Brudziński do dymisji, a komunistyczny łajdak Piotrowicz niech wraca do Putina

Zwykły wpis

Krzysztof Brejza jest niezawodny w kompromitowaniu PiS.

Włodzimierz Czarzasty z SLD na antenie Polsat News w ostrych słowach ostrzegał PiS, a także prokuratorów i sędziów, którzy będą współpracować z rządzącymi.

Zmiany w Sądzie Najwyższym były jednym z tematów niedzielnego programu w Polsat News. W pewnym momencie głos zabrał Włodzimierz Czarzasty z SLD. Zwrócił się bezpośrednio do posła PiS, Jacka Sasina.

– Przyjdzie czas zmiany, moim zdaniem on przyjdzie za 1,5 roku. (…) I mówię prokuratorom i sędziom: dojdziemy do władzy, zwolnimy was z pracy – zapowiedział Czarzasty. Po chwili zaczął mówić o politykach:

Dojdziemy do władzy, powsadzamy was do więzień. (…) Ja nie mówię tego bezpośrednio do pana, tylko do pana klasy. (…) Mówię to po to, żebyście się opamiętali i to przeanalizowali. Mówię to sędziom i prokuratorom, że mogą nie skorzystać z haniebnych propozycji

– stwierdził Włodzimierz Czarzasty w „Śniadaniu w Polsat News” .

– Tylko to wam pozostało: straszyć – próbował przerywać Sasin. A kiedy został dopuszczony do głosu, odparł: – Na szczęście nie jesteśmy już w PRL, tylko w państwie demokratycznym, gdzie to obywatele decydują, jaki program jest realizowany i kto rządzi. Ja rozumiem, że was to bardzo dziwi.

Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf wygłosiła w piątek wykład w niemieckim Karlsruhe zatytułowany: „Państwo prawa w Polsce – stracone szanse?”. Wykład jednoznacznie nawiązujący do sytuacji w Polsce i demokracji odniósł ogromny sukces. Pani profesor „odebrała zasłużone brawa od niemieckich prawników i przedstawicieli niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, którzy nie mają wątpliwości że racja stoi po jej stronie” Oczywiście, jak można było się spodziewać prawicowi polscy politycy zamiast cieszyć się sukcesem prof. Gersdorf, tradycyjnie zarzucili jej zdradę i skarżenie na Polskę.

Jak donosi portal crowdmedia.pl, przy okazji zostały ujawnione fakty dotyczące organizacji wykładu i sposobu przedstawiania I Prezes Sądu Najwyższego za granicą. Jak wiadomo PiS–owi bardzo zależy na tym, aby nazwisko prof. Gersdorf zniknęło ze wszystkich oficjalnych dokumentów i żeby była przedstawiana jako była prezes SN.

Pełniący funkcję ambasadora Polski w Berlinie, Andrzej Przyłębski dołożył wielu starań, aby wypełnić wolę partii rządzącej. Powołany przez PiS ambasador, zarejestrowany przez SB jako TW Wolfgang prywatnie mąż Julii Przyłębskiej, usiłował wywrzeć nacisk na burmistrza Karlsruhe, Franka Mentrupa, aby ten oficjalnie przedstawiał prof. Gersdorf jako byłą prezes SN. Na szczęście burmistrz nie uległ naciskom, a niemieckie MSZ nakazało tytułowanie prof. Małgorzaty Gersdorf I Prezes Sądu Najwyższego w Polsce, podkreślając przy tym, że prezydent RP do tej pory nie wydał oficjalnego aktu odwołującego panią prezes.

Ambasador Przyłębski tylko ośmieszył się swoją nadgorliwością i chęcią przypodobania władzy, a stanowisko Niemiec uświadamia nam wszystkim, jak ważnym dokumentem jest Konstytucja, której rządzący w Polsce nie szanują, łamiąc wszelkie zasady państwa prawa.

W zeszły piątek niemal wjechałem w środek chłopskiej demonstracji w Warszawie. Pomyślałem, że to bardzo ciekawe – bo przecież rolnicy to najtwardsze zaplecze rządu. Dalej było jeszcze ciekawej – zezłoszczeni chłopi wybuczeli Mateusza Morawieckiego, który w Kraśniku odsłaniał pomnik Lecha Kaczyńskiego.

Wiadomości TVP miały zgryz. Nie pokazać premiera? Strach! Pokazać premiera w takich okolicznościach? Też strach! Zwyciężyła opcja: „Dajemy, tylko mi tych chłopów wyciszcie!”

Chciałem przekonać się co we wsi piszczy. We wtorek pojechałem do Dawidów w powiecie parczewskim. Trafiłem na dramatyczną scenę. Policja, widły, krzyki, syreny. O co chodzi?

Kilkudziesięciu rolników blokowało wjazd inspekcji sanitarnej do pobliskich gospodarstw. Weterynarze przyjechali wybijać świnie (zdrowe, lecz zagrożone afrykańskim pomorem, czyli ASF).

Po jednej stronie stanęli więc fachowcy weterynarze: „Zarazę trzeba likwidować szybko i brutalnie. Tak każe prawo i tak każe logika”. Po drugiej stronie rozgoryczeni ludzie: „No ile to jeszcze może trwać? ASF szaleje od miesięcy. Państwo potrafi tylko mordować nasze zwierzaki? I nic więcej?”

Problemy polskiej wsi

Wsie dotknięte ASF przeżywają realny dramat. Oto opowieść jaką usłyszałem od pani Edyty, która straciła 120 świń.

