkcji w komisji weryfikacyjnej, ale również przekazać nadzór nad Służbą Więzienną innemu wiceministrowi?” – pytał poseł PO.

Szczerba został zapytany, czy podczas rządów PO-PSL zrobiono coś, aby osoby wychodzące na przepustki nie popełniały przestępstw. – „Był jeden przypadek samobójstwa więźnia. Wtedy minister sprawiedliwości podał się do dymisji” – powiedział Szczerba.

Jeżeli porównamy dorobek osób, które w Sądzie Najwyższym obecnie zasiadają – prof. Gersdorf, sędziego Zabłockiego i wielu innych – z osiągnięciami tych, którzy mają ich zastąpić, to jest to wymiana intelektualistów na osoby, które są żołnierzami armii bezprawia – mówi  w rozmowie z nami mecenas Jacek Dubois, adwokat, członek Trybunału Stanu. – Jestem z pokolenia, które miało jeszcze zaszczyt bronić w latach 80. Widziałem sędziów, którzy skazywali w sprawach politycznych i wydawali wyroki okrutne. Takie osoby znajduję w otoczeniu obecnej władzy, natomiast nie mogę sobie przypomnieć takich osób w obecnym SN – dodaje. – Sędzia Zabłocki, którego nowe prawo ma wyeliminować ze służby, dla mnie jest ideałem prawnika, którego pamiętam na ławach obrończych w sprawach politycznych w stanie wojennym. Z kolei pani prezes Gersdorf pracowała np. w komisjach przywracających do pracy ludzi poszkodowanych przez stan wojenny. To, co mówi prezydent, jest szkalowaniem godnych i zasłużonych osób – podkreśla nasz rozmówca.

JUSTYNA KOĆ: Prezydent ogłosił wakat na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego. Co się stanie, kiedy do SN wejdzie dubler I Prezesa?

JACEK DUBOIS: Dojdzie do sytuacji, kiedy najwyższy organ państwa naruszy prawo, ponieważ zgodnie z konstytucją I Prezesem SN jest prof. Małgorzata Gersdorf. Jeżeli zostanie powołana nowa osoba na stanowisko zajmowane zgodnie z prawem przez prof. Gersdorf, nastąpi niemające precedensu naruszenie konstytucji.

Pełniąca funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska twierdzi, że ustawa jest ważniejsza i prof. Gersdorf powinna się podporządkować ustawie.
Prezesura pani Przyłębskiej jest wynikiem naruszenia prawa, ponieważ została ona powołana na to stanowisko niezgodnie z obowiązującymi zasadami prawnymi.

Wiarygodność osoby, która sprawuje urząd wbrew prawu, nie jest duża, zaś jej wypowiedzi przestają być opinią prawnika, a stają się opinią osoby zainteresowanej w sporze o przejęcie władzy.

Prof. Gersdorf zapowiada, że gdy wejdzie do SN dubler, ona nie będzie się „przykuwać do biurka”. W jakiej rzeczywistości wówczas się znajdziemy?
Pani prezes jest i będzie prezesem do 30 kwietnia 2020 roku. To jest oczywiste dla wszystkich prawników. Jeżeli wyjmiemy hipokryzję rządzących i ich interes własny, to ta sprawa nie budzi żadnych dyskusji. Pani prezes SN w wywiadzie stwierdziła, że nie będzie się „przykuwać”, bo wiadomo, że takie działanie nie przywróci ładu konstytucyjnego, a tylko będzie uwłaczało urzędowi i jej samej. Natomiast prof. Gersdorf musi trwać i korzystać ze wszystkich dróg prawnych, by utrzymać prawnie sprawowany urząd, bo tu przecież nie chodzi o jej interes, tylko o tych wszystkich ludzi, którzy szanują konstytucję i którzy chcą żyć w państwie demokratycznym. Jest to również deklaracja zachowania demokratycznej wiarygodności Polski w Unii Europejskiej.

Pani Prezes stała się symbolem. Znam ją jako wspaniałego człowieka i prawnika i jestem przekonany, że wyjdzie z tej sytuacji godnie. Jeżeli nawet dojdzie do tego, że zostanie jej uniemożliwione realne pełnienie funkcji, to dla osób wiernym zasadom konstytucji pozostanie ona I Prezesem SN.

Nowa, pisowska Krajowa Rada Sądownictwa wybrała w ekspresowym tempie kandydatów na sędziów SN. Skutkuje to wyborem takich osób jak prokuratorzy Jarosław Duś, który nie ma wymaganego stażu pracy, czy Małgorzata Ułaszonek-Kubacka, która miała sprawę dyscyplinarną. Jak to możliwe, że doszło d takiej sytuacji?
Tu mamy do czynienia ze zjawiskiem lawiny. Jeżeli się naruszyło prawo raz, to ta lawina leci. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że przede wszystkim wybór tych osób nastąpił prawdopodobnie z niedopełnieniem obowiązków – przed członkami Rady zatajono fakt postępowania dyscyplinarnego. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy funkcjonariusz działa wbrew interesowi publicznemu, bo zatajono przed KRS informacje, które dyskryminują kandydata, naruszono interes społeczny, powagę urzędu i interes wszystkich obywateli, którzy mają prawo oczekiwać, że ważnymi instytucjami państwa będą kierować osoby, które spełniają wymagane standardy.

