Polexit już się dzieje. Powoli wypadamy z UE

Zwykły wpis

Nie musi dojść do formalnego Polexitu, on już dokonuje się na naszych oczach. Polska rządzona przez PiS jest niedopraszana i wypychana z kolejnych instytucji unijnych.

Co Mateusz Morawiecki usłyszał we wtorek w Berlinie od Angeli Merkel? Na pewno o możliwości powstania osobnego budżetu dla strefy euro. Mówi o tym także prezydent Francji Emmanuel Macron, budżet ten już może obowiązywać od 2021 roku, czyli nowej perspektywy podziału unijnych pieniędzy.

Morawiecki jeszcze więcej usłyszał od kanclerz Niemiec. I dlatego doszło do pisowskiego spotkania na szczycie przy Nowogrodzkiej. Ponadto zostało odwołane spotkanie prezydiów Bundestagu i Sejmu. Z tego powodu się uśmiałem. Cóż takiego mógł powiedzieć na takim spotkaniu Marek Kuchciński? „Ja nie gawarit po giermańsku?” I tylko wtedy, gdyby mu Ryszard Terlecki napisał na kartce.

Przy Nowogrodzkiej opracowano nową strategię wstawanie z kolan (w tym chorego kolana prezesa) w Unii, która konsoliduje się wokół strefy euro. Inna konsolidacja dotyczy obronności, Polska Macierewiczów i Błaszczaków nie zostanie doproszona do tworzenia obronności europejskiej, bo istnieje obawa, że będą V kolumną w Europie, jaką  są zresztą w Polsce.

Polska będzie wypychana z kolejnych instytucji europejskich, aż dojdzie do ostatniej, gdy na nowo sformułują strefę Schengen i Polska pozostanie poza nią.

Czyli dojdzie do nieformalnego Polexitu, gdy pozwolimy rządzić PiS w Polsce. W niecałe trzy lata rozwalili nam kraj i wizerunek na świecie, jesteśmy liderami wszelakich najgorszości.

Gdy do takiego Polexitu miałoby dojść, to PiS – gdyby rządziła partia Kaczyńskiego i Andrzej Duda – mógłby wreszcie zdecydować się na referendum z pytaniem: Czy Pani/Pan są za wejściem Polski do Unii Europejskiej i strefy euro?

Nie śmiejcie się, bo to nam grozi. W tej chwili można spodziewać czegoś na kształt szturmu modlitewnego, a w wydaniu PiS: szturmu nienawiści w stosunku do Donalda Tuska i opozycji. Na nich zwalana będzie wina za budżet unijny.

W „Rzeczpospolitej” wyczytałem, iż opozycja francuska czy włoska nie atakowała swojego rządu w Brukseli. Pominę łaskawie nazwisko dziennikarza, ale powstaje pytanie: Czy we Francji i Włoszech łamano konstytucje, czy sądownictwo przestało być niezależne, czy media publiczne stały się gadzinówkami? I tak dalej. To nie jest nawet symetryzm – jak określa się dziennikarzy raczej mających kłopoty z profesją żurnalistyczną – ale stronniczość i nieukrywanie sympatii do PiS.

Tak wyglada na dziś stan polskiego piekiełka. Piekiełka podobnego do czasów przed rozbiorami I Rzeczpospolitej i przed 1939 rokiem. Wypadamy z Unii, aż spadniemy w niebyt państwowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s