Tag Archives: Andrzej Rychard

Kaczyński zjeżdża z górki na pazurki wprost do kuwety

Zwykły wpis

TVN 24 podało wyniki late pool. Różnią się one od tych opublikowanych tuż po zamknięciu lokali wyborczych.

Czytaj relację na żywo

Jak pokazują wstępne wyniki, frekwencja wyniosła 53,4 proc. Całościowe wyniki wyborów poznamy we wtorek lub środę.

W Warszawie w pierwszej turze – pokazują sondaże – zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski (54,1 proc.). Podobnie jak kandydaci Koalicji Obywatelskiej w innych miastach: Hanna Zdanowska w Łodzi (70,1 proc.) czy Jacek Jaśkowiak w Poznaniu (56,6 proc.).

Koalicja Obywatelska zwycięża w dużych miasta, często w I turze, z drugiej strony Zjednoczona Prawica wygrywa w sejmikach, choć opcja koalicyjna KO i PSL ma większe poparcie. – PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Być może zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów – komentuje dr Marek Migalski.

JUSTYNA KOĆ: Bardzo dobry wynik w Warszawie dla Rafała Trzaskowskiego. To dobry prognostyk dla Koalicji Obywatelskiej?

DR MAREK MIGALSKI: To pokazuje, że nawet bardzo dobra kampania Patryka Jakiego była bez znaczenia, bo dostał zaledwie 4 punkty procentowe więcej niż Sasin 4 lata temu. Strukturalnie jest tak, że nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć, bo to jest taki, a nie inny elektorat. Widać, że nastąpiła ogromna mobilizacja warszawiaków, bo to zwycięstwo Trzaskowskiego trzeba połączyć z wysoką frekwencją wyborczą w Warszawie. To pokazuje, że

na warszawiaków nie zadziałał ten szantaż, który całkiem otwarcie zastosował pan Guział odnośnie do funduszy dla samorządów. Warszawiacy pokazali, że w ten sposób z nimi postępować nie można i nie będą akceptować tego rodzaju polityki.

Sondaże dają wygraną KO w pierwszej turze w dużych miastach. Oprócz Warszawy to Łódź, Lublin, Poznań, prawdopodobnie Wrocław. 4 lata temu liberalni kandydaci nie mogli liczyć na takie poparcie. Co to oznacza?
To pokazuje, że PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Z jednej strony są duże miasta, w których PiS nie ma szans, a z drugiej strony jest polski interior, polska prowincja, gdzie w wielu miejscach liberalni kandydacie nie mają szans z PiS-em. To pokazuje, że

nasze społeczeństwo, być może, zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów.

Ten przykład Warszawy to pokazuje. Duże miasta, aglomeracje są liberalne, a prowincja konserwatywna.

32,3 dla PiS, 24,7 dla Koalicji Obywatelskiej, 16,6 dla PSL (to bardzo dobry wynik ludowców). Prezes Kaczyński mówił: wygraliśmy po raz czwarty.
To było przewidywane i mówiłem o tym już wcześniej, że PiS dostanie 1/3 a KO 1/4 głosów. To oznacza, że obydwie partie będą mogły ogłosić sukces. Z jednej strony PiS wygrało te wybory, a z drugiej KO powstrzymała marsz PiS-u w samorządach, bo większość w większości sejmików będzie oparta o dotychczasową współpracę KO czy PO z PSL. Wysoki wynik PSL to zapewni. Tu obydwie strony będą mogły ogłosić swoje zwycięstwo.

PiS wygrało w liczbach bezwzględnych, a KO będzie mówiła, że obroniła Polskę przed marszem PiS, ponieważ w zdecydowanej większości z 16 województw przetrwa koalicja PO-PSL.

5,7 proc. dla SLD. To dobry wynik dla partii Czarzastego?
Bardzo słaby. Apetyty SLD były znacznie większe. O ile PSL dostało więcej głosów niż się spodziewało, to SLD dostało mniej niż wszyscy się spodziewali. SLD miało nadzieje na 7-8, być może nawet 10 proc. Jedyne, z czego mogą się cieszyć, że są ciągle hegemonem na lewicy, dlatego że ich konkurenci, czyli partia Razem, dostała od nich jeszcze mniej. W jakimś sensie wygrali więc walkę o dominację na lewicy. Niemniej

SLD na pewno jest rozczarowane, że ich radni nie zawsze będą potrzebni do stworzenia koalicji.

W sztabie PiS-u zaraz po prezesie Kaczyńskim przemawiał premier Mateusz Morawiecki, twarz tej kampanii. To oznacza, że wynik PiS-u jest zadowalający, a akcje premiera ciągle wysoko stoją?
Rzeczywiście w ostatniej części kampanii wyborczej widać było, że szukają winnego, pewnie wiedzieli, jaki wynik osiągną. Widać było, że Morawiecki zastawia pułapki na Zbigniewa Ziobrę, a minister sprawiedliwości na Morawieckiego. Zatem

od woli Jarosława Kaczyńskiego będzie zależało, kto poniesie konsekwencje za ten jednak słabszy wynik niż oczekiwano.