Niezależnie od tego, sama procedura wybierania kandydatów jest sprzeczna z prawem, ponieważ KRS, która opiniuje kandydatów, też jest ciałem powołanym niezgodnie z zasadami konstytucji, bowiem obecną KRS powołano wygaszając konstytucyjną kadencję poprzedniej. To jest właśnie ta lawina bezprawia obnażająca metody obecnej władzy, która uznaje, że cel uświęca środki. Cel jest jasny – wyeliminowanie niezależnych prawniczych autorytetów.

Przecież jeżeli porównamy dorobek osób, które w Sądzie Najwyższym obecnie zasiadają – prof. Gersdorf, sędziego Zabłockiego i wielu innych – z osiągnięciami tych, którzy mają ich zastąpić, to jest to wymiana intelektualistów na osoby, które są żołnierzami armii bezprawia.

Prokurator okręgowy SMS-em prosi o informacje o sędziach, którzy chętnie wsadzają do aresztu. Jak pan to skomentuje?
To sytuacja kuriozalna, kiedy organ państwa podważa wiarygodność sędziów, którzy mają orzekać w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Tworzy się system eliminowania od orzekania w sprawach o areszty osób, które dokonują samodzielnych ocen. Cel jest tu jasny – tak składać wnioski aresztowe, żeby mieć zagwarantowany efekt końcowy polegający na pozbawieniu wolności osób wytypowanych przez prokuraturę. To oburzające, bo wolność jest najwyższą ludzką wartością. To nieuczciwa i nieetyczna gra, gdy prokuratura szuka sposobu, jak pozbawiać ludzi wolności; nie przez ocenę merytoryczną i prawną ich zachowań, tylko wyznaczając „odpowiednich” sędziów.

Nie jest tajemnicą, że wśród sędziów, jak i w każdym zawodzie, są lepsi i gorsi. Wśród sędziów też jest grupa „mniej refleksyjnych”, którzy starają się działać zgodnie z intencją prokuratury, z różnych względów. To tworzenie nowej elity sędziowskiej, która będzie posłuszna władzy.

Doprowadzamy do tego, że podstawa wartości w demokratycznym społeczeństwie, jaką jest wolność człowieka, zostaje zagrożona. Pamiętajmy, że przed trzydziestu laty o tę wolność walczyli bohaterowie naszego kraju, bowiem w okresie komunizmu dzięki kontroli władzy wykonawczej nad sądami to rządzący często decydowali, jakie zapadną wyroki. W odrodzonej Polsce przez lata udało się stworzyć skuteczny system uniemożliwiający ingerowanie władzy w wymiar sprawiedliwości. Przywrócono również szacunek dla ludzkiej wolności, której sąd może pozbawiać tylko w sytuacjach, kiedy jest to jedyne wyjście. Na etapie postępowania przygotowawczego jest to środek wyjątkowy, który może być stosowany tylko wtedy, gdy inne środki zapobiegawcze będą nieskuteczne.

Teraz prokuratorzy chcą, by areszt stał się regułą w postępowaniu przygotowawczym, w ten sposób próbują wyeliminować kolejną wartość konstytucyjną.

Prezydent uważa, że ten system nie był wystarczająco dobry, skoro orzekali sędziowie, którzy „skazywali opozycjonistów w stanie wojennym”.
Z perspektywy czasu może powinniśmy wybrać na prezydenta osobę, która ma więcej wiedzy na temat spraw, w których zajmuje oficjalne stanowisko i bardziej opiera swoje wypowiedzi na materiałach źródłowych. Ja jestem z pokolenia, które miało jeszcze zaszczyt bronić w latach 80. Widziałem sędziów, którzy skazywali w sprawach politycznych i wydawali wyroki okrutne. Takie osoby znajduję w otoczeniu obecnej władzy, natomiast nie mogę sobie przypomnieć takich osób w obecnym SN. Jestem w trakcie lektury książki Jacka Taylora „Naprawdę trzeba było coś zrobić”; to wyśmienity adwokat czasu stanu wojennego. Czytając w niej o zachowaniach sędziów tamtego czasu,

z przerażeniem stwierdzam, że historia zatacza koło i obecna władza chce stworzyć ten sam system, który był wtedy. System sędziów posłusznych, sędziów na telefon, spełniających polecenia władzy. Polecam tę książkę panu prezydentowi dla opamiętania, dla zrozumienia, co to znaczy sędzia posłuszny władzy i jakie są konsekwencje takich zachowań. Jeżeli pan prezydent dąży do tego, żeby stworzyć nową kastę takich sędziów, to ja jestem przerażony.