-–Sobota. Jedna maciora jakaś słaba w nogach. Ale bez gorączki. Potem jakieś wybroczyny za uszami. U innych też wybroczyny na brzuchu. Niektóre zwierzęta zaczynają kaszleć. Zadzwoniliśmy szybko do weterynarii. Nie chcieliśmy ukrywać choroby. Weterynarz mówi: „ASF. Nie ma co czekać”. W poniedziałek komisja. Szacowanie stada. A we wtorek wybijanie.

– Jak to się odbywa.

– Dzieci wywieźliśmy do dziadków. Zjechała ekipa tych co zabijają. Na początek warchlaki. Pierwszy zastrzyk na ogłupienie, drugi na śmierć. Potem tuczniki i maciory. Najpierw uderzenie prądem. Potem strzał z bolca w głowę. Kwik, krew. Oni po tym chodzą. Patrzą czy świnia dobrze zabita. Bo jak nie to dobijają. O 11 już byli dobrze pijani.

– Jak to?

– Pociągali z butelki po cisowiance. Ale to taka praca, że ja się nie dziwię. Świńskie truchła na kontener. Na koniec odkazili wszystko taką chemią, że aż tynk odpadał. I sobie poszli.

– A wy?

– U nas zrobiła się wielka cisza. Nie ma świń. Zboża z pola zwozić do stodoły nie mogę. Zakazali bo gospodarstwo jakby zakażone.”

Stado pani Edyty „wyceniono” na 60 tysięcy odszkodowania. Ale kasy ciągle nie ma – to raz. Trudno będzie za takie pieniądze odtworzyć całą produkcję – to dwa. Rodzinę, która właśnie przeżyła traumę – czeka jeszcze długa droga przez mękę.

A przecież w okolicy popadały znacznie większe stada: po 1000 i 12000 świń. Nowoczesne chlewnie postawione na milionowe kredyty stoją puste. Hodowcy czekają na odszkodowanie, gryzą paznokcie i wspominają, że premier Morawiecki w expose zapowiadał, że ASF zatrzyma.

– I co?

– I g… zatrzymał!

A problemów jest więcej. W Dawidach pokazali mi wiśniowy sad – drzewa uginają się od owoców. Nikt tego nie zrywa, bo cena skupu jest niewiele wyższa od ceny zbioru. Wszystko najpewniej zgnije. W kółku „narzekającym” obok mnie stał rolnik, który ma 12 hektarów czarnej porzeczki: – 5 ha zebrane, na pozostałe nie mam zbytu. Obok niego właściciel 30 ha pekińskiej kapusty (przyjechał tu spod aż spod Sieradza): – Wykończyło mnie embargo rosyjskie.

Czarny scenariusz dla PiS

Jednym słowem chłopom ze złości aż się ulało! To czarny scenariusz dla PiS. Przypomnę, że partia Kaczyńskiego rządzi dzięki wsi. Jeszcze w lutym 2018 roku na pytanie „czy polityka rządu stwarza szansę na poprawę sytuacji gospodarczej” w lutym 2018 „tak” odpowiadało 71 procent rolników. A teraz? Stoją na drodze z widłami!

Wsiadam do auta. Dzwonię do znajomego polityka PiS, żeby się dowiedzieć jak bardzo się boją i słyszę:

– Morawiecki widzi sondaże. Mieliśmy taki wewnętrzny, który pokazywał, że poparcie na wsi nam spada. Wyrzucił z tego powodu ministra Jurgiela. Ale nic nie pomogło. Jak go wybuczeli w Kraśniku to on do nich podszedł i rozmawiał. Przekonał, że sprawa jest poważna.

– I co?

– Kazał Ardanowskiemu (nowy minister rolnictwa) na szybko pisać program dla wsi.

– No, ale jaki program można napisać na kolanie?

– Morawieckiego nie obchodzi czy masz czas spać, jeść, wydalać. Chce programu, dostarcz mu program. Sprawa jest prosta: albo my coś zaproponujemy albo opozycja się w końcu obudzi i zwietrzy szansę.

Słowa mojego znajomego za chwilę potwierdza dziennik radiowy, którego słucham w samochodzie: – Plan dla wsi ma powstać najpóźniej do czwartku.

„Najpóźniej” to dobre słowo. Bo już w środę Kancelaria Premiera zaczęła ogłaszać program na Twitterze. Twarde konkrety są dwa. Będą większe dopłaty do paliwa rolniczego (to jest konkretna kasa dla rolników i to ich musi ucieszyć). Drugi to obietnica utworzenia Narodowego Holdingu Spożywczego – ma on ustabilizować ceny skupu, tak by nie dochodziło do sytuacji, że nie opłaca się zbierać plonów.

Reszta to w większości propagandowe bajanie – o złodziejskiej prywatyzacji, o konieczności użyźniania gleb, odnawialnych źródłach energii i tak dalej do końca „planu”.

„Plan dla wsi” zostaje też odpalony propagandowo w „Wiadomościach” (panowie trzeba się zrehabilitować!!!): „Frasobliwy premier spotyka się z rolnikami w stodole. Rolnicy pogodnie dziękują mu za troskę i mówią redaktorowi; ‘plan jest świetny, czekaliśmy na to od lat’”.

Dzwonię do znajomego posła opozycji, żeby dowiedzieć się co oni planują ugrać na chłopskim buncie. I słyszę:

– Ale widziałeś ten ich program na Twitterze? Bełkot! Ci goście od Morawieckiego to debile jacyś!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s