Tag Archives: Aleksandra Pawlicka

PiS nie orżnął Komisji Europejskiej

Zwykły wpis

Z pewnością nie na taki rozwój sytuacji liczyli politycy Prawa i Sprawiedliwości, gdy w błyskawicznym tempie przepychali przez parlament nowelizację w sprawie Sądu Najwyższego, która przywraca do tej instytucji odsuniętych siłowo sędziów po osiągnięciu przez nich 65. roku życia. O tym, że głównym celem i oczekiwanym zyskiem z tej kapitulacji będzie zaniechanie dalszego sporu z Komisją Europejską oraz umorzenie sprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, politycy PiS mówią w zasadzie od pierwszego dnia po uchwaleniu nowelizacji. Z ich wypowiedzi dało się wywnioskować, że są gotowi znieść to upokorzenie i przywrócenie prof. Gersdorf na stanowisko I Prezes Sądu Najwyższego, jeśli tylko w ramach kompromisu uda się utrzymać pozostałe zmiany w ustroju polskiego wymiaru sprawiedliwości tj. dwie nowe izby Sądu Najwyższego i przede wszystkim przejęcie przez polityków Krajowej Rady Sądownictwa. Tyle tylko, że to wydaje się coraz mniej prawdopodobne.

Przede wszystkim, wczoraj po południu pojawił się pierwszy głos członkini Komisji Europejskiej komentujący wpływ uchwalonych zmian w Sądzie Najwyższym na dalszy los skargi na Polskę do TSUE. Wiera Jourova, w rozmowie z dziennikarzem czeskiego radia publicznego Filipem Harzerem, pozytywnie oceniła działania polskich władz, które w ubiegłym tygodniu znowelizowały ustawę o Sądzie Najwyższym.

– Uszanowali, czy też przyjęli środek zabezpieczający unijnego trybunału, który mówił: niczego nie zmieniajcie, nie wysyłajcie tych sędziów na emeryturę – mówiła Wiera Jourova.

W tej samej wypowiedzi rozwiała jednak nadzieje polskiego rządu, że ten krok wystarczy, by skarga KE została wycofana.

Ten ruch ws. SN przyjmujemy pozytywnie, ale to nie jest coś, co mogłoby wstrzymać procedurę wynikającą z artykułu 7. Więc debata rady będzie kontynuowana – stwierdziła.

Na domiar złego, sporo dzieje się też na krajowym podwórku. Wczoraj na Twitterze pojawił się zastępca rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa, Jarosław Dudzicz, który potwierdził, że KRS wystąpiła właśnie do Trybunału Konstytucyjnego o potwierdzenie zgodności z konstytucją jej umocowania do funkcjonowania.

Rodzi to jednak poważne konsekwencje, które zresztą zauważyli nie tylko publicyści, ale i m.in. sędzia Dariusz Zawistowski, Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Jeśli bowiem KRS ma wątpliwości co do swojego statusu, powinna sama podjąć decyzję o zawieszeniu swojego funkcjonowania do czasu rozstrzygnięcia TK. Taki krok potwierdza jednocześnie słuszność działań prezesów izb Sądu Najwyższego, którzy nie dopuszczają nowych sędziów (tych wybranych przez nową KRS) do orzekania z obawy o negatywne dla polskiego orzecznictwa skutki rozstrzygnięć wydanych z ich udziałem.

Na dodatek należy pamiętać, że z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE dotyczącymi Krajowej Rady Sądownictwa i jej uzależnienia od władzy wykonawczej zwrócił się ostatnio Naczelny Sąd Administracyjny, otwierając nowy front walki o polski wymiar sprawiedliwości na arenie międzynarodowej. Niekorzystne dla obozu rządzącego orzeczenie w tej kwestii może wywrócić do góry nogami cały proces przejmowania tego obszaru działania państwa przez PiS i całkowicie wyrzucić jego efekty do kosza. Jeśli bowiem ustrój KRS zostanie skutecznie zakwestionowany przez TSUE, a decyzje podejmowane przez sędziów, wybranych w jej skład przez polityków pozbawione zostaną mocy sprawczej, to działać nie będzie mogła ani sama KRS, ani żadna z nowych izb Sądu Najwyższego.