Nie widziałem nigdy pana prezydenta wśród osób, które walczyły o wolność i niezależność sądów, czy chociażby na ławach dla publiczności wśród obserwujących, jak sądy funkcjonują, mam zatem wątpliwość co do wiarygodności wyrażanych opinii. Dobrze by było, gdyby głowa państwa powoływała się na źródła, mówiąc tak mocne słowa. Kolejną książkę, którą mogę polecić prezydentowi, jest książka prof. Adama Strzembosza „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988”. Myślę, że gdyby przeczytał ją w sposób analityczny, to może doszedłby do innych wniosków niż te wypowiadane. Sędzia Zabłocki, którego nowe prawo ma wyeliminować ze służby, dla mnie jest ideałem prawnika, którego pamiętam na ławach obrończych w sprawach politycznych w stanie wojennym. Z kolei pani prezes Gersdorf pracowała np. w komisjach przywracających do pracy ludzi poszkodowanych przez stan wojenny. To, co mówi prezydent, jest szkalowaniem godnych i zasłużonych osób.

Środowiska sędziowskie i adwokackie chcą wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy kandydują obecnie na stanowiska w SN. Podziela pan takie stanowisko?
Ja jestem adwokatem, zatem z natury bronię, a nie oskarżam. Jednak

z punktu widzenia ocen moralnych mam jednoznaczne stanowisko w stosunku do prawników, którzy swoim zachowaniem współdziałają w naruszaniu prawa. Dla mnie tracą oni wiarygodność i legitymację zawodową.

Proszę pamiętać, że adwokat działa na podstawie ustawy o adwokaturze, a zgodnie z nią, zadaniem adwokata jest obrona praw i wolności obywatelskich, które gwarantuje konstytucja. Jeżeli adwokat występuje przeciwko konstytucji i pozwala ją naruszać, to sprzeniewierza się regułom swojego zawodu. Trudno pozostawać adwokatem bądź sędzią naruszając zasady wykonywania tego zawodu, takie osoby przestają być wiarygodne.

Wiceminister Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta uważa, że takie zachowanie środowiska jest zastraszaniem.
Pan minister Dera wspólnie z innymi osobami jest współwykonawcą planu polegającego na wymianie elit prawniczych i zastąpieniu ich własnymi totumfackimi, przejęciu przez władzę wykonawczą kontroli nad sądami, a w konsekwencji zlikwidowaniu niezawisłości sądów. Swoje działania usprawiedliwia demagogiczną narracją; tu nie ma próby zastraszania. tylko próba wyegzekwowania przyzwoitości od ludzi, którzy wykonują zawód wymagający jej przestrzegania.

Władza coraz częściej posługuje się argumentacją, która nie wytrzymuje ani kryteriów prawdy, ani logiki. Dopóki będzie przyzwolenie społeczne na kłamstwo, fałszowanie historii czy oceny odbiegające od zasad logiki, będziemy żyli w świecie politycznej fikcji. Marzę, by słowa na nowo odzyskały swoją wartość, byśmy odrzucili dotychczasową hipokryzję i postawy ludzkie oceniali w sposób właściwy i odzyskali autorytety, które od kilku lat próbuje nam się obrzydzić. Gdy to się stanie, formacja, którą reprezentuje pan Dera, w świecie nauki prawniczej wróci na zasłużone miejsce, czyli do niebytu.

Ja wykonuję swój zawód od ponad trzydziestu lat i nie spotkałem się wcześniej z panem Derą jako osobą, która była autorytetem, a jego głos ważył w ocenach prawnych i moralnych. To wypowiedź politruka, a nie rzeczowa ocena. Nie przekonał mnie.

Rzecznik Praw Obywatelskich opublikował raport „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”, z którego wynika, że wolność zgromadzeń jest mocno naruszona działaniami władzy. Ma pan podobne odczucia?
Pan Rzecznik podchodzi do tematu systemowo. Ja podchodzę do tego z punktu widzenia mojej pracy zawodowej. Od lat 80., kiedy zaczynałem swoją prace, nie występowałem w tylu procesach politycznych związanych z udziałem w zgromadzeniach, co teraz. Jeżeli osoby, które bronią demokracji, stają się przed sądem karnym, to znaczy, że przestaje funkcjonować konstytucyjne prawo do zgromadzeń.

Prawo do przedstawienia poglądów zagwarantowane konstytucją spotyka się z represja karną.

