Półgłówki PiS zastąpili pożytecznych idiotów

Zwykły wpis

Odbywa się Kongres PiS – czyli taniec godowy polityków PiS (powinno być: „polityków”) – nad Kwoką Kaczyńskim. Wartości intelektualnej żadnej, zawrość samej destrukcji owszem.

Można się przekonać, jakie marne jest dziennikarstwo – hm – konserwatywne/prawicowe, a nie chodzi o wazelinę z kręgu „Gazety Polskiej”, „wSieci”, czy „Do Rzeczy”.

Chodzi o „Rzeczpospolitą”, „Dziennik”. Nazwać ich „pożytecznymi idiotami” byloby niedowartosciowaniem idiotów, to są zwykłe półgłówki, dzięki, którym Kaczyńskiemu udaje się demolować Polskę.

Półgłowek to jest taki człowiek, który wszedł do księgarni i zobaczył „Ulissesa” Joyce’a, a obok 800-stronicową powieść jakiegoś grafomana literatury fantasy, czy też innej konfekcji literackiej.

I następnie pisze, że widział genialna powieść np. pod tytułem „Jak zrobić kupę i nie nasmrodzić”. Takim „geniuszem” w polityce także jest prezes PiS. Zrobił kupę najgorszymi sortami, a półgłowki nie czują smrodu.

Ta kupa dotyczy wszystkich dziedzin, którymi zarządza władza, gospodarki, kultury, finansów, a nawet impnderabiliów.

Wszędzie kupa, która zachwycaja się „dziennikarze” tacy, jak Szułdrzyński w „Rzeczpospolitej” i np. Maciej Miłosz i Grzegorz Osiecki w „Dzienniku” w materiale „Syndrom drugiego roku rządów”.

Półgłówki.

Widać, że nie dostali talentów, a oprócz tego to lenie, bo nie chce im zgłębiać się wiedzy, aby potrafić pisać o tym, co jest, a nie jak dyktuje im sympatia do partii rządzącej, czyli półgłówkowanie i wchodzenie w orszak, w interakcje godowe z Kwoką.

Tyle względem promocji quasi-dziennikarstwa.

PiS przeraził się sondażu, który poczynił na uzytek wewnętrzny (czyli tajne badanie opinii wyborców). Partia Kaczyńskiego przegrywa ze zjednoczoną opozycją (PO i Nowoczesną).

Zblokowana opozycja mogłaby liczyć na 40 proc. poparcia wyborców. PiS, nawet wliczając to przystawki w postaci Polski Razem Jarosława Gowina i Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry mógłby liczyć na 36 proc.

To nie tylko syndrom drugiego roku, to półgłówki z „Rzecpzospolitej” i „Dziennika” dali się wykorzystać, nie piszę o „dziennikarzach” z „Gazety Polskiej” (etc.), którzy chodzą na smyczy wokół budy przy Nowogrodzkiej.

Najprawdopodobniej w mundur esesmana ubierała Donalda Tuska pani Szonert-Binienda, ta kobieta od Biniendy, któremu mózg zdemolował wybuch, gdy nie leciał do Smolenska, a teraz uchodzi w oczach Macierewicza za „cudownie ocalałego”.

Zauważa tę demolkę umysłową Radosław Sikorski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s