Wówczas partii rządzącej pozostanie albo znów podkulić ogon i wycofać się z kolejnych zmian zaliczonych już do “sukcesów”, albo pójść na totalna wojnę z Komisją Europejską w samym centrum odbywającej się wtedy kampanii wyborczej. Każde z wyjść z pewnością mocno odbije się na notowaniach Prawa i Sprawiedliwości, bowiem zadowolić jednocześnie i wyborców centrowych oczekujących wypracowania kompromisu, i twardego elektoratu niedopuszczającego możliwości wykonania ani kroku w tył po prostu się nie da. No, ale to już jest problem kierownictwa PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

* * *

Pisowska ustawa ws. SN przyjmujęta pozytywnie w KE, ale to nie jest coś, co mogłoby wstrzymać procedurę wynikającą z artykułu 7.

Depresja plemnika

„Zmienił on formację na Koalicję Obywatelską wrogą Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi i pokazał to na bilbordach, gdzie kandydował w wyborach. Radny już nie jest katolikiem i nie może być radnym, bo będzie nam mieszał w naszej wierze. Przez to sam się wyłączył z Boga” – mówił w kościele podczas mszy ksiądz Józef Wędzikowski, proboszcz parafii w Stróżewie koło Poznania. Chodzi o Adriana Urbańskiego, który był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na radnego powiatu chodzieskiego.

Ks. Wędzikowski na tym nie poprzestał. Stwierdził, że ci, którzy głosowali na Koalicję Obywatelską też mogą być „wyłączeni z wiary”. Dla wielu słowa proboszcza były nie do zaakceptowania – część wiernych opuściła kościół.

„Skandalem jest dzielić mieszkańców względem opcji politycznych. Jest mi ogromnie przykro, że mieszkańcy naszej parafii, którzy poparli mnie w wyborach samorządowych, tak jak i ja, zostali uznani przez naszego proboszcza za ludzi, którzy wyparli się swej religii” – napisał na Facebooku Adrian Urbański. Do…

View original post 2 778 słów więcej

Kaczyński zjeżdża z górki na pazurki wprost do kuwety

Zwykły wpis

TVN 24 podało wyniki late pool. Różnią się one od tych opublikowanych tuż po zamknięciu lokali wyborczych.

Czytaj relację na żywo

Jak pokazują wstępne wyniki, frekwencja wyniosła 53,4 proc. Całościowe wyniki wyborów poznamy we wtorek lub środę.

W Warszawie w pierwszej turze – pokazują sondaże – zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski (54,1 proc.). Podobnie jak kandydaci Koalicji Obywatelskiej w innych miastach: Hanna Zdanowska w Łodzi (70,1 proc.) czy Jacek Jaśkowiak w Poznaniu (56,6 proc.).

Koalicja Obywatelska zwycięża w dużych miasta, często w I turze, z drugiej strony Zjednoczona Prawica wygrywa w sejmikach, choć opcja koalicyjna KO i PSL ma większe poparcie. – PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Być może zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów – komentuje dr Marek Migalski.

JUSTYNA KOĆ: Bardzo dobry wynik w Warszawie dla Rafała Trzaskowskiego. To dobry prognostyk dla Koalicji Obywatelskiej?

DR MAREK MIGALSKI: To pokazuje, że nawet bardzo dobra kampania Patryka Jakiego była bez znaczenia, bo dostał zaledwie 4 punkty procentowe więcej niż Sasin 4 lata temu. Strukturalnie jest tak, że nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć, bo to jest taki, a nie inny elektorat. Widać, że nastąpiła ogromna mobilizacja warszawiaków, bo to zwycięstwo Trzaskowskiego trzeba połączyć z wysoką frekwencją wyborczą w Warszawie. To pokazuje, że

na warszawiaków nie zadziałał ten szantaż, który całkiem otwarcie zastosował pan Guział odnośnie do funduszy dla samorządów. Warszawiacy pokazali, że w ten sposób z nimi postępować nie można i nie będą akceptować tego rodzaju polityki.