Nie wygląda to wszystko dobrze…
Myślę, że to kara za zaniedbania. Przestaliśmy szanować zasady, autorytety, wartości. Wykorzystali to populiści, którzy brak zasad własnych skutecznie przykrywają społecznie chwytliwymi hasłami. Trudno mi uwierzyć, że ktoś się daje na to nabrać, ale tak się dzieje. Za mało w szkołach uczymy historii i nauk społecznych, to wszystko już działo się wcześniej i przynosiło fatalne skutki, które niwelowano przez lata. Teraz niestety musimy ponosić tego konsekwencje. Zwyciężył nurt antyintelektualny, uderzający w autorytety, w wartości i intelektualny dorobek.

Profesjonalistów wymienia się na ludzi posłusznych władzy. Historia uczy, że wszelkie takie eksperymenty kończyły się tragedią i klęską populistów, wtedy wraca szacunek do reguł demokratycznego państwa i szacunku do mądrości. Ta lekcja będzie trudna, ale ja wierzę w zwycięstwo rozumu.

Powiedział pan, że jest pan przeciwko karaniu, ale czy uważa pan, że po zmianie władzy tych, którzy łamią konstytucję, należy postawić przed Trybunałem Stanu?
Ja jestem członkiem Trybunałem Stanu, zatem nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. Mogę odpowiedzieć ogólnie. Prawo jest po to, żeby je stosować. Zwycięstwo wyborcze nie daje legitymacji do naruszania reguł. Jeżeli ktoś konkretnym czynem naruszył konstytucję lub przepisy ustawy karnej, winien odpowiadać za swoje działania.

Politycy Solidarnej Polski wydali pieniądze na pomoc ofiarom przestepstw na promocję siebie i swoich kolegów. A tyle było gadania o pomocy zwykłym Polakom.

Hairwald

>>>

>>>

„Represje się zaczynają, wywalają na zbity pysk wszystkich tych, którzy mają odwagę pielęgnować w sobie wolność i z tej wolności nie tylko korzystać, ale publicznie ją głosić” – to komentarz Władysława Frasyniuka o postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów Bartłomieja Przymusińskiego i Igora Tuleyi za krytykę nowej KRS i „reform” obecnej władzy. – „To kolejny sygnał dla liderów partii. Przecież nikt z was, panie i panowie, będący w polityce, nie ma wątpliwości, że KRS nie jest KRS-em, tylko jest egzekutywą Ministerstwa Sprawiedliwości. Bój toczy się o to, żeby biuro polityczne Ministerstwa Sprawiedliwości osadzić w Sądzie Najwyższym” – dodał w TVN24.

Frasyniuk uważa, że bez państwa prawa nie ma wolności. Jego zdaniem, PiS prowadzi Polskę w stronę rozwiązań węgierskich. – „Parlamentarzyści powinni głośno krzyczeć, że Polska z lidera liberalnej demokracji staje się krajem totalitarnym” – apelował.

Były opozycjonista jako dobry ruch określił przystąpienie ugrupowania Barbary Nowackiej do Koalicji Obywatelskiej. – „Podjęła…

View original post 620 słów więcej

Geremek i Tusk, jak Guliwer w krainie Liliputów PiS

Zwykły wpis

Polacy w czasie komuny nie cieszyli się najlepszą sławą w Europie, a przede wszystkim w USA, mówiono na nas Polaczek. W Polsce są dowcipy o blondynkach, w Stanach były o Polaczkach. Polacy byli blondynkami w kawałach, co autentycznie nas wkurzało, jak niejedną inteligentną blondynkę.

Udało nam się wyzwolić z tego stereotypu, awansowaliśmy najpierw na hydraulików, a wreszcie na pełnoprawnych Europejczyków, zwłaszcza że jeden z pośród nas został szefem Rady Europejskiej.

I od tego chyba zaczęło się nieszczęście, polskie qui pro quo, polskie piekiełko, bo dorwała się do władzy partia takiej blondynki i nas zglajchszaltowała, wyrównała do małych, niedojrzałych, kłótliwych.

Za sprawą partii Kaczyńskiego Polak już nie brzmi dumnie, ale podejrzanie. Polak to coraz mniej wartościowy obywatel Unii Europejskiej. Kaczyński i jego podwładni wykluczają nas z europejskiej wspólnoty, pracują nad tym, aby nas umniejszyć, sprowadzić do swego wzorca ksenofoba, do zaścianka, do zabitej dechami krainy rechrystianizacji.

Oto Europejczyk pełną gębą Bronisław Geremek wg dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa z IPN nie zasługuje, aby na tablicy jemu poświęconej widniał właściwy mu rzeczownik „Europejczyk” i określenie „współtwórca demokratycznej Polski”, to ostatnie ma być zastąpione „aktywny uczestnik przemian”.

Tak kurduple wyrównują rachunki swojego braku talentu, równają najlepszych do swojej małości. Przeciw tej małości protestuje 32 ambasadorów RP, ingerencję dyrektora z IPN Adama Siwka w oświadczeniu nazywają podobnie jak ja tutaj: „Próbę ingerencji w treść tekstu uważamy za małostkową manipulację i za działanie haniebne”.