Przez ostatnie kilka dni w konflikcie wewnątrz PiS-u widać było, że prezes stoi za premierem Morawieckim. To, że pozwolił mu wystąpić na konwencji, oznacza, że w dalszym ciągu będzie go popierał.

Teraz Kaczyński zjedzie z górki na pazurki – wprost do kuwety. Miau, miau.

Holtei

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni –…

View original post 3 913 słów więcej

Führerek Kaczyński i jego pucybut Morawiecki

Zwykły wpis

Ani mi się śni dociekanie, kto kogo przechytrzył w sprawie rozmowy premiera Morawieckiego z I Prezes Sądu Najwyższego. Wygląda na to, że zobowiązanie zachowania jej treści w tajemnicy złamały obie strony – ich sprawa. Do wyrobienia sobie zdania wystarczy jednak obłożyć się kalendarzami i prześledzić przebieg wydarzeń.

Poniedziałek, 17 września

Dla wszystkich obserwujących wydarzenia jest jasne, że za dwa dni Komisja Europejska skieruje do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na Polskę ws. Sądu Najwyższego. Frans Timmermans ma gotowy dokument, KE zbiera się w środę, szans na powstrzymanie przejścia do III kroku postępowania naruszeniowego nie ma. Następuje jednak burzący zaplanowany rozwój sytuacji wtorek:

Wtorek, 18 września

Premier Morawiecki podczas szczytu państw Trójmorza w Bukareszcie rozmawia z szefem Komisji Europejskiej, Jean-Claude Junckerem. Rozmowa odbywa się po południu. Po niej Mateusz Morawiecki wraca do kraju i… zwraca się z prośbą o rozmowę do I Prezes Sądu Najwyższego. Według nieoficjalnych doniesień, gotów jest do spotkania jeszcze tego dnia wieczorem, prof. Gersdorf zaprasza go jednak na kolejny dzień, na 8:00.

Środa, 19 września

Premier pojawia się o wyznaczonej porze w Sądzie Najwyższym. Towarzyszą mu jednak dwaj prawnicy z KPRM, najwyraźniej więc nie ma to być rozmowa w cztery oczy. Pani prezes prosi o towarzyszenie jej w charakterze świadka jednego z sędziów, obecnych już w Sądzie. Z tego powodu przesuwa się wyznaczona na wokandzie rozprawa z udziałem tego sędziego. Rzecznik SN udziela w czasie spotkania wywiadu na żywo – o trwającym właśnie spotkaniu jednak nie wspomina, nie mając pewności, czy do niego doszło.

Spotkanie szefa rządu z I Prezesem Sądu Najwyższego jest wydarzeniem wcześniej niebywałym, tym bardziej, jeśli objęte jest tak ścisłą tajemnicą. Kontakty na tym szczeblu odbywać się winny przy pomocy korespondencji bądź w sposób oficjalny – np. przy okazji Zgromadzeń Ogólnych sędziów SN. Wtedy jednak premiera w SN nie było.

Informacje o spotkaniu pojawiają się przed południem. SN potwierdza, że do niego doszło i podkreśla, że prof. Gersdorf podtrzymała wobec premiera swoje wcześniejsze stanowisko, że to ona kieruje Sądem do marca 2020 – na podstawie jasnego przepisu Konstytucji o 6-letniej kadencji I prezesa SN.

Sam Sąd wydaje tymczasem kolejne postanowienie o skierowaniu do TSUE następnych pytań prejudycjalnych, związanych ze statusem sędziów 65+. Nic nie wskazuje na wyciszenie sporu.

Jeszcze tego samego dnia premier kontaktuje się jednak telefonicznie z szefem Komisji Europejskiej. Jean-Claude Juncker słyszy zapewne, że Mateusz Morawiecki podjął rozmowy z Sądem Najwyższym.

Wczesnym popołudniem rzecznik Komisji informuje, że KE nie podjęła jednak decyzji o skierowaniu skargi do TSUE. Nie podaje żadnych powodów zrezygnowania z zapowiadanego przez Timmermansa działania, ani żadnych przewidywań co do kolejnych kroków KE w tej sprawie.

W Pałacu Prezydenckim następuje też coś, o czym dowiadujemy się dopiero następnego dnia.

Czwartek, 20 września

Przed południem pojawia się informacja, że Prezydent zdecydował o powołaniu do Sądu Najwyższego 10 sędziów Izby Dyscyplinarnej. Ceremonia zaprzysiężenia odbywa się o 14:00, bez udziału prasy.