Sondaże dają wygraną KO w pierwszej turze w dużych miastach. Oprócz Warszawy to Łódź, Lublin, Poznań, prawdopodobnie Wrocław. 4 lata temu liberalni kandydaci nie mogli liczyć na takie poparcie. Co to oznacza?
To pokazuje, że PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Z jednej strony są duże miasta, w których PiS nie ma szans, a z drugiej strony jest polski interior, polska prowincja, gdzie w wielu miejscach liberalni kandydacie nie mają szans z PiS-em. To pokazuje, że

nasze społeczeństwo, być może, zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów.

Ten przykład Warszawy to pokazuje. Duże miasta, aglomeracje są liberalne, a prowincja konserwatywna.

32,3 dla PiS, 24,7 dla Koalicji Obywatelskiej, 16,6 dla PSL (to bardzo dobry wynik ludowców). Prezes Kaczyński mówił: wygraliśmy po raz czwarty.
To było przewidywane i mówiłem o tym już wcześniej, że PiS dostanie 1/3 a KO 1/4 głosów. To oznacza, że obydwie partie będą mogły ogłosić sukces. Z jednej strony PiS wygrało te wybory, a z drugiej KO powstrzymała marsz PiS-u w samorządach, bo większość w większości sejmików będzie oparta o dotychczasową współpracę KO czy PO z PSL. Wysoki wynik PSL to zapewni. Tu obydwie strony będą mogły ogłosić swoje zwycięstwo.

PiS wygrało w liczbach bezwzględnych, a KO będzie mówiła, że obroniła Polskę przed marszem PiS, ponieważ w zdecydowanej większości z 16 województw przetrwa koalicja PO-PSL.

5,7 proc. dla SLD. To dobry wynik dla partii Czarzastego?
Bardzo słaby. Apetyty SLD były znacznie większe. O ile PSL dostało więcej głosów niż się spodziewało, to SLD dostało mniej niż wszyscy się spodziewali. SLD miało nadzieje na 7-8, być może nawet 10 proc. Jedyne, z czego mogą się cieszyć, że są ciągle hegemonem na lewicy, dlatego że ich konkurenci, czyli partia Razem, dostała od nich jeszcze mniej. W jakimś sensie wygrali więc walkę o dominację na lewicy. Niemniej

SLD na pewno jest rozczarowane, że ich radni nie zawsze będą potrzebni do stworzenia koalicji.

W sztabie PiS-u zaraz po prezesie Kaczyńskim przemawiał premier Mateusz Morawiecki, twarz tej kampanii. To oznacza, że wynik PiS-u jest zadowalający, a akcje premiera ciągle wysoko stoją?
Rzeczywiście w ostatniej części kampanii wyborczej widać było, że szukają winnego, pewnie wiedzieli, jaki wynik osiągną. Widać było, że Morawiecki zastawia pułapki na Zbigniewa Ziobrę, a minister sprawiedliwości na Morawieckiego. Zatem

od woli Jarosława Kaczyńskiego będzie zależało, kto poniesie konsekwencje za ten jednak słabszy wynik niż oczekiwano.

Przez ostatnie kilka dni w konflikcie wewnątrz PiS-u widać było, że prezes stoi za premierem Morawieckim. To, że pozwolił mu wystąpić na konwencji, oznacza, że w dalszym ciągu będzie go popierał.

Teraz Kaczyński zjedzie z górki na pazurki – wprost do kuwety. Miau, miau.

Holtei

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni –…

View original post 3 913 słów więcej

Edukacja pod rządami PiS i Zalewskiej, która szczerząc zęby, pokazuje próchnicę mózgu, sprowadza się do poziomu szkółek przykościelnych

Zwykły wpis

„Mówiliście w kampanii wyborczej o wychowaniu. I co dzisiaj mamy? Jak dzisiaj wychowujecie nasze dzieci? Uczycie dzieci, że dla utrzymania władzy można kłamać, manipulować i oszukiwać” – mówiła Krystyna Szumilas z PO podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla Anny Zalewskiej. Dodała, że premier polskiego rządu w kampanii wyborczej „posługuje się kłamstwem, aby wygrać z opozycją”. – „Daje przykład młodym ludziom, że dla zdobycia władzy wszystkie chwyty są dozwolone” – podkreśliła.