Ten zjazd w dół wielkości Polaka mamy od 3 lat. Czy damy się dalej zmniejszać, marginalizować? Ten od którego awansu zaczął się proces umniejszania Polski Donald Tusk kilka dni temu opublikował na Twitterze minutowy filmik.

Pokazuje Tuska jako polityka, który gra w I lidze światowej – i wszak tak jest. Czy to zapowiedź jego dalszej kariery w polityce globalnej, czy podsumowanie pracy w Brukseli? Mniejsza . Ale i nad Tuskiem trwają prace miejscowych Liliputów, jak mu w awansach przeszkodzić. Najsłynniejsza jest „wygrana” Beaty Szydło 1:27.

Tusk byłby wartością dodaną opozycji, gdyby wrócił do Polski, ale jeszcze większą wartością dla Polski i naszej historii byłby, gdyby udało mu się wyżej awansować.

Z pomocą, czy bez pomocy Tuska, musimy się wyzwolić z krainy Liliputów PiS.

Koniec PiS już czuć, nie zdążą wyprowadzić Polski z Europy

Zwykły wpis

https://twitter.com/ZbigniewHoldys/status/1019668650184335361

Budka do PiS: Obiecuję, was Trybunał Stanu nie minie

– Nowy pseudo prezes SN będzie szefem Trybunału Stanu. Ale obiecuję, was ten Trybunał Stanu nie minie i nie jesteście w stanie się schować za nowym prezesem SN – stwierdził Borys Budka w Sejmie w trakcie I czytania projektu dot. prokuratury, a w praktyce SN i KRS. Poseł PO zgłosił – w imieniu klubu – wniosek o odrzucenie projektu w I czytaniu.

Budka: Nawet nie kryjecie, że chodzi tylko o to, by szybką ścieżką, poprzez partyjną KRS, do SN wpuścić takich Misiewiczów wymiaru sprawiedliwości

– To kolejny bubel prawny, ale to dowód na to, że nigdy nie było żadnej reformy. Od samego początku chodziło wam o kadry. Zrobiliście to z premedytacją. Zablokowaliście najpierw TK, wysyłając tam osoby, które udają sędziów, prezesa, tylko po to, by wasza nomenklatura była nietykalna. KRS tak naprawdę stała się przybudówką Nowogrodzkiej. To, co pokazała KRS, udowadnia, że nie ma żadnej reformy. Jeżeli prokurator stanu wojennego rozlicza sędziego Zabłockiego, to to pokazuje wasz stan umysłu. Jesteście największymi hipokrytami w dziejach III RP. Przysłaliście teraz do Sejmu ustawę, która niczego nie naprawi. Co więcej, nawet nie kryjecie, że chodzi tylko o to, by szybką ścieżką, poprzez partyjną KRS, do SN wpuścić takich Misiewiczów wymiaru sprawiedliwości. Przewidujecie, że bez żadnego trybu, to, co wasz szef najbardziej lubi, możecie umieścić w SN. Klasyczne BMW – biernych, miernych, ale wiernych. Chcecie wsadzić do SN sędziów o zerowych standardach moralnych, którzy będą ulegli tej władzy. Dlaczego? Właśnie dlatego, by uniewinniać tych, którzy będą tak, jak jw tej chwili, doić Polskę na wiele set milionów złotych – stwierdził Borys Budka w Sejmie w trakcie I czytania projektu dot. prokuratury, a w praktyce SN i KRS.

Schetyna: PiS nie tylko chce zmienić ordynację do PE, ale do parlamentu krajowego. To wstęp do tego

– To nie kwestia zysku czy korzyści Platformy czy innych dużych partii. To ordynacja wyborcza, która ma przede wszystkim preferować PiS i wyeliminować te wszystkie mniejsze komitety, partie polityczne. PiS bardzo wyraźnie, demolując poprzednią ustawę, ordynację, chce wziąć całą pulę i dlatego protestujemy – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”.

Jak dodał, Polska nie jest krajem dwupartyjnym, a projekt zmian w ordynacji demoluje parlamentarną demokrację. – Nie tylko chcą zmienić tę ordynację [do PE], ale chcą zmienić ordynację do parlamentu krajowego i to jest po prostu wstęp do tego – stwierdził przewodniczący PO.