Wiadomość jest zaskakująca, bo wcześniej prezydencki minister Andrzej Dera zapowiadał wnikliwe przejrzenie dokumentacji kandydatów, a jeszcze tego dnia, w czwartek rano pytany o to szef Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski twierdził, że „nastąpi to w swoim czasie”. Kiedy to mówił, decyzja była już jednak podjęta.

Informacja o zaprzysiężeniu wprawia w konsternację m.in. sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, rozpatrujących wnioski o zabezpieczenie, czyli wstrzymanie procedury powoływania sędziów SN do czasu rozpatrzenia odwołań od uchwał KRS w tej sprawie. Prezydent stawia też całe otoczenie (Komisję Europejską, SN i samego prowadzącego z nim rozmowy premiera) przed faktem dokonanym, bardzo trudnym do odwrócenia. Sędziowie zostają zaprzysiężeni, mają dwa tygodnie na stawienie się w SN i podjęcie obowiązków.

Piątek, 21 września

Rano Onet publikuje relację z rozmowy, jaka odbyła się w gabinecie I Prezesa SN we wtorek rano. Wcześniej, jeszcze w czwartek wieczorem podobne sprawozdanie przekazuje swoim płatnym subskrybentom portal PolitykaInsight. I Prezes SN zapowiada wygłoszenie o 9:30 oświadczenia w tej sprawie.

Prof. Gersdorf generalnie potwierdza w nim, że przekaz medialny jest trafny, a przedstawione wtedy premierowi „warunki brzegowe” zamknięcia sporu o SN to powrót do orzekania odesłanych w stan spoczynku sędziów 65+, pozostawienie jej samej na stanowisku I Prezesa SN i przywrócenie konstytucyjności składu i działania Krajowej Rady Sądownictwa. Na obserwatorach niezręczność sformułowań prof. Gersdorf sprawia wrażenie podjęcia przez SN negocjacji z premierem.

Dopiero w opublikowanej kilka godzin później pisemnej wersji oświadczenia I Prezes pojawia się kluczowe dla oceny przebiegu wydarzeń zdanie „Pragnę również wyrazić nadzieję, że spotkanie z Panem premierem Mateuszem Morawieckim nie było jedynie grą na czas, a realną próbą podjęcia dialogu”.

Na zwrócenie uwagi na to, że premier dzięki wproszeniu się na tę rozmowę zyskał odroczenie skargi Komisji Europejskiej jest już jednak za późno, przynajmniej w kraju.

Śledzący uważnie wydarzenia wiceprzewodniczący Timmermans i cała Komisja Europejska najwyraźniej tego akurat aspektu sprawy są świadomi: jeszcze tego samego dnia, w piątek, Reuters ujawnił, że skarga KE trafi jednak do Trybunału Sprawiedliwości.

Cel uświęca środki

Dzięki sprytnemu wybiegowi premiera skarga KE trafi jednak do Trybunału Sprawiedliwości kilka dni i 10 powołanych w trybie „postawmy ich przed faktem dokonanym” sędziów SN później. Ponieważ KE podobnie jak SN i kilka sądów w kraju wnioskuje o zabezpieczenie, czyli zamrożenie kolejnych powołań sędziów do SN, umiejętnie zasygnalizowane szefowi KE wproszenie się przez premiera na rozmowę z prof. Gersdorf dało Prezydentowi czas na stworzenie kolejnych, trudno odwracalnych faktów.

Kto decyduje?

Czy Mateusz Morawiecki zaledwie wysłuchał I Prezes, czy też rzeczywiście przedstawił jej konkretną ofertę rozwiązania kryzysu nie ma dużego znaczenia. Znacznie większe znaczenie ma to, czy cokolwiek mówił, mówił w imieniu rządu (ze stanowczo krytycznym wobec SN min. Ziobro), rządzącego PiS, prezesa Kaczyńskiego i Prezydenta, do którego w sprawie powoływania sędziów należy ostatnie słowo.

Na te pytania odpowiedzi nie znamy. Jeśli jednak okazałoby się prawdą to, że działający w porozumieniu z szefem KE premier gotów jest przywrócić do orzekania sędziów 65+ i pozostawić na stanowisku I Prezesa SN prof. Gersdorf – to albo PiS szykuje sobie właśnie spektakularną rejteradę, porównywalną tylko z wycofaniem się z zapisów ustawy o IPN, albo w poważnych opałach jest Mateusz Morawiecki, wykraczający wyraźnie poza powierzoną mu przez PiS rolę.

Uczynili z Kaczyńskiego swojego Führera któremu bija pokłony i piszą peany na jego cześć. A rzeczywistość jest podobna. Kaczyński także prowadzi miliony Polaków w kierunku przepaści.

Hairwald

W sondażach wciąż zdecydowana większość Polaków chce być w Unii Europejskiej. Ale czy to znaczy, że nasze członkostwo w UE jest bezpieczne? Niestety, nie możemy być tego pewni, i dlatego także w tej sprawie musimy patrzeć na ręce obecnej władzy.

View original post 3 824 słowa więcej