Wniosek o odwołanie minister edukacji złożyła Platforma Obywatelska. Napisano w nim, że Zalewska wprowadziła do szkół chaos, skróciła o rok edukację ogólną, obciążyła uczniów klasy VII i VIII nadmiernym i niemożliwym do zrealizowania materiałem, w efekcie czego są zestresowani i przemęczeni oraz doprowadziła do przepełnienia szkół podstawowych. Według PO, nauczyciele masowo uciekają ze szkół, bo m.in. nie chcą pracować w kilku placówkach, by uzbierać godziny do pełnego pensum.

– „Od początku roku szkolnego rodzice alarmują, że dzieci są przeciążone nauką, uczą się w tłoku i w ścisku na dwie lub trzy zmiany. A co słyszą od pani minister? To wina dyrektorów szkół i samorządów. To pytam pani minister, kto podpisał rozporządzenia, kto podpisał ustawy zmuszające dyrektorów szkół do zmieszczenia w budynku dodatkowych dwóch roczników?” – pytała Szumilas. Posłanka PO mówiła także o problemie ciężkich tornistrów. – „Minister edukacji chce przekonać społeczeństwo, że tornistry są lekkie jak piórko. I co robi? Waży tornistry, w których nie ma podręczników” – powiedziała

„Szkole potrzeba spokoju, a nie szalonych pomysłów” – stwierdziła inna posłanka PO Urszula Augustyn. – „Kilka dni temu była pani w szkole lub przedszkolu i maluchy zadały pani pytanie, bardzo zresztą sympatyczne: o czym pani marzyła, kiedy była pani dzieckiem, kim pani chciała zostać i pani im szczerze odpowiedziała, że chciała zostać baletnicą, i powiem równie szczerze: trzeba było trzeba iść w tym kierunku” – powiedziała Augustyn.

Posłanka PO odniosła się do wypowiedzi Zalewskiej, że w wyniku „reformy” o 18 tys. zwiększyła się liczba etatów dla nauczycieli. – „Mówi pani o dodatkowych miejscach pracy, powstały one w przedszkolach, ale co to obchodzi fizyka” – zaznaczyła. A te nowe miejsca to oferta po kilka godzin w różnych szkołach. W efekcie nauczyciele muszą jeździć między kilkoma placówkami, by wypełnić pensum lub porzucają pracę w szkole i podejmują ją poza dotychczasowym zawodem. Mówiła też o podwyżkach dla nauczycieli. – „Zapomniała pani powiedzieć, że te podwyżki to 100 zł rocznie. Nawet związkowcy z Solidarności przyszli przed MEN z czerwoną kartką” – powiedziała Augustyn, zwracając się do Zalewskiej.

„Kuratorzy na niespotykaną w wolnej Polsce skalę ingerują w życie szkół, upolityczniając je, wywierając naciski na nauczycieli. Liczne przypadki nasyłanych na szkołę kontroli po wyrażaniu przez nauczycieli własnych poglądów lub demonstrowaniu solidarności z protestującymi przeciwko zmianom. Zastraszanie nauczycieli to niedopuszczalna sytuacja, to jest ograniczanie praw człowieka w demokratycznym kraju. Mówicie tak pięknie o patriotyzmie, ale wam się myli patriotyzm z nacjonalizmem i indoktrynacją” – podkreśliła Augustyn.

Jak się okazało, nie tylko to im się myli. Mateusz Morawiecki na Twitterze postanowił podziękować minister edukacji. – „Takie będą Rzeczypospolite jakiej młodzieży chowanie”. Dziękuję pani Annie Zalewskiej za budowanie lepszego wykształcenia, ku pożytkom Rzeczypospolitej, ku pożytkom naszej gospodarki. Dziękuję za jej reformy, bo to dobra zmiana dla polskiego systemu edukacji” – napisał na profilu Kancelarii Premiera. A my proponujemy premierowi, żeby sam się doszkolił. „Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie”– tak brzmi właściwy cytat (źródło: encyklopedia.pwn.pl, hasło: Jan Zamoyski).