Schetyna: Ci wszyscy politycy, którzy ubierają się w antyPiS-owskie szaty, a zajmują się tylko tym, żeby atakować opozycję, są po prostu pożytecznymi idiotami

– Ci wszyscy politycy czy ci, którzy aplikują do dojrzałej, dorosłej polityki, a ubierają się w takie antyPiS-owskie szaty, a zajmują się tylko tym, żeby atakować opozycję czy partie opozycyjne, polityków opozycji, czyli głównie Platformę, są po prostu, i mówię to z przykrością, pożytecznymi idiotami. Robią rzeczy, które są absurdalne. Chcąc budować front anty-PiS i chcąc skutecznie walczyć z PiS-em, atakują opozycję. W tej wypowiedzi nie mówię o Robercie Biedroniu, bo akurat go znam. Mówię, ze takie wypowiedzi zaświadczają to, że nie mają kompletnie dojrzałości politycznej – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”, pytany o słowa Roberta Biedronia nt. PO i opozycji.

Schetyna: Nie po to przychodzi się do polityki, żeby kogoś z niej wykluczać. To kompromitacja Wassermann i całej komisji

– [Jacek Rostowski] nie występował tam [przed komisją śledczą ds. Amber Gold] jako przedstawiciel Platformy. [Nie odciął się] bo jest członkiem Platformy i płaci składki, ma swoje doświadczenia. Ale został zaproszony nie jako przedstawiciel [Platformy]. Myślę, że [wypadł] tak bardzo ofensywnie, brawurowo bym powiedział. Pokazał, że ta komisja jest absurdalna i nie dość, że nie ma pomysłu na to, co ma robić, to jeszcze zapraszanie byłych polityków czy byłych urzędników poprzednich rządów tylko dlatego, że są z Platformy, żeby z tego zrobić jakąś polityczną hucpę, jest po prostu śmieszne. Skompromitował tych, którzy to robią – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”.

– Ona [Małgorzata Wasserman] powiedziała, że przyszła do polityki, żeby takich ludzi jak Rostowski czy takich ludzi, jak rozumiem, ci który tworzą Platformę, wyprowadzić z polityki, żeby kogoś nie było w polityce, żeby Platformy nie było w polityce. To kompromitujące – dodał przewodniczący PO

„Nie po to przychodzi się do polityki, żeby kogoś z niej wykluczać. To kompromitujące, jeżeli ktoś, kto jest wybranym posłem i reprezentuje wyborców, mówi, że w polityce jest po to, żeby kogoś z polityki wykluczyć, to kompletna kompromitacja i to chcę bardzo wyraźnie powiedzieć i będę zawsze to powtarzał. To kompromitacja i pani Wassermann i całej tej komisji. Pokazała tym zdaniem, dlaczego ona nie powinna być w polityce”

Wielka nerwowość panuje w obozie #PiS. I słusznie towarzysze. Wasz czas się kończy. Zaczyna się czas rozliczeń. #koniecpis #StopGłupocie #stopdyktaturze

Hairwald

Chyba nie chcielibyśmy, by okazało się to prawdą…

Były już szef MON, Antoni Macierewicz zaledwie w ciągu dwóch lat rządu doprowadził polską armię na skraj katastrofy. Dlaczego? Popsuł zbrojeniowe kontakty z Francją, odwoływane były kolejne przetargi na zakup broni, w efekcie więc nie ma nowoczesnego sprzętu. Jakby tego było mało, z wojska wydalono przeszło połowę wyższych dowódców.

W Internecie nie brakuje spekulacji na temat powodów tamtych fatalnych decyzji. Teraz otrzymały one nowe paliwo. Miały ich dostarczyć wydarzenia ostatnich dni w Stanach Zjednoczonych, czytamy w portalu natemat.pl. Otóż w USA aresztowano rosyjskiego szpiega. To 29-letnia Rosjanka, która zdaniem amerykańskich mediów miała się spotykać z kongresmenem Dana Rohrabacherem. Dla Polaków nie jest to nazwisko obce. Kilkukrotnie spotykał się z nim ówczesny szef MON Antoni Macierewicz.

Tomasz Siemoniak na Twitterze sprawę kwituje bez ogródek (ironizując przy tym, że mowa o „najlepszym ministerze w historii”): „Rohrabacher – kongresmen współpracujący z Macierewiczem. Odwiedzający Macierewicza w…

View original post 1 452 słowa więcej

PiS bezcześci polski parlamentaryzm, nie są godni miana dumnych polskich demokratów. Jest ono w posiadaniu opozycji

Zwykły wpis

Bronisław Geremek 31 X 1997-30 VI 2000 – minister spraw zagranicznych

Ur. 6 III 1932 w Warszawie, zm. 13 VII 2008 w Lubieniu, historyk, dyplomata. W 1954 ukończył studia na Wydziale Historycznym UW. W latach 1956–1958 odbył studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes na Sorbonie. W 1960 uzyskał doktorat z historii w PAN, w 1972 – habilitację, a w 1989 został mianowany profesorem nadzwyczajnym. W latach 1955–1985 pracownik naukowy Instytutu Historii PAN (z wyjątkiem 1960–1965, gdy wykładał na Sorbonie i kierował Centrum Kultury Polskiej). W 1985 zwolniony z pracy w PAN z powodów politycznych. Posiadał 11 doktoratów honoris causa. W latach 1978–1981 był współzałożycielem i wykładowcą „uniwersytetu latającego”. W sierpniu 1980 został jednym z głównych ekspertów i doradców Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Gdańsku. W latach 1987–1990 czołowy doradca „Solidarności”, uczestnik obrad Okrągłego Stołu w 1989. Od 1989 poseł na Sejm. W latach 1989–1997 przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Minister spraw zagranicznych od 31 X 1997 do 30 VI 2000. Autor wielu publikacji naukowych.

Teksty:

https://twitter.com/PE_Polska/status/1017700409794686976

Zgodnie z nowymi zasadami, sędziowie Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 rok życia i chcą dalej pracować, musieli poddać się procedurze opiniowania przez Krajową Radę Sądowniczą. Radę, która jest już całkowicie w rękach PiS. W czwartek KRS pozytywnie zaopiniowała 5 sędziów. Siedmiu, w tym sędzia Stanisław Zabłocki, otrzymało opinię negatywną.

Sędzia Zabłocki nie kryje, że „Po raz pierwszy w życiu spotkało go coś takiego, że został zaopiniowany w sytuacji, kiedy nikogo o tę opinię nie prosił” i że „została uruchomiona wobec niego procedura, której on nie zamierzał uruchomić”.

Swoje oświadczenie, w którym napisał, że „Wyrażam wolę orzekania zgodnie z zasadą nieusuwalności sędziów, określoną w artykule 180 ustęp 1 konstytucji, do ukończenia 70. roku życia” złożył na ręce I prezes SN. Zgodnie z przyjętą procedurą zostało ono przesłane do prezydenta i wraz z innymi oświadczeniami, skierowane do KRS. Sędzia uznał za zbyteczne dołączenie zaświadczenia lekarskiego o stanie zdrowia i nawet, gdy otrzymał wezwanie, by jednak takie zaświadczenie dostarczyć, swego zdania nie zmienił. Odpowiedział, że „świadomie tego zaświadczenia lekarskiego do oświadczenia nie dołączyłem i nie widzę podstaw, aby go dołączyć w tej chwili”.

Z uwagą śledził transmisję z KRS do momentu, gdy jeden z jej członków zażądał wyłączenia jawności obrad. Nie można więc stwierdzić, kto wchodził w skład zespołu opiniującego, jak wyglądała dyskusja. Jedno jest pewne. Sędzia Zabłocki otrzymał zero głosów. Nie czuje się źle z tą decyzją, a od wielu osób otrzymuje gratulacje za taki wynik obrad KRS.

Sędzia Zabłocki uważa, że zgodnie z porządkiem prawnym, I prezesem SN nadal pozostaje profesor Gersdorf. Tak jak i sędzia Józef Iwulski, też negatywnie zaopiniowany przez KRS, jest zgodnie z prawem, wyznaczonym zastępcą pani profesor na czas jej nieobecności.

Podkreśla też, że mimo zmian SN stara się pracować normalnie, tak jak do tej pory. Jednak jest ciężko, bo w jego Izbie Karnej ubyło już 11 sędziów, a ilość spraw się nie zmniejsza, wręcz odwrotnie. Próbuje więc nieco poprawić sytuację, zwracając się do ministra sprawiedliwości o wyznaczenie delegacji sędziów, którzy wspomogliby pracę. Jednak „W tym roku nie otrzymałem zgody na ani jedną delegację. W ostatnim kwartale zeszłego roku dostałem zgodę na jedną delegację”.

Sędzia Zabłocki nie ukrywa, że od roku w Kancelarii Prezydenta znajdują się akta czterech kandydatów do Izby Karnej SN. Są to wspaniali fachowcy w swej dziedzinie, jednak prezydent wciąż nie podejmuje decyzji w tej sprawie. Stąd prośba sędziego o „przyjęcie ślubowania od tych sędziów. Bo jeśli to nie nastąpi, to ciągle powtarzane słowa, że celem tych zmian (w SN – red.) jest usprawnienie pracy, że celem tych zmian jest dobro Sądu Najwyższego, będą brzmiały jednak bardzo fałszywym dźwiękiem”.

https://twitter.com/MSzuldrzynski/status/1017440616605765633

Sędzia odniósł się też do kolejnego projektu zmian w ustawie o SN, który zakłada, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wybiera i przedstawia prezydentowi kandydatów na I prezesa niezwłocznie po obsadzeniu 2/3 liczby stanowisk sędziów SN.