>>>

>>>

Premier Morawiecki zapewne nie spodziewał się, że przyjdzie dla niego tak trudny czas. Właśnie Onet ujawnił nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, których to on jest głównym bohaterem. O „nieznanych taśmach Morawieckiego” napisał Newsweek już w 2016 roku, gdy został on wicepremierem w rządzie PiS. Jakoś wtedy sprawa umarła śmiercią naturalną, ale teraz wróciła, i to z wielkim hukiem.

Według dziennikarzy Onetu „obaj kelnerzy, którzy dokonywali podsłuchów, obciążają ówczesnego prezesa Banku BZ WBK Mateusza Morawieckiego. W ich zeznaniach pojawia się wątek kupowania nieruchomości na podstawione osoby (tak twierdzi Łukasz N.) oraz brania na takie osoby kredytów (tak uważa Konrad Lasota)”.

Ujawnione nagranie to prawie trzygodzinny zapis rozmowy premia z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, szefem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską. W rozmowie Morawiecki chwali się świetnymi relacjami m.in. z Tomaszem Arabskim, szefem kancelarii Donalda Tuska czy Janem Krzysztofem Bieleckim. Jest też mowa o stanowisku ministra skarbu w rządzie PO/PSL dla Morawieckiego i o SKOK-ach, których sytuacja jest fatalna i są one finansowane przez „niepokorne” media.

Morawiecki w ostrych słowach wypowiada się o finansjerze z Niemiec i Szwajcarii. Jak mówi „K.., siedzą ci bogaci Amerykanie, Żydzi, Niemcy, Angole, Szwajcarzy, nie? Siedzą w swoich głębokich, wiesz, fotelach. Mają nakumulowane tego oczywiście kapitału tyle, że możesz ich tam w dupę pocałować. Jeszcze się prosisz oczywiście o ten kapitał, nie? Oni oczywiście w tej swojej chciwości… Ja cały czas tak patrzę na ten świat z punktu widzenia geo i historycznego trochę. I mi się wydaje, że popełniają błąd (…) Jakby nie dokonując pewnej redystrybucji tego”.

 Bardzo pozytywnie mówi za to o Angeli Merkel, która „działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa, czyli oczekiwaniach. My nie wiemy, ale być może zakończy się to dobrze, jeżeli my, ludzie, we the people, prawda, a już zwłaszcza we the people w Niemczech czy w Hiszpanii, we Francji, musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapier… i rowy, ku… kopać, a drudzy będą zakopywać, będziemy zadowoleni. Wtedy my jako ludzie mniejsze będziemy mieć emerytury”.

Dodaje też, że właśnie Merkel oraz Sarkozy, Hollande i inni muszą odkręcić przekonanie ludzie, że „w takim świecie, jak dzisiaj są, gdzie przez pięćdziesiąt lat ludziom się wydawało, że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo k… i edukacja za darmo”. 

Gdy Matuszewska mówi, że „przyzwyczaić się do lepszej sytuacji jest daleko łatwiej niż do gorszej”, Morawiecki odpowiada: „Najlepszym sposobem zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut”.

Morawiecki nie ukrywa też, co myśli o imigrantach z Afryki. „No k… Wiesz, kiedyś przypłyną, kiedyś coś zrobią. (…) Te iPhone’ye pokażą im: tu żyje się tak a tu tak. I co my zrobimy jak flotylla tratw k…, nawet tam z północy Afryki będzie na południe? (…) Będziemy strzelać, będziemy odpychać ich, wiesz”.

Wszystko wskazuje na to, że istnieje kilka taśm z nagraniem Morawieckiego i jego gości w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Pytanie tyko, w czyich są one rękach. Jeden z byłych funkcjonariuszy CBA w połowie sierpnia powiedział „Gazecie Wyborczej”, że Biuro ma „nagranie kompromitujące Morawieckiego” i jest ono „jest gwarancją bezpieczeństwa” dla Mariusza Kamińskiego i jego ludzi. Kolejny rozmówca nie ukrywa, że Morawiecki chciał odsunąć Kamińskiego, ale musiał się wycofać, właśnie ze względu na tę taśmę.

Dziennikarze wysłali 22 sierpnia zapytanie do rzeczniczki rządu, Joanny Kopcińskiej, „Ile razy w latach 2013-14 Mateusz Morawiecki odbywał spotkania towarzysko-biznesowe w restauracjach Sowa i Przyjaciele lub Amber Room?, Czy szef rządu był szantażowany ujawnieniem treści nagrań? Jeśli tak, to czy powiadomił o tym prokuraturę lub inne służby? Czy prawdą jest, że premier chciał zdymisjonować Mariusza Kamińskiego?”.

Rzeczniczka odpowiedziała krótko – „W śledztwie podsłuchowym p. Morawiecki ma status osoby pokrzywdzonej. Jednocześnie pragnę zapewnić, że Pan Premier nigdy nie był szantażowany ujawnieniem treści jakichkolwiek nagrań.” I dodała: „Premier nie zamierzał i nie zamierza dymisjonować Ministra Koordynatora Służb Specjalnych. Powtarzanie tego typu spekulacji nie ma żadnych podstaw faktycznych. Współpraca Premiera z Ministrem Mariuszem Kamińskim jest bardzo profesjonalna i układa się bardzo dobrze”.

CBA zapytane, czy jest w posiadaniu taśm, które nie zostały przekazane prokuraturze, zdecydowanie temu zaprzecza.

Sporo mógłby tutaj powiedzieć Marek Falenta. Jak mówi jeden z jego byłych pracowników, to właśnie „taśma Morawieckiego” chroni go przed pójściem do więzienia.

Trzeba przyznać, że ujawnienie tych rozmów przez Onet wywołało jednak sporą nerwowość w szeregach PiS. Beata Mazurek, rzeczniczka tej partii, napisała na Twitterze, że „Niemiecki Onet kolejny raz insynuuje. To atak na Polski Rząd taśmami i zeznaniami, które są dostępne od 4 lat. Mafie VAT, mafie paliwowe, mafie tytoniowe, mafie alkoholowe pozbawione miliardów dochodów szukają sojuszników”.  Znowu więc mamy do czynienia z klasycznym odwróceniem kota ogonem.

Ciekawe, co będzie dalej. „Afera podsłuchowa” była jedną z przyczyn przegranej PO w wyborach parlamentarnych 2016 roku. Lud oburzony tematem rozmów i retoryką, opartą na ostrych wulgaryzmach, żądał natychmiastowej dymisji uczestników tych spotkań. Czy teraz będzie podobnie? A może daruje Morawieckiemu tego typu wtopę, bo przecież „swoim” wolno wszystko?

Pojawia się też pytanie, kto miał interes w tym, by taśmy z Morawieckim w roli głównej, wyszły na światło dzienne?  Według mnie odpowiedź wydaje się prosta. To ktoś, kto chce wyeliminować premiera z szeregów PiS, kto czuje się zagrożony, kto jest uczestnikiem w walce o schedę po prezesie Kaczyńskim. Pamiętajmy, że to właśnie o Morawieckim mówi się jak o ewentualnym następcy szefa PiS, a to się kilku aktywistom tej partii musi bardzo nie podobać.

Jak nie idzie, to nie idzie…

Niby PiS zapewni nam rzekomą mądrość i cnotę. Pytam się: jaką cnotą i mądrością jest ohydne łamanie Konstytucji, niszczenie trójpodziału władzy, wstrętna propaganda, brudna antysemicka i szowinistyczna retoryka? To są wasze mądrości i cnoty. Dziękuję nie skorzystam …

Holtei

Prof. Wojciech Sadurski opowiada się za delegalizacją PiS po przegranych wyborach przez obecnie rządzących.