Jest przekonany, że chodzi tutaj o jak najszybszy wybór I prezesa SN, na miejsce wciąż pełniącej swoje obowiązki profesor Gersdorf. Tym bardziej, że prezydentowi nie udało się wyznaczyć jej następcy, bo żaden z obecnych sędziów SN na to nie zgodził się.

https://twitter.com/bimbol_jg/status/1017479673683554304

Bardzo negatywnie ocenia też projekt nowelizacji ustawy, zgłoszony przez polityków PiS, który odbiera kandydatom do SN prawo do odwołania. „Najlepiej uświadomić to na przykładzie. Załóżmy, że mamy jedno wolne miejsce. Na to jedno wolne miejsce zgłasza się 39 znakomitych kandydatów i jeden troszkę mniej znakomity. KRS stawia, ludzie są omylni, na tego mniej znakomitego kandydata. I w tym momencie dotąd wszyscy pozostali mieli prawo skorzystać z procedury odwoławczej, z odwołania do Naczelnego Sądu Administracyjnego, i do momentu rozpoznania tych odwołań KRS nie mogła przedstawić tych kandydatów panu prezydentowi  (…) A w tej chwili proponuje się wprowadzić regulację, że ten kandydat, który otrzyma tę rekomendację KRS nie złoży odwołania, to jego przedstawienie jest możliwe, dlatego że w tym zakresie uchwała staje się prawomocna. Przepis mówi, że żeby nie doszło do uprawomocnienia się, wszyscy muszą złożyć odwołania”.

No i mamy „demokrację w stylu PiS”. Podległa tej partii Krajowa Rada Sądownicza wybiera sędziów do SN zgodnie z oczekiwaniami partyjnymi i już wszystko jasne. Wolność i niezależność sądownictwa staje się fikcją. A wszystko to dla dobra Polski i jej obywateli…

https://twitter.com/Polskawruinie1/status/1017691123698094080

Kanikuła daje się najwyraźniej we znaki resortowi spraw wewnętrznych i jego szefowi. Niektórzy internauci chcieliby nawet zamiany ministerstwa na szpital psychiatryczny.

Wobec tego co już zrobił Joachim Brudziński trudno o trafniejsze komentarze. Ten prominentny polityk partii rządzącej, szef MSWiA złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z pojawieniem się na Marszu Równości w Częstochowie godła na tęczowym tle.

Pan minister tak się zapędził w swojej homofobii, że nazwał marsz „kulturową i religijną prowokacją środowisk LGBT wymierzoną wobec pielgrzymów”.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Już po kilku godzinach od dostarczenia przez policję materiałów z protokołem doniesienia mieszkańca o znieważaniu symboli narodowych prokuratura wszczęła śledztwo.

Na Twitterze zawrzało, ale nie tylko od oburzenia, ale i drwin. Internauci pytają ministra czy złoży też zawiadomienie w sprawie Agaty Dudy. Pierwsza Dama podczas meczu Polska-Japonia miała na sobie t–shirt z „przeróbką” polskiego godła, o czym w artykule „Agata Duda założyła koszulkę producenta, deklarującego się jako przeciwnik UE

„Czy prokuratura zajęła się już tą przeróbką polskiego godła noszoną przez A.Dudę?” – pyta wiceprezes zarządu Forum Obywatelskiego Rozwoju Marek Tatała.

Inny komentujący zwraca uwagę, że jak ktoś „przerobi orzełka na tęczowo to jest profanacja godła, a jak pierwsza dama Agata Duda nasza ukochana biega sobie w czarnej koszulce red is bad z orzełkiem, to wtedy nie jest profanacja”

>>>

Furmani polskiej polityki – Duda, Morawiecki. Gdyby mogli smagaliby Polaków batem.
Ale to tylko faceciki z czworaków. Niedojdy.

Hairwald

Gen. Mieczysław Gocuł w obszernym wywiadzie dla „Polityki” wspomina okoliczności swojego odejścia z armii. Były szef Sztabu Generalnego mówi o wielkim wstydzie, jakiego doświadczył za czasów poprzedniego kierownictwa MON. „Mnie już brakowało twarzy” – opowiada.

Generał Mieczysław Gocuł w latach 2013-17 był najważniejszym żołnierzem w Polsce, szefem Sztabu Generalnego. Był w grupie blisko 30 generałów i ponad 250 pułkowników, którzy po objęciu kierownictwa nad MON przez Antoniego Macierewicza odeszło ze służby.

„Wypowiedzenie złożyłem 4 lipca 2016 roku, symbolicznie w Dniu Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Szczyt NATO w Warszawie był 8-9 lipca. Nie widziałem już jednak możliwości dotrzymywania słów złożonej przysięgi wojskowej” – mówi w wywiadzie dla tygodnika „Polityka” gen. Gocuł.

Mnie już brakowało twarzy, żeby wytrzymać wstyd, jaki przynosili moi przełożeni za granicą, niwecząc wysiłek długich lat

– wyznaje generał.

Na pytanie Marka Świerczyńskiego z „Polityki” o największy ze wstydów, gen. Mieczysław Gocuł mówi o dwóch takich przypadkach.

„Fakt, że wyrzucono…

View original post 1 659 słów więcej