Platforma Obywatelska złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z agitacją wyborczą Mariusza Błaszczaka podczas koncertu w Legionowie. – „Podczas imprezy finansowanej ze środków unijnych z programu operacyjnego dotyczącego rybołówstwa, podczas imprezy firmowanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Wojsko Polskie, imprezy, która była również współorganizowana przez Żandarmerię Wojskową, doszło do ewidentnej manipulacji, doszło do prowadzenia kampanii wyborczej przez ministra Mariusza Błaszczaka. Mamy do czynienia ze zwykłem wiecem wyborczym partii PiS i prezentacją kandydata PiS-u na prezydenta miasta. To jest niebywały skandal” – powiedział rzecznik PO Jan Grabiec.

Jako dowód zaprezentowano fragment wypowiedzi Błaszczaka z koncertu. – „Chciałbym podkreślić, że już niedługo, bo już za niecały miesiąc będą wybory samorządowe, więc zapraszam państwa do tego, żeby wziąć udział w wyborach, żeby głosować. Chciałem też zarekomendować państwu świetnego kandydata na urząd prezydenta miasta Legionowa…

View original post 1 456 słów więcej

Pisowcy walczą o koryto plus

Zwykły wpis

„Prezes Kaczyński zawiesił Andrzeja Jaworskiego w prawach członka PiS i złożył wniosek o postępowanie dyscyplinarne, które zostało już wszczęte” – poinformował w rozmowie z tvn24.pl Karol Karski, rzecznik partyjnej dyscypliny PiS. Pytany o powody decyzji, wskazał na „nielojalność”, ale odmówił podania szczegółów.

Tymczasem Jaworski – były poseł PiS i kandydat PiS na prezydenta Gdańska w poprzednich wyborach – zaufany współpracownik o. Tadeusza Rydzyka ma faktycznie poważne kłopoty, choć podobno sam nic o tym nie wie, ale – jak informuje „Gazeta Wyborcza” telefonów nie odbiera i na SMS-y nie reaguje.

Dobrze zorientowani opowiadają, że zarówno Jaworskiego jak i jego współpracowników marginalizował w partii obecny szef PiS na Pomorzu Janusz Śniadek. Teraz były radny PiS z Gdańska Łukasz Hamadyk – usunięty z partii kilka miesięcy temu – wiąże kłopoty Jaworskiego właśnie z poczynaniami Janusza Śniadka.

„Uważam, że Śniadek usuwa swoją konkurencję, bo obawia się, że jego dni na stanowisku przewodniczącego są policzone. Odbywa się kolejny etap demolowania osób, które przez wiele lat budowały PiS na Pomorzu” – ocenia Hamadyk.

Andrzej Jaworski karierę zawodową i polityczną zaczynał pod koniec lat 90., u boku Jacka Kurskiego w Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku. Za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie kierował w stolicy spółką komunalną. W czasie pierwszych rządów PiS był prezesem Stoczni Gdańskiej. Trzykrotnie z ramienia tej partii kandydował na urząd prezydenta Gdańska.

W maju 2016 r.  Jaworski złożył mandat poselski i wszedł do zarządu PZU SA. W tej kontrolowanej przez skarb państwa spółce pracował niewiele ponad rok i zarobił ok. 2 mln zł brutto łącznie z premiami i odszkodowaniem za zakaz pracy u konkurencji. Od listopada 2017 r. do sierpnia 2018 był członkiem zarządu kontrolowanej przez rząd Krajowej Spółki Cukrowej.

Platforma żąda wyjaśnień Adamczyka ws. tzw. układu radomskiego na najbliższym posiedzeniu Sejmu. „Kaczyński, największy tropiciel układów w Polsce, nie widzi największego, który urósł przed jego nosem”

Od kilku dni jesteśmy zszokowani informacją, która dotyczy PiS-owskiego układu radomskiego, który działa w Radomiu wśród polityków, biznesmenów, powiązanych z PiS. Największy tropiciel układów w Polsce, czyli Jarosław Kaczyński, mamy wrażenie, że nie widzi największego układu, który urósł przed jego nosem, układu w Radomiu. Już wcześniej miał informacje, jak podaje prasa, działania CBA w Radomiu dotyczące polityków PiS-u zostały zamiecione pod dywan, a prawdopodobnie pan prezes Kaczyński otrzymał od swoich polityków z Radomia oświadczenia notarialne o tym, że oni w żadnym układzie nie biorą udziału. Jednak kolejne fakty pokazują, tym razem przy budowie dróg, że ten układ ma się świetnie i dobrze działa i przynosi olbrzymie zyski politykom PiS z Radomia kosztem ludzi, którzy są wyrzucani z domów, bo na trasie są ich domy” – mówił na konferencji prasowej w Sejmie szef klubu PO, Sławomir Neumann.

Żądamy od Marszałka Sejmu, żeby na tym posiedzeniu minister Adamczyk przedstawił opinii publicznej informację o tym jak zmieniała się trasa szybkiego ruchu S12, czyli obwodnica Radomia, kto wpływał na zmianę tej trasy, jaki był udział posłów PiS z Radomia, pozostałych polityków PiS w tej działalności. Wiemy o tym i mamy na to materiały, że to nie jest jedyne miejsce w Polsce, gdzie politycy PiS korzystają na budowie dróg do swoich działek” – dodawał.

„Polska zyskuje moc”. Sieci zapowiada okładkowy wywiad z PAD

– Nie ma tu żadnej tajemnicy. Proszę sobie wyobrazić następującą sytuację: macie panowie reprezentować Polskę na sesji ONZ poświęconej misjom pokojowym. Dostajecie kartkę z porządkiem obrad na której jest napisane, że najpierw przedstawiciel Nepalu, potem Portugalii, a następnie Polski. Czekacie, aż podchodzi pani z obsługi i mówi, że za chwilę będzie wasza kolej wystąpienia. Przesiadacie się zatem. Tak zrobiłem. Obok siedział przedstawiciel Nepalu, przedstawiłem się, przywitałem. Wtedy wszedł pan przewodniczący Donald Tusk. Przywitałem się. Nie było dla niego krzesła, chwilę stał, a potem usiadł trochę dalej. Po czym przedstawiciel Nepalu poszedł wygłaszać przemówienie, a pani z obsługi poprosiła pana przewodniczącego Tuska, by usiadł na zwolnionym miejscu. Czyli obok mnie – stwierdził prezydent Andrzej Duda w rozmowie z „Sieci”.

– To nie była żadna demonstracja ani ze strony przewodniczącego Tuska, ani mojej. Mamy inne poglądy, różnimy się bardzo poważnie, ale jesteśmy z jednego kraju, na międzynarodowym gruncie. Mieliśmy udawać, że się nie znamy? Zamieniliśmy kilka zdań, rozmowa była grzecznościowa, całkowicie prywatna. I taką niech pozostanie – dodał PAD. – Nic [o wyborach prezydenckich]. Ale powtarzam – dla mnie rozmowy prywatne, pozostają prywatnymi, nie mówię o ich treści publicznie – stwierdził.

Andrzej Jaworski zawieszony w prawach członka PiS. Czym naraził się prezesowi Kaczyńskiemu? Walka o koryto trwa.

Holtei

W minioną sobotę Jarosław Kaczyński wraz z premierem Morawieckim odwiedzili Zduńską Wolę.  Jak zwykle, była mowa o dokonaniach partii rządzącej, planach, pracy na rzecz wspólnego dobra i nieustająca krytyka rządów PO/PSL.

Tym razem jednak prezes PiS mocno zaskoczył. Nie wiadomo, czy stracił kontrolę nad tym, co mówi czy też po prostu się przejęzyczył, ale gdy nagle powiedział, że „Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć, że to my kłamiemy”, wprawił osoby słuchające go w wielkie zdziwienie.

Trzeba przyznać, że nikt się takich słów po prezesie nie spodziewał. Do tej pory jego partia oszukiwała ludzi, manipulowała nimi, głosząc kłamliwe informacje o budowie dróg, powstaniu Solidarności, wprowadzeniu Polski do UE. Te kłamstwa pozwalają partii rządzącej utrzymać swój elektorat w ryzach, dając całkowicie sfałszowany obraz rzeczywistości, w…

View original post 2 115 słów